ODPOWIEDZ
36 y/o
For good luck!
163 cm
Nauczycielka muzyki w szkole
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

look

To by jeden z niewielu wieczorów gdzie mogła sobie odpocząć. Zwykle Sage poświęcała swój cały wolny czas synkowi. Przez większość jego życia była jedynym rodzicem, który się nim zajmował. Nie ujmowała mężowi, ale jakby nie było to wiecznie był w rozjazdach i to Sage zajmowała się młodym.
Teraz jednak potrzebowała się po prostu zrelaksować i spędzić czas ze znajomymi. Nie narzekała, że nie miała dla nich czasu, ale jednak miło było się wyrwać i po prostu pobawić. Nie była mocno stara i mogła sobie od czasu do czasu poszaleć. Oczywiście z głową, bo lata młodości i szaleństw miała jednak za sobą. Była mimo wszystko odpowiedzialną mamą i nauczycielką. Koniec końców Jesse nie mógł zostać z młodym, więc musiała podjąć odpowiednie środki i zadzwonić po Cassie, która zgodziła się na zabawę w opiekunkę dzisiejszego wieczoru, bo też nie chciała zawracać głowy swojej mamie i siostrze. Ile można.
Oczywiście na wyjście umówiła się z nikim innym jak bliską przyjaciółką, bo trzeba się regularnie spotykać na małe plotki, piwo i tańce. Trzeba nadrobić czas gdy życie dowala kłody pod nogi. Umówiły się konkretnie tutaj by faktycznie puścić hamulce i się odstresować. To, że Sage nosiła nadal na palcu obrączkę wcale nie znaczyło, że nie mogła się odstresować i pobawić. Coś czego nie robiła przez większość małżeństwa, chociaż miała naprawdę dużo obowiązków nawet jeszcze przed posiadaniem dziecka. Dosyć szybko musiała się ogarnąć.
W klubie pojawiła się jako pierwsza i dała Olivce znać, że będzie czekać przy barze i zamawia mi po drinku. Upewniła się jeszcze czy faktycznie nie przeszkadza jej picie na start mojito. Uśmiechnęła się uroczo do barmana i wdała nawet w krótką rozmowę, bo trzeba przecież zabić jakoś czas oczekiwania na znajomą. A już dużo bardziej wolała z kimś prowadzić krótką konwersację niż być przyklejoną do telefonu. Jasne miała go blisko w razie gdyby coś się stało z małym, ale to nie zmienia faktu, że potrzebowała być do urządzenia przyklejona.

Olivia Calvert
gall anonim
32 y/o
NARRATORSKI PIESEK
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nadal siedziało jej w głowie to, co miało miejsce zaledwie kilka dni temu, kiedy jej sąsiad okazał się być zwyczajnym kryminalistą z zamiłowaniem do machania bronią przed twarzą innych osób mieszkających w apartamentowcu. Owszem, nie miała pewności, czy poza nią ktoś jeszcze wiedział, jak niebezpieczny człowiek ma lokum w budynku, ale była skłonna wyobrazić sobie, że nie tylko jej przytrafiła się tak chora sytuacja. Ile i komu musiał zapłacić, żeby to nie wyszło? Jakim cudem policja nie zapukała do jego drzwi, aresztując go? Czy innymi kierowało to samo, co nią wtedy? Wszechogarniający strach, którego nie dało się pozbyć.
Nic dziwnego, że potrzebowała odpoczynku, głównie od własnych myśli, które co rusz wracały do wieczora, kiedy stała oko w oko z wymierzoną w nią bronią. Nieprzyjemne uczucie towarzyszyło jej ilekroć tylko wracała do domu, jakby oczekując, że historia znowu się powtórzy. Cena, jaką przyszło jej zapłacić za bycie miłym i pomocnym obywatelem. Kolejne potwierdzenie, że wolała pracować znacznie bardziej z umarłymi, którzy już nie mogli jej zaszkodzić.
Wiadomość od Sage była prawdziwym zbawieniem. Zupełnie, jakby kobieta wyczuła, że Calvert musi się wyszaleć, wpadając w wir zabawy. Wcześniejsze lekcje i obietnice złożone samej sobie najwidoczniej zostały zapomniane i teraz liczyło się to, by się rozerwać w iście wybornym gronie. Jeśli chodziło o przyjaciółkę, była pewna, że ta nawet przez chwilę nie pozwoli, by straciła coś z tej nocy!
Szybki obrót w lustrze, potwierdzenie samej sobie, że wygląda dobrze i była gotowa. Liczyła, że tym razem obejdzie się bez większych ekscesów i nie będzie musiała po raz kolejny pluć sobie w brodę, że zamiast czytając w domowym zaciszu, wybrała burzliwe nocna zycie.
-Widzę, że nie nudziłaś się czekając na mnie. Numer telefonu wzięty? - powitała kobietę, wyłapując ją w tłumie. Siedziała przy barze, flirtując z barmanem, który zapewne co chwilę słyszał przymilne komentarze. Oby im się to opłaciło w postaci darmowych lub większych drinków, bo do wypłaty jeszcze kilka dni, a Liv nie miała zamiaru prosić własnego ojca o pieniądze, które ten i tak uparcie jej wysyłał! - Uroczy taki. Powiedziałabym, żebyś się z nim umówiła, ale chyba nie wypada mi mówić takich rzeczy na głos - rzuciła, zajmując miejsce obok niej.

Sage Jeong-Henderson
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
36 y/o
For good luck!
163 cm
Nauczycielka muzyki w szkole
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Oczywiście, że wiedziała kiedy. Jak nic moce telepatyczne, taki szósty zmysł gdzie jak się o tej drugiej osobie pomyślało to znaczyło, że obu potrzeba wyjścia i trzeba wysłać tą jedną konkretną wiadomość. Najwidoczniej w ich przypadku właśnie tak było, a sama Sage cieszyła się na ten wypad. Jasne mogła isc się pobujać z dużo młodszą dziewczyną, ale to nie było to samo co spędzenie czasu z przyjaciółką. A szczerze powiedziawszy to Jeong brakowało Olivki i tyle. jedna z niewielu osób przy których nie musiała się hamować ze swoimi myślami. Nawet przed własną mamą nadal zgrywała szczęśliwą mężatkę tylko by nie zrobić jej przykrości.
Dzisiaj obie potrzebują się porządnie napić i wyszaleć, chociaż Sage musiała chociaż troszeczkę uważać, bo jednak kac na drugi dzień i opieka nad pięciolatkiem to jednak byłoby wyzwanie roku tak naprawdę, a mimo wszystko Sage była odpowiedzialną mamą. Chyba... czasami. Na pewno była lepszym rodzicem niż tatuś chłopca, którego nie było większość życia malca.
-Numer? - uniosła brew i uśmiechnęła się szelmowsko -Ty myślisz, że ja mam ten urok i czar? - no nie oszukujmy się wygląd miała i owszem, a czar... pewnie po kilku głębszych i on się gdzieś znajdzie! Chociaż miała nadzieję, że facet stojący za barem faktycznie będzie dużo milszy dla niej niż dla wszystkich innych. Liczyła chociaż na kilka darmowych drinków. -A mów co chcesz. Zresztą myślisz by Jesse coś obeszło? Mam wrażenie, że dla niego szafa trzydrzwiowa jest bardziej fascynująca niż własna żona - przewróciła teatralnie oczami i gdy jej przyjaciółka zajęła miejsce obok cmoknęła ją w policzek na przywitanie i zaraz podsunęła zamówionego chwilę wcześniej drinka. Od jakiegoś czasu miała nawyk ściągania obrączki jak wychodziła się bawić. Z początku wmawiała sobie, że to by faktycznie po pijaku nie zgubić tak ważnego dla niej przedmiotu. Teraz po prostu zostawiła z przyzwyczajenia. Powoli sama zaczynała się wycofywać z tego całego małżeństwa. Jednostronna walka o przyszłość to jednak coś nie do przeskoczenia. -Ale jak coś to droga wolna możesz z panem barmanem flirtować - puściła jej oczko. -Opowiadaj co tam, bo mam wrażenie, że nie widziałam Cię z pół roku - co oczywiście było trochę przesadzone bo widywały się znacznie częściej.

Olivia Calvert
gall anonim
32 y/o
NARRATORSKI PIESEK
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Posiadanie wokół siebie odpowiednich osób, było ważne. To właśnie one dbały o nasze samopoczucie, wspierając w kryzysowych sytuacjach. Były, kiedy walił się świat lub kiedy szczęście przepełniało ciało. Był do zabawy, płaczu, wspólnego wariowania czy niechęci do danych osób. Dla Olivii kimś takim z pewnością była Sage, na którą mogła liczyć. Już nawet nie chodziło o to, że miała jakieś dziwne zdolności telepatyczne lub połączona była z Calvert niewidzialną nitką emocjonalną, ale po prostu ta kobieta była fantastyczna, umiejąc rozmawiać z patolożką o wszystkim, znosiła jej humory oraz reagowała odpowiednio na stres, który ją zjadał. Przyjaciółka idealna, która dodatkowo w razie potrzeby potrafiła srogo zjechać kobietę, jeśli tylko opowiadała dyrdymały. Jak miałaby odmówić w takim razie wspólnego wyjścia, kiedy w dobie dorosłego życia nie mogły sobie na nie pozwolić codziennie?
-Och, kochana. Myślę, że masz go całkiem sporo! Trochę wiary w siebie, co? Jestem pewna, że radka z nim byłaby nad wyraz udana - zaśmiała się, przy okazji zerkając na barmana. Przystojny, czarujący. Idealny na przygodę, której potrzebował każdy. Wiedziała, że przyjaciółka jest mężatką, ale zdawała sobie również sprawę z tego, że w tym związku nie było kolorowo. Liv nie miała szczęścia do Victora, sage do Jesse. Czy to czas, by założyć klub złamanych serc? - Jest aż tak źle? - westchnęła, patrząc na Azjatkę. Życzyła jej jak najlepiej i chciała, by była szczęśliwa. Zasługiwała na to, więc nic dziwnego, że patolożka czuła wewnętrzną niechęć do mężczyzny, który sprawiał, że na ustach jej przyjaciółki nie gościł uśmiech.
Upiła łyk drinka czując, jak alkohol pali w przełyk. Zdecydowanie tego potrzebowała, brzmiąc teraz jak rasowa alkoholiczka. Ale przecież wszystko było dla ludzi, jeśli tylko znało się umiar.
-Dzisiaj masz się dobrze bawić, dobrze? Nie myśli o swoim mężu, który nie docenia jakie ma szczęście posiadając taką żonę! - skomentowała, uśmiechając się szeroko. Ten wieczór należał do nich i Liv miała zamiar czerpać z niego jak najwięcej. - Aktualnie? Cóż, sporo pracy, wiele komplikacji, ale chyba nie o tym chcesz słuchać. No i poznałam swojego sąsiada. Dość… specyficzny koleś - rzuciła, nie do końca będąc pewną, czy powinna powiedzieć o całym zajściu, obawiając się, że mogłaby w ten sposób narazić drugą kobietę. - A co u ciebie? Poza małżeństwem! Jak lekcje? Nadal masz wielu opornych uczniów?

Sage Jeong-Henderson
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
36 y/o
For good luck!
163 cm
Nauczycielka muzyki w szkole
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Dorosłe życie jednym słowem ssie. Kiedyś miało się czas na praktycznie codzienne spotkania z przyjaciółmi i wiszenie na telefonie kiedy się nie wychodziło razem. Teraz kiedy większość miało swoje rodziny, kariery i inne zajęcia coraz ciężej było ustalić konkretną datę na spotkanie. A jak już wyszło to trzeba było się liczyć z tym, że jednak może coś wypaść i plany szlag jasny trafił. Jednak obie potrafiły utrzymać ten balans i jedna dla drugiej po prostu była. Nawet jeśli trzeba było ustawić do pionu.
-Wiary w siebie? Daj spokój - machnęła dłonią. Ta została mocno podkopana przez ostatnie lata. -Boże ja to już nie wiem czy umiem w randki - zaśmiała się upijając kilka łyków swojego drinka, który przyjemnie palił gardło. Wyszła za mąż młodo i jej całe życie obracało się wokół Jesse, więc ciężko było jej sobie wyobrazić chodzenie na randki z kimś innym, chociaż może to jest jakieś wyjście? Odskocznia, której tak mocno potrzebowała? Może przyjaciółka faktycznie miała rację. -Mam wrażenie, że jest coraz gorzej - wzruszyła lekko ramionami. Czy rozpaczała z tego powodu? Chyba już nie. Była z nim, bo tak było łatwiej i wygodniej. Mieli też syna, którego to ona tak naprawdę wychowywała, ale przecież nie będzie odbierać małemu ojca.
-Zdecydowanie nie zamierzam o nim myśleć. Nie dzisiaj - uśmiechnęła się szeroko. Po to wyszła z domu by się zrelaksować w doborowym towarzystwie, a nie myśleć o kolejnych kłótniach z mężem. Na ten moment temat tego człowieka został zamknięty. No chyba, że się Sage nawali i już nie będzie wiedziała co gada i będzie jedynie na niego narzekać. Tak też może być. Na szczęście Olivia ukróci pewnie takie wybryki w wykonaniu nauczycielki. -O komplikacjach zawsze chce słuchać - zmarszczyła lekko brwi przyglądając się przyjaciółce -Co to za typ i czy mam mieć go na oku? - bo najważniejsze pytanie czy uprzykrza życie Calvert, bo jak tak to Sage już się z nim policzy! -Lekcje jak lekcje. Staram się jak mogę by nie były zbyt nudne, ale wiesz. Nie dogodzisz wszystkim. Wielu opornych nie mam. Niektórym tylko słoń na ucho nadepnął i mam wrażenie, że nie da się uch już uratować - zaśmiała się. Lubiła swoją pracę. Kochała muzykę i chciała by jej uczniowie też ją polubili. Przynajmniej odrobinę. Na moment zamilkła bawiąc się szklanką i rozważając mocno czy jednak wtajemniczyć Olivię w to co się ostatnio u niej w życiu wydarzyło. -Poznałam kogoś - chlapnęła ostatecznie próbując się schować na swoją szklankę z drinkiem, ale to pewnie tak czy siak nie podziała. No trudno. Powiedziała to głośno i teraz już nie ma odwrotu.

Olivia Calvert
gall anonim
32 y/o
NARRATORSKI PIESEK
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Ile człowiek by dał, by móc się cofnąć w czasie do beztroskich chwil nastoletniego życia? Ba, Liv mogłaby nawet przenieść się zaledwie o kilka lat wstecz, kiedy była jeszcze studentką, która miała znacznie mniej poukładane w głowie, niż teraz. Pamiętała popełniane błędy, pamiętała rozczarowania, na które się narażała, a jednak mimo wszystko był to dobry okres. Pomijając utratę osoby, na której tak cholernie jej zależało. Wycinając ten bolesny element, cieszyła się na wspomnienia, które zdążyła w tamtym okresie zebrać. Wyciągnęła nauki, dochodząc do wniosku, że tak naprawdę jedyną rzeczą, której żałowała, było umawianie się z Victorem, na którego zmarnowała zdecydowanie zbyt wiele czasu, tracąc z oczu znacznie istotniejsze relacje. Właśnie dlatego tak bardzo doceniała te wartościowe osoby, które miała na około siebie, starając się poświęcać im tyle czasu, ile mogła.
-Zawsze możesz się o tym przekonać. Jedną potencjalną masz na wyciągnięcie ręki, a jeśli to nie wyjdzie, zawsze możemy się umówić na jakaś podwójną przez aplikację, żebyś czuła się pewniej. Pomysł godny przemyślenia, co? - zaproponowała, cicho się śmiejąc. inna sprawa, że faktycznie chodziło jej to po głowie, bo samej ostatnio jakoś tak nie po drodze było z umawianiem się z kimkolwiek. Praca, dom, przyjaciele. gdzie tu czas znaleźć? A gdyby tak poszły we dwie? Zawsze mogłyby się urwać, gdyby okazało się, że ich partnerz są wyjatkowo nietrafieni. Plus może mąż Sage ostatecznie przestałby zachowywać się jak dupek i poświęcił jej trochę więcej uwagi.
-Jego strata! Jeszcze się przekona, że ty zasługujesz na znacznie więcej - powiedziała, pokrzepiająco łapiąc ją za dłoń. Ach ci faceci i ich przekonanie, że cały świat kręcił się wokół nich i kobiety, kiedy już były ich żonami, nie zasługiwały na rozpieszczanie i uwagę. - Lepiej trzymaj się od niego z daleka. Jest świrem, co mogę powiedzieć. Samo to, że muszę mijać go czasami na korytarzu sprawia, że robi mi się niedobrze - powiedziała i aż się wzdrygnęła na wspomnienie ich ostatniego spotkania. Jeszcze tego jej brakowało, by przyjaciółka mu się naraziła! Calvert w życiu by do tego nie dopuściła.
-Oho! Poznałaś kogoś i ja dowiaduję się dopiero teraz?! Kto to jest? Jak na spowiedzi, hm? - spytała z zainteresowaniem, domawiając im kolejną porcję alkoholu. Chciała wiedzieć dosłownie wszystko, bo kto wie, może zaraz będzie musiała być świadkiem na rozprawie rozwodowej.

Sage Jeong-Henderson
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Rapture”