37 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prawda jest taka, że Tracy sam nie wiedział, co czuje, ponieważ nie chciał stawić czoła swoim uczuciom. Unikał tego, ponieważ gdyby te stały się dla niego jasne, musiałby coś z nimi zrobić, zamiast dalej je ignorować. A jeśli dalej z takim uporem chciał trwać w swoim postanowieniu, że do nikogo nie może się zbliżyć, to nie miał innego wyjścia…
Mógł jednak nie dostrzegać pewnego istotnego szczegółu – niezależnie od tego, co sobie postanowił, mógł mimowolnie i tak zbliżyć się do Debbie bardziej niż zakładał. Mógł też przywiązać się bardziej, niż było mu to na rękę, skąd wzięły się jego ostatnie problemy, bo gdyby do tego nie dopuścił, nie ruszyłoby go to, że McDowell odstawiła go na dalszy plan. Niestety, miał z tym problem i to ogromny, dlatego zdecydował się zadziałać, zanim będzie za późno. I robił to, dalej nie zastanawiając się nad własnymi uczuciami.
A chociaż nie wszystko poszło zgodnie z planem, to ostatecznie chyba udało mu się osiągnąć zamierzony efekt. Wreszcie spędzali razem czas i może dał Debbie do myślenia? Taką miał nadzieję.
– Nie jest? – zapytał ironicznie po tym, jak przyglądał się pokazowi, jak bardzo brunetka czuła się tu u siebie. I w związku z tym teraz uśmiechnął się rozbawiony i posłał jej wymowne spojrzenie. Przy okazji, pakując sobie potem kolejną porcję jedzenia do ust, przyglądał się Debbie, która była zajęta przebieraniem się. Robiąc to przed nim, musiała liczyć się z tym, że Tracy nie będzie odwracał spojrzenia.
Kiedy tłumaczyła mu, co mogło trzymać ją z daleka jego mieszkania, Raynott zaczął zastanawiać się nad jej słowami, szukając tam wskazówki. I coś zaskoczyło, ponieważ kiedy znikąd wspomniała o Ellen, Tracy przypomniał sobie poranek po tym, jak ją tu zaprosił. Było cholernie niezręcznie, a chociaż wtedy nie wiedział, o co chodziło, teraz miało to dla niego sens. – Co za zbieg okoliczności, bo ja i tak nie planowałem więcej zapraszać Ellen – wypalił nagle, jakby to rzeczywiście był jakiś dziwny i zabawny zbieg okoliczności, po czym uśmiechnął się. – Właściwie to ostatnio w ogóle nikogo tu nie zaprosiłem… Kiepsko mi idzie, zostawiasz mnie w tyle, McDowell – stwierdził, zakładając, że noce, kiedy nie było jej tutaj, spędzała u innych mężczyzn. I chociaż znów poczuł to dziwne ukłucie zazdrości, przedstawił to tak, jak zawsze robił – jakby mu to nie przeszkadzało. I nie, wcale nie kłamał, że nikogo tu nie zapraszał. Faktycznie ostatnio nie korzystał z wolnego mieszkania. To nie znaczy, że miał całkowitą posuchę, ale na pewno nie szło mu tak dobrze, jak Debbie.

Debbie McDowell
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie w ostatnim czasie też była nieco pogubiona. Wcześniej wydawało jej się, że z interpretacją własnych uczuć radziła sobie nie najgorzej, a jednak relacja z Tracy’m była czymś, co znacznie wykraczało poza jej możliwości. Prawdopodobnie dlatego, że blondyn od samego początku był dla niej kimś na pograniczu kochanka i przyjaciela.
To najwyraźniej nie jest połączenie, które łatwo dałoby się pogodzić.
Ona też chyba nie do końca dobrze znosiła podział. Z jednej strony chciała zachować dystans, ponieważ miała świadomość tego, że między ich dwójką nigdy nie miało być żadnych uczuć, a jednak z drugiej niczego nie była w stanie poradzić na to, że w ostatnim czasie jego postępowanie po prostu ją z a b o l a ł o.
Nie była jednak na tyle naiwna, aby wierzyć, że miała prawo do tego, żeby się na niego dąsać. Z myślą o tym stosowała uniki, które ostatecznie zaprowadziły ich do tego miejsca. Teraz rzeczywiście widziała, że w ostatnim czasie zawiodła przede wszystkim, jako jego przyjaciółka.
Słysząc jego pytanie, wykrzywiła usta w uśmiechu. Nie przeszkadzało jej to, że się jej przyglądał. Może nawet chciała pokazać mu, co przeszło mu koło nosa? — Gdyby było, to ciebie wykopałabym na kanapę, zamiast zostawiać ci to wygodne łóżko — stwierdziła na krótko przed tym, jak się na nie wpakowała. Wtedy też skubnęła z talerza nieco jedzenia, nawet nie wysilając się, aby najpierw odebrać mu widelec. Po prostu zrobiła to palcami.
I dobrze, że się na to zdecydowała, bo dzięki temu miała więcej czasu, aby przetrawić to, co chwilę później padło z jego ust. Choć zaledwie przed chwilą sama wspomniała o Ellen, to kiedy Tracy pociągnął temat, Debbie znów odczuła ten dziwny ścisk w żołądku. Temat koleżanki, która najwyraźniej przewyższyła ją tamtej jednej nocy, nadal był dla niej d r a ż l i w y. — Myślałam, że była dobra — nie, że ją p o l u b i ł. Z jakiegoś powodu założyła, że musiała być w łóżku lepsza od niej, a to ewidentnie ją gryzło.
Kiedy chodziło o jego zadowolenie, ta kwestia naprawdę ją ubodła.
Mniej niż to, że mógł sypiać też z innymi kobietami. Kiedy zadeklarował, że w ostatnim czasie niemal tego nie robił, Debbie zerknęła na niego z powątpiewaniem. — Proszę cię... Jak to możliwe, że kiepsko ci idzie, skoro nawet nie musisz szczególnie się starać? W pracy wystarczy, że rozpiąłbyś rozporek, a już ktoś by się znalazł. I to nawet nie zasługa munduru — w którym zresztą wyglądał cholernie p o c i ą g a j ą c o. Sama doskonale pamiętała, jak przyjemnie było, kiedy którejś nocy zajmował się nią właśnie w nim. Wystarczyło samo wspomnienie, aby teraz zrobiło jej się gorąco. — I nie wiedziałam, że to konkurencja. Wtedy postarałabym się bardziej — stwierdziła, uśmiechając się przy tym zaczepnie.
Najgorsze było w tym jednak to, że musiał znać ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że byłaby do tego zdolna.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rzeczywiście rozdzielenie bycia kochankami i przyjaciółmi okazało się trudniejsze, niż się wydawało. Tracy też się tego nie spodziewał, bo myślał, że może to udźwignąć i będzie miał sytuację pod kontrolą, a jednak gdzieś po drodze zaczęły pojawiać się uczucia, na które nie było tu miejsca. Nie, jeśli zamierzał trwać w swoim postanowieniu, a z tego przecież upór i strach nie dawały mu zrezygnować.
Tym bardziej, że w tej chwili nie byłby w stanie ręczyć za Debbie po tym, jak ostatnio się od niego odsunęła. Choć zaczął dodawać w głowie dwa do dwóch i wydawało mu się, że w końcu lepiej rozumiał, o co w tym chodziło, to nie pomogło mu ponownie poczuć się pewniej na gruncie ich relacji, ponieważ pokazała mu, że mogła z łatwością zacząć trzymać go na dystans, co Raynottowi się nie podobało.
Nie miał robić z tego problemu na zwykłej płaszczyźnie ich znajomości. Debbie była tu teraz i to wystarczyło, żeby sprawy między nimi mogły wrócić do normy, ale myśl o tym, jak nagle się od niego odsunęła, na pewno z nim teraz zostanie i zmusi go do nowego rodzaju ostrożności.
– Taka jesteś? Ja dzielę się z tobą swoim łóżkiem, a ty po prostu byś mnie z niego wykopała? Chyba musimy przemyśleć panujące tu zasady – stwierdził, jakby naprawdę zamierzał coś z tym zrobić, ale Debbie nie miała czego się bać. Tracy nie wykopie jej na kanapę, bo nie tylko nie przeszkadzało mu, ale też lubił dzielić z nią łóżko. Z domu też nie zbierał się do wykopania jej, mimo że można by było powiedzieć, iż McDowell trochę się tu zasiedziała…
Kiedy Debbie dalej pociągnęła temat swojej koleżanki, Tracy cmoknął bez entuzjazmu i zakołysał w powietrzu dłonią z widelcem, próbując w ten sposób powiedzieć, że było tak sobie. – Ujdzie. Po prostu napisała do mnie wtedy, a ja się nudziłem – wzruszył ramionami, właściwie to przedstawiając historię zgodnie z prawdą. Jeśli Debbie obawiała się tego, że koleżanka była od niej lepsza, to wcale nie musiała – Raynott mógł w pełni szczerze powiedzieć, że to właśnie z nią było mu lepiej. Nie bez powodu zawsze do niej wracał i to także od innych kobiet…
– W takim razie może powinienem spróbować to zrobić? – uśmiechnął się głupawo, wyobrażając sobie, jak to by się skończyło… Najpewniej dla niego w areszcie, więc może jednak lepiej będzie, jeśli nie wcieli pomysłu Debbie w życie. Z tą myślą nabrał na widelec kolejną porcję jedzenia, ale zamiast zjeść ją samemu, podsunął ją brunetce. Mniej więcej w tym samym momencie powiedziała coś, co go zakłuło, ale Tracy nie dał tego po sobie poznać. – Chcesz mnie pogrążyć? – uniósł ku górze brew, przyglądając się jej podejrzliwie. Ale tym razem nie zdobył się na uśmiech, nie zdołał.

Debbie McDowell
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, że z ł a t w o ś c i ą była w stanie zacząć trzymać go na dystans było niedopowiedzeniem stulecia. Debbie bowiem wycofała się, to prawda, a jednak wcale nie przyszło jej to łatwo. Najpierw musiała uświadomić sobie, że ktoś, kogo ceniła sobie obecnie najbardziej, skutecznie ją zranił, a dopiero później wyruszyła na tournee seksu, który był dla niej kompletnie bez znaczenia.
I wcale też jakoś skutecznie nie działał, skoro wystarczyła jedna późniejsza wizyta w mieszkaniu Tracy’ego oraz kolacja pozostawiona na kuchennym stole, aby ona znów zaczęła myśleć o nim cieplej. Może niekoniecznie tak, jak myśli się o partnerze, ale zdecydowanie tak, jak spogląda się na dobrego przyjaciela. Uświadomiła sobie bowiem, że źle to wszystko zinterpretowała, a nawet jeżeli z kimś innym było mu w łóżku lepiej, to wcale nie musiało oznaczać, że mu na niej nie zależy. On wciąż był dla niej dobrym przyjacielem, a ona prawie to wszystko skopała.
Teraz natomiast chciała to n a p r a w i ć.
I wydawało jej się, że byli na dobrej drodze ku temu, ponieważ znów byli w stanie rozmawiać ze sobą bez żadnej krępacji. Przynajmniej do czasu, aż nie wypłynął temat Ellen, choć tym jeszcze przez chwilę Debbie nie musiała się przejmować. — Po co? Żebyśmy oboje musieli wyprowadzić się na kanapę? Przecież wiem, że bez przytulania się już byłoby ci ciężko usnąć — stwierdziła, trochę się z nim drocząc, co zresztą zdradzał pełen rozbawienia uśmiech. Wcale nie uważała, że bez jej towarzystwa nie przeżyłby już nocy.
To zresztą skutecznie udowodnił, kiedy pewien czas temu zaprosił tu jej koleżankę.
Z tym McDowell dalej czuła się nieswojo, a jego wyjaśnienia wcale tak bardzo jej nie pomogły. Zabrakło w nich czegoś, dzięki czemu to ona mogłaby poczuć się pewniej. Nie zamierzała jednak dociekać. Prawdę powiedziawszy wolała, aby temat Ellen pozostał zamknięty, dlatego w odpowiedzi jedynie lekko pokiwała głową.
I to podziałało, ponieważ już chwilę później na jej usta znów wkradł się uśmiech. — Może. Albo po prostu powinieneś wyciągnąć wielkoluda ze spodni, strzelić mu zdjęcie i wysłać do jakiejś koleżanki z dopiskiem, że tak baaardzo się za nią stęsknił. To też by pewnie podziałało — na pewno sprawdziłoby się w przypadku Debbie, która zbyt dużych wymagań nie posiadała. Ceniła sobie przede wszystkim poczucie humoru, którego Raynottowi nigdy nie brakowało. Nadawali na tych samych falach - podczas rozmów i w łóżku, dlatego przez długi czas całkiem dobrze się między nimi układało.
Teraz w jej mniemaniu również tak było, dlatego z zadowoleniem przyjęła porcję jedzenia, którą Tracy zdecydował się ją nakarmić. — Może? Chociaż jak będziesz dalej mnie tak rozpieszczał, na dobre się tu zadomowię i będziesz miał problem z zapraszaniem koleżanek, bo łóżko będzie cały czas zajęte — stwierdziła, planując go w ten sposób nastraszyć. Nie uskarżała się jednak, bo zanim zrobiło się między nimi d z i w n i e to właśnie takie wieczory ceniła sobie najbardziej.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z jego perspektywy wyglądało to zupełnie inaczej. Debbie sprawiała wrażenie, jakby bez problemu podjęła decyzję o odcięciu się, ponieważ było to tak nagłe, że Tracy w ogóle nie był na to przygotowany. Nie zauważył wcześniej żadnych sygnałów, to po prostu stało się, a on nie wiedział teraz, co powinien o tym wszystkim myśleć. Starał się dać jej kredyt zaufania, ale jednocześnie nie potrafił pozbyć się pewnych obaw, które go teraz męczyły.
Wygląda na to, że żadna decyzja nie jest bez konsekwencji i oboje będą musieli teraz zmagać się z efektami tego, co zrobiło to drugie.
Na razie jednak Tracy o tym nie myślał. Odkąd Debbie przyszła dziś do domu, udało im się w dużym stopniu oczyścić atmosferę i znów rozmawiali ze sobą tak, jakby nic się nie stało. A to pozwoliło Raynottowi w końcu się rozluźnić i przestać rozkładać wszystko na czynniki pierwsze. Mógł po prostu być tu i teraz, zamiast błądzić we własnych myślach, co było przyjemną odmianą po samotnie spędzonych dniach, podczas których męczyła go ich dziwna sytuacja. – No właśnie… I pomyśl teraz o tym, jak ostatnio to zaniedbałaś. Skazałaś mnie na tyle nieprzespanych nocy, koszmar – popatrzył na nią oceniająco, zaciskając przy tym usta, żeby się nie uśmiechnąć. Była to trudna walka, kąciki jego ust na moment nawet zadrżały, ale jakoś wytrwał.
Ale nie potrafił powtórzyć tego wyczynu w momencie, gdy usłyszał propozycję Debbie, która go rozbawiła. – Ach tak? – kiedy zwalczył pierwszy uśmiech, postanowił wczuć się w rolę skupionego ucznia, dlatego teraz niby zaintrygowany popatrzył na brunetkę. Zaraz po tym na chwilę ostrożnie wyciągnął się do tyłu, starając się nie wysypać niczego z talerza. Musiał sięgnąć po swój telefon, który miał zakopany pod poduszką. – Przypomnij mi… Twój numer kończy się na 3397? – zapytał, przeglądając swój telefon, znad którego po chwili podniósł wzrok, aby zerknąć na McDowell i poruszyć zaczepnie brwiami. Czy w ten sposób próbował złożyć jej propozycję? Być może…
– To chcesz okupować moje łóżko sama, beze mnie? – uniósł jedną brew, zerkając na nią podejrzliwie, jakby nie był pewny, czy mu się to podobało.

Debbie McDowell
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała pojęcia, co siedziało mu w głowie, ponieważ nigdy dotąd nie rozmawiali ze sobą o tak poważnych rzeczach. Owszem, zbliżyli się do siebie, a niekiedy też dzielili się ze sobą trudniejszymi doświadczeniami, co sprawiło, że ta relacja nie była już tak płytka, jak początkowo.
Problem pojawiał się jednak wtedy, kiedy na głos mieli wypowiedzieć obawy związane z tą drugą osobą.
Debbie przecież też nie zebrała się na odwagę i nie powiedziała mu, że jego noc spędzona z Ellen zwyczajnie ją zabolała. Wydawało jej się, że nie miała do tego prawa, przez co przez kilka kolejnych dni chodziła sfrustrowana. Rzuciła się w wir nowych znajomości, ponieważ one miały pomóc jej w wyrzuceniu z własnego umysłu tego, co uporczywe. Częściowo rzeczywiście jej to pomogło, a jednak dzisiaj, kiedy wróciła do domu po dłuższym czasie, a na stole czekała zimna kolacja, jej priorytety znów uległy zmianie.
Tracy znów znalazł się w centrum jej świata.
Nie bez powodu czuła się całkiem zadowolona, kiedy leżała z nim w łóżku i rozmawiała o głupotach. Przynajmniej pozornie, ponieważ za tymi niewinnymi żartami mogło kryć się znacznie więcej, niż którekolwiek chciałoby przyznać. — Mhmm, bo ze mną to rzeczywiście całe przesypiałeś — stwierdziła, spoglądając na blondyna z politowaniem. — Ale już jestem. Będziesz mógł się dzisiaj poprzytulać — to zadeklarowała już nieco poważniej, podczas gdy na jej twarz wkradł się łagodny uśmiech. Teraz już na pewno nigdzie się nie wybierała, choć nie była pewna, jak długo taki stan rzeczy miał się utrzymać.
Widząc grymas, który wymalował się na jego twarzy, McDowell też nie potrafiła nie uśmiechnąć się szerzej. Obserwowała go przy tym uważnie, kiedy sięgał po telefon, ewidentnie ciekawa tego, do czego zmierzał. — Masz go tam? Pokaż — zażądała, wyciągając przed siebie dłoń, aby podjąć się próby odebrania mu telefonu. I była skłonna dopiąć swego, nawet jeżeli miałaby to zrobić siłą, więc jeśli Tracy zaczął stawiać opór, ona i tak się nie poddała.
Zresztą, teraz nie musisz wysyłać zdjęcia. Możesz go po prostu pokazać — dodała, nie kryjąc przy tym rozbawienia. Tracy co prawda nie wyglądał na takiego, który bez powodu miałby bezceremonialnie wypuścić węża ze spodni, ale z drugiej strony, w swoim towarzystwie często po prostu się wygłupiali, więc to nie tak, że Debbie byłaby tym szczególnie zaskoczona.
Zdziwiło ją jednak jego późniejsze pytanie, dlatego lekko zmarszczyła za jego sprawą nos. — Liczyłam, że jednak zostaniesz. Kto będzie mnie wtedy rozpieszczał? — zapytała, ściągając ku sobie brwi. Zaraz jednak w jej umyśle zapaliła się jeszcze jedna lampka - związana z tym, co jeszcze niedawno powiedział. — Chociaż to zależy… — zaczęła, a jej dłoń jakby samoistnie wylądowała na jednym z jej odsłoniętych ud, po którym zaczęła wodzić palcami. — To ty się stęskniłeś, czy on? — wymownie skinęła głową w stronę jego krocza. Skoro sugerował, że to do niej miałby wysłać intymne zdjęcia, w okamgnieniu powiązała to z ewentualną tęsknotą.
Może dlatego, że w ciągu minionych dni też ją trochę odczuwała.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To rzeczy, o których Tracy z nikim nie potrafił rozmawiać. Odkąd jego niedoszłe małżeństwo się posypało, a on poczuł się tak, jakby został przed wszystkimi poniżony, wybudował wokół siebie dość gruby mur, który jednocześnie nie był dla innych widoczny. Pozwalał swoim przyjaciołom wejrzeć do swojego życia, ale tylko połowicznie, choć prezentował im to tak, jakby niczego przed nimi nie ukrywał. W ten sposób stwarzał pozory, jakby wszystko było w porządku i by nikt nie zaczął się martwić, że coś ukrywał lub kogoś trzymał na dystans.
W ten sposób też chronił własne uczucia, których po raz kolejny nie chciał narazić na tak duże ryzyko. Ale to niestety wiązało się z tym, że dusił w sobie wiele emocji, czasem też takich, które mogłyby przynieść mu coś dobrego. Świadomie rezygnował z tego, ponieważ za bardzo męczyła go obawa, że na koniec nic dobrego z tego nie wyniknie.
Niestety, przez to też sabotował swoją relację z Debbie, ale to nadal do niego nie docierało. I pewnie jeszcze długo nie dotrze, skoro dziś udało im się zażegnać kryzys.
– I pewnie się poprzytulam – odparł rozbawiony, po czym nawet się zaśmiał. A chociaż przez to jego słowa mogły zabrzmieć jak żart, to wcale nim nie były. Odkąd Debbie się do niego wprowadziła, naprawdę polubił zasypiać, trzymając ją w swoich ramionach, w związku z czym tak wyglądały ich noce, gdy McDowell nie spędzała ich poza jego domem.
Mogła zapomnieć, że da jej swój telefon. Zdjęcia, o których posiadanie był podejrzewany, rzeczywiście miał w swojej galerii. Niewykluczone, że Debbie wcześniej już któreś widziała. Ale teraz, ze zwykłej złośliwości, nic nie planował jej pokazywać, dlatego rękę z telefonem wyciągnął wysoko w górę, aby utrudnić jej zadanie. A za każdym razem, gdy próbowała do niej dosięgnąć, on wyciągał ją w przeciwnym kierunku. I przez cały czas uśmiechał się triumfalnie, przy okazji starając się też nie zrzucić jedzenia z talerza, który po tych wygłupach postanowił odstawić na szafkę nocną, żeby czegoś nie wywinąć. – Jeśli masz taką ochotę, możesz sama zajrzeć – odpowiedział, gdy poprosiła go po prostu o pokaz na żywo. Choć Raynott prawdopodobnie nie miałby oporów, żeby to zrobić samemu, to rzeczywiście nie był facetem, który bez powodu miałby bezceremonialnie wypuścić węża ze spodni.
Po usłyszeniu jej ostatniego pytania, Tracy wciągnął głęboko powietrze, jakby zastanawiał się teraz nad poważnym problemem. – A co jeśli obaj? – w końcu odpowiedział po krótkiej pauzie, patrząc McDowell w oczy. I wcale nie musiał kłamać, bo prawda była taka, że Raynott w ostatnim czasie stęsknił się za nią pod k a ż d y m względem.

Debbie McDowell
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie, choć sama by tego o sobie nie powiedziała, chyba nie mogła być brana za pewnik. Do tej pory przecież angażowała się w znajomości z mężczyznami wyłącznie po to, aby chwilę się nimi nacieszyć, a moment później ze wszystkiego się wycofać.
Przy nikim nie umiała zagrzać miejsca na d ł u ż e j.
To jednocześnie nie tak, że w ogóle nie próbowała, ponieważ starała się przecież zbudować z nimi związki, z których ostatecznie nic nie wychodziło. Jeśli więc Raynott szukał w swoim życiu jakiejś stałej, przy niej prawdopodobnie nie byłby w stanie tego odnaleźć.
Z drugiej jednak strony… Ich przyjaźń trochę już przecież trwała.
Kluczem do sukcesu mogło okazać się jednak to, że Debbie nigdy nie traktowała go jako materiał na partnera. Lubiła go, było jej z nim niesamowicie dobrze w łóżku, a w ostatnim czasie polubiła też zasypiać w jego ramionach, ale przecież od samego początku wiedziała, że nic z tego nie będzie.
Właśnie dlatego w ostatnim czasie postanowiła znów bardziej zaangażować się w relacje z innymi mężczyznami - po prostu poczuła, iż zbliżała się do punktu, w którym nieplanowanie mogłaby się rozczarować.
Wzruszyła lekko ramionami, uśmiechając się przy tym, co oznaczało mniej więcej tyle, że w ogóle nie miało jej to przeszkadzać. Zresztą, czy nie ostrzegała go przypadkiem gdzieś na początku ich znajomości? Kiedy pozwolił jej przenocować w swoim pokoju hotelowym, od razu poinformowała go, że w nocy uwielbiała się przytulać. Z tego nadal nie zdołała wyrosnąć.
Tracy! — jęknęła, kiedy złośliwie zaczął zabierać telefon z zasięgu jej rąk. Podniosła się w końcu do pozycji siedzącej, ale i to nie przyniosło większego skutku. Zaraz zresztą rozproszył ją swoimi kolejnymi słowami, za sprawą których lekko zmrużyła powieki. — Może zajrzę? — zasugerowała, po czym dla potwierdzenia swoich słów wyciągnęła rękę w stronę jego spodenek. Odchyliła materiał, ale tylko na tyle, żeby złośliwie strzelić mu z gumki. To, że była z siebie zadowolona, dało się dostrzec po zaczepnym grymasie, który wymalował się na jej ustach.
A kiedy chwilę później usłyszała odpowiedź na swoje pytanie, przyjemny dreszcz przemknął po jej plecach. Nim cokolwiek zrobiła, koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę, nie odrywając spojrzenia od oczu blondyna. Wtedy też bez ostrzeżenia wpakowała się okrakiem na jego kolana. — To powiem, że wybrałeś dobrą odpowiedź — stwierdziła, starając się znów wykorzystać okazję do tego, aby odebrać mu telefon. — Ja też się trochę stęskniłam — dodała, na moment przerywając walkę, żeby móc z tej niewielkiej odległości spojrzeć mu w oczy.
Mówiła poważnie. Naprawdę brakowało jej tego, jak wcześniej czuła się przy nim s w o b o d n i e.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#24”