Held me 'til the mornin', never imagined


Są ludzie, którzy wierzą, że miłość przychodzi sama.
Rae nigdy do nich nie należała.
Dorastała w świecie, w którym na uwagę trzeba było zapracować, na dumę zasłużyć, a słabość najlepiej schować głęboko pod skórą. Z czasem nauczyła się robić to tak dobrze, że sama uwierzyła, iż nikogo nie potrzebuje.
Na scenie jest żywiołem. Pewna siebie, zadziorna i pełna energii. Poza nią znacznie łatwiej uwierzyć, że wystarczy nikogo do siebie nie dopuścić, żeby już nigdy nie dać się zranić.
Dlatego nie szukamy księcia z bajki ani człowieka, który ją uratuje.
Szukamy kogoś, kto będzie miał cierpliwość odkryć dziewczynę ukrytą za scenicznym uśmiechem. Kogoś, kto nie zakocha się w wokalistce, ale w Rae. Z całym jej uporem, lękiem, chaosem i czułością, którą pokazuje tylko wtedy, gdy czuje się naprawdę bezpiecznie.
Chcielibyśmy opowiedzieć historię o dwojgu ludzi, którzy początkowo bardziej boją się własnych uczuć niż siebie nawzajem. O chemii, która pojawia się niemal od razu, choć oboje uparcie udają, że nic nie czują. O relacji, która nie zmienia ich dlatego, że ktoś kogoś naprawił, ale dlatego, że po raz pierwszy w życiu Rae pozwoli sobie uwierzyć, że może być kochaną z całym the good, the bad and the in between.
Bo czasem największą odwagą nie jest zakochać się.
Tylko uwierzyć, że ktoś zostanie, kiedy w końcu pokażesz mu prawdziwego siebie.
✧ Może iskrzyć, nawet powinno. Zarówno między nimi, jak i między ich charakterami.
✧ Nie ma dla mnie znaczenia, kim będziesz. Rae nie potrzebuje księcia z bajki, który ją uratuje. A nawet jeśli, to sama zaraz może uratować tego księcia. Chodzi o kogoś, kto pokaże jej, że nie musi zasługiwać na bycie kochaną i chcianą.
✧ Szukajcie mnie tutaj, albo na Jamie







