30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pomysł z przedstawieniem Tracy’ego rodzinie był dość s z a l o n y, ale jednocześnie nie było w nim nic, co nie pasowało do Debbie. Nie byłby to bowiem pierwszy raz, kiedy postępowała w sposób, którego powinna się wystrzegać, jeśli chciała budować ze swoimi bliskimi oparte na szczerości relacje.
Rzecz w tym, że miała zwyczajnie dość wysłuchiwana wszelkiego rodzaju uwag w kwestii tego, jak wyglądały jej relacje z mężczyznami. Niejednokrotnie przekonała się już bowiem o tym, że zarówno jej rodzice, jak i cała rodzina ze strony ojca potrafią być dość k o n s e r w a t y w n i, podczas gdy do niej to określenie pasowało jak pięść do nosa.
Skoro więc miała skazywać się na cały weekend wysłuchiwania o tym, jak beznadziejnym była przypadkiem, wolała tego uniknąć, na wyjazd do babci zabierając ze sobą Tracy’ego.
Prędko zresztą okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ przy nim Debbie czuła się wyjątkowo swobodnie. Umiała się też z nim dobrze bawić niezależnie od okoliczności, dzięki czemu nawet prosta kolacja w domu babci przebiegła w jej odczuciu jeszcze milej, niż zwykle. Byli dziś wyłącznie we trójkę, ponieważ cała reszta rodziny pojawić miała się dopiero jutro, kiedy to rzeczywiście będą świętować urodziny babci, co też mogło po części odpowiadać za to, jak McDowell odbierała ten wieczór. Po prostu bawiła się d o b r z e, a w dodatku miała wrażenie, że jej babcia była Raynottem szczerze oczarowana.
Nie dziwiła jej się, ale jednocześnie wiedziała, że niewiele to zmieniało, skoro tak naprawdę nie byli razem.
Przynajmniej na razie.
I zgodnie z jej przewidywaniami zostali rozdzieleni na dwa pokoje, względem czego Debbie nie miała żadnych oporów. Przynajmniej pozornie, bo chociaż grzecznie pomaszerowała do sypialni, która przeznaczona była dla niej, to wcale nie znaczy, że nie zamierzała złożyć wizyty Tracy’emu. Wyłącznie po to, aby z nim p o r o z m a w i a ć.
Kiedy więc miała pewność, że babcia smacznie spała na dole, sama wymknęła się ze swojej sypialni i cicho zastukała w drzwi blondyna. — Jesteś ubrany? — zapytała szeptem, kiedy wetknęła głowę do pomieszczenia, jednocześnie zasłaniając sobie oczy palcami. Zaraz jednak rozchyliła je, spoglądając na Tracy’ego z uśmiechem.
Nie czekała na zaproszenie, tylko po prostu wpakowała się do środka, od razu maszerując w stronę łóżka, na którym wygodnie rozsiadła się z zaplecionymi nogami. — Musisz zdradzić mi swój sekret. Mam wrażenie, że polubiła cię nawet bardziej, niż lubi mnie — poskarżyła się trochę, choć wyraz jej twarzy zdradzał, że wcale nie była z tego faktu niezadowolona. Odpowiadało jej to, że zdołał się tu dziś odnaleźć, bo dzięki temu sama czuła się dobrze. Sama jego obecność zapewniała jej komfort, a kiedy wszystko szło po jej myśli, jak miałaby się na to uskarżać?

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy również uważał to za szaleństwo, ale i tak zgodził się udawać partnera Debbie przed jej rodziną. Jeśli to było dla niej ważne, nie widział powodu, żeby jej odmówić. W końcu już wcześniej zadeklarował się, że zawsze mogła na niego liczyć, więc jeśli czegoś potrzebowała, miała mu o tym mówić. To było dla niego ważne, bo nie chciał, żeby czuła się tak, jakby została sama ze swoimi problemami. Poza tym, wierzył, że tak pomoże jej uniknąć robienia głupot, do których miała tendencję, ale jak widać, sam teraz jej w takich rzeczach pomagał. Ale może bez niego popełniłaby jeszcze większą głupotę?
Jakkolwiek by nie było, tym razem nie wyszło to źle. Raynottowi było trochę głupio przed babcią Debbie, bo była cudowna, ale nawet przez chwilę nie próbował sabotować planu McDowell. Grał idealnego partnera, co było łatwe, dzięki temu, jak dobrze się znali i jak bliscy sobie byli. Tracy znał odpowiedzi na wszystkie pytania, a każdy ich dotyk był naturalny. Nie było między nimi dziwnej niezręczności, wynikającej z tego, że tylko grali, ponieważ od dawna i tak byli już trochę jak para.
Nie mogli jednak w pełni być jak para, dziś odmówiono im rzeczy, która Raynottowi mogłaby podobać się najbardziej. Mimo to grzecznie zajął osoby pokój i nawet nie myślał o tym, żeby cokolwiek kombinować. Był tu gościem i postanowił uszanować zasady babci Debbie, ale najwyraźniej wnuczka miała je gdzieś, co blondyn zrozumiał, gdy usłyszał ją za swoimi drzwiami. – Możesz odsłonić oczy – powiedział, patrząc na brunetkę z politowaniem. Tracy siedział już w swoim łóżku. – Myślisz, że paradowałbym po domu twojej babci nago? Mam wrażenie, że każdy obrazek tu się na mnie gapi – oznajmił po tym, jak Debbie już wpakowała się do jego pokoju. I aby podkreślić, o czym mówił, popatrzył wymownie obwieszone licznymi obrazami ściany.
– To żaden sekret, wszyscy mnie kochają. Sama się na to złapałaś – rzucił, po czym poruszył zaczepnie brwiami. Nie komentował teraz jej uczuć, o które mógłby ją podejrzewać. Raczej żartował sobie z tego, jak szybko zaczęli się do siebie dobierać po tym, jak się poznali.
Prawdę powiedziawszy ostatnio tak bardzo unikał myślenia o własnych uczuciach, że mógł przy okazji ignorować także wszelkie sygnały także z jej strony. Bał się zmierzyć z tą stroną ich relacji, dlatego nie poświęcał temu uwagi i niczego nie analizował.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie chciała celowo okłamywać własnej rodziny, ale ostatecznie doszła do wniosku, że p r z e m i l c z e n i e pewnych kwestii sprawi, że weekend w ich gronie okaże się nieco przyjemniejszy. Wydawało jej się, że sama również poczuje się lepiej, jeśli choć raz nie zobaczy w ich oczach troski spowodowanej tym, jak wielki chaos stanowiło jej życie osobiste.
Był to bowiem pierwszy raz, kiedy przyprowadziła chłopaka do domu.
I nie czuła się źle z faktem, że tak naprawdę nie byli razem, ponieważ Tracy w ciągu minionych miesięcy stał się dla niej ważniejszy, niż wszyscy ci faceci, z którymi spotykała się do tej pory. Był jej przyjacielem, ale też kimś, kogo we właściwy sposób nie potrafiła nazwać. Przypisywanie mu łatki k o c h a n k a nie wydawało się w porządku, bo nawet jeżeli ich znajomość zaczęła się głównie od fizycznych uciech, to jednak teraz nie były one już tak pozbawione znaczenia.
Tracy zdecydowanie stał się dla niej kimś więcej, ale przywożąc go tutaj nie pomyślała wcale, że mogłaby mu o tym powiedzieć.
Nie chciała też przypadkiem popełnić b ł ę d u. Wydawało jej się bowiem, że w jego zachowaniu również kryło się coś więcej. Coś, czego on sam najwyraźniej nie potrafił nazwać, a jednak musiał lubić ją trochę bardziej, niż wszystkie te inne panny, które wcześniej sprowadzał do domu. Nie bez powodu Debbie w ogóle ich już nie widywała.
Ale pomimo tego, że podejrzewała, iż mógł kierować w jej stronę nieco więcej sympatii, nie chciała się z tym wyrywać. Wolała, żeby sam to zauważył, choć to wymagało od niej trochę pracy.
I cierpliwości, a w tym przecież n i g d y nie była dobra.
Kiedy wspomniał o obrazach, mimowolnie obróciła się przez ramię, rozglądając się po ścianach. Zaraz też zaśmiała się pod nosem. — Powinieneś się cieszyć, że nie przypadł ci pokój z Jezusem. Wysyłała tam zawsze moją koleżankę, bo twierdziła, że się puszcza — co, o ironio, brzmiało kompletnie irracjonalnie z ust kobiety, której wnuczką była Debbie. O niej mogła mieć jednak nieco wyidealizowane zdanie, choć… No przecież widziała, jak wiele zaliczała miłosnych niepowodzeń, a to przecież nie tak, że z wszystkimi tymi mężczyznami tylko trzymała się za ręce.
Otworzyła szerzej oczy, słysząc jego późniejszy zarzut. Nim zorientowała się, że wyłącznie żartował i wcale nie sugerował tego, że go k o c h a ł a, minęła chwila. — Ja złapałam się na to — skinęła wymownie głową w stronę jego spodenek, podczas gdy na jej ustach zaczął błąkać się zaczepny uśmiech. — Do całej reszty musiałbyś mnie jeszcze przekonać — dodała po chwili, strojąc przy tym minę, która miała sugerować, że naprawdę miała pewne wątpliwości. Zgrywała się jednak tylko, bo przecież wątpliwości nie ulegało to, że odkąd poznali się lepiej, Debbie naprawdę go uwielbiała.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy’emu zdarzyło się poprosić o podobną pomoc Debbie, gdy znalazł się w potrzebie, choć zamiast oszukiwać rodzinę, on udawał przed natrętną panną, której chciał się pozbyć. Ale to była wyjątkowa sytuacja i na ogół nie bawił się w podobne rzeczy, ale kiedy McDowell go o to poprosiła, nie mógł jej odmówić. Nie tylko dlatego, że miał wobec niej dług wdzięczności. Nie chciał też zostawić jej samej w obliczu niekomfortowej sytuacji. Jeśli miała dość tłumaczenia się przed rodziną ze swojej sytuacji, czemu Raynott miałby jej z tym nie pomóc?
Dlatego przyjechał z nią i udawał jej faceta, przy okazji pokazując się z jak najlepszej strony. Chciał zrobić dobre wrażenie na jej rodzinie, by przynajmniej na jakiś czas dali Debbie spokój, ale może tego nie przemyślał? W końcu jeśli teraz tak się przed nimi popisze, to McDowell może być później trudniej wyjaśnić, czemu go przy sobie nie zatrzymała. Nad tym jednak Raynott w ogóle się nie zastanowił.
Poza tym ta rola mogła spodobać mu się t r o c h ę za bardzo. Z łatwością odnalazł się jako facet Debbie i miło było przekonać się o tym, jak patrzyłaby na niego, gdyby był j e j. Przez chwilę mógł się tym podelektować, testując coś, czego nie miał mieć w prawdziwym życiu, ponieważ trzymał się dawno narzuconych sobie zasad.
Kiedy powiedziała mu o pokoju z Jezusem, Tracy parsknął śmiechem, dostrzegając tu pewną ironię. – Czyli ja się dobrze przed nią kryję? – zresztą nie tylko on, Debbie również. I tak, Tracy zdawał sobie sprawę z tego, że jego również można było wpisać pod kategorię puszczalskiego, w kocu wiódł bardzo rozwiązłe życie, chociaż ostatnio to rzeczywiście się uspokoiło. Nikogo do siebie nie zapraszał, nie spędzał też nocy z kobietami poza domem. Zamiast tego po prostu wracał do McDowell… Ale czy postrzegał to jako jakiś znak? Niekoniecznie.
Raynott umiejętnie ignorował wszelkie znaki.
Widząc jej minę, Tracy jedynie uniósł brew, ale nie skomentował tego. – Słuszna uwaga – przytaknął, zerkając na chwilę w dół. – I naprawdę? To jeszcze nie znalazłaś we mnie nic więcej, za co mogłabyś mnie polubić? – bo przecież nie użyje słowa pokochać. Ale tak, teraz postanowił pociągnąć ją za język, ponieważ uderzyła w coś, co sprawiło, że Tracy poczuł się niepewnie, mimo że zdawał sobie sprawę z tego, iż tylko się z nim droczyła. Zapragnął jednak usłyszeć, że widziała w nim coś więcej niż to, co mógł zaoferować jej w łóżku.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie wiedziała, że będzie zmuszona w końcu nie tyle wyznać swojej rodzinie prawdę, ale przynajmniej uświadomić ich, że ona i Tracy nie mieli wspólnej przyszłości. To będzie kosztowało ją wymyślenie historyjki z rozstaniem, a zatem wygenerowanie kolejnych kłamstw, z którymi z jakiegoś powodu wcale nie czuła się źle. To może nie tak, że uwielbiała okłamywać swoich bliskich, ale naprawdę wierzyła, że robiła to w dobrej wierze.
Może też trochę chciała przekonać się o tym, jak byłoby, gdyby naprawdę miała go obok.
Przez cały dzień starała wmawiać sobie, że to wszystko było przecież tylko u d a w a n e. Nie chciała doszukiwać się w jego zachowaniu czegoś, czego tam nie było, a jednak bardzo ciężko było jej opierać się jego urokowi, skoro Tracy tak wybornie sprawdzał się w roli udawanego chłopaka. W pewnym momencie przez jej umysł przemknęła myśl o tym, iż zazdrościła tym dziewczynom, które zdołały przekonać się o tym naprawdę.
I absolutnie nie rozumiała tej, która ostatecznie pozwoliła mu odejść.
Teraz jednak ściągnęła ku sobie brwi, ponieważ pomimo tego, że ich rozmowa była utrzymana w żartobliwym tonie, w jej umyśle zapaliła się czerwona lampka. — A dalej się tak puszczasz? — zapytała całkiem poważnie. Była ostatnią osobą, która mogłaby go z tego rozliczać, ale zwyczajnie nie chciała, aby spotykał się z innymi kobietami.
A była o niego zazdrosna najwyraźniej do tego stopnia, iż kompletnie nie zauważała, że nie posiadał obecnie takiej możliwości, skoro to z nią spędzał wszystkie noce. Nie istniał też powód, dla którego miałby się z tym ukrywać, przez co jej obawy mogły być absolutnie nieuzasadnione.
Podobnie zresztą jak te, które rozbrzmiały w jego głosie. Debbie nie wychwyciła ich, a jednak postanowiła odpowiedzieć mu s z c z e r z e. Żeby to zrobić, wygodnie rozłożyła się na łóżku, najwyraźniej nie chcąc teraz spoglądać mu w oczy. — Znalazłam aż za dużo — przyznała, dopiero po chwili zerkając na niego kątem oka. — Strasznie trudno jest cię nie lubić — dodała, wzruszając przy tym lekko ramionami.
Do niedawna nie miałaby problemu z użyciem słowa k o c h a ć, ponieważ w tamtym momencie wiedziała jeszcze, że odnosiło się ono wyłącznie do przyjacielskiej miłości. Teraz czuła się na tym gruncie dość niepewnie, bo już jakiś czas temu przestała rozumieć własne uczucia. To, co do niego czuła, odrobinę ją przerastało, ale i tak nie umiała się z tego wycofać.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W takim razie było ich dwoje, ponieważ Tracy również absolutnie nie rozumiał tej, która ostatecznie pozwoliła mu odejść. I właśnie przez to, jak niewiele z tego rozumiał, trudno mu było na nowo otworzyć się na kogoś innego, ponieważ nie miał pojęcia, co poszło nie tak i jak w przyszłości mógłby przygotować się, aby podobnej sytuacji uniknąć. Ilekroć się nad tym zastanawiał, nie potrafił odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania, przez co jeszcze bardziej nie był przekonany do pomysłu wiązania się z kimś innym.
Być może dobrze by mu zrobiła rozmowa z eks, która porzuciła go przed ślubem, ale do niej nigdy nie doszło, ponieważ odchodząc zostawiła go z wiadomością, która nic nie tłumaczyła. Po tym już się nie widzieli, więc Raynott nie miał okazji o cokolwiek ją zapytać. Zrobiła mu więc paskudną rzecz, bo nie tylko zostawiła go w najgorszym momencie, ale też pozostawiła go bez odpowiedzi i w tym dziwnym stanie zawieszenia, przez co nigdy nie zdołał ruszyć ze swoim życiem naprzód.
I nawet teraz, gdy działo się coś między nim a Debbie, co przecież dostrzegał, nie potrafił nic zrobić, ponieważ strach, że historia powtórzy się, powstrzymywał go przed wykonaniem ruchu. Bo jak miał upewnić się, że podobna sytuacja więcej się nie wydarzy, jeśli nie wiedział na co ma uważać?
McDowell zaskoczyła go swoim pytaniem, co zresztą można było poznać po jego wyrazie twarzy. Ale choć nie wiedział, czemu o to pytała, nie zamierzał unikać odpowiedzi. – Tylko z tobą – pomimo zadziornego uśmiechu, który pojawił się teraz na jego twarzy, Tracy wcale nie żartował. Naprawdę w ostatnim czasie sypiał tylko z Debbie, co powinno być oczywiste, bo był z nią tak często, że nie miałby czasu dla innych. I właśnie dlatego nie widział powodu, aby udawać, że jest inaczej, skoro prawda była tak oczywista. Jednocześnie Raynott mówił o tym tak lekko i uśmiechał się w ten sposób, aby odebrać temu trochę znaczenia, ponieważ nie chciał robić z tego nic wielkiego. Nie mógł, jeśli dalej chciał z uporem trzymać się wersji, że między nim a Debbie nic się nie działo, nawet jeśli było widać, że jednak jest inaczej.
Usłyszawszy jej odpowiedź, Tracy poczuł jak po jego ciele rozlało się przyjemne ciepło. Mogła kryć się i robić uniki dokładnie tak samo, jak on, czego oczywiście Tracy nie zauważał, a i tak udało jej się swoimi słowami sprawić mu przyjemność, bo były dokładnie tym, co chciał teraz usłyszeć. – Ciebie też, Debbie – powiedział po chwili, wierzchem palców gładząc ją po przedramieniu. I on, w przeciwieństwie do niej, teraz spoglądał na nią kątem oka.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rozstania były czymś, czego Debbie doświadczała wyjątkowo często. Była przecież nad wyraz kochliwa i bardzo często zmieniała zdanie, nierzadko stanowiąc tę stronę, która rezygnowała z drugiej osoby. Spotykała się jednak również z odrzuceniem, początkowo nawet wiele razy, zatem doskonale znała smak rozczarowania.
W swoim przypadku zaczynała jednak je rozumieć - wszyscy odchodzili, ponieważ nie było w niej nic, co kogokolwiek zdołałoby zatrzymać.
Tracy jednak miał tego o wiele więcej. Był zabawny, czarujący, a poza tym też po prostu c i e p ł y. W ostatnim czasie to właśnie on okazywał jej najwięcej troski i stał się osobą, o której myślała, kiedy znajdowała się w kryzysie. Był kimś, na kogo mogła liczyć niezależnie od sytuacji, zatem ilekroć uciekała myślami do historii, którą jakiś czas temu jej opowiedział, naprawdę nie była w stanie tego pojąć.
Jak można było wypuścić ze swoich rąk kogoś t a k i e g o?
W ciągu minionych tygodni być może zastanawiała się nad tym zbyt często, co było sprowokowane faktem, że w jego towarzystwie czuła się wyjątkowo dobrze. Obudził w niej uczucia, które teoretycznie doskonale powinna znać, ponieważ zakochiwała się w zastraszającym tempie, a jednak przy nim miała wrażenie, że było to coś n o w e g o. Coś, czego nie chciała nazywać, ponieważ z tyłu głowy cały czas miała myśl o tym, że to nie miało prawa się udać.
A jednak bywały chwile, podobne do tej obecnej, kiedy zmieniała zdanie. Wystarczyło bowiem, że Tracy mówił coś, co ona chciała usłyszeć, aby po jej ciele rozlało się przyjemne ciepło. Właśnie tak stało się, kiedy zadeklarował, że ostatnio to tylko z nią sypiał. Tym prostym wyznaniem sprawił, że na jej usta wkradł się uśmiech, a choć sama nie powiedziała nic, nie dało się zaprzeczyć temu, że była zadowolona.
I na tym najwyraźniej wcale nie miał skończyć.
Zerknęła na niego, kiedy po jej plecach przemknął dreszcz. Nie była w stanie ocenić, czy odpowiadały za to jego słowa, czy może ten drobny dotyk, który jej teraz serwował. Coś jednak sprawiło, że odważyła się spojrzeć mu w oczy, a później tak po prostu wychylić się i skraść mu leniwy pocałunek. — Jak bardzo lubisz łamać zasady? — zapytała, odsuwając się tylko nieznacznie.
Babcia chyba rzeczywiście przydzieliła im niewłaściwe pokoje, bo choć nie mogła ręczyć za Tracy’ego, wiszące tu obrazy przed niczym nie miały Debbie powstrzymać.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy nie zgodziłby się z tym, że w Debbie nie było nic, co kogokolwiek zdołałoby zatrzymać. Mogła tego nie dostrzegać. Może nawet ci inni faceci tego nie zauważali, choć jeśli tak było, to zdaniem blondyna musieli być ślepi, bo McDowell miała wiele do zaoferowania drugiej osobie.
Raynott przekonał się o tym na własnej skórze, znajdując w niej nie tylko dobrą przyjaciółkę, z którą można było się rozerwać, ale również kobietę, przy której poczuł się komfortowo i bezpiecznie. Na tyle, że zaczął naginać swoje zasady, ponieważ sprawiła, że opuścił przy niej swoją gardę i otworzył się przed nią bardziej niż przed jakąkolwiek inną kobietą na przestrzeni ostatnich lat, a ich przecież przewinęło się przez jego życie wiele.
Ale dopiero Debbie sprawiła, że coś zaczęło się u niego zmieniać i w jego głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości względem tego, co postanowił sobie wcześniej. Był jednak na tyle uparty i przestraszony, że historia mimo wszystko się powtórzy, że nie potrafił zaryzykować, mimo że były chwile, gdy naprawdę go kusiły.
I jedna z nich miała miejsce właśnie teraz. To dlatego Raynott pozwolił sobie teraz na większa otwartość i mówił McDowell rzeczy, które być może powinien przemilczeć, jeśli nie miał większych oczekiwań względem ich znajomości. Pozwolił sobie jednak ulec magii chwili i nie tylko przyznał się do tego, że całą swoją uwagę poświęcał Debbie, ale powiedział również coś, co mogło sugerować, że był nią oczarowany. I w tej chwili, gdy nie myślał o narzuconych sobie ograniczeniach, uzna to za dobry pomysł, szczególnie w momencie, gdy Debbie zareagowała dokładnie tak, jak mógłby tego chcieć.
Tracy chętnie odwzajemnił pocałunek, w trakcie którego obrócił się na bok, jakby już nastawiał się na więcej. – Muszę ci przypominać? – zapytał i popatrzył na nią wymownie, przy czym uśmiechnął się zadziornie. Raynott doskonale pamiętał, jak przez ich wspólne łamanie zasad prawie zostali aresztowani w obcym kraju, więc można powiedzieć, że pod tym względem żadne z nich nie było ostrożne. I teraz też nie mieli być, ponieważ Tracy zrozumiał do czego zmierzała i mimo że początkowo planował być grzeczny i stosować się do panujących w tym domu zasad, po ich rozmowie wcale nie miał na to ochoty. Chciał teraz poczuć bliskość Debbie, dlatego nie przeciągając sprawy, blondyn objął ją ramieniem, aby przyciągnąć ją bliżej siebie i gdy dzielił ich już tylko niewielki dystans, z bliska spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się łobuzersko.
Ale nie czekał długo z ponownym pocałowaniem jej, tym razem robiąc to zachłanniej.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie dostrzegała tego wcześniej i nie widziała tego również teraz. Nie była świadoma własnej wartości, ponieważ z łatwością zwątpiła w nią, kiedy raz za razem spotykała się z kolejnym rozczarowaniem. Nie była przecież ślepa i widziała, z jaką łatwością odstraszała mężczyzn.
Z nim również obawiała się wykonać pierwszy krok, ponieważ bała się tego, że będzie podobnie.
Jego zaś naprawdę nie chciała stracić. Nie chciała sprowokować sytuacji, po której ta znajomość rozpadłaby się, ponieważ Tracy był dla niej o wiele ważniejszy niż wszyscy ci faceci, z którymi spotykała się do tej pory. Oni byli wyłącznie przelotnymi romansami, które ostatecznie nie miały większego znaczenia, a przy nim naprawdę poczuła się s w o b o d n i e. Co więcej, był pierwszą osobą, przy której nie czuła się oceniana, dlatego bała się popełnienia takiego błędu. Nie chciała zrobić nic, z powodu czego on ostatecznie by się wycofał.
Ciężko było jednak wytrwać w tym postanowieniu, kiedy Raynott z taką łatwością wodził ją na pokuszenie. Mogło wydawać się to ciut niewiarygodne w obliczu tego, jak jeszcze niedawno to właśnie za jego sprawą tak mocno w siebie zwątpiła, a jednak wystarczyło kilka drobnych gestów i nieco przyjemniejszych słów, aby Debbie zmieniła zdanie. Co więcej, nabrała przeświadczenia, że Tracy mógł również czuć przy niej coś, o czym nie mówił na głos, a to zaś sprawiło, że jeszcze bardziej zapragnęła o tę relację zawalczyć.
Chciała też przekonać się, czy był w stanie dać jej w i ę c e j, jednak do tego musiała podejść w ostrożniejszy sposób.
Nie powiedziała zatem nic więcej, nie pociągnęła go za język, tylko pozwoliła mu działać. Kiedy przyciągnął ją bliżej, uśmiechnęła się łagodnie, w międzyczasie opierając dłonie na jego klatce piersiowej. Odpowiedziała też na pocałunek, przez dłuższą chwilę wyłącznie się nim delektując. Nie byłaby jednak sobą, gdyby w pewnym momencie nie zaczepiła go bardziej, dlatego pozwoliła sobie przygryźć jego dolną wargę w chwili, w której jej dłonie wkradły się pod materiał jego koszulki.
W jednej kwestii zdecydowanie dziś nikogo nie okłamała - ona naprawdę nie potrafiła już wyobrazić sobie codzienności bez niego, niesamowicie łaknąc jego bliskości. To była jedna z tych rzeczy, których nie tyle nie musiała, co też nie byłaby w stanie aż tak dobrze udawać.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy znajdował się teraz w trudnym położeniu, ponieważ coraz jaśniejsze stawały się dla niego uczucia, które żywił wobec Debbie, ale nie chciał się przez nie zapomnieć i uparcie trwał w swoim postanowieniu sprzed lat, na które zdecydował się, gdy był bardzo zraniony. Przez to, jak wtedy wmówił sobie, że to będzie dla niego najlepsze, nie potrafił teraz otworzyć się na nic innego. Na samą myśl o takiej zmianie pojawiały się liczne obawy, które hamowały go i zmuszały do tego, żeby dusił w sobie własne emocje.
Te jednak i tak ostatnio coraz częściej znajdowały drogę ucieczki, w wyniku czego otwierał się przed Debbie i zdradzał z tym, że jego podejście do niej zmieniło się i nie była dla niego wyłącznie przyjaciółką, z którą potrafił dobrze zabawić się w łóżku, tylko kimś więcej… Kimś jeszcze ważniejszym, kogo on również nie chciał stracić, dlatego uznał, że bezpieczniej będzie trzymać się tego, co dla nich działało najlepiej, zamiast porywać się na coś, co dla niego w przeszłości skończyło się tak źle.
Przez to Raynott był rozdarty, ale jednego był pewny – chciał, żeby McDowell była obok i nie chciał dzielić się z nikim jej uwagą. W związku z tym może powinien pomyśleć, że powinien dać jej więcej, ale na razie nie umiał zaoferować jej nic ponad to, co miała teraz i co miał nadzieję, że wystarczyło jej…
Dziś poza pewnymi zapewnieniami i miłymi słowami, które mówił prosto z serca, mógł też zaoferować jej swoją bliskość pomimo babcinych zakazów. Oboje nic nie zrobili sobie z zasad, których początkowo Tracy chciał przestrzegać, ale wystarczyło, że Debbie pojawiła się obok, a później zaczęła namawiać go do złego, żeby uległ niemal od razu.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Debbie McDowell
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”