Rosa to tak zawsze, że ona wcale nie podrywa swoich pacjentów, a jak Ricz ją ostatniego dnia z pracy wyciągał, bo już płakała na kolejnej sesji i odeslali ją do domu na macierzyński, to widział dokładnie jak patrzyła na przyszłego rozwodnika, któremu się z żoną nie udawało i jak ten silver fox patrzył na nią. Jak jakieś gołąbeczki! Jakby się dowiedział, że ona go na boku zrobiła z takim właśnie, to tak by się zdenerwował, że ten ich jedyny dom w Toronto by zdemolował i tyle by było z małżeństwa.
-
Jak obezwładnić, na głowę upadłaś Rosi? Słyszałaś co oni powiedzieli, ze mnie deportują? i to na podstawie twojego fałszywego oskarżenia, a myślisz że jak zobaczą jak białasa dociskam do ziemi to co mi zrobią? Medal wręczą- skisł trochę, obejrzał się za siebie, a potem już tylko na Rosi patrzył, bo już dawno nie patrzyła
na niego i już dawno nie byli tak blisko (bo nie liczy się spanie w jednym łóżku, bo Rosa tam ustawia mur z poduszek pomiędzy nimi), aż mu trochę mowę odjęło jaka ta jego żonka jest piękna. Miała takie piękne wielkie oczy, które zawsze patrzyły na niego uważnie i teraz też patrzyły tak, jakby go w końcu zobaczyła, jakby nie był tylko wkurwiającą osobą, z którą mieszka w jednym mieszkaniu, która jej zrobiła dzieciaka i podaje jej obiady. Tylko może, jakby był kimś na kim się może oprzeć. I tak to nim poruszyło, że stwierdził, że no trudno najwyżej go deportują. Nagle się zorientował, że trzyma ją pod łokciami, kiedy ona go szarpie za koszulę. I tak przez moment stali wpatrzeni w siebie, ona nie wiedziała nawet jak bardzo w głowie Ricardo to była romantyczna chwila tu nad klopem, ale dla niego to było bardzo romantyczne. Podjął decyzje, przesuwa jedną rękę na bok żeby jej brzucha pogładzić i kiwa głową.
-
Dobra, zostań tu i nie wychodź, wrócę po Ciebie - poprosił ją, ale prosić Rosę o coś, to wiadomo, że go nie posłucha.
Więc kiedy wyszła po jakiś dwudziestu minutach to nie znalazła ani jego, ani tego policjanta, tylko faceta za kasą, który mówi, że nie ma pojęcia o kogo ona pyta, on tu nie ma jakiejś ewidencji kto wchodzi i kto wychodzi ze stacji benzynowej.
Owe dwadzieścia minut to było coś najgorszego w życiu RIcza, bo jak tylko wylazł z łazienki to już się natknął na tego zboka w policyjnym przebraniu. Mruży oczy widząc jak ten zagaduje do jakiegoś dzieciaka przy lodówce z lodami i podbił do nich, czując jak mu się krew zagotowała na sam ten widok.
-
Co ty robisz zwyrolu, zostaw tego dzieciaka- z grubej do niego zaczyna, na który to ton policjant trochę się zdziwił, zmieszał, czy cokolwiek - ale Ricz już widzi jak ten spiął się i coś odburknął. Chwilę mu zajęło przemyślenie, czy ten latynos to tak serio do niego, czy tylko żartuje, ale na wszelki wyapdek pod nosem powiedział,że czeka w aucie. Ricz spiął swoje muskuły i polazł za nim do policyjnej fury, wcale nie zamierzając zabierać ze sobą Rosi. Póki co nie wsiada za polijcnatem, tylko staje przy oknie pasażera, które tamten trzymał otwarte, pochylił się, żeby mu pokazać jakie ma bice i mówi mu stanowczo: -
My z żoną nie jedziemy z tobą dalej, możesz wracać do swojej dziupli dla zwyrola, ale najpierw masz mi oddać te cichy policyjne i odznake. Wiem już kim jesteś, twoja morda jest na wszystkich słupach pedofilu .
Ricz nie chciał, żeby ktokolwiek inny dał się nabrać na tę gierkę "dobrego policjanta", więc tak wymyślił, niestety się nie spodziewał, że ma do czynienia z psycholem, który się zachowa po psycholsku, albo po prostu sądził, że będzie jak w filmach i tamten sie obsra i ucieknie. Ale nie, bo zaraz tamen się uśmiecha dziwnie i odsłania kurtkę, żeby pokazać mu, że zza pazuchą ma klamke. -
Taki jesteś sprytny? Wsiadaj kurwa, albo rozwalę wszystkich na tej stacji - Riczowi to aż serce do gardła podeszło, ale nie miał innego wyjścia, jak wywieźć tego wariata jak najdalej od Rosi jak się da. Szybko przekalkulował, że jeżeli wejdzie do auta, to odjadą i ten nie zacznie strzelać na oślep. Uznał, że Rosi nic sie nie stanie jak poczeka sobie sama na stacji benzynowej, jak zgłodnieje to sobie hotdoga kupi, a jak będzie bardzo źle to ją William odbierze. Bardzo źle w sensie, że na przykład jak Ricz nie wróci do niej na tę stację.
Dlatego chociaż gacie to zaraz będzie miał sfajdane, to wsiada do auta na przednie siedzenie. Pedofil się uśmiecha okrutnie i przesuwa biegi, a później nagle dodaje gazu i wjeżdża z impetem na autostradę. Ricz niby widział już pistolet nie raz, ale zwykle obok miał albo Madoxa, który wiedział jak się zachowywać w okoliczności grożenia bronią, albo innego kolege z Portorico, który by na siebie wziął ogień. Ale takiej sytuacji, że był sam i ktoś mu groził, to był tylko raz na pamiętnej chińskiej saunie, kiedy w obronie pieseczków dał się przebrać w stringi z panterką. Niestety tym razem chyba się nie skończy podobnie, bo Ricz mimo że niestary, to już nie był w typie podrabianego policjanta.
A temu się włączyła
evil talk i zaczął nadawać o tym, że ludzie go nie rozumieją, że on jest jak każdy inny i że od starożytności było to powszechne, że młodzi chłopcy byli kochankami starszych mężczyzn i mówił strasznie dużo takich tekstów od których Riczowi się już zbierało na rzyganie, aż niewarto tu tego przywoływać, ale nagle psycholowi coś odwaliło i wyjął spluwe i trzyma ją na kierownicy robiąc slalomy pomiędzy samochodami na tej autostradzie. Nakręca się jeszcze bardziej snując opowieść o tym, że pokaże mu swoją dziuple zwyrola, skoro chciał tak bardzo go do niej wysłać i że zmusi go i on sam zakosztuje smaku małego ciałka. Ricz tam się trzyma sufitu i bo rzuca nim po całym siedzeniu i już nawet nie wie czy się ma bać tej jazdy czy tego pistoletu tak właściwie. A może tych gróźb.
Jechali tak dobre pół godziny, kiedy coś się wydarzyło, a Ricz pojął, że inni ludzie na autostradzie się zorientowali, że coś jest nie tak, i nagle słyszą syreny policyjne. Facet się pochyla nad kierownicą i jebnął w nią dłońmi przeklinając siarczyście. Ricz też wychyla sie i widzi, że nad nimi jest jakiś helikopter.
Chłop tam najwija o tym, że nigdy nie był zrozumiany, ale że teraz wszystkim pokaże.
Ricz tak se myśli, że no kurde, cały kraj go zobaczy bo takie pośgici policyjne... a do tego policja goniąca policję, to na pewno polecą viralem, więc tak - faktycznie wszystkim pokaże. Powiedział mu nawet, żeby się zatrzymał, bo to nie skończy się dobrze, ale facet kazał mu zamknąć ryja, przeładował spluwę i Riczowi znów jest niedobrze, już sobie pod nosem wzdycha do Najświętszej Panienki i myśli, żeby ta pomogła Rosi być dobrą samotną matką jak jego zabraknie. A wtedy nagle policjant wybucha śmiechem i mówi, że za siedem lat to że on wyrucha mu te dzieci jak wyjdą już z jego żonki.
Co to to już było za dużo.
Ricz mógł zostać porwany, można mu było grozić, ale jak usłyszał, że ktoś grozi jego nienarodzonym dzieciom to się wkurzył i niewiele myśląc go z łokcia jebnął w twarz.
I nagle dzieją się różne rzeczy. Po pierwsze wpadają w poślizg, bo facet przestał kontrolować auto po tym ataku, Ricz widzi, że chyba stracił przytomność, wszedzie jest krew z jego nochala, po drugie wystrzelił z pistoletu i zbił tym samym przednią szybę. To działo się jak w zwolnionym tempie i Ricz się zasłania rękami przed szkłem i też przed hukiem, a później nagle czuje jak podskakuje na fotelu... i niewiele więcej pamięta.
Ale już jakiś czas później czuje, że leży na gorącej jezdni i kiedy go wybudzali to ktoś mu powiedział, że dachowali. Ktoś inny wyciągnął policjanta zwyrola i Ricz podnosi się za szybko z ziemi, aż się zakołysał i mówi ludziom, że to jest przebieraniec, który go porwał, i że ma broń i że on ma jakieś dzieciaki w piwnicy.
Ludzie średnio chcieli uwierzyć, bo pewnie byli rasistami, ale na szczęście prawdziwi policjanci uwierzyli, i próbowali go opanować. Machali do niego rękami i mówili, że już spokojnie, że tam jest karetka.... Ricz jednak miał już dość jak na jeden dzień tych wszystkich błękitnych ludków. Zaczął przeklinać, że go wszyscy w Toronto traktują jak przestępcę i nagle pojawiła się jakaś kobieta z kamerzystą i złapała go na wizji i Ricz powtórzył to wszystko i cała swoją historię i nie wie nawet, ale został opublikowany na wieczornym wydaniu wiadomości, jak i również wrzuclili go na rolki w Intrnecie z hasztagiem #freedomforportoricans #canadaisopenminded.
Jakieś dwie godziny trwało zanim Ricz wrócił na felerną stację bezynową. Cały spocnony wyładował się z ich białego autka, które postawił na samym środku stacji benzynowej i wybiega i szuka Rosi..szuka po całym terenie... Ale gdzie jest Roska?
Rosario M. Vargas-Martinez