Zmęczenie spowodowane brakiem odpowiedniej ilości snu nieco otępiło jego umysł, ale teraz, pod wpływem stresu, zaczął się rozbudzać. Coraz szybciej łączył się z otaczającą go rzeczywistością oraz wydarzeniami, które miały miejesce w jego własnym biurze. Powoli rosło w nim poczucie niepewności, chociaż starał się nie dać tego po sobie poznać. Coraz mocniej docierała do niego świadomość, przed jak dużym wyzwaniem został postawiony (przez samego siebie) i w głowie zaczęły rodzić się pytania. Czy da radę? Czy zdoła dogadać się z gwiazdą tego kalibru? Te i wiele innych pytań krążyły po jego głowie, tworząc z tego sporych rozmiarów listę. Miał cichą nadzieję, że na przynajmniej niektóre z nich otrzyma sprawną odpowiedź. Liczył się jednak także z tym, że może to nie być takie proste i zerojedynkowe. W końcu jego nowa podopieczna była artystą formatu, z którym nie do końca miał kiedykolwiek styczność. Jasne, jego rodzice wywodzili się z showbiznesu, ale Yeon była z zupełnie innej półki. Przed spotkaniem obejrzał kilka z jej występów, dzięki czemu był mniej więcej świadom jej zdolności, ale również... fanów. Ogromne ilości ludzi, które gromadził się pod sceną za każdym razem, gdy na nią wychodziła. Kaiden był raczej skromny, unikał niepotrzebnego rozgłosu. Dziewczyna była jego całkowitym przeciwieństwem, co budziło pewien niepokój. Czy będą w stanie się dogadać? Jeśli współpraca miała się udać, musieli nawiązać dobrą relację.
W tej chwili grzecznie taksował ją wzrokiem, próbując ocenić, jakie były na to szanse. Nie, żeby był w tym jakoś szczególnie dobry, w końcu jego grono znajomych było raczej, hm, ograniczone. Większość przyjaciół zostawił w LA, w nowym miejscu nie nawiązując zbyt wielu nowych relacji. Trochę przez brak czasu, ale przede wszystkim wciąż nie czuł sie tutaj pewnie. To nie był jego dom, chociaż miał nadzieję, że z czasem się to zmieni. Na ten moment zdecydował się skupić na pracy. Współpraca ze słynną
Bambi z pewnością pochłonie większość nadchodzących tygodni, jeśli nie miesięcy. Bo w sumie, na kiedy miał ją przygotować? Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że jej menager pominął tę, mimo wszystko dość istotną kwestię. Zdecydowanie będzie musiał poruszyć ten temat. Pytanie tylko z kim.
—
Och, oczywiście. Po prostu chciałem dać znać, że w razie czego jestem elastyczny. Bo na pewno masz dużo obowiązków i ciężko to wszystko sensownie ustawić — rzucił w odpowiedzi, nieco speszony jej reakcją. Czyżby zanosiło się na kolejną gwiazdę, która sama nie schylała się do niczego, co nie wymagało jej uwagi? —
Żeby mieć pewność. W razie jakichkolwiek uwag mam zwracać się do Twojego agenta, tak? — dodał jeszcze, próbując nieco załagodzić sytuację. Ostatnim czego dzisiaj chciał był konflikt z nowym klientem.
Następnie, gdy ten temat udało im się zostawić za nimi, skupił się na jej odpowiedzi. Mimowolnie poczuł się nieco pewniej, bo w końcu przechodzili na temat, w którym czuł się dobrze. Taniec, choreografia — to właśnie w tych rzeczach czuł się prawdziwie sobą. Yeon mogła zauważyć, że jego postura nieco się wyprostowała, jakby faktycznie nabrał pewności siebie.
Z plusów — brzmiała szczerze i... chyba jednak miło? Ciężko było mu to stwierdzić na pewno, zwłaszcza po wcześniejszej wymianie zdań na temat jej menagera. Nie, żeby szukał tutaj opcji na nową znajomość, ich spotkanie było w końcu czysto biznesowe. Po prostu wciąż próbował ocenić, jak potencjalnie będzie wyglądała ich współpraca. Ostateczną opinie wyda zapewne dopiero po, hm, mniej więcej dwóch tygodniach treningów, ale mimowolnie próbował ją analizować. Robił to absolutnie nieświadomie, bo w końcu nie był to pierwszy raz, gdy miał kogoś trenować. Miał już pewne doświadczenie, które pozwoliło mu wyłapać znaki, które mogłyby świadczyć o tym, że dana osoba mogła stanowić problemy. Yeon była mieszanką tak wielu rzeczy, że póki co nie potrafił wyciągnąć żadnego wniosku, którego byłby faktycznie pewien. No, może poza tym, że wyglądała na naprawdę energiczną. I kolorową.
I ładną.
—
Okey, czyli tak wyglada sprawa — zaczął powoli, analizując w głowie jej wypowiedź. —
O brak cierpliwości nie musisz się martwić. Mam całkiem spore doświadczenie w trenowaniu zarówno pojedynczych jednostek jak i grup, myślę że sobie poradzimy — ciągnął, posyłając jej przy tym lekki uśmiech. —
Postaram się stworzyć treningi tak, żebyś nie odczuwała przesadnej powtarzalności. Jasne, niektóre rzeczy po prostu trzeba będzie powtarzać, ale myślę, że jeśli odpowiednio to rozplanujemy, to nie powinno cię to obciążać — dokończył, notując to jednocześnie w notesie. —
Teraz najważniejsze pytanie, w sumie to dwa. Twój menager nie wspomniał, a to dość istotne. Jak wygląda temat choreografii. Masz już gotowca, z którym mamy pracować, czy mam go stworzyć od zera? To drugie to oczywiśćie nie problem, ale będę potrzebował czasu. No i odpowiednich informacji, ale zakładam, że Twój menager może mi pomóc — dodał szybko, mając wciąz w pamięci jej wcześniejszą reakcję na terminy.
Z jednej strony ekscytował się wizją pracy, która przed nimi stała, a z drugiej martwił się tym, czy podoła. Zawsze mógł poprosić o pomoc matkę, ale nie chciał jej w to mieszać, jeśli nie było to konieczne.
—
Jasne, już podaję — rzucił, po czym wstał od biurka. Przeszedł do stolika i sięgnął po butelkę oraz szklankę, po czym postawił je przed Yeon. —
Jeśli wolisz chłodną, to mogę przejść się do lodówki? — dodał jeszcze, zanim usiadł z powrotem na swoim miejscu. Na wypadek, gdyby faktycznie miała na to ochotę.
Seungyeon Han