Czemu chodził na randki z samymi b e z n a d z i e j n y m i kolesiami? Zasługiwał na znacznie więcej.
Dlaczego oglądał te popieprzone produkcje telewizyjne
Jak zareagował mąż Natashy na ciążę z jego najlepszym kumplem?
Jak wiele zaginionych członków rodziny jeszcze ze sobą pogodził w trakcie pracy nad znajdywaniem ludziom drugich połówek?
I wiele innych, związanych z jego pasjami, ulubionymi rzeczami, marzeniami, historiami z dzieciństwa i...
Chyba zaczynał nieco za bardzo interesować się tym f a c e t e m, zamiast faktem, że w nadchodzący weekend piątkowy wieczór spędzał na meczu hokeja, a sobotnie popołudnie na turnieju konnym. Z dwoma różnymi randkami. Którymi powinien być chociaż w małym stopniu zaintrygowany.
Tym zamierzał przejmować się później. Teraz bowiem, gdy był w drodze do wyznaczonego przez Finleya miejsca na zakupy — ogromnego centrum handlowego z niebotyczną ilością sklepów, na myśl o których Dawson dostawał migreny i chciało mu się rzygać z przebodźcowania — całkiem się c i e s z y ł na samą myśl o spotkaniu z panem cherubinkiem. Z pewnością byłoby lepiej, gdyby na przykład nie był spóźniony (spotkanie się przedłużyło, a potem wpieprzył się w korki i zaliczył dramatyczne piętnaście minut, zwieńczone smsem Jestem w drodze, nienawidzę koreańskich przedsiębiorców i kanadyjskich kierowców. Nie dopisuj do kwestionariusza, że jestem rasistą — nie jestem.) i nie było tak piekielnie gorąco, bo mimo klimatyzacji w samochodzie, czuł lepki pot na swoich plecach. Pod lekką, lnianą koszulą na krótki rękaw. Nie lubił lata, pasowało mu tylko wtedy, gdy mógł oglądać ładne ciała nad basenem i jeziorami, ale nie miał na to wystarczająco czasu. Wszystko, generalnie, szło nie tak; uratować go mógł refresher ze Starbucksa i
— Nie jestem gotowy, nie zadawaj tego pytania — rzucił na d z i e ń d o b r y, unosząc leniwie kącik ust do góry na sam widok swojego towarzysza. Westchnął, zsuwając z nosa ciemne okulary i wsunął je do kieszeni swojej koszuli, rzucając okiem na ogromną mapę centrum handlowego, przy której to stał Rosewood. — Od czego zaczynamy? Może od jedzenia? — zaoferował, doskonale wiedząc, że po dobrym posiłku moce do chodzenia po sklepach znikały; był c w a n y, ale podświadomie miał też świadomość, że Fin nie da się na to nabrać. Zamierzał więc propozycję ponowić, jak zaliczą już kilka butików i Dawson znacznie uszczupli swoje
Finley Rosewood