Gdzie: mieszkanie Madox'a, w którym zalega Gabi
Opis: - O nie… - jęknęła cicho, chowając na sekundę twarz w dłoniach. - Nie mów mi, że moje halucynacje zaczęły mieć ciągłość fabularną… - wybełkotała i spojrzała jeszcze raz na intruza, mrużąc oczy czekając aż jej system załaduje w pełni cały widok. - Czekaj… - zmarszczyła brwi. - Ty to ty? Czy ja po prostu przesadziłam z czymś, czego nie powinnam była mieszać? - koc opadł jej na kolana, gdy z trudem usiadła na kanapie i niemrawo próbowała połączyć pewne wydarzenia z ostatnich nocy.
Gdzie: mieszkanie Noe'ego
Opis: Nie wiedziała czy jej Noe dalej mieszka pod tym samym adresem, ale gdy przechodziła obok znajomego domu nie mogła się powstrzymać i zapukała. Pojawiła się tak samo nagle jak zniknęła.
Opierała się o framugę z lekkim uśmiechem na ustach, pochylona jakby co najmniej miała zjazd po kwasie. Jej klatka piersiowa unosiła się w rytmie płytkich oddechów, gdy uniosła spojrzenie na mężczyznę, z którym spędzała kiedyś spore ilości godzin. - Noe! - wykrzyczała na cały głos prostując się i wyrzucając w górę swoje dłonie niczym zwycięzca, który przebiegł cały maraton. Uwiesiła się jak małpka na szyi przyjaciela i złożyła na jego policzku krótki pocałunek.
Gdzie: KLUB Emptiness
Opis: - Zatrudnij mnie. - wypaliła nagle i przytuliła się do jego boku zapewne psując mu tym gestem renomę groźnego Macho. - Nie przerywaj mi. Mam argumenty. - powiedziała głośniej upewniając się, że przez głośną muzykę dalej słucha jej gorzkich żali. - Po pierwsze: Jestem ładna.- zatrzepotała rzęsami i parsknęła śmiechem odchylając swoja głowę ciut do tyłu, żeby lepiej widzieć wyraz jego twarzy. - Po drugie: Jestem wkurzająca i nie dam ci spokoju. A po trzecie: potrzebujesz mnie bardziej niż ja tej pracy. To wręcz interwencja. - powiedziała z tą niezachwianą pewnością siebie, która wcale ale to wcale nie sugerowała jak bardzo była w Dupie.
Gdzie: retro - egzamin na prawko i wyścigi
Opis: Stała ubrana w całym kombinezonie przed ośrodkiem egzaminacyjnym czekając na swoją kolej, przy okazji obserwując jak inni sobie radzili na placu. Po co mi to było? Pomyślała po raz kolejny chowając za plecami dłonie, w których trzymała kask, żeby ukryć ich drżenie. Obok niej stał przyjaciel, którego wkopała w całe to gówno. Wszystko przez jej ojca, który raz ich przyłapał jak jeździli bez prawka... Wychowanie wojskowe... Każdy sądził, że twarda ręką i zasady ją powstrzymają, ale zbyt długo toczyła wojny z rodzicami, żeby ci uznali, że zakaz cokolwiek w jej przypadku da. Zamiast tego podsunęli marchewkę, która zdziałała cuda i Alex nie mając wyboru wylądował tutaj razem z nią. Stary miał jej oddać swojego Harleya, gdy tylko zda ten przeklęty egzamin. Czy to nie było warte legalizacji swoich pasji? Zamierzała pojechać na wyścigi dzisiaj tym cackiem, żeby cała ta hołota zazdrościła.
Gdzie: Retro - Grecja
Opis: Cały ten spokój został zakłócony przez dźwięk telefonu, a ona niechętnie spojrzała na wyświetlacz zamierzając odrzucić połączenie, tak jak to miała w zwyczaju. Jej wielkie okulary przeciwsłoneczne, w których wyglądała jak celebrytka po odwyku albo wdowa po milionerze, zsunęły się na nos, gdy zobaczyła imię Blaise na ekranie. Niemal od razu nacisnęła zieloną słuchawkę i uśmiechnęła się pod nosem zaskoczona takim obrotem spraw.
- O ty jebana stalkerko, wiedziałam, że mnie namierzysz - zaśmiała się, wypuszczając słomkę spomiędzy ust, którą sączyła swojego aperolka. -Tak, Rodos. I przysięgam, jeśli jeszcze jeden raz jakiś spocony turysta walnie mi zdjęcie bez pytania, to zacznę gryźć ludzi, a rekiny będą najmniejszym postrachem plaż.
Gdzie: Mieszkanie
Opis: - Dostałeś udaru? - zmrużyła oczy wpatrując się w bladą twarz kuzyna. Odebrała od niego drinki na wypadek, gdyby miał paść trupem. Ulżyło jej, że sam zaproponował im okupowanie kuchni, bo tym pięknym sposobem pozbyła się możliwości sprzeczki, że wchodziła na zakazany teren i rządziła się zapasami, a znowu czegoś brakuje. Może jednak ten rok należał do bezdomnych?
Odwróciła się w stronę rudej, wyciągając w jej stronę drinka i cicho westchnęła obserwując, że dziewczyna miała podobny wyraz twarzy co Ricz. - Kurwa, powiedz, że go nie znasz? Cokolwiek zrobił za głupotę, to musisz mu wybaczyć, bo niestety to ja przejęłam te lepsze geny w rodzinie i zgarnął ochłapy.
Gdzie: Mieszkanie Jasona
Opis: I gdy on zaczynał nawijać coś o tym, że może coś źle poszło, że powinni spróbować jeszcze raz, to ona myślała tylko o jednej osobie, która w tej chwili mogła sprawić, że ta noc będzie chociaż trochę znośna i zakończy się śmiechem. Już w telefonie miała zablokowaną wystarczającą ilość psychopatów, żeby dodawać do kolekcji typa z Toronto. Trzeba było więc to zakończyć dobitnie i tym pięknym sposobem uszczknąć chociaż trochę dla siebie. Wyciągnęła telefon i napisała dwie wiadomości do Jasona, którego mieszkanie było najbliżej.
1. Jesteś w domu?
2. Udawaj mojego męża, który wrócił z delegacji.
Gdzie: Poor Romeo
Opis: Ta jedna wiadomość, to było wezwanie do wielkiej rozpusty. Nie byłaby sobą gdyby zignorowała tak zacną propozycję, więc wpadła do baru modnie spóźniona i od razu wyłapała wzrokiem kobietę, która stała już za barem. Pomachała w jej kierunku energicznie dłonią, żeby zauważyła ją w tym tłumie ludzi i przecisnęła się za ladę, nie przejmując się kompletnie tym czy aby przypadkiem nie narusza jakiegoś regulaminu tego miejsca. Najwyżej ją wyniosą w glorii i chwale, a ochrona będzie czule wspominać jej zgrabny tyłek, bo napatrzą się na niego, gdy będzie odchodzić, pokazując im środkowy palec.
Gdzie:Mieszkanie Cassie
Opis: - Ja pierdolę, to chore Cass. Czemu ty zawsze wyglądasz jak typiara z pinteresta, a ja po kilku krokach jak przejechana żaba na rozdrożach. - zmrużyła podejrzliwie oczy przypatrując się idealnej fryzurze przyjaciółki i po chwili roześmiała się zbliżając się do niej powoli, żeby porwać ją w swoje ramiona. Nie było w tym żadnej zazdrości, a zwykłe przekomarzania przyjaciółek, które nie widziały się od dawna. Tęskniła za nią. To była ta jedna z nielicznych relacji, gdzie każdy mówił, że to nie miało prawa się udać, ale jednak.
- Ostrzegam. Nie chcę dziś słyszeć nic o pracy. Same soczyste plotki z wszystkimi detalami. Jeśli nie miałaś żadnego romansu przez te kilka tygodni, to będę musiała prowadzić monolog, a chcę się najebać. Gdzie masz kieliszki?
Gdzie: Jazda nocą po Kanadzie
Opis: Podeszła i przyłożyła dłoń do jego ust, żeby powstrzymać jego krzyk, usiadła mu okrakiem na biodra, żeby go obudzić. - To ja. Ubieraj się. Jedziemy. - wyszeptała wciąż, trzymając dłoń na jego ustach. - Ukradłam samochód, włamałam się do twojego domu i ryzykowałam skręcenie karku na tym waszym gównianym płocie. Nie rób teraz z siebie księżniczki, tylko rusz dupę. Zabieram cię na przejażdżkę. Przygotowałam nawet śniadanie. - okulary zsunęły jej się z nosa, gdy pochyliła się mocniej do przodu i spojrzała na przyjaciela czując, że serce wali jej w piersi mocniej na jego widok. To było coś nowego.
Gdzie: Toronto Police
Opis: Sięgnęła po karton z góry i głośno przeklęła, gdy stos kartek runął na podłogę. Nie ma co złodziejka była dziś z niej wybitna. Włączyła latarkę w telefonie i zaczęła grzebać w dokumentach, bo jedynie marnowała czas na te podchody. Była tak zaabsorbowana całą sytuacją, że nawet nie usłyszała kroków na korytarzu. O obecności innych ludzi uświadomiła sobie dopiero wtedy, gdy ktoś stanął za nią i przyłożył broń do jej pleców. Kurwa... To była Policja...
Gdzie: Na jakimś zadupiu
Opis: Piwo, kijek w dłoni, na którym smażyła się kiełbaska oraz słodkie pianki. Czy mogło być lepiej? A no mogło być, ale jeszcze musieli poczekać na ziemniaczki z ogniska, a każdy próbował odetchnąć po długiej podróży.
Gdzie: basen
Opis: - Coś ty jej znowu dał?
- Odpieprz się Dove. Gab dobrze się bawi. Prawda Aniele? – ciężka dłoń w geście rozbawienia szturchnęła ją po ramieniu, a ona poleciała w dół. Nie czuła bólu, nie czuła nic, gdy jej ciało uderzyło w taflę wody, która od razu ją pochłonęła. Obraz się rozmył, gdy ciecz wkradała się podstępnie w jej rozchylone usta, zabierając życiodajny tlen. Aniele… Ciekawe czy właśnie tak czuły się upadłe anioły? Tak jak ona teraz…
Gdzie: restauracja
Opis: - Kochanie... - wstała, żeby powitać mężczyznę i rozpocząć w końcu to żenujące spotkanie. Musnęła szybkim pocałunkiem kącik jego ust i odwróciła się w stronę babci, ujmując za ramię Williama. - Babciu chciałam ci przedstawić mojego partnera. - wymianę uprzejmości zostawiła już im, bo ją aż ściskało w żołądku przy tych wszelkich oficjalnych formach. Jej babcia długo wpatrywała się w postać Billego. Oceniała go i mogłaby przysiąc, że gdyby to był targ niewolników to zajrzałaby również mu w zęby i spodnie.
- Ładny.
- Babciu...
- Jestem stara, nie ślepa.
W tej jakże zacnej chwili zaczęła podejrzewać, że ten wieczór będzie znacznie trudniejszy, niż zakładała wstępnie. Potrzebowała tych pierdolonych pieniędzy, więc zmusiła się, żeby po raz kolejny usiąść przy stole. Cała nadzieja w Billym.
Gdzie: Vaughan
Opis: - Jeszcze raz podasz mi złą godzinę, a cię wykastruję. - zmrużyła groźnie oczy i uniosła kąciki ust, gdy ich spojrzenie się skrzyżowało. Złożyła na jego ustach namiętny pocałunek, gryząc jego dolną wargę mocno, bo dalej była na niego zła. Jednak ten zły humorek szybko wyparował, gdy ich pociąg podjechał, a ona weszła w ten imprezowy mood. Wręcz zachwycona obserwowała wzrok tych wszystkich dewotek, które wpatrywały się w jej osobę z naganą. - Zazdrościsz zdziro, że twój facet się ślini na mój widok? - zachichotała, gdy jedna typiara zaczęła głośno komentować jej skąpy ubiór. Puściła oczko do jej fagasa i tanecznym krokiem przemierzała korytarz, żeby znaleźć jakieś wolne miejsce. - Zapodaj jakąś muzę Dean! - czego to się nie robiło, żeby zgorszyć jeszcze bardziej ludzi? A gdy Dean w końcu do niej dotarł, to wystawiła w jego stronę koniuszek języka, na którym miała małą tabletkę. - Nowy towar. Możesz mieć po tym haluny. Chcesz to sobie weź. - zaczęła kusić, żeby się zbliżył i wziął co chciał.
Gdzie: mieszkanko
Opis: Cała masa dziwnych wydarzeń, które rozegrały się podczas nieobecności Ricza i jego pięknej żony, skutecznie odciągała dziś uwagę od dramatów serwowanych wcześniej w salonie. Może nawet miała lekkie wyrzuty sumienia, że nie przywitała tej dwójki jak należy, ale chuj z tym. Nawet gdyby wcześniej nie pisała z Riczim, od razu wyczułaby, że w jego związku dzieje się coś niedobrego. Nie powinna więc być zaskoczona widokiem kuzyna, który nagle wparował do jej pokoju. Naprawdę nie powinna. A jednak patrzyła na niego z rozchylonymi ustami niczym nastolatka przyłapana na masturbacji. Poniekąd zresztą przyłapał ją na czymś innym, jak typowy stary, bo dokumenty wciąż leżały rozrzucone na pościeli. Ten niezręczny moment przerwała jednak reakcja mężczyzny.
Gdzie: psi park
Opis: Jak ty to sobie wyobrażasz? Może ona nie ma nasrane w głowie jak ja, ale jak ty to widzisz? Kiedyś zapyta cię kim jest ta pojebana koleżanka, która wysyła o północy wiadomości. Co wtedy odpowiesz? To moja przyjaciółka, z którą uprawiałem miłość, a ona się ze mną jebała? Kochałem ją i to uczucie wyparowało z dnia na dzień i to tylko przyjaźń? Pieprznięta ruda, która mnie wyciąga w środku nocy na przejażdżkę, ale to nic nie znaczy? Czy jednak skłamiesz? Będziesz udawał, że nie istnieję? I będziesz przy każdej okazji mi rzygał, że nie jesteś już na każde moje skinienie jakbym kiedykolwiek tego od ciebie wymagała? – Zrobiła krok w jego stronę i stanęła przed nim, blisko, nie przejmując się tym, że materiał smyczy plątał się wokół jej nóg. – Jeśli tak jest, to powiedz to. Prosto w moje oczy, że już nic nie czujesz. Powiedz, że mnie nie kochasz. - Spojrzała prosto w jego oczy spod gęstych rzęs i przybliżyła swoją twarz do tej należącej do niego. – Powiedz to, a nie będzie sprawy i wrócimy do tego co kiedyś. – wyszeptała niemal muskając wargami jego usta, gdy ich oddech zmieszał się w jeden.
Gdzie: Mieszkanie Madoxa
Opis: - Jesteś jedynym, który... Reszta mi powiedziała, że się nie nadaje... Że mam... - głos jej się lekko załamał przy tych słowach. Poprawiła się na krześle i cicho westchnęła, słysząc kolejne przeprosiny z jego ust. - Przestań. Powiedziałeś, co myślałeś. Byłeś szczery i kurwa miałeś prawo. Jeśli jeszcze raz mnie przeprosisz, to cię wywalę. - zagroziła i sięgnęła do torebki, z której wyciągnęła małe zdjęcie. - Chcesz zobaczyć USG? Nikt jeszcze nie widział... - zapytała niepewnie i położyła na blacie karteczkę. Nie musiał tego robić...
Gdzie: TEXT
Opis: TEXT