ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
165 cm
Cukiernik w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Kocham gwiazdy zbyt mocno, by bać się nocy”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zaskoczył ją tym, że nie skręcił w kierunku jej domu, a w przeciwną stronę. Chciał ją uprowadzić? Nic nie mogła poradzić na takie myśli. Mimo wszystko ledwo znała mężczyznę, ale czy ktoś taki jak on mógłby mieć złe zamiary? Ich dłonie były cały czas splecione, gdy powoli wjeżdżał na podjazd, a ona zaciekawiona przechyliła się do przodu. Było ciemno, więc początkowo niewiele zdołała zauważyć, ale gdy tylko włączyła się mała lampka nad garażem, oniemiała.
O mamo...
- Zaczynam myśleć, że jesteś jakimś sławnym trenerem drużyny koszykarskiej lub piłki nożnej. - powolutku łączyła fakty, bo przecież wspominał coś o boisku, jak i wykonywanym zawodzie. Tyle, że w jej umyśle panowała pustka, jeśli chodziło o inne dziedziny sportu. Był jeszcze hokej, ale to było przecież na lodzie. Tenis? Podobno były też jakieś zawody w ping-ponga... Siatkówka! Ugh… To akurat było jej utrapienie z czasów szkolnych, bo jako nieliczna była najmniejsza i nawet nie dosięgała górnej taśmy siatki.
- Czyli to tak mieszka dorosły mężczyzna? Gdzie jest haczyk? - rozbawiony ton świadczył o tym, że żartowała. Jednak w swoich myślach doszukiwała się jakichś wad. Może mieszkał z rodzicami? Teoretycznie nie był to red flag, ale nie musiała mieć więcej doświadczenia, żeby wiedzieć jak niektóre kobiety konkurowały z potencjalnymi partnerkami syna. A skoro nie miał żony, ani dzieci... To może to było przeszkodą... Zdecydowanie zbyt dużo myślała. Analizowała. Bracia zabiliby ją za tak śmiałe gesty i decyzje. Przyjechała do domu mężczyzny, którego widziała może trzy razy? I to w środku nocy...
Podała mu swoją dłoń, gdy otworzył jej drzwi od samochodui wysiadła starając się nie narobić hałasu.
- Masz jakiegoś pupila? - rozejrzała się po ogródku, ale nie dostrzegła żadnych zabawek.
Czuła, że tutaj nie pasowała. Ubrana w stary różowy dresik, w tej okolicy niemal zaliczała wtopę stulecia. Zapewne jego sąsiadki chodziły w kusych sukienkach od projektantów, a ona... Była prostą dziewczyną, która robiła torty i inne słodkości. Na pewno było czuć od niej woń pączków i czekolady. Nie miała czym szczególnie się pochwalić. Miała jedynie sporo ambicji i marzeń.
- Ładnie tu. Ostatnio przed domem posadziłam kwiatki, ale mój brat miał z nimi bardzo bliskie spotkanie.- już nie wspominając o całej późniejszej dramie, bo ją wystraszył. A do tego codziennie odwiedzał ich gruby szop i rozwalał wszystkie śmieci. Tutaj było inaczej. Spokojniej.

Robbie Cole
gall anonim
41 y/o
For good luck!
190 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Z wiekiem maleje potrzeba intensywności, a rośnie zapotrzebowanie na święty spokój. Robbie miał poukładane życie. Miało swoje pęknięcia, miało swoje niewygody, ale generalnie wszystko było uporządkowane, o ile nie kontrolowalne. Wiedział, jak będzie wyglądał kolejny dzień, wiedział, jak będzie wyglądała kolejna noc. I na pewno nie miał jej spędzać w samochodzie z poznaną przez przypadek, na przypadkowej siłowni, w przypadkowy dzień ślicznotką. W każdej innej sytuacji ten chaos zaczynałby mu przeszkadzać. Bo przecież wystarczyło mu chaosu na boisku, kiedy jego zawodnicy walczyli z przeciwnikami, ale przede wszystkim z samymi sobą. W każdej innej sytuacji... Ale dłoń, która uparcie ściskała jego dłoń i nie chciała puścić, sprawiała, że absolutnie ten chaos mu nie przeszkadzał. Ba, nawet chciał go więcej.
O chwilę za długo siedzieli w samochodzie, wpatrując się w dużą bramę garażową. Co najmniej dwa i pół stanowiska. O ile miało to jakiekolwiek znaczenie. Dłonie niechętnie przerwały dotyk, żeby mógł wyłączyć samochód, ale zanim wysiadł, powiedziała te słowa. O matko! Ty naprawdę mnie nie znasz.
Uśmiechnął się w odpowiedzi pod nosem. To podobało mu się jeszcze bardziej, bo oznaczało, że... Dla niej był Robbiem. Tym, który walczył z jej kłódką, umawiał się, kiedy stali w samych ręcznikach, ze skrępowaniem walcząc ze swoją nagością, a potem... Nie odzywał się po udanej kawie, ale przyjechał w nocy, żeby nie wracała sama.
- Termity... - odpowiedział, siląc się na powagę, chociaż wszystko w nim drżało z rozbawienia. - I rachunki za ogrzewanie, nie uwierzyłabyś!
Dodał, zamykając za sobą drzwi. Obszedł samochód, by otworzyć jej drzwi i pomóc wysiąść.
- Chcesz swój plecak? - zapytał, bo przecież za chwilę miał ją odwieźć do domu, więc ten mógł poczekać w samochodzie.
- Nie... A trochę szkoda... - no właśnie, co to za dom, w którym nie ma zwierzaka.
Może taki, jak ten. Wyglądający, jakby ktoś przygotował go do sprzedaży, a po kupnie nic w nim nie zmienił. Nawet rośliny były sztuczne, chociaż trzeba było przyznać, że dobrej jakości i na pierwszy rzut oka nie dało się ich rozpoznać. Nie, zdecydowanie w tym domu nie mieszkała kobieta. Ktoś dbał o czystość, to na pewno, ale brakowało w nim duszy kogoś, kto tu mieszka. I tak po prawdzie to on też tutaj nie pasował.
Dopiero kuchnia wyglądała inaczej. Widać było, że ktoś tu bywa. Kapsułki z ekspresu do kawy, leżące w miseczce. Plastikowe słoiki z białkiem i kreatyną. Uchylona zmywarka i zapach towarzyszący używanej kuchni. Ulotny zapach obiadu.
- Podoba Ci się? - zapytał z niedowierzaniem, kiedy skomplementowała okolice domu.
Powiódł spojrzeniem po swoim ogrodzie. Idealnie przystrzyżona trawa, tak jak wymagało tego stowarzyszenie mieszkańców. Samo to go mierziło.
- A ja zawsze marzyłem o fajnej chacie w górach albo nad wodą. A najlepiej w górach nad wodą. - przyznał, łapiąc się na tym, że wodzi za nią spojrzeniem.
Przyłapany na tym uśmiechnął się szeroko.
- Rozgość się... Jak chcesz, możemy wyjść na taras, rozpalę nam ogień. - zawahał się.
Przecież wpadła tylko na chwilę... Na tę jedną kawę.
- Poza ogrodową kuchnią to właśnie gwiazdy, które tutaj widać, sprawiły, że jednak ten dom kupiłem. - Tinny pasowała do dziewczyny, która lubi ogień i gwiazdy.
Ale mógł się mylić.
- Czego się napijesz?

zostaniesz na dłużej?
ODPOWIEDZ

Wróć do „#10”