32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i rzeczywiście, trochę przesadziła z takimi słowami, ale na dwoje babka wróżyła i kto wie, czy może kiedyś się coś jej nie poprzestawia, przez co trafi na tą drugą stronę, musząc przebywać w oddziale zamkniętym. Ale no cóż - emocje wzięły nad nią górę oraz fakt tego, iż mama zdecydowanie gadała trzy po trzy w jej mniemaniu, przez co nie wytrzymała, doprowadzając Prudence do mówienia takich rzeczy. Nie, że chciała obwinić w pełni winą, co to to nie, ale swoją cegiełkę bądź co bądź dołożyła.
Na szczęście Hunter się finalnie pojawił, przez co absurdalna rozmowa się zakończyła, a ona odetchnęła z lekką ulgą iż mógł porozmawiać o czymś innym. — Później jeszcze ja spróbuję — miała swoje techniki wyczytane w odmętach internetu, więc nie zaszkodzi by spróbowała. A nuż, uda się zdziałać cuda i uratuje biedną koszulę. Następująco dolała mu wina, chwilę skupiając się na posiłku - za moment podpytując mamę odnośnie urlopu, spodziewając się iż ten niedługo będzie miał miejsce. Nie myliła się, na co przytaknęła oraz posłała delikatny uśmiech w stronę kobiety. — Och, już? — zapytała w sumie szczerze zaskoczona, po czym wstała ze swojego miejsca, aby okazać w ten sposób szacunek do swojej mamy iż sama postanowiła od tego stołu odejść. Nie spodziewała się jednak, żeby miała poprosić Huntera o odprowadzenie do drzwi. Dlatego też jedynie prędko przeszła na drugą stronę w celu przytulenia na pożegnanie. — Zamówić Ci taksówkę? No i daj znać, jak już będziesz w domu, dobrze? — to taka ich tradycja, gdzie jedna zawsze drugiej wysyłała chociażby smsa upewniającego, iż dotarła na miejsce, przez co mogły spać spokojnie. Ponownie uniosła kąciki warg i odprowadziła ich spojrzeniem, żeby prędko odwrócić się, oprzeć o krzesło i westchnąć bardzo ciężko.
Domyślała się, iż to spotkanie nie będzie należało do najłatwiejszych. Niemniej nie sądziła, że okaże się ono aż tak trudne i deprymujące, przede wszystkim ją, niż samego Huntera - który o dziwo ciągle zachowywał spokój, uśmiech na ustach oraz chęć udzielania odpowiedzi nawet na te pytania, na jakie z całą pewnością nie chciał odpowiadać. Jest z niego niesamowicie dumna.
Kate natomiast odebrała od Wrighta torebkę, gdy poprawiała włosy i narzutkę, jaką nałożyła dopiero gdy znalazła się bliżej drzwi wyjściowych, by zerknąć mu przez ramię w kierunku odwróconej do nich plecami Prudence. — Hunter, sprawiasz wrażenie naprawdę miłego faceta. Widać, że Wam na sobie zależy. Ale… nie chcę, aby Twój wyjazd ją złamał i krzywdził — może nie powinna tego mówić na odchodne i na dodatek w tak dobitny sposób, jednakże patrząc po zachowaniu swojej córki nie wiedziała kiedy dojdzie do ich następnego spotkania, dzięki czemu będzie mogła powiedzieć mu wprost o swoich obawach. — W każdym razie, dbaj o nią, dobrze? Zawsze pokazuje się na twardzielkę, lecz to drobna i emocjonalna dziewczyna — zwieńczyła swój wywód uśmiechem, aby nie uznał iż miała o nim jakieś złe mniemanie czy tymi słowami chciała dać mu do zrozumienia, iż go przekreśliła prawie że na samym starcie tego wszystkiego. Ponownie zerknęła przez ramię mężczyźnie, by zerknąć na własne dziecko. — To kochane dziecko… I widać, że kocha Ciebie — dodała na koniec. — Pa, Prue! Napiszę, jak będę w domu! — zawołała jeszcze, na co Prudence machnęła ręką po błyskotliwym obróceniu się na pięcie w ich kierunku, a tuż po tym… zostali sami.
Przetarła dłońmi twarz, jakby w ten sposób próbowała z siebie ściągnąć nadmiar rozmyślań, ostatecznie kierując spojrzenie na Huntera - do jakiego się wyszczerzyła. — Jestem z Ciebie strasznie dumna. Wytrzymałeś to gradobicie pytań — kiedyś jeden chłopak prawie od razu ją zostawił po spotkaniu z jej mamą, bo właśnie zrobiła coś podobnego… — I muszę później powiedzieć Andy, że to wino jest naprawdę dobrym wyborem — dodała, chcąc zmienić prędko temat, jakby z obawy iż rozmowa pójdzie w nie takim kierunku, jakim by tego chciała. Dlatego też chwyciła obydwa kieliszki - te należące do niego i do niej - by podejść do Wrighta i przekazać mu to naczynie należące do niego. Gdy je wziął, stuknęła się szkłem, na jeden raz wypijając to co pozostało w tym należącym do niej. — Jutro posprzątamy, co? Teraz tylko schowam o lodówki to, co trzeba, bo mam trochę inne plany… — mówiąc to, przesunęła palcem po guzikach jego koszuli, uśmiechając się przy tym figlarnie. Chyba komuś tu alkohol zaczął mieszać w główce!

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Odprowadził Panią Lane z lekkim uśmiechem na ustach, wiedząc że czeka go zaraz krótka rozmowa, która będzie raczej przypomnieniem, że jest jeszcze obcy i powinien się zastanowić czy bycie z Prudence to dobry pomysł dla nich obojga. - Taka praca. Poza tym... jest przygotowana na to, rozmawialiśmy na ten temat. Na razie jestem tutaj i chcemy się tym cieszyć - zanim faktycznie będzie zmuszony wyjechać. Cały czas z tyłu głowy miał, że kiedyś czeka go powrót na front, lecz nie wyobrażał sobie że będzie ktoś na niego czekał - no może poza Itchel. Była to miłe a jednocześnie trochę przerażało, bo jeśli coś się stanie to ona będzie pierwszą osobą która otrzyma informację.
Zamknął drzwi za kobietą i powoli wrócił do salonu.
- Nie było tak źle. Wiadomo, że chciała mnie sprawdzić i troszeczke prześwietlić. - aby przekonać się czy córka wybrała odpowiednią partię, nie dając się ponieść chwili i jakiejś nagłej miłostce. Czy dobrze wypadł? Miał wątpliwości, zwłaszcza po tym co usłyszał będąc w łazience. Zamartwianie się o córkę chyba troszkę przysłoniło osąd starszej Lane...
Gdy dolała wina uśmiechnął się, jego siostra będzie zadowolona! Widać że się na tym zna, tylko biedna teraz musiała zrobić sobie przerwę. Upił łyk i spojrzał na swoją dziewczynę z niemałą satysfakcją. Czy to oznaczało, że noc miała się zakończyć fajerwerkami?
- Przeniose tylko rzeczy do kuchnii, aby tu nie stały. - zaraz po tych słowach, ruszyl przed siebie aby pozbierać talerze, układając je na blacie kuchennym.
- Twoja mama się martwi o Ciebie...
-
powiedział gdy zaczęła chować rzeczy do lodówki. - Boi się, że nie jestem dla Ciebie odpowiedni. - gdy ich spojrzenia się spotkały westchnął ciężko i podszedł do niej bliżek zostawiając jeden z talerzy. - Słyszałem waszą rozmowę. - bo nie miał zamiaru jej okłamywać. Miała prawo znać prawdę - bo niby skąd by miał takie informacje. - Staram sie... staram się być lepszą wersją sibie. - bo nawet jeśli miał napady agresjii albo po prostu nie wiedział kim jest, wystarczyło zapytać Prudence która miała już doświadczenie i pomagała mu jak tylko potrafi.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na niego łagodnie, nawet jeśli w myślach nie była zbyt zadowolona z przebiegu dzisiejszego spotkania, nie mając tu oczywiście cokolwiek za złe Hunterowi, bowiem ten spisał się wręcz śpiewająco. To właśnie jej mama przegięła po całości, na tyle iż pokłóciły się przy stole, gdy mężczyzny nie było - co też było zapewne dla jednej jak i drugiej mocnym zaskoczeniem z faktu, że to była ich taka pierwsza słowna potyczka w życiu dorosłym, dotychczas nie mając żadnych problemów czy kwestii, które wymagały od którejkolwiek nerwowego podejścia do tematu. Tak było do tej chwili, co Prudence nie miała zamiaru przemilczeć przy najbliższym spotkaniu z rodzicielką, chcąc się dowiedzieć co tak naprawdę chciała tym wszystkim uzyskać. Chociaż, kto wie czy do tego czasu obydwie kobiety nie przemyślą swojego zachowania, przeproszą, okażą skruchę i przedyskutują to wszystko znacznie spokojniej. Ten rozdział byłby zdecydowanie przyjemniejszy.
— Nie było źle? Jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim bojowym nastawieniu… — nie miała zamiaru teraz udawać, że było całkiem w porządku, skoro kompletnie miała świadomość tego co zrobiła jej matka i jak bardzo przesłuchiwała jej chłopaka przy stole, zupełnie jakby tak naprawdę Kate zajmowała się na co dzień łapaniem złoli, a Hunter był jednym z nich. Ba, nie omieszkała również od razu delikatnie zrugać rodzicielkę w trakcie spotkania, licząc iż to się zmieni, a kobieta da sobie na wstrzymanie. Szkoda, że nie zrozumiała tej delikatnej aluzji ze strony córki.
Pokiwała głową z uśmiechem na ustach, choć naprawdę w jej głowie kręciły się myśli totalnie nie związane z porządkami, chowaniem rzeczy do lodówki czy czymkolwiek innym. Pomimo iż postanowiła mu prędko pomóc z wykonaniem zadania, nie spuszczała go z oka z nieukrywaną radością, zastanawiając się czy nie będą musieli gadać o tym, co zaszło na kolacji, czy może Hunter będzie chciał o tym mówić, póki żelazo jest gorące, a obydwoje lekko wcięci - a już na pewno sama Prue.
Gdy stanęła przy lodówce i zaczęła chować składniki dzisiejszego spotkania do chłodziarki, zerknęła z lekkim niepokojem na mężczyznę. Czyli jednak drugi scenariusz zostanie wprowadzony w życie, ale to i nawet prędzej niż przypuszczała. — Nie ma na to podstaw — odparła spokojnie, z dużą pewnością tego, co powiedziała. Gdy jednak wspomniał o kolejnej rzeczy, zerknęła na niego uważniej, nie wiedząc skąd w ogóle ten pomysł się mu pojawił, iż Kate się boi o jego brak odpowiedzialności. Ich spojrzenia się z sobą spotkały, a ona próbowała prędko znaleźć sama odpowiedź na to pytanie. Zapewne z konsternacji wymalowanej na jej twarzy zrozumiał, że głowiła się skąd się mu to wzięło. A gdy padły słowa, jakich się kompletnie nie spodziewała w tej chwili, westchnęła równie ciężko, co Wright. — Przepraszam Cię za nią — od razu postanowiła przeprosić, aby czując się obecnie głupio za postępowanie matki i to, do czego jej głupie gadanie doprowadziło. Zamknęła lodówkę i podeszła do niego, by bez zawahania pożyć dłonie na jego policzkach i lekko je przytrzymać, aby znów skierował wzrok tylko na nią. — Ale ja to wiem, Hunter. Wiem i widzę to już od jakiegoś czasu, jeszcze przed naszym oficjalnym spotykaniem się — odparła zgodnie z prawdą, uśmiechając się lekko w ramach pokrzepienia. — Nie przejmuj się tym, co mówiła moja mama, okej? Gadała tak, bo nie wiedziała tego wszystkiego, co my wiemy — dodała, unosząc znacznie wyżej kąciki warg. — I nieważne, że ona sądzi co innego. Bo ja wiem, że jesteś dla mnie odpowiedni i na tym się skup, w porządku?


Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
ODPOWIEDZ

Wróć do „#28”