24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obcowanie z żywymi pacjentami jak na ten moment okazywało się dla niej głównie utrapieniem. Być może dlatego, że nie traktowali jej poważnie jako studentki i byli od razu negatywnie nastawieni do kogoś kto miał się nim zajmować, a nie był prawdziwym lekarzem czy pielęgniarką. Już to mogło wpłynąć znacząco na całą interakcję.
Z pewnym wahanie i ociąganiem w końcu przybiła mu piąteczkę. Nie przywykła do takich gestów, ale czemu miałaby tego nie zrobić? Connor wydawał się być naprawdę miły i chyba w jakiś sposób podłapał z nią kontakt. Wydawał się jednak być typem goldena retrievera, który merdałby ogonem na widok każdej możliwej osoby, więc może nie było to jakieś wielkie osiągnięcie.
Były przypadki, w których naprawdę nie udało się uniknąć śmierci i trzeba było się z nią pogodzić. Niektórym to przychodziło łatwiej, a innym nie. Jednak jeśli chcieli pracować w sektorze medycznym to warto było sobie wyrobić na nią pewną odporność. W końcu nie każdemu można było pomóc. Taka była brutalna prawda.
Może i był to po części zabawny komentarz, ale jak najbardziej miała rację w tym ustępie. Samemu pacjentowi nie mogła w żaden sposób zaszkodzić i on sam nie będzie się uskarżał na jej działania. Przynajmniej w ten sposób miała przewagę nad innymi specjalizacjami. Z drugiej strony nie mogła też zapytać go o jego objawy, aby dokonać rozpoznania. Musiała polegać wyłącznie na tym, co mogła wyczytać z wielu skomplikowanych śladów na ciele.
- Może? Chociaż po prostu mnie to interesuje - odpowiedziała szczerze, bo to był największy powód do tego, aby zaczęła rozważać karierę właśnie w takiej dziedzinie.
Może i nie brali udziału w akcji, ale może właśnie tak było lepiej? Nie mieli ze sobą żadnego dodatkowego ratownika medycznego. Była tylko ich dwójka z czego Prescott nie posiadała żadnego potrzebnego wykształcenia czy przeszkolenia, aby udzielać pomocy ofiarom wypadków. Connor z kolei na pewno powinien mieć jakieś wsparcie. Nigdy nie było wiadomo na co mógłby trafić w trakcie interwencji.
- Brzmi poważnie. Wcale mnie nie dziwi, że musiałeś się zresetować - odpowiedziała, bo to było całkiem naturalne.
Sama nie potrafiła sobie nawet wyobrazić w pełni tego przez co wtedy musiał przechodzić chłopak. Brzmiało to jak prawdziwy chaos i pożoga. Na pewno praca w takich warunkach była prawdziwą katorgą przez ilość poszkodowanych.
- Okay. No to pokaż, co tam znalazłeś - stwierdziła jeszcze zanim Walker zdążył zjechać na stację.
Pokornie obejrzała filmik, który wyświetlił mu się na instagramie. Był całkiem zabawny, ale pewnie jej twarz nie zdradzała tego w żaden sposób. Lub też po prostu widziała w życiu już wiele innych rolek utrzymanych w podobnym stylu.
- Dobra. Ewentualnie cię zablokuję jak będziesz mnie irytować - odpowiedziała i jedynie cień uśmiechu na jej twarzy zdradzał, że miał to być jedynie żart.
Przejęła od niego telefon i wystukała w okienku wyszukiwania swoją nazwę użytkownika po czym zwróciła urządzenie chłopakowi.
- Skoro już tu jesteśmy to chcesz jakiegoś hot doga czy coś? - zapytała, bo przecież mogli skorzystać z tego postoju i kupić sobie coś do jedzenia albo picia.
To nie tak, że musieli się nagle gdzieś znaleźć na cito. Mogli sobie pozwolić na to, aby skorzystać z tej drobnej przerwy w czasie kursowania po mieście i zasilić czymś żołądki.

Connor Walker
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
Welkom in Canada
180 cm
Ratownik medyczny w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
911 what's your emergency?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Uśmiechnął się, gdy Rue przybiła z nim piąteczkę. Skinął natomiast głową, kiedy usłyszał, iż koniec końców ta fucha dziewczynę po prostu interesowała.
- I to w sumie najważniejsze. Tak między nami… bycie ratownikiem nie było zawodem, który brałem pod uwagę w przeszłości. Dopiero później ze względu na…. - przerwał, zaciskając dłonie mocniej na kierownicy, jednocześnie przypominając sobie wydarzenie, które przechyliło szalę i zdecydowało o przekonaniu Connora, aby został ratownikiem - mianowicie wypadek. Śmiertelny wypadek.
- pewne zdarzenie, coś mi mówiło: Connor, nie uratowałeś przyjaciela, ale ratuj innych. I jak widać, posłuchałem tego wewnętrznego głosu. - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Rue mogło to absolutnie nie obchodzić ani go nawet nie pytała o to, jak to się stało, że wybrał akurat ten zawód, no ale skoro jej marzeniem było zostać patologiem, nie widział przeciwskazań, aby nie opowiedzieć swojej historii.
Nagle westchnął głośno.
- Najgorzej, kiedy potem Ci się to śni jeszcze przez kilka nocy i masz przed oczami tych wszystkich ludzi, a w uszach słyszysz krzyki… - dodał zgodnie z tym, co sam przeżywał po wspomnianej akcji. Liczył, że w najbliższej przyszłości nic takiego nie będzie miało miejsca, lecz doskonale wiedział, że lepiej na nic nie liczyć, to przynajmniej nie będzie się zaskoczonym.
Z uśmiechem pokazał po zajechaniu na stację wspomnianą wcześniej rolkę i… jego kąciki zaczęły tworzyć kreskę, gdy nie dostrzegł większego entuzjazmu u Rue. Chyba niezbyt trafiłem z tą rolką. powiedział w myślach do samego siebie.
- Zgoda. - powiedział, kiwając głową - oczywiście nie planował jej bez przerwy spamować, bo nie chciał zostać zablokowany, choć z drugiej strony, korciło go, aby przetestować i sprawdzić granicę praktykantki.
Zmarszczył brwi, jakby próbował sobie przypomnieć, czym jest hot dog.
- Hot doga? O, w sumie to chętnie. Parówka jakakolwiek, a sos… tysiąca wysp. Znaj moje dobre serce, bo wziąłbym też czosnkowy, ale nie chcę Cię drażnić tym specyficznym zapachem. - powiedział z uśmiechem.
- A i do picia hmm.. zimną wodę niegazowaną poproszę. Masz tu 20 dolarów. Jak starczy, to za swoje rzeczy też tym, co Ci dałem, zapłać. - powiedział, bo nie miał problemu z tym, żeby praktykantka zapłaciła bankontem Connora także za swoje produkty. Nie miał tragicznej sytuacji finansowej, a przecież taki hot dog nie kosztował milionów. Chciał być trochę jak taki dobry wujek albo dobry mentor od praktyk po prostu, o!
Czekając na Rue, wyszedł z karetki, by rozprostować kolana i pooddychać świeżym powietrzem. Jasne, mógł pójść z Rue, ale wolał nie oddalać się od ambulansu. Jeśli dyspozytor skierowałby ich do jakiegoś zgłoszenia, musieliby być gotowi do wyjazdu praktycznie od razu. Albo gdyby okazało się, że w pobliżu coś się stało. Chodził sobie wzdłuż i wszerz ambulansu, podziwiając przejeżdżające obok samochody. Na samej stacji stały dwa samochody, więc nie powinno być jakiejś większej kolejki... Chyba.

praktykantka
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała nic innego do zrobienia jak tylko zbić piąteczkę z ratownikiem, co rzecz jasna wywołało jego ogromne zadowolenie. Mogła się tego spodziewać po kimś z jego szczenięcym niemal usposobieniu.
- To co w takim razie planowałeś robić? - zapytała, ale nie była pewna czy na pewno ją ciekawi ta odpowiedź.
Nie zamierzała dopytywać go o jakieś inne wydarzenia z jego życia, które mogły mieć traumatyczny wydźwięk. Miała w końcu jakieś wyczucie i fakt, że o tym lekko napomknął nie uprawniał jej do wypytywania o tak osobiste szczegóły. W końcu istniały jakieś granice, a ona dodatkowo nie należała do przesadnie rozmownych osób.
Nie mogła też powiedzieć, żeby jej śniło się cokolwiek. W większości przesypiała noce bez problemu, a rankiem nie pamiętała kompletnie nic z tego, gdy była nieprzytomna. Z jednej strony wydawało się to być koszmarnie nudne, ale z drugiej dzięki temu nie borykała się z koszmarami tak jak niektórzy. Jakby nie patrzeć miała do czynienia z ludzkimi zwłokami w dosyć sporym natężeniu także możliwym było, że to odbije się w jakiś sposób na jej psychice i podświadomości. Chociaż na pewno było to co innego niż wysłuchiwanie krzyków cierpiących czy umierających osób.
Biedny Connor jeszcze nie miał pojęcia na kogo udało mu się trafić, gdy chodziło o kwestie związane z wyrażaniem emocji. Przeżywał zatem właśnie horror kogoś kto czekał na reakcję i potwierdzenie, że dany filmik był naprawdę śmieszne. Mógł nie pokazywać jej tego osobiście tylko przesłać. Wtedy mógłby otrzymać chociaż napis lol albo śmiejącą się emotkę, co na pewno byłoby lepszą odpowiedzią niż owy brak zainteresowania widoczny na twarzy.
Ufała, że nie zawiedzie jej i faktycznie nie przegnie pały z tymi wszystkimi rolkami. Chociaż czy na pewno? Może jednak nie była do końca pewna tego czy nie zostanie aby przypadkiem zasypana jakimś wyjątkowym spamem.
Mogła bez większego problemu skoczyć dla nich obojga po coś do zjedzenia i do picia. Na pewno im się to przyda. Zwłaszcza, że Prescott nie była pewna, kiedy właściwie dane jej będzie zjeść jakiś ciepły posiłek. Czemu więc nie skorzystać z tego postoju.
- Jasne - skomentowała, ale ten czosnkowy pewnie nie wadziłby jej tak mocno.
Sama postanowiła sobie wziąć hot doga z ostrym sosem, a do tego izotonik, bo musiała się nawodnić. Nie spodziewała się, że Walker zaproponuje jej, że może zapłacić za nich oboje z jego pieniędzy, ale nie zamierzała na to narzekać. Wzięła zatem banknot i podążyła do budyneczku stojącego na stacji.
Zapłaciła za to ich zakupy, ale musiała jeszcze chwilę poczekać na to, aż hot dogi zostaną podgrzane i dopiero wtedy ze swoimi zdobyczami mogła wrócić zwycięsko do przechadzającego się koło ambulansu chłopaka.
- Łap - powiedziała, rzucając mu butelkę wody, a dopiero później podeszła bliżej, aby wręczyć również hot doga. - To jaki plan na teraz?
Sama obrzuciła spojrzeniem okolicę, a następnie oparła się o bok karetki. Chyba na ten moment nie mieli szczególnie wiele do roboty. Może mogli nawet powoli wracać do szpitala? Nie miała pojęcia jak wiele czasu minęło ani czy zostało im coś jeszcze do zrobienia.

Connor Walker
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
Welkom in Canada
180 cm
Ratownik medyczny w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
911 what's your emergency?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Ja? - spytał jakby nie zrozumiał pytania, choć rozumiał je wręcz doskonale. Wyzwanie stanowiło dla niego konieczność sięgnięcia pamięcią do przeszłości, aby przypomnieć sobie ten jeden fakt z wcześniejszych lat dotyczących tego, kim chciał być w przeszłości.
- Jako dzieciak myślałem, że zostanę mechanikiem. Niejednokrotnie zasypiałem w naprawianych przez ojca autach. Mój tata prowadził mały warsztat samochodowy, ale od dłuższego czasu przeniósł się do nieco większego serwisu, ale to taka tylko ciekawostka. - odparł, bo uznał, że dobrze byłoby powiedzieć, skąd albo raczej dlaczego myślał o zostaniu kimś, kto naprawiał samochody.
- W liceum myślałem, że zostanę wokalistą albo nauczycielem angielskiego, no ale życie pokierowało mnie nieco inaczej. - dodał, bo taka była prawda. Po tym, jak nauczył się grać na gitarze i niejednokrotnie słyszał, że miał ładny głos, gdy śpiewał, uważał, że mógłby startować do college’u muzycznego, choć alternatywą był angielski, z którego uważał, iż był całkiem niezły. No ale wystarczył jeden wypadek i oba te pomysły trafiły do kosza. Poza tym z perspektywy czasu, ani nie żałował, że wybrał ratownictwo, ani nie wyobrażał sobie siebie jako nauczyciela. Absolutnie nie. Jego znajomy uczył matematyki i wystarczyło Conorowi to, czego się nasłuchał: a to uczniowie nie słuchają, gadają, nic nie rozumieją i gapią się w ścianę albo tablicę - szczególnie, gdy rozchodziło się o rozwiązanie jakiegoś przykładu -, a to ściągają na sprawdzianach, myśląc, że są niezauważeni… no cóż. Kumpel Walkera użerał się z uczniami, a Walker z pacjentami, którym się wydawało, że jak przestało boleć, to mogą wstać albo upierali się, że wszystko jest w porządku, kiedy w rzeczywistości nie było.
Był naprawdę wdzięczny Rue za brak sprzeciwu, albo raczej za pomyślenie o nim, aby wziąć hot-doga także dla niego.
- Dzięki! - krzyknął jeszcze za nią, bo no naprawdę nie był wybredny. Ani trochę nie byłby zły, gdyby wzięła mu inny sos, ponieważ w sumie to lubił praktycznie każdy, a przecież istniał jakiś tam procent, że tysiąca wysp akurat się skończył lub go zwyczajnie nie mieli.
- Powtórzę się, wiem… ale dzięki. - powiedział, łapiąc butelkę wody oraz odbierając swoje zamówienie w postaci parówy w bułce z sosikiem. Oczywiście wziął potężnego gryza i delektował się tym charakterystycznym smakiem.
- Jedziemy dalej, chyba, że już masz dosyć i mam Cię podrzucić z powrotem do szpitala? - powiedział, wracając za kierownicę karetki - wcześniej wziął jeszcze kilka gryzów hot doga, a po wejściu do ambulansu odłożył wodę gdzieś obok, aby nie przeszkadzała w prowadzeniu pojazdu. Nagle rozległ się głos informujący o tym, że gdzieś niedaleko kobieta straciła przytomność.
- Przyjąłem. - odpowiedział przez specjalny sprzęcik i wskazał na przycisk uruchamiający koguty.
- Jednak najpierw zajmiemy się panią. - odparł, dojadając hot doga w pośpiechu i zaczynając trasę do zasłabniętej kobiety.
Po dotarciu na miejsce, wyskoczył z karetki i zaczął sprawdzać puls.
Żyła. To było najważniejsze.
Przy niej stał mężczyzna, który zadzwonił po pogotowie - oczywiście Connor zaczął go przepytywać o ważne rzeczy typu: kiedy doszło do zasłabnięcia, czy się z kobietą znają itp - był to przechodzeń, który, idąc zauważył nieprzytomną kobietę na chodniku.
Nie chcąc ryzykować, gestem wskazał Rue, aby poszła za nim i pomogła z noszami. W sensie, chciał jej pokazać, gdzie są i jak się je rozkłada, bo rzecz jasna, sam planował położyć na nich kobietę. Gdy to zrobił, zamknął drzwi karetki.
- No to wracamy, skąd rozpoczęliśmy naszą dzisiejszą wycieczkę. - rzucił mimochodem w ambulansie przed rozpoczęciem jazdy do szpitala.

Rue
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potwierdziła skinięciem głowy, gdy tylko musiał się upewnić czy na pewno mówili o nim. Jakby obok stał ktoś jeszcze inny, ale przecież tkwili tylko w dwójkę na parkingu koło stacji benzynowej.
- Tak, ty - potwierdziła jeszcze, aby jednak Connor nie miał wątpliwości, że pytała akurat o jego plany związane z przyszłością zawodową.
Jak to wszystko się skończyło to w końcu widziała, ale jego dawne aspiracje mogły być zupełnie inne, co też rzecz jasna się dosyć szybko stało jasne w momencie, gdy zaczął opowiadać wpierw o pracy mechanika, a następnie o tym jak to byłoby pracować jako nauczyciel lub próbować swoich sił w zawodzie piosenkarza.
- Piosenkarz mogę się domyślić, bo to jeden z tych zawodów, o których często się marzy obok bycia modelką czy aktorką, ale nauczyciel angielskiego? - dopytała, bo to było zdecydowanie bardzo specyficzne marzenie.
Nie żeby było złe. W końcu tacy ludzie byli niezwykle potrzebni, aby młodsze pokolenia mogły się swobodnie wysławiać oraz znały różnicę między your a you're. Niemniej, pewnie niewielu miało tak sprecyzowany pomysł na nauczycielską karierę na tak wczesnym etapie.
Wzruszyła początkowo ramionami, bo naprawdę nie widziała problemu w tym, aby wziąć tego jednego hot doga także dla ratownika. Może odzywały się w niej te latynoskie geny, które kazały karmić wszystkich, którzy znajdowali się wokół, a skoro nie mogła ugotować wielkiego gara jakiegoś pożywnego obiadu to się decydowała na hot dogi ze stacji benzynowej. Ciężko określić.
- De nada - odpowiedziała automatycznie, gdy tylko raz jeszcze ratownik medyczny jej podziękował za to, że wręczyła mu żarcie i picie, za które przecież on sam zapłacił.
Sama również mogła rozkoszować się swoim drobnym prosiłkiem, który mimo wszystko był jej całkiem potrzebny do tego, aby jakoś przeżyć ten dzień.
- Raczej mi się nie spieszy do powrotu. Zwłaszcza, że siostra Cecilia jest na mnie cięta - przyznała, bo jej konflikt z przełożoną pielęgniarek był chyba innym dosyć dobrze znany.
Ten szpital zdecydowanie był za mały dla ich dwójki, ale to nie było w tym momencie szczególnie istotne. Najważniejsze, że udało im się zapakować do karetki i powoli mogli zacząć oddalać się od stacji benzynowej.
Nie mieli jednak zbyt wiele czasu dla siebie, bo wkrótce też dostali informację o zasłabnięciu. Nie mogli się zbytnio temu dziwić, biorąc pod uwagę porę roku oraz panujące upały. Takie rzeczy po prostu się zdarzały.
- Jasne. Dobrze, że to nie wydaje się nic bardziej skomplikowanego - rzuciła jeszcze, bo zawsze mogłoby im się trafić coś dużo gorszego.
Nie był to wypadek, nie był to ktoś, kto zrobił sobie krzywdę w stanie odurzenia, więc w sumie nie mieli aż tak wielkiego powodu do tego, aby narzekać.
Dojazd na miejsce nie zajął im zbyt wiele czasu, gdy już włączyła syreny. Co prawda niektóre z aut miały pewne problemy z tym, aby ustąpić im pierwszeństwo, ale mimo wszystko mogli przejechać w miarę sprawnie na miejsce, gdzie przechodzień znalazł nieprzytomną kobietę.
Wyszła zaraz za Walkerem. Nie chciała się wtrącać, ale była obok na wypadek, gdyby potrzebował albo pragnął jakiejś asysty. Przynajmniej tyle dobrego. Mogła też mu pomóc z noszami, ale w dalszym ciągu to Connor wykonywał większość roboty. Może i z takim przypadkiem poradziłaby sobie samodzielnie, ale wciąż była jedynie marną studentką, która nie miała jeszcze zaliczonych praktyk.
- Wracamy - potwierdziła, skoro mieli na pokładzie pacjentkę to zajęła się jej doglądaniem, zajmując miejsce z tyłu przez co opuściła przynajmniej na chwilę bok Walkera.
Ich poszkodowana zdążyła odzyskać przytomność, ale ze względu na utratę przytomności, dezorientację oraz możliwy poważniejszy uraz głowy zdecydowali się ją zabrać na oddział, bo wypadało, aby jednak zbadał ją lekarz.
- Błagam... Mam jedną prośbę - wychrypiała słabo starsza kobieta, szukając po omacku dłoni Ruelle, na której się zacisnęła, a w jej oczach zapłonęła prawdziwa desperacja. - Zmieńcie radio... Nie chcę umierać przy Taylor Swift.
Była to wyjątkowo dziwna prośba, ale kim była Prescott, aby z nią dyskutować? W zasadzie to nawet mogła się zgodzić, co do kwestii związanej z podkładem muzycznym.
- Spokojnie, nie umiera pani, ale musimy wykonać kilka badań - zapewniła łagodnym głosem, ale zaraz podniosła go, aby mieć pewność, że Connor na pewno ją usłyszy. - Słyszałeś? Zmień stację radiową!
Przynajmniej staruszka nie będzie im już dramatyzować do Shake It Off.

Connor Walker
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”