-
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona, jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Prychnął lekko śmiechem na jej słowa i przekrzywił lekko głowę na bok.
— Odniosłem inne wrażenie gdy się pieprzyliśmy, podobało Ci się to — wyrzekł po chwili milczenia, przesuwając po jej sylwetce lekko spojrzeniem. Mężczyzna nie był nigdy delikatny, nie wiedział co to delikatność i zawsze przekraczał pewną granicę podczas zbliżeń, ale Gabriela nigdy nie oponowała, wręcz przeciwnie miał wrażenie, że jej się to podobało.
Jak byłoby teraz?
Mogła się szamotać i próbować wyrwać z jego objęć, ale był od niej wyższy, silniejszy i przede wszystkim bardziej wyćwiczony w tych wszystkich kwestiach zaczynając od od walki wręcz, a kończąc na strzelaniu. Ojciec wychował go na mężczyznę, który potrafił się bronić, więc jej szamotaniny sprawiały wrażenie jakby ranna zwierzyna próbowała się wyrwać na wolność, tylko że on nie miał zamiaru odpuścić.
— Jesteś słodka gdy się denerwujesz — zaśmiał się tylko na jej słowa, zawsze uważał, że miała ten temperament i iskrę w sobie, która mu się tak cholernie podobała.
— Kto powiedział, że chce Cię zabić? To byłoby zdecydowanie zbyt proste — wyrzekł gdy znaleźli się w zaułku z dala od ciekawskich oczu, chociaż miał ochotę wyciągnąć po prostu spluwę i strzelić jej w łeb, ale tylko przez krótki moment. — Masz cierpieć tak jak ja cierpiałem przez tych pięć lat — tylko, że ona miała zdecydowanie dłużej, bardziej boleśnie.
Zaśmiał się gdy zobaczył jej próby samoobrony, przeniósł spojrzenie z jej twarzy na lufę pistoletu przystawioną do jego brzucha, uniósł brew.
— Naprawdę sądziłaś, że przyjdę do Ciebie z nabitą spluwą? Specjalnie ją pokazałem podczas naszej rozmowy, to był test. Oblałaś — wycedził powoli, mrużąc delikatnie oczy w drapieżnym geście. Przesunął lekko językiem po swojej dolnej wardze i zbliżył się do niej opierając prawą rękę koło jej głowy, a lewą na poziomie jej talii o zimne cegły budynku i nachylił się lekko w jej stronę.
— Kłamiesz… dwa razy próbowałaś mnie już zabić. — mruknął po chwili zatrzymując na moment spojrzenie na jej ustach, rozchylił lekko swoje wargi.
— Jak mówiłem, zmarnowałaś pięć lat mojego życia, musisz zadośćuczynić, pracuj dla mnie, zostań moją partnerką — w ten sposób odrobi tych pięć lat jego niedoli i jednocześnie przyczyni się do polepszenia jego pozycji, mimo tego wszystkiego wiedział na co ją stać i chciał to wykorzystać.
Dla ich dobra.
Gabriela R. Blais