ODPOWIEDZ
26 y/o
Indulge in local cuisine
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm about to lose it, but I'm doing fine
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

020.
(zakrzywiamy czasoprzestrzeń, w teorii to będzie po dobrych kilku tygodniach po tym co teraz piszemy na bieżąco, ups)
Rozwodził się jutro.
Ta myśl brzęczała mu przy uchu przez cały dzień, od momentu, w którym się obudził.. Chociaż jej różne wersje ciągnęły się za nim, odkąd dostał wiadomość z potwierdzeniem daty i godziny.
Już dawno opłakał swoje nieszczęsne małżeństwo. Dawno zrozumiał, że ten związek był spisany na porażkę od samego początku, a to, jak do siebie wrócili po odwyku, było desperacką próbą złapania czegoś, co przynosiło mu chwilową ulgę. Właściwie to był Vicie winny przeprosiny, ale miał zamiar to zrobić we własnej osobie. Przeprosić za głupie wiadomości, a wcześniej za cały ten cyrk i że nie potrafił rozpoznać, że najzwyczajniej w świecie miała rację. Byli typowym przypadkiem dwójki nieznajomych, którzy dobrze bawili się w łóżku i pomylili to z czymś bardziej wartościowym. Był jej wdzięczny za to, że kazała mu się wynieść ze swojego życia, zamiast próbować załatać w całość coś, co pruło się w marnym, tanim szwie.

Był jej wdzięczny, bo gdyby nie ten rozwód, to nigdy nie zarywałby do Diego. Zauważyłby go, stwierdził w myślach, że facet był hot i wrócił do swojej pracy, trzymając się z daleka, bo był zajęty.. Zamiast tego, w dziwnym, separacyjnym zawieszeniu znów zaczął pić, rzucał w swojego szefa kuchni bardzo jednoznaczne teksty na świński podryw, a potem złapał go na litość; dalej wierzył w ten przebieg wypadków.
Całe długie tygodnie później spędził u Castillo, upewniając się, że zakocha się w nim po uszy i już nie będzie powrotu..

Tak sobie wmawiał.

W rzeczywistości, Diego urzekł go swoją troską, odciągnął od przepaści, przycisnął całym sobą do rzeczywistości i sprawił, że Bennett był w stanie spojrzeć po raz pierwszy dalej, niż czubek własnego nosa. A poza tym, rzeczywiście był hot, a ten Latynoski temperament wpasował się idealnie w rzeczywistą potrzebę Alexisa, by jego partner był w stanie przejąć nad nim absolutną kontrolę i wykopać go z własnej głowy.
Był dla niego idealny.

I gdyby nie jego obecność, Alexis, gdyby jeszcze w ogóle stąpał po tej ziemi, albo załatwiłby to wszystko przez pośrednika, albo był absolutnie napruty przez cały czas do Vegas, w trakcie odprawy i w drodze powrotnej do Kanady. Dalej wierzyłby, że Vita jest dla niego jedyną osobą na świecie i jako jedyna potrafi dać mu wszystko, czego potrzebował. Dalej łudziłby się, że do niego wróci, że będą żyli długo i szczęśliwie, a ten metalowy krążek, którego na palcu nie nosił już od dłuższej chwili, miał jakieś magiczne zdolności sklejania w całość czegoś, co nie miało prawa na przetrwanie.

Nie znosił latać.
W trakcie lotu z Vitą w poprzednim życiu, oglądali całą sagę Twilight w ramach dobrej rozrywki i rozproszenia.. Ale tym razem Lexie postawił na oparcie głowy na ramieniu Castillo, zakoszenie mu słuchawki i udawanie, że ogląda to co on, w rzeczywistości bawiąc się w najlepsze z Duolingo na swoim telefonie. Dzięki niebiosom za dar WIFI w samolotach, co?
Może przez swój nostalgiczny nastrój, ale ten lot nie był wcale najgorszy. Brunet był raczej przygaszony, znacznie bardziej cichy i niecharakterystycznie spokojny od samego rana, co tylko dodało do atmosfery ciszy przed burzą. Nie czuł się smutny. Nie czuł się podekscytowany. Po prostu.. Był. Był sobie, od czasu do czasu patrzył, jak jego przystojny facet ogarnia profesjonalnie wszelkie papierologie, bilety i całą resztę rzeczy, które wymagały skupienia, pozwalając, żeby Bennett po prostu był. Kiedyś temu człowiekowi będzie musiał pokazać w jakiś sposób swoją absolutną wdzięczność, ale jeszcze nie wiedział jak. Pozwalał mu być passanger princess podczas lotu do Vegas, żeby w spokoju mógł zamknąć rozdział na dobre i rozwieść się z ex. Wow. Pewnie gdyby mógł, wiózłby go na tym śmiesznym wózku na bagaże, żeby Lexie nie musiał nawet nogami szurać po podłodze..

Po wejściu do hotelowego pokoju, ciepnął plecakiem (swoim jedynym bagażem) na łóżko, padając na nie z głębokim westchnieniem, patrząc przez moment w sufit. Zauważył nawet małe, żółte lampki i stwierdził, że to pewnie jeden z tych raczej fancy hotelów, w których gdzieś jest panel z milionem małych przycisków do różnych świateł i ustawień, a te konkretne lampki były od ustawienia, które sam by nazwał “sexy time dim light”. Parsknął pod nosem na własną myśl, przymykając oczy.
-Hey, hot stuff? Czy ty wydałeś jakąś idiotyczną ilość pieniędzy na ten nasz pobyt tutaj? Bo to łóżko jest zdecydowanie zbyt wygodne..- gdyby się tak zastanowił, lobby też było bardzo ładne, znaczek nad tym siłownianym miał też ikonkę basenu, a ten restauracyjny, baru.. Odetchnął głęboko po raz kolejny, mając w duchu nadzieję, że jego partner nie przesadził za bardzo, tylko dlatego, że jutro..
Rozwodził się we własne urodziny.
Drogi Boże, jaki żart.

hot stuff
LemonSpice
none
37 y/o
For good luck!
180 cm
szef kuchni Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Diego nie należał do ludzi, którzy pozwalają przypadkowi kierować czymkolwiek, a już na pewno nie podróżami, które same w sobie niosły dla Alexisa tyle emocjonalnego i fizycznego ciężaru. Lot przeszedł zaskakująco gładko właśnie dlatego, że Castillo trzymał ramię w zasięgu ręki, nieruchome i pewne, stanowiące stały punkt odniesienia w szumie silników i turbulencjach. Widział, jak młody dłubał coś w telefonie, słuchając tej samej muzyki z ich wspólnej słuchawek, ale nie zaglądał mu w ekran, szanując ten niecodzienny, cichy stan i potrzebę zaszycia się w głowie.

Kiedy weszli do pokoju, Diego zamknął za nimi drzwi ze szczękiem, który odciął ich od głośnego, korytarza hotelu. Postawił swoją torbę przy ścianie, zdejmując skórzaną kurtkę i rzucając ją na oparcie fotela. Słysząc pytanie Alexisa i jego ciche parsknięcie, złożył ramiona na piersi i oparł się o komodę, przyglądając się chłopakowi leżącemu na wielkim, miękkim materacu. W kąciku jego ust pojawił się cień spokojnego uśmiechu – takiego, w którym nie było cienia szyderstwa, a jedynie głęboka, stabilna pewność siebie.
Nie wydałem majątku, flaco – odpowiedział nisko, a jego głos po całodniowej podróży brzmiał wyjątkowo uziemiająco. – Po prostu zarezerwowałem pokój w miejscu, gdzie po powrocie z sądu nie będziesz musiał słuchać pijanych turystów darzących się po nocach na korytarzu. I gdzie łóżko nie przypomina deski do prasowania. Zasługujesz na to, żeby chociaż w nocy mieć tu pieprzony spokój. - podszedł wolnym krokiem do łóżka, zatrzymując się tuż przy jego krawędzi. Spojrzał w dół na Alexisa, przesuwając wzrokiem po jego twarzy. Widział tę zmianę w jego zachowaniu od samego rana – ten niezwykły, stonowany spokój, za którym kryło się przepracowywanie ostatnich kilku lat życia. Znał te demony. Znał ten ciężar.

Nachylił się, opierając jedną dłoń na materacu tuż obok głowy Bennetta, i powoli przesunął drugą, ciepłą dłonią po jego włosach, odgarniając pojedyncze pasma. Przesunął kciukiem po jego policzku, a w jego własnych oczach mignęła powaga, która natychmiast przykryła tę krótką przekorę.
Jak się czujesz? Naprawdę. Oprócz tego, że twój plecak wylądował na łóżku szybciej niż ty sam.

26 y/o
Indulge in local cuisine
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm about to lose it, but I'm doing fine
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To było chyba oczywiste, że miał się czym stresować.. ale nie zamierzał z tego robić jakiegoś ogromnego dramatu. Tak, uwierało go kilka aspektów tego spotkania z byłą, ale nie musiał o nich rozmawiać.. w gruncie rzeczy przyjechał tutaj na zerwanie plasterka. Żeby obydwoje mogli ruszyć ze swoim życiem do przodu, a nie czekać, aż kanada łaskawie ich rozwiedzie. Mialo sens. Szkoda było życia.. już pomijając bardziej rzeczowe i prawne kwestie. Wątpił, żeby miała je przeciwko niemu wykorzystywać.. ale cholera ja wiedziała, nie? W gruncie rzeczy jej nie znał. Mógł najwyżej powiedzieć jak się lubiła bawić w łóżku i którą potrawę z jego rodzinnych stron lubiła najbardziej, może wspomnieć jedną czy dwie rzeczy z odległej przeszłości.. ale to bylo tyle.
Ich związek nigdy nie był związkiem. Był ucieczka, niczym więcej.

-Okay, niech ci będzie.. uznam to za prezent na moje jutrzejsze urodziny. - uniósł lekko brwi, zerkając na niego, spinając mięśnie brzucha, podnosząc się minimalnie. Uśmiechnął się, w oczach błysnęło coś gorącego, kiedy mężczyzna podszedł bliżej, a zaraz potem się do niego nachylił. To powinno być nielegalne, żeby wyglądać tak dobrze po całym dniu w trasie.. a jednak.
Przymknął na moment oczy, gdy ciepła dłoń przeczesywała włosy. Specyficzne, siwe pasmo zamieniło się srebrem.
-Mm.. najpierw prysznic. Ciekawe czy też mają sexy time światła? Uuu może jeden z tych fancy, dużych walk in pryszniców? - znów na niego zerknął, oczy tym razem błyszczące szczerą ekscytacją. Podróże nie były czymś, do czego przywykł. Zwykle nie ruszał się ze swojego kąta Toronto, a zwłaszcza odkąd jego mama zachorowała, po prostu nie mieli czasu na nic innego.
Podróżowanie z jego osobą było.. cholernie miłe. Nawet jeśli musiał się bujać z samolotami; bycie z nim poza swoją typową przestrzenią, w miejscu, gdzie mogli być po prostu ze sobą, z całym czasem na świecie, bez żadnej wiszącej nad nimi presji? Cudownie. Jedyna presja to ta w sądzie na następny dzień, ale to przeżyją, miał nadzieję, szybko.

-Buzzkill… - wywrócił oczami, gdy postanowił spoważnieć. Spiął mięśnie, przekręcając się i rolując z łóżka, by wstać, zgarniając za sobą plecak. Wyciągnął z niego ładowarkę, a potem ciepnal niedbale w to samo miejsce, w którym Diego zostawił swoje graty.
-Jestem pierwszą osobą w rodzinie, która zaliczyła odwyk. I pierwsza, żeby się rozwieść. Dwa rekordy zmieszczone w 26 lat życia. Speedrun z bycia czarna Owca. - parsknął, unosząc do siebie brwi bez jakiegoś specjalnego humoru.. raczej z cieniem szydzenia z siebie, jak miał w zwyczaju. Przykucnął przy łóżku, szukając kontaktu, żeby podładować swój telefon. Żeby był gotowy na jutro na sto procent..
-Powinienem… powinienem już dawno przejąć od Catherine restaurację, żeby mogła wrócić do swojego życia, a nie próbować gasić pożary, które sam wznieciłem. - dodał że słyszalną goryczą, odrzucając podłączony telefon na nocną szafkę.
Wyprostował się, rozpinając pasek w spodniach, ich zamek, zrzucając sprawnie z grzbietu koszulkę, biorąc ją ze sobą, kierując kroki do tej łazienki, żeby ją obczaić. Jeśli chciał dalej w temacie rozmawiać, mógł dołączyć do niego pod prysznicem, nie? Albo przynajmniej w łazience.
-Ale mówię to wszystko tylko dlatego, że zapytałeś. Ogarnę to.. wszystko. Będę przy tym marudzić, ale to ogarnę. - wzruszył lekko ramionami, odkręcając gorącą wodę. Ciepnal koszulka na bok, zsunął ciuchy z bioder, zanim wskoczył pod strumień z głośnym, zadowolonym westchnieniem. To było dokładnie to, czego potrzebował. Gorąca woda na ramionach. Złapał też swoje odbicie w dużym lustrze, zanim wszedł do kabiny i musiał przyznać, że miesiąc z Diego dobrze mu zrobił. Na wiele sposobów. Zdecydowanie nie wyglądał już, jakby urwał się z obozu koncentracyjnego.
-Chodź tu lepiej, nie ma co gadać o tym wszystkim..

let's just chill, love
LemonSpice
none
37 y/o
For good luck!
180 cm
szef kuchni Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Diego odprowadzał go wzrokiem z tą samą, spokojną stałością. Nie przerywał mu, gdy Bennett wymieniał swoje powody do szyderstwa z samego siebie, ani kiedy wyrzucił z siebie tę nagłą gorzką myśl o Catherine i restauracji. Znał ten mechanizm – Alexis przed trudnymi momentami lubił sam wbić w siebie parę szpil, żeby przypadkiem życie nie zrobiło tego pierwsze.
Kiedy chłopak ruszył do łazienki, zrzucając po drodze ubrania, Diego pokręcił powoli głową, a w jego oczach mignęło coś bardzo miękkiego.
Wstał z łóżka bez pośpiechu. Zsuwając z siebie koszulkę i rozpinając spodnie, wszedł do łazienki krok po kroku, wnosząc ze sobą ten sam pewny, mocny spokój. Zapach pary wodnej wymieszany z zapachami hotelowych kosmetyków wypełniał już pomieszczenie.
Przeszedł obok lustra, rzucając szybkie spojrzenie na Alexisa stojącego pod gorącym strumieniem. Wyglądał o niebo lepiej niż jeszcze miesiąc temu – jego ciało odzyskało zdrowe napięcie, skóra nabrała ciepłego odcienia, a pod żebrami nie prześwitywały już tak drastycznie kości.
Diego otworzył przeszklone drzwi dużego prysznica i po prostu wszedł do środka, wchodząc pod wodę zaraz za nim. Szeroka, gorąca dłoń Castillo od razu wylądowała na spiętym karku Alexisa, przyciągając go lekko do tyłu, by oparł plecy o jego klatkę piersiową.
Po pierwsze: nie masz 26 lat, tylko od jutra 26, więc nie dodawaj sobie przebiegu przed czasem, gówniarzu – wymruczał Diego prosto w jego mokre włosy. Jego niski głos wibrował w całej klatce piersiowej, zagłuszając szum spadającej wody. – Po drugie: nie jesteś żadną czarną owcą. Jesteś jedyną osobą w swojej rodzinie, która miała odwagę wstać, przyznać się do błędu i odkręcić ten cały syf, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku. To nie jest speedrun z porażki. To jest sprzątanie własnego życia.
Przesunął dłoń z jego karku na obojczyk, gładząc mokrą skórę i wymuszając na nim opuszczenie spiętych ramion.
A co do Catherine... – dodał cicho, ale z tą niewzruszoną, męską pewnością. – O przejrzystość w restauracji będziesz się martwił, kiedy stąd wrócimy. Catherine wiedziała, w co wchodzi, pomagając ci. I uwierz mi, jest bardziej dumna z tego, gdzie jesteś dzisiaj, niż zły na to, ile czasu jej to zajęło.
Pochylił się i złożył mocny, uspokajający pocałunek na barku Alexisa, pozwalając gorącej wodzie spływać po nich obu.
Więc tak jak powiedziałeś... nie będziemy o tym teraz gadać – zaszeptał prosto w jego ucho, a jego druga dłoń zjechała po mokrym brzuchu Alexisa, uziemiając go w tu i teraz. – Masz się tylko opłukać, zjeść ze mną coś dobrego i przespać całą noc.

ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”