
Kiedy przyszło do składania dokumentów na studia, prawo nawet przez moment nie znalazło się na liście jej zainteresowań. Wybrała kierunek związany z biznesem i zarządzaniem, czym wywołała pierwszą poważną awanturę w domu. Rodzice długo próbowali przekonać ją, że jeszcze może zmienić zdanie. Nie zmieniła. Po raz pierwszy postawiła granicę tak wyraźnie, że nawet oni musieli w końcu odpuścić. Studia utwierdziły ją tylko w przekonaniu, że dobrze zrobiła. Znacznie bardziej od paragrafów interesowali ją ludzie, organizacja i rozwiązywanie problemów. Lubiła mieć wpływ na to, jak funkcjonuje zespół, podejmować decyzje i brać odpowiedzialność za ich konsekwencje. Nie potrzebowała sali sądowej, żeby udowodnić, że potrafi dowodzić.
Pierwsze kroki zawodowe skierowała do branży hotelarskiej. Dla rodziców był to kolejny niezrozumiały wybór. Nie widzieli nic prestiżowego w zarządzaniu hotelem, nie zrobiła na nich wrażenia nawet nazwa Ritz. Zaczynała od stanowisk, które pozwalały jej poznać pracę hotelu od środka. Nie uważała żadnej pracy za poniżej swoich kwalifikacji, bo wiedziała, że jeśli kiedyś ma zarządzać całym obiektem, musi najpierw zrozumieć ludzi, którzy każdego dnia dbają o jego funkcjonowanie. Z czasem została menadżerką i szybko zyskała opinię osoby wymagającej, ale sprawiedliwej. Potrafiła podejmować trudne decyzje bez podnoszenia głosu i zachować zimną krew nawet wtedy, gdy inni zaczynali panikować. Pracowała więcej niż powinna, często zostając po godzinach, bo odpowiedzialność przychodziła jej naturalnie. Nie należała do ludzi, którzy oczekiwali pochwał, wystarczało jej, że efekty mówiły same za siebie.
Kilka miesięcy temu powierzono jej stanowisko zastępcy dyrektora. Awans, na który pracowała, zamiast przynieść gratulacje, uruchomił machinę plotek. Dla części współpracowników znacznie łatwiej było uwierzyć, że młoda kobieta nie mogła dojść tak wysoko wyłącznie dzięki własnym kompetencjom, a przez łóżko. W hotelowych korytarzach pojawiły się szepty, że stanowisko zawdzięcza nie doświadczeniu, lecz odpowiednim relacjom z dyrektorem. Nigdy nie uznała za konieczne tłumaczenia się z tego. Doskonale wiedziała, ile wyrzeczeń kosztowało ją to stanowisko, plotki nie zmieniały faktów, a co najwyżej mówiły więcej o ludziach, którzy je powtarzali.
Rodzice z satysfakcją przyjęli wiadomość o awansie, choć nadal nie mogli pogodzić się z tym, że żadna z ich córek nie została prawniczką, jednak przestała potrzebować ich aprobaty wiele lat temu. Zrozumiała, że nie da się jednocześnie spełnić cudzych oczekiwań i być szczęśliwym, a skoro już miała poświęcić życie pracy, chciała przynajmniej wykonywać taką, do której każdego dnia wchodzi z przekonaniem, że jest dokładnie tam, gdzie powinna.
➛ Uwielbia luksusowe hotele, ale nie dlatego, że imponuje jej bogactwo. Zwraca w nich uwagę na detale, których większość gości nie zauważa – zapach w lobby, sposób powitania czy idealnie ułożone poduszki.
➛ Kawa to nie nałóg, tylko paliwo. Pierwszą wypija jeszcze zanim zdąży odpowiedzieć na jakąkolwiek wiadomość.
➛ Ma słabość do eleganckich ubrań i dobrze skrojonych garniturów. Twierdzi, że odpowiedni strój potrafi dodać pewności siebie nawet w najgorszy dzień.
➛ Plotki na swój temat nauczyła się ignorować. Gdyby przejmowała się każdą z nich, nie miałaby czasu wykonywać swojej pracy.
➛ Kocha podróże i podczas każdego wyjazdu, nawet prywatnego, mimowolnie ocenia obsługę hoteli oraz restauracji. To już odruch zawodowy.
➛ Zaskakująco dobrze gotuje, choć rzadko ma na to czas.
➛ Nie przepada za konfliktami, ale jeśli ktoś potraktuje niesprawiedliwie członka jej zespołu, jako pierwsza stanie w jego obronie.
➛ Ma słabość do świeżych kwiatów. W jej mieszkaniu zawsze stoi przynajmniej jeden bukiet, niezależnie od pory roku.
➛ Wbrew pozorom jest okropną romantyczką. Wierzy, że gesty znaczą więcej niż drogie prezenty, choć nigdy nie przyznałaby tego na głos.
➛ Nienawidzi się spóźniać. Jeśli spotkanie zaczyna się o 15.00, ona będzie na miejscu 10 minut przed czasem.
