ODPOWIEDZ
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek
007


Nie powinna tego robić.
Siedząc wieczorem przy niewielkim MacBooku, umieszczonym na kolanach, patrzyła na ekran wyszukiwarki, zastanawiając się, jak głupia była chcąc wpisać pseudonim Kiry w Googlach. Postradała zmysły? Kto normalny tak robił? Cóż, normalny może nikt, ale Daisy ta sprawa nie dawała spokoju. Jej dziennikarskie przeczucie ciągle podpowiadało jej, że do tej sprawy historia była o wiele bardziej rozbudowana niż to, co sprzedała jej Finch.
Bo spóźniałam się w szkole
Jasne, i teraz pół miasta tak do niej mówiło, a w redakcji nikt? Skoro miała ksywkę, która znali ludzie nawet spoza jej otoczenia, jak chociażby ta laska w klubie, to raczej powinni ją stosować wszyscy, a tak nie było. Nie wspominając o tym, jak spinała się za każdym razem, kiedy ktoś ją tak nazywał.
Nie no musiała to zrobić.
Musiała sprawdzić.
Spodziewała się wielu rzeczy — głownie tego, że nic nie znajdzie — jednak w życiu nie obstawiałaby, że wyskoczy jej tak wiele wyników. W pierwszej kolejności były filmiki. Masa Tiktoków z jakiś wyścigów po ulicach Toronto. W oczy od razu rzuciło jej się żółte Ferrari, które znała już aż za dobrze. Siedziała w nim wystarczająco długo, by poznać charakterystyczne wnętrze, a tym bardziej blond kierowcę, którego również było widać na nagraniach. Utwierdziła się w swoich racjach jednak dopiero, gdy natrafiła na nagranie, na którym Kira daje w twarz jakiemuś kolesiowi. Obok stała jeszcze jakaś lokata dziewczyna i jego koledzy. W jednym z komentarzy ktoś napisał, że G-Force na to zasłużył. I takim sposobem wszystko ułożyło jej się w jedną całość. To wszystko doprowadziło ją do nazwy nielegalnych wyścigów, które były organizowane kilka razy w miesiącu.
Jako normalny użytkownik nie była w stanie wejść na stonę, ale całe szczęście kumpel Rowana jeździł w czymś podobnym, więc od razu do niego zadzwoniła i dowiedziała się nieco więcej na ten temat, oczywiście maskując wszystko wymówką, że pisała artykuł. Oczywiście jej uwierzył, a po chwili Whitmore miała już wszystko. Jakby tego było mało, okazało się, że jeden z takich wyścigów miał mieć tej nocy miejsce za starą stacją kolejową w Etobicoke.
Nie powinna tego robić.
Nie powinna mieszać się do prywatnych spraw Kiry i tego, co robiła po godzinach, a jednak… nie potrafiła odpuścić. Nie, kiedy gdzieś w sercu czuła niemały żal, że Finch to przed nią ukryła. Miała jej to za złe i jak to na narwanego człowieka przystało — nie potrafiła usiedzieć na miejscu.
Wmawiając sobie w głowie, że to tylko i wyłącznie dla dobra Toronto Sun zebrała się w kilkanaściem minut, zarzucając na siebie wysokie jeansy i skórzaną kurtkę, po czym wyszła z domu. Na miejsce dotarła po jakiś dwudziestu minutach. Z początku miała problem, żeby w ogóle znaleźć odpowiednie współrzędne, ale kiedy jedno ze sportowych aut przejechało za stary magazyn, od razu skierowała się w tamtą stronę.
Zaskoczył ją tłum ludzi, który kręcił się na końcu ulicy. Nie spodziewała się, że takie nielegalne zawody w jakikolwiek sposób przyciągały aż tyle osób, biorąc pod uwagę, że policja mogła się tu zjawić lada moment. Ona sama mogła być w tarapatach, ale była już tak nakręcona na to wszystko, tak zafiksowana w swojej głowie, że ruszyła przed siebie, a po chwili zaczepiła jakiegoś chłopaka, stukając go w ramie.
Widziałeś może K-Rush? — spytała spokojnie, mając szczerą nadzieje, że właśnie nie zrobiła z siebie debilki, pytając o kogoś, kogo nawet tutaj nie było.

:kira:
26 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

023.
liar /ˈlaɪ.ər/
noun
someone who tells lies
"she had the temerity to call me a liar"
To miał być jeden z ważniejszych wyścigów w tym sezonie. Świadczył o tym sam fakt, że dzisiejsze widowisko cieszyło się ogromną popularnością. Na obrzeżach stacji kolejowej zebrały się chyba dwie setki ludzi. Boost, który nie mógł startować, bo ostatnio na treningu piłki nożnej podkręcił sobie kostkę, zbierał zakłady. Za to do obsady wrócił G-Force. Minęło pół roku, zanim zdecydował się znowu usiąść za kółkiem. Miał nowy samochód - Porshe. Miało parametry podobne do Ferrari Finch, ale zwracało na siebie uwagę ze względu na różowy kolor. Kilka osób nawet zapytało, czy może cyknąć sobie przy nim zdjęcie, na co McMillan zgodził się niechętnie. Od samego początku unikał wzroku Kiry, która obserwowała go, opierając się plecami o maskę swojego samochodu.
Myślisz, że boi się konfrontacji? — Ravy ruchem głowy wskazała na G-Force'a.
Finch wzruszyła ramionami i zaciągnęła się papierosem.
To bez znaczenia — stwierdziła, wydmuchując dym kącikiem ust. — Ale myślę, że on wie, że tamtej nocy uratowaliśmy mu życie. Dlatego nic nikomu nie powiedział. Sam jest sobie winny — oznajmiła, nawiązując do styczniowych wydarzeń, kiedy to jej znajomi i Lyric Hollis postanowili dać McMillanowi nauczkę. Sam był sobie winien, że ruszył za nimi w pościg i próbował zepchnąć z dorgi. A oni równie dobrze mogli zostawić jego i jego kumpli samochodzie, który stawał w płomieniach.
No i dawno nie jeździł — wtrącił Sonic, poprawiając sobie daszek od czapki. — No bo chyba nie sądzicie, że trenował gdzieś po kryjomu? — spojrzał najpierw na Ravy, a potem na Kirę.
Nawet jakby, to co z tego? Liczy się talent i umiejętności — prychnęła ta pierwsza
Finch musiała się z nią zgodzić, ale tylko w przypadku umiejętności. Talent to gówno. Liczył się może w jakichś dwudziestu procentach. Wszystko dało się osiągnąć tylko ciężkiej pracy.
Jak trenował, to chyba jest jakimś jebanym czarnym koniem, bo prawie nikt go nie obstawił — z tłumu wyłonił się Boost ze swoim notatnikiem i plikiem pieniędzy. — No może z wyjątkiem jego przydupasów, ale przecież oni to się nie liczą — machnął niedbale forsą, a potem pochylił się nad kartką papieru i zaczął coś dopisywać, jakby nagle o czymś sobie przypomniał.
Ej, K-Rush! — zawołał jakiś nastolatek z koprem pod nosem. Kira automatycznie odwróciła się w jego stronę. — Ktoś cię szuka! — zawołał, wskazując ręką na... Daisy Whitmore.
Finch zamrugała kilkakrotnie, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Rzuciła kumplom zdezorientowane spojrzenie, a oni odpowiedzieli tym samym.
A to kto? Znasz ją? — zapytała Ravy przyciszonym tonem. Kira nie odpowiedziała. Jeszcze raz zaciągnęła się papierosem i cisnęła niedopałek pod nogi. Przydeptała go czubkiem buta i pewnym krokiem ruszyła w stronę menadżerki.
Kiedy się z nią zrównała, złapała ją za przedramię i odciągnęła na bok, z dala od tego zbiorowiska. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale równie szybko je zamknęła. Była tak zaskoczona jej obecnością, że aż zabrakło jej słów.
Co ty tutaj robisz? — zapytała w końcu, kiedy odzyskała rezon. I miała tych pytań o wiele więcej. Jakim cudem Daisy dowiedziała się o dzisiejszym wyścigu i jak połączyła kropki. Bo że je połączyła, to co do tego Finch nie miała żadnych wątpliwości. Whitmore nie była głupia.

Daisy ❁
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimico GO Station”