36 y/o
Welkom in Canada
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Wracać?! Ale po co ty chciałabyś wracać tam - zmarszczył brwi, chociaż dobrze wiedział do czego piła Rosario, czyli do tego, że mimo, że byli małżeństwem, to jeżeli problem zdrady miałby jednak skrzywdzić ją na tyle, by nie chciała dalej z nim rozmawiać, to zawsze mogła go zostawić i zostać samotną matką, albo rozwódką w tamtym domu. Serce go zabolało na samą myśl, ale już Rosa wyszła z samochodu i nic nie słucha jak on za nią nawoływał.
Niestety cała sprawa z policją wydarzyła się bardzo szybko i nagle mężczyźni już go wyzywają i mówią, że takie ścierwo trzeba deportować. I Ricz chociaż jest wkurzony na Rosę maksymalnie to trzyma buzie na kłódkę i nic nie mówi, że ona też powinna być deportowana. Jednak jest na tyle trzeźwo myślący w tym chaosie, że wiedział, że jeżeli ich oboje deportują, to już nic ich nie czeka. Bo jak na przykład zajmą sie kwestią pieniędzy za dom, który kupił? To były bardzo skomplikowane sprawy, bo on jeszcze nawet nie do końca jest pewny, czy wszystkie formalności z kupnem się zakończyły, a tu by musiał znów sprzedawać. I nie wiadomo czy Sergio by im oddał dom jakby wrócili? Ricz rozważa natomiast to, czy jednak ta deportacja to nie jest najlepsze co by go spotkało. Bo miałby z głowy afery, które kręci Rosa, trochę by popłakał za nią, ale w Portorico na pewno by znalazł sobie jakąś inną dupeczkę, dzięki której zapomniałby o tej diablicy. Może. Ale możliwe też, że by z tęsknoty za Rosą umarł.
Rosa chyba też miała te same myśli, skoro jednak koniec końców przyznała się do tego, że to wszystko to był jeden wielki fejur i że po prostu to była kłótnia kochanków.
Wyczłapali się z posterunku. Ricz potargany, wkurzony i z rozpiętą koszulą, Rosa zmęczona i skrzywiona. Ona siada na ławeczce przed, a on idzie szukać auta. Cholera, może byłoby łatwiej jakby wszystkie auta nie wyglądały tak kurwa samo. Jeszcze jak byli w Portorico to on miał cadillaca z lat sześćdziesiątych, żółtego z opuszczanym dachem - wszędzie go było widać. A tego suva to nie rozpoznałby. Łazi tak w kółko, zerka kątem oka i widzi ja do Rosy się jakiś zboczeniec przysiadł i chciał już do niej iść, ale jeszcze się porozglądał ale bezowocnie.
- A nie wiem, moze wciążna higwayu stoi!? - unosi Ricz ręce, już słychać w jego głosie, że jest umęczony i patrzy na policjanta, który chyba nie ma co robić. - Podwieź nas, Rosa nie może tu zostać - pokazał kciukiem na swoją ciężarną żonkę i ponieważ przystojny policjant kończył pracę, to już uznał, że może im pomóc. No i wsiedli do jego autka, Ricz pociągnął Rozi na tylne siedzenie i za rączkę ją trzyma, żeby tej nie wpadło do głowy coś durnego, jak na przykład podrywanie policjanta jak mąż jest obok. Jak ona znów jakiś z nim temat nawija, to Ricz ją trochę mocniej za tę rączkę ściska, aż w końcu mijają miejsce gdzie ich zatrzymali no i nie ma tego auta.
- A możesz nas zawieźć do Ikei, o tu? - pokazuje Ricz palcem przez kraty, bo oni siedzieli w takim samochodzie, gdzie tylne siedzenia były dla zbirów i nawet było dość brudno, Ricz zobaczył gluty przyklejone na zagłówku kierowcy, przed twarzą Rosi i modlił się, żeby ona nie zobaczyła, bo będą tu mieć wymioty egzorcist style.
Policjant coś tam pod nosem gada, że no mogą, ale że musi zatankować. Wysiedli więc na jakiejś stacji benzynowej i Rosa poszła siku, a Ricz ogląda gazetki i nagle w jednej widzi zdjęcie kogoś wchuj kogo kojarzy z podpisem "Pedofil wychodzi na wolność po 20 latach, ktokolwiek widział ktokolwiek wie". Ricz marszczy brwi i przechyla głowę a potem patrzy na policjanta i znów na gazetę i poleciał zestresowany do łazienki do Rosi. Jakaś baba mu zwraca owagę, że to damska toaleta, ale on już mówi:
- Rozi jesteś tu? Patrz na to- i wsuwa jej pod drzwi gazete otwartą na zdjęciu z podpisem.



Rosario M. Vargas-Martinez
35 y/o
Welkom in Canada
168 cm
lekarz psychiatra | prywatna praktyka + konsultacje w CAMH
Awatar użytkownika
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rosa wcale nie lubił Kanady, niby wszyscy jej mówili, że tu jej dzieci mają lepszą przyszłość, że bla bla bla, ale ona kochała Portoryko. Chciała tam kiedyś wrócić, żeby jej bąbelki wychowywały się w tej ich pięknej willi z basenem. Ganiały się po ogródku z Burtitosem i Churrosem, a teraz co?
Teraz wuj Sergio będzie tam pewnie spraszał jakieś roznegliżowane, młodsze od siebie o dwadzieścia lat baby. Aż ją zemdliło na samą myśl. Ale już idzie autostradą, a potem ich zgarnia policja. Richa chcą deportować, jej nie, bo przecież ona ma tutaj legalną pracę, to znaczy teraz jest już na chorobowym, bo się na każdej sesji rozklejała i to pacjenci musieli ją uspokajać, a nie ona ich, więc już jej kazali siedzieć w domu, ale zatrudniona jest. No i przecież prowadzi swoją praktykę, ma tam kilku pacjentów, na przykład William, Madoxa i jeszcze kilka osób z ich kamienicy, ale to tajemnica lekarska.
Za to tajemnicą nie było wcale to, że Ricardo zgubił ich samochód. Rosa sobie siedzi na tej ławce i myśli, czy ten mąż jej pożal się panie boże, to coś umie zrobić dobrze, ale jak spojrzała na dół i zamiast swoich stópek, zobaczyła ten wielki brzuch, to stwierdziła, że dzieci jej dobrze chyba zrobił. I to podwójnie.
Ale to by było na tyle, bo... małżeństwo im zepsuł zdradą, dom ich piękny sprzedał i jeszcze zgubił nowy samochód.
Na szczęście się do niej przysiada ten policjant i zaczyna ją pocieszać, więc oni tam gadu gadu. Okazuje się, że jemu żona umarła i coś tam. Rosa też go pożałowała, nawet chciała mu zaproponować... terapie! Ale się Ricardo do niej przysiadł, jakby to o jakąś randkę chodziło.
Potem w końcu stwierdzili, że może ich auto jest na autostradzie, a miły policjant, że ich tam podwiezie. Rosa chciała sobie siąść obok niego, pobawić się trochę... kogutem policyjnym, ale paskudny Rich jej nie pozwolił ciągnie ją do tyłu i jeszcze ściska za rękę. Ona się od niego odsuwa, że jej jest ciasno i duszno, całą drogę oglądała swoje paznokcie. A jak się okazało, że samochodu nie ma, to już chciała do domu jechać, ale Ricardo mówi, że do Ikei. No i z jednej strony dobrze, bo jednak musieli kupić to łóżko, a z drugiej, to już była zmęczona.
Więc kiedy się zatrzymali na stacji, to ona zaraz idzie do kibelka, bo dawno nie była w sumie, tylko dwa razy na komisariacie. Siedzi sobie w kabinie i już wyjęła telefon, żeby napisać do Gaby jaki Ricardo jest beznadziejny, ale on jej podsuwa pod drzwiami jakąś gazetę. Rosa tak patrzy na to zdjęcie i patrzy, czyta kilka razy ten podpis, a zaraz wstała, poprawiła się i otwiera drzwi, ale zamiast wyjść, to złapała Richa za fraki i go wciąga do siebie do kabiny.
- Co to jest Rich? - zapytała i patrzy na niego wielkimi, ciemnymi oczętami - przecież... Przecież on jest taki miły, i ma mundur - bo ten ich policjant to oczywiście w mundurze, ale Rosa też miała taki mundurek, trochę bardziej hot, więc może ten jego też jest podrabiany? Zacisnęła mocno palce na koszuli Ricardo i go szarpie - idź mu powiedz, że nigdzie z nim nie jedziemy - proste to dla niej było. A potem to niech tam już się dzieje co chce, chociaż... - nie no, musisz go obezwładnić, przecież to jest zwyrol jakiś, a ja zadzwonię po prawdziwą policję - stwierdziła w końcu, bo przecież tak chyba tego nie zostawią. Chociaż ciekawe co na to Ricardo, bo jednak tamten koleś był dobrze zbudowany, szanse miał niewielkie ten jej mąż. Ale! Jak się podda to przecież co ona potem dzieciom powie, że ich ojciec to tchórz? No lepiej by było, jakby mogła im powiedzieć, że bohater przecież.

Ricardo Martinez
zgrozo
nie generuj mi postów ok?
36 y/o
Welkom in Canada
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Rosa to tak zawsze, że ona wcale nie podrywa swoich pacjentów, a jak Ricz ją ostatniego dnia z pracy wyciągał, bo już płakała na kolejnej sesji i odeslali ją do domu na macierzyński, to widział dokładnie jak patrzyła na przyszłego rozwodnika, któremu się z żoną nie udawało i jak ten silver fox patrzył na nią. Jak jakieś gołąbeczki! Jakby się dowiedział, że ona go na boku zrobiła z takim właśnie, to tak by się zdenerwował, że ten ich jedyny dom w Toronto by zdemolował i tyle by było z małżeństwa.
- Jak obezwładnić, na głowę upadłaś Rosi? Słyszałaś co oni powiedzieli, ze mnie deportują? i to na podstawie twojego fałszywego oskarżenia, a myślisz że jak zobaczą jak białasa dociskam do ziemi to co mi zrobią? Medal wręczą- skisł trochę, obejrzał się za siebie, a potem już tylko na Rosi patrzył, bo już dawno nie patrzyła na niego i już dawno nie byli tak blisko (bo nie liczy się spanie w jednym łóżku, bo Rosa tam ustawia mur z poduszek pomiędzy nimi), aż mu trochę mowę odjęło jaka ta jego żonka jest piękna. Miała takie piękne wielkie oczy, które zawsze patrzyły na niego uważnie i teraz też patrzyły tak, jakby go w końcu zobaczyła, jakby nie był tylko wkurwiającą osobą, z którą mieszka w jednym mieszkaniu, która jej zrobiła dzieciaka i podaje jej obiady. Tylko może, jakby był kimś na kim się może oprzeć. I tak to nim poruszyło, że stwierdził, że no trudno najwyżej go deportują. Nagle się zorientował, że trzyma ją pod łokciami, kiedy ona go szarpie za koszulę. I tak przez moment stali wpatrzeni w siebie, ona nie wiedziała nawet jak bardzo w głowie Ricardo to była romantyczna chwila tu nad klopem, ale dla niego to było bardzo romantyczne. Podjął decyzje, przesuwa jedną rękę na bok żeby jej brzucha pogładzić i kiwa głową.
- Dobra, zostań tu i nie wychodź, wrócę po Ciebie - poprosił ją, ale prosić Rosę o coś, to wiadomo, że go nie posłucha.
Więc kiedy wyszła po jakiś dwudziestu minutach to nie znalazła ani jego, ani tego policjanta, tylko faceta za kasą, który mówi, że nie ma pojęcia o kogo ona pyta, on tu nie ma jakiejś ewidencji kto wchodzi i kto wychodzi ze stacji benzynowej.

Owe dwadzieścia minut to było coś najgorszego w życiu RIcza, bo jak tylko wylazł z łazienki to już się natknął na tego zboka w policyjnym przebraniu. Mruży oczy widząc jak ten zagaduje do jakiegoś dzieciaka przy lodówce z lodami i podbił do nich, czując jak mu się krew zagotowała na sam ten widok.
- Co ty robisz zwyrolu, zostaw tego dzieciaka- z grubej do niego zaczyna, na który to ton policjant trochę się zdziwił, zmieszał, czy cokolwiek - ale Ricz już widzi jak ten spiął się i coś odburknął. Chwilę mu zajęło przemyślenie, czy ten latynos to tak serio do niego, czy tylko żartuje, ale na wszelki wyapdek pod nosem powiedział,że czeka w aucie. Ricz spiął swoje muskuły i polazł za nim do policyjnej fury, wcale nie zamierzając zabierać ze sobą Rosi. Póki co nie wsiada za polijcnatem, tylko staje przy oknie pasażera, które tamten trzymał otwarte, pochylił się, żeby mu pokazać jakie ma bice i mówi mu stanowczo: - My z żoną nie jedziemy z tobą dalej, możesz wracać do swojej dziupli dla zwyrola, ale najpierw masz mi oddać te cichy policyjne i odznake. Wiem już kim jesteś, twoja morda jest na wszystkich słupach pedofilu .
Ricz nie chciał, żeby ktokolwiek inny dał się nabrać na tę gierkę "dobrego policjanta", więc tak wymyślił, niestety się nie spodziewał, że ma do czynienia z psycholem, który się zachowa po psycholsku, albo po prostu sądził, że będzie jak w filmach i tamten sie obsra i ucieknie. Ale nie, bo zaraz tamen się uśmiecha dziwnie i odsłania kurtkę, żeby pokazać mu, że zza pazuchą ma klamke. - Taki jesteś sprytny? Wsiadaj kurwa, albo rozwalę wszystkich na tej stacji - Riczowi to aż serce do gardła podeszło, ale nie miał innego wyjścia, jak wywieźć tego wariata jak najdalej od Rosi jak się da. Szybko przekalkulował, że jeżeli wejdzie do auta, to odjadą i ten nie zacznie strzelać na oślep. Uznał, że Rosi nic sie nie stanie jak poczeka sobie sama na stacji benzynowej, jak zgłodnieje to sobie hotdoga kupi, a jak będzie bardzo źle to ją William odbierze. Bardzo źle w sensie, że na przykład jak Ricz nie wróci do niej na tę stację.
Dlatego chociaż gacie to zaraz będzie miał sfajdane, to wsiada do auta na przednie siedzenie. Pedofil się uśmiecha okrutnie i przesuwa biegi, a później nagle dodaje gazu i wjeżdża z impetem na autostradę. Ricz niby widział już pistolet nie raz, ale zwykle obok miał albo Madoxa, który wiedział jak się zachowywać w okoliczności grożenia bronią, albo innego kolege z Portorico, który by na siebie wziął ogień. Ale takiej sytuacji, że był sam i ktoś mu groził, to był tylko raz na pamiętnej chińskiej saunie, kiedy w obronie pieseczków dał się przebrać w stringi z panterką. Niestety tym razem chyba się nie skończy podobnie, bo Ricz mimo że niestary, to już nie był w typie podrabianego policjanta.
A temu się włączyła evil talk i zaczął nadawać o tym, że ludzie go nie rozumieją, że on jest jak każdy inny i że od starożytności było to powszechne, że młodzi chłopcy byli kochankami starszych mężczyzn i mówił strasznie dużo takich tekstów od których Riczowi się już zbierało na rzyganie, aż niewarto tu tego przywoływać, ale nagle psycholowi coś odwaliło i wyjął spluwe i trzyma ją na kierownicy robiąc slalomy pomiędzy samochodami na tej autostradzie. Nakręca się jeszcze bardziej snując opowieść o tym, że pokaże mu swoją dziuple zwyrola, skoro chciał tak bardzo go do niej wysłać i że zmusi go i on sam zakosztuje smaku małego ciałka. Ricz tam się trzyma sufitu i bo rzuca nim po całym siedzeniu i już nawet nie wie czy się ma bać tej jazdy czy tego pistoletu tak właściwie. A może tych gróźb.
Jechali tak dobre pół godziny, kiedy coś się wydarzyło, a Ricz pojął, że inni ludzie na autostradzie się zorientowali, że coś jest nie tak, i nagle słyszą syreny policyjne. Facet się pochyla nad kierownicą i jebnął w nią dłońmi przeklinając siarczyście. Ricz też wychyla sie i widzi, że nad nimi jest jakiś helikopter.
Chłop tam najwija o tym, że nigdy nie był zrozumiany, ale że teraz wszystkim pokaże.
Ricz tak se myśli, że no kurde, cały kraj go zobaczy bo takie pośgici policyjne... a do tego policja goniąca policję, to na pewno polecą viralem, więc tak - faktycznie wszystkim pokaże. Powiedział mu nawet, żeby się zatrzymał, bo to nie skończy się dobrze, ale facet kazał mu zamknąć ryja, przeładował spluwę i Riczowi znów jest niedobrze, już sobie pod nosem wzdycha do Najświętszej Panienki i myśli, żeby ta pomogła Rosi być dobrą samotną matką jak jego zabraknie. A wtedy nagle policjant wybucha śmiechem i mówi, że za siedem lat to że on wyrucha mu te dzieci jak wyjdą już z jego żonki.
Co to to już było za dużo.
Ricz mógł zostać porwany, można mu było grozić, ale jak usłyszał, że ktoś grozi jego nienarodzonym dzieciom to się wkurzył i niewiele myśląc go z łokcia jebnął w twarz.
I nagle dzieją się różne rzeczy. Po pierwsze wpadają w poślizg, bo facet przestał kontrolować auto po tym ataku, Ricz widzi, że chyba stracił przytomność, wszedzie jest krew z jego nochala, po drugie wystrzelił z pistoletu i zbił tym samym przednią szybę. To działo się jak w zwolnionym tempie i Ricz się zasłania rękami przed szkłem i też przed hukiem, a później nagle czuje jak podskakuje na fotelu... i niewiele więcej pamięta.
Ale już jakiś czas później czuje, że leży na gorącej jezdni i kiedy go wybudzali to ktoś mu powiedział, że dachowali. Ktoś inny wyciągnął policjanta zwyrola i Ricz podnosi się za szybko z ziemi, aż się zakołysał i mówi ludziom, że to jest przebieraniec, który go porwał, i że ma broń i że on ma jakieś dzieciaki w piwnicy.
Ludzie średnio chcieli uwierzyć, bo pewnie byli rasistami, ale na szczęście prawdziwi policjanci uwierzyli, i próbowali go opanować. Machali do niego rękami i mówili, że już spokojnie, że tam jest karetka.... Ricz jednak miał już dość jak na jeden dzień tych wszystkich błękitnych ludków. Zaczął przeklinać, że go wszyscy w Toronto traktują jak przestępcę i nagle pojawiła się jakaś kobieta z kamerzystą i złapała go na wizji i Ricz powtórzył to wszystko i cała swoją historię i nie wie nawet, ale został opublikowany na wieczornym wydaniu wiadomości, jak i również wrzuclili go na rolki w Intrnecie z hasztagiem #freedomforportoricans #canadaisopenminded.

Jakieś dwie godziny trwało zanim Ricz wrócił na felerną stację bezynową. Cały spocnony wyładował się z ich białego autka, które postawił na samym środku stacji benzynowej i wybiega i szuka Rosi..szuka po całym terenie... Ale gdzie jest Roska?

Rosario M. Vargas-Martinez
ODPOWIEDZ

Wróć do „#106”