ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Blais nie miał bladego pojęcia jak bardzo jego życie się zmieni za sprawą przypadku, bo inaczej tego nie można nazwać. Żyje nadal w bańce, która dla niego wykreowano. Nie do końca to było złe. Okazało się, że medycyna jest jego powołaniem i czerpie przyjemność ze studiowania jej, choć na początku miał co do tego obawy. Wywodzi się z lekarskiej rodziny z tradycjami i nie było innej opcji niż pójście tą ścieżką. Nie chciał też być typowym bananowym dzieckiem, które korzysta z majątku matki i nic sobą nie reprezentuje. Nie ma co ukrywać, że koneksje oraz pieniądze mocno mu pomogły w dostaniu się na dobrą uczelnie, ale nie spoczywał na laurach. Uczył się jak szalony, chociaż to za dużo powiedziane – jego pamięć fotograficzna pomagała mu w tym, jednak wiedział, że gdyby nie odnalazł w tym sensu to nic by tego nie wyszło. Polubił to, a wręcz pokochał i wybrał już specjalizacje. Chirurgia onkologiczna to coś co do niego przemawiało. Chciał być jednym z lepszych lekarzy, pomagać potrzebujący. Nie jest naiwnym człowiekiem, młodym gówniarzem, który ma wygórowane marzenia i w żaden sposób nie da się tego spełnić. Wszystko może się wydarzyć, jednak nie chciał się nad tym teraz zastanawiać, bo ma sporo pracy i nauki przed sobą, a jak wiadomo nie samą nauką człowiek żyje.
Był umówiony na randkę. To potoczyło się tak szybko, że nawet nie wiedział kiedy. Nie należał do wstydliwych ludzi, ale randki były dla niego czymś...rzadkim, z braku lepszego określenia. Nie mógł sobie na to pozwolić ze względu na swoją sytuację z narzeczoną, a w zasadzie z tym, żeby rodzina się nie dowiedziała, bo byłby po prostu przypał. Mają spokój podczas studiów, ale wiedzą, że muszą to jakoś załatwić, aby nie doszło do ślubu, bo po prostu oboje tego nie chcą. Nic tak nie łączy jak wspólny front.
Umówił sie z Gabrielą przez aplikację. Nie spodziewał sie niczego wielkiego, bo powiedzieli sobie od razu na początku. Potrzebował odskoczni, ale oczywiście nie na głodnego! Po kolacji pojechali do niego do domu. Jak zawsze nikogo w nim nie było, więc sie tym nie przejął. Przez większość czasu był tu sam.
- Zapraszam do środka - powiedział wpuszczając kobietę przodem.

Gabriela R. Blais
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Damien Blais
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Gabriela R. Blais
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Dotyk na skórze. Pocałunki, które przyprawiały o te dreszcze rozkoszy. Krótka znajomość, którą miała wspominać jutro z uśmiechem na ustach. Szlag jasny wszystko trafił przez jedno zdjęcie. Gdyby tylko nie zauważyła tam swojego ojca... Rozstałaby się za kilka godzin z Damienem i wciąż żyłaby w błogiej nieświadomości.
Byłoby wtedy lepiej.
- Ojciec? To chyba, kurwa, jakiś żart. Ile ci dali kasy za to? - bo to musiał być żart. Czyjeś spaczone poczucie humoru, bo jak inaczej mogłaby sobie wytłumaczyć, że jej stary był na zdjęciu jakiejś szczęśliwej rodzinki? Na bank było to wygenerowane i urządzone tak, że odkryje to. Tylko czy z szafy teraz nie powinni wypaść ludzie z jakąś kamerą? Nie powinien jej drażnić śmiech innych osób? Wolałaby chyba to niż tę niezręczną ciszę. Bo on wciąż na nią patrzył niczego nie rozumiejąc. Dalej grał?
- Nie jestem w nastroju na to. Pytam po raz ostatni czemu masz na tym zdjęciu mojego ojca? - prychnęła i odrzuciła zdjęcie na pościel. To było zbyt wiele nawet jak na nią. Najwidoczniej odkryła swoje granice.
Tę granicę stanowił potencjalny brat, bo jak inaczej mogła nazwać, to coś?
On twierdził, że to jest jego ojciec. To był definitywnie jej ojciec. Więc o ile nie miała sekretnego wujka, który był bratem bliźniakiem starszego Blais, to odpowiedź była prosta. Damien był jej bratem. A jej/ich ojciec prowadził sobie podwójne życie. Te ich uśmiechy doprowadzały ją do szaleństwa. Bo ona nigdy nie widziała na twarzy ojca takiej pieprzonej radości. Wręcz cieszyła się za każdym razem, gdy wyjeżdżał z kraju na te swoje wojskowe misje. Modląc się, żeby nie wrócił. Nigdy więcej nie spojrzał na nią z tym rozczarowaniem w oczach, każąc jej się pakować na kolejne polowanie. Bo gdy wracał w domu panowała cisza. Nie było tej swobody i śmiechu, który słyszała, gdy zostawała z mamą sama.
Czyżby wtedy siedział tutaj? Dawał im to wszystko, czego ona i jej mama nie zaznały?
Pojebane.
Nie.
- Zmywam się stąd. Jesteś pierdolnięty. Ty i ten, kto to wymyślił. - wstała z łóżka i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Nie zostanie tutaj ani sekundy dłużej. Nie ma mowy. Siłą jej nikt tutaj nie zatrzyma.
Ominęła ostrożnie szkło, które leżało na dywanie. Jeszcze brakowało, żeby wylądowała na SORZE, bo spierdalała z pokoju "brata". Powalone. Tego nie było na karcie BINGO na ten rok. Ani na żaden inny.

Damien Blais
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie spodziewał sie takiego obrotu spraw. Mieli miło spędzić ze sobą czas i po prostu sie rozstać zapominając o sobie z czasem. Taka była ich umowa, a gdyby Gaba nie otwarta tej szuflady i nie znalazła ich wspólnego zdjęcia. Wtedy by sie ze sobą przespali, ale z drugiej strony żyliby w błogiej nieświadomość, jak to było do tej pory. Jego głowa tego nie ogarniała, bo jakby miał? Dlaczego ojciec miałby zrobić cos takiego? Skoro Gaba go poznała to musieli mieć kontakt, ale jego mama nigdy niczego nie mówiła. Nie wspomniała nawet słowa. Czy on ją oszukiwał? Co do cholery ma znaczyć.
- Co? - Zapytał patrząc na dziewczynę jak na kosmitę. Aby zdobyć chwile na poukładanie sobie tego w domu. - To nie jest żaden żart. Dlaczego miałbym zrobić coś takiego? - Zadał kolejne pytanie tym razem już nie spuszczając oczu ze wścieklej dziewczyny. On nie należy do impulsywnych ludzi, starał sie do wszystkiego podchodzić na spokojnie, do tego co sie dzieje w tym momencie. Nie wychodziło mu to zbytnio, najbardziej martwił sie o mamę, która kocha jego ojca. Są ze sobą wiele lat, co prawda nie myślą o ślubie, bo to mama nie chciała. Nie czuła potrzeby legalizacji ich związku, a ojcu to pasowało.
- Poczekaj do cholery, nie zgrywaj primadonny, bo ja też nie mam bladego pojęcia co tu sie odpieprza - i tyle z jego spokoju, ale nie da na siebie zwalić całej winy, nie ma opcji. Sam nie miał bladego pojęcia. Czy są w jakiejś ukrytej kamerze czy co? - Nie dostałem za to żadnych pieniędzy i to nie jest żart. Nie jestem jakimś psycholem, którego rajcują takie rzeczy - powiedział. - Mam go na zdjęciu, bo to też mój ojciec - dodał.
Wstał i podszedł do komody, w której znajdował sie jego dowód osobisty.
- Nazywam sie Blais jak widzisz. To mój ojciec, a cały ten dom i o wiele więcej należy do mojej mamy, więc nie potrzebuje dodatkowej kasy, zwłaszcza z czegoś takiego. Nie wiem co tu się dzieje, ale wychodzi na to, że jesteś moją siostrą - w końcu powiedział to na glos i dziwnie to brzmiało w jego uszach. Cały czas uważał, że jest jedynakiem i nie ma rodzeństwa, a zawsze chciał, teraz okazuje sie, że ma siostrę, którą niemal jest w jego wieku. Co to jest? Czy są w jakimś wyreżyserowanym serialu niczym Truman Show?

Gabriela R. Blais
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Ogarniała to, że miała w połowie latynoskie korzenie. Spoko, brała to na klatę, że jej życie nieraz przypominało tandetną telenowelę, gdzie pewni bohaterowie zmieniali się co kilka dni, ale seks z bratem nie widniał na jej karcie Bingo na ten rok. O mały włos. Jeszcze kilka minut, a może natrafiłaby na to zdjęcie, gdy byłoby po wszystkim. W lepszym scenariuszu może nigdy nie dowiedziałaby się, że na jej liście grzechów dopisano drobnym druczkiem kazirodztwo. Ze wszystkich cudów, jakie mogły ją spotkać na tej planecie, akurat brata najmniej się spodziewała.
- Bo jesteś, nie wiem, pojebany? - mało takich chodziło po ulicy? Może i w tym przypadku on nie poleciałby na kasę, ale faceci czasami mieli durnowate pomysły na żarty. A to kurwa nie było śmieszne. Nie śmiała się. Tyle, że on też nie, a czas mijał, gdy stali naprzeciwko siebie niemal nago.
Wzięła od niego koszulkę, która leżała na podłodze, bo nie zamierzała teraz walczyć z materiałem długiej sukienki. Musiała zakryć się przed nim. Chryste, czy ona widziała siurka swojego brata i to nie na kompromitujących zdjęciach z dzieciństwa? To było zbyt wiele nawet jak na nią. Przez moment wpatrywała się w dokument potwierdzający tożsamość chłopaka. Był prawdziwy. Sprawdziła to dwukrotnie i była tego pewna, bo kto jak kto, ale ona przez lata podrabiała tego typu dowody. Zaczynając od marnych podróbek, żeby oszukać Panią w sklepie osiedlowym, aż po profesjonalne plastikowe karty, które chodziły na czarnym rynku za gruby hajs. Czego to się nie robiło w tym jakże ciekawym krótkim życiu?
Blais. Miał na nazwisko Blais. Mieli to samo pieprzone nazwisko. I dzielili przez lata ojca, który kurwa najwidoczniej poszedł lvl up i miał dwie rodzinki.
- Siostrą... Nie... To... - zabrakło jej słów. W brzuchu mieliło ją, jakby ktoś kazał jej zjeść tuzin nieświeżych krewetek i popić, to zsiadłym mlekiem. Już wolałaby, żeby ktoś jej przykurwił z łopaty i zostawił. Lepiej byłoby dostać wezwanie do sądu, żeby dowiedzieć się, że ktoś na nią wziął kredyt na kilka milionów. Wszystko lepiej brzmiało niż to.
- Co teraz? - pytanie padło z jej ust, bo kurwa musieli coś z tym zrobić. Przecież nie wyjdzie z tego domu, a potem oboje nie będą udawać, że ich stary nie odpierdala syfu. - Zabije tego sukinsyna. Zabije... - wymamrotała, jeszcze raz spoglądając na zdjęcie, na którym jej ojciec się uśmiechał. Prawie jakby drwił z niej nawet w takiej chwili.

Damien Blais
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
ODPOWIEDZ

Wróć do „#110”