ODPOWIEDZ
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego zapisałam się na konkurs wędkarski. Przecież nie wiem, jak się łowi ryby. Nawet nie mam zielonego pojęcia, co to jest za ryba. Szybciej dowiem się wszystkiego, jak zapytam się czatu lub wyszukam to w przeglądarce. Od dziecka unikałam takich rzeczy, a teraz? No tak, przegrałam zakład z Grace. Jeśli wrócę szybciej do papierków, zrobię coś, czego nigdy nie robiłam. Tak właśnie się stało, zapisałam się na głupie ryby. A moja siostra? Zadowolona, że wygrała teraz siedzi na jakiejś randce. Nawet Grace, starsza od mnie ma łatwiej ze znalezieniem sobie kogoś. Przecież to jest porażka, totalna porażka życiowa.
Rzuciłam wszystko na miejsce, które zostało dla mnie wybrane. Numerek trzynaście, jakie to zabawne. Dlaczego też nie ma wokół mnie żadnej innej dziewczyny? Takie hobby jest tylko dla facetów, czy co? Wypuściłam powietrze z ust, naprawdę jestem zrezygnowana całą tą sytuacją. Sprzęt kupił dla mnie znajomy, nawet go przygotował i powiedział, co mam niej więcej zrobić. Jednak z moim szczęściem wyjdzie to wszystko zupełnie inaczej, gorzej. Usiadłam na beżowym krześle, nie mam zamiaru siedzieć na czymś granatowym lub ciemniejszym. Już i tak się wyróżniam, teraz jeszcze bardziej. Sięgnęłam po wędkę i odblokowałam telefon. Przeczytałam instrukcję i mruknęłam coś pod nosem. Rany, to jest naprawdę ciężkie, za ciężkie. Nie dość, że się zanudzę to zrobię z siebie totalne pośmiewisko.
Rozejrzałam się po wszystkich stanowiskach, aż nie zauważyłam znajomej twarzy. Czy moje szczęście lubi kpić z mojej osoby? Stones. Poprawiłam czapkę jeszcze bardziej, jak okazało się, że ma numerek obok mnie. Zamknęłam oczy z zażenowania. Nie dość, że narzeka na mnie w pracy, to dodatkowymi żartami będzie ten wypada na rybach. Zakryłam prawą ręką twarz, mając wielką nadzieję, że to pomoże. Jednak cudną ciszę przerwał mój telefon. Mój znajomy też nie zna odpowiedniego momentu. Zażenowania zaczęłam szybciej szukać telefonu, aż upadł koło Dannego. Przed jego twarzą pojawiło się zdjęcie moje i Scher, jak byliśmy na naszym wspólnym wypadzie. W tych głupich sukienkach, które więcej pokazywały niż zakrywały. Czy poziom zażenowania może pójść jeszcze bardziej w górę? No chyba tak. Sięgnęłam ręką po telefon, ale czy mi się uda go dość szybko zabrać?

Danielis Stones
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
23 y/o
For good luck!
186 cm
pan policjant porządku pilnuje Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

eight


O konkursie wędkarskim dowiedział się przez jakąś stronę internetową. Rzadko tracił czas na przeglądanie social mediów, lecz szukając w internecie ubrań do zamówienia, algorytmy podrzuciły mu konkurs wędkarski nad Ontario. Zastanawiał się nad wzięciem udziału w tej zabawie. Lubił łowić ryby, nauczył go tego ojciec, gdy ich kontakty były jeszcze w miarę normalne i ryzyko słownego starcia ograniczało się do minimum. Nie miał tak dobrych umiejętności, jak ojciec czy starszy brat, ale rzadko liczył na to, że uda mi się cokolwiek złowić. Jeśli wybierał się nad wodę, to głównie po to, żeby po prostu odetchnąć świeżym powietrzem. Danny cenił sobie ciszę i spokój.
Szum wody brzmiał uspokajająco, nawet krzyki krążących nad jeziorem ptaków nie utrudniały mu życia. Będąc gościem w naturalnym środowisku tych zwierząt, zamierzał dostosować się do panujących w tym miejscu warunków. Ptaki mogły krzyczeć, zanurzać się w jeziorze, wyłapywać ryby. Nie zagrażały w ten sposób ekosystemowi, a nawet go wzmacniały. Stanowisko z numerem dwanaście przypadło mu w zabawny sposób. Z początku miał mieć osiemnastkę, lecz jakaś dziewczyna — na oko jego rówieśniczka — musiała w ostatniej chwili zrezygnować z konkursu. Wpadła na niego, gdy szedł w stronę swojego stanowiska. Zatrzymując się, zmierzył ją nieprzeniknionym spojrzeniem, unosząc wymownie brew ku górze. Kobieta, nieco speszona i zawstydzona — był pewien, że nie zarumieniła się ze względu na pogodę — przeprosiła, wyjaśniając pokrótce swój pośpiech. W ramach rekompensaty udostępniła mu swoje miejsce, które znajdywało się praktycznie na początku łowiska. Przyjął tę nagrodę, zadowolony, bo nie musiał daleko odchodzić. Czterdzieści minut później siedział już na miejscu wraz z rozłożonym sprzętem.
Siedział na krześle, trzymając w dłoniach wędkę, gdy niespodziewanie w zasięgu jego wzroku pojawiła się nieznajoma kobieta. Przynajmniej z początku wydawała mu się nieznajoma. Wystarczyło spojrzenie na profil jej twarzy, by dość szybko połączyć kropki. Z początku tylko cicho westchnął. Nie było w tym dźwięku rozczarowania, czy frustracji — zwykły, lecz głębszy oddech brzmiący tak, jakby wymagał więcej wysiłku niż normalny. Danny nie odezwał się do niej słowem. Siedzieli obok siebie, w tej ciszy pozbawionej napięcia. Audrey, musiał przyznać, zaczynała go coraz bardziej bawić. Z uniesionym ku górze kącikiem ust, zerkał na nią kątem oka, starając się nie wybuchnąć śmiechem na jej zmagania z wędką. Jeszcze bardziej bawił go sposób, w jaki próbowała ukryć przed nim swoją obecność. Przecież to nie tak, że siedział obok i zdążył ją rozpoznać. Lekkomyślność Audrey była irytująca i fascynująca zarazem — jemu brakowało tej lekkości, którą cechowała się Audrey.
Spuścił z niej spojrzenie, przenosząc je ponownie na wędkę. Jak na razie żadnego brania. Zignorowałby obecność Audrey, gdyby nie ściągała na siebie uwagi swoim nerwowym zachowaniem. Wiedział, że był poważny i nie do końca potrafił zrozumieć te bardziej niesforne osoby, ale do cholery. Czy musiała robić tyle hałasu, gdy szukała telefonu? W dodatku telefonu, który wypadł jej z ręki i upadł tuż obok jego nóg. Ekran, podświetlając się, odsłonił spory fragment tapety, której N IE S P O D Z I E W A Ł się zobaczyć.
Dziewczyna Erica i Audrey w dziwnych, króliczych sukienkach w hotelu, co jest?
Westchnąwszy cicho, kolejny raz zresztą, sięgnął po telefon i zupełnie niewzruszony podał go Audrey.
— Sesja zdjęciowa do playboya? Zaskakujące — napomknął obojętnym tonem, przeciągając się na krzesełku.
Udało mu się zrelaksować i wyciszyć — nawet przymknął oczy, zakładając ręce za głowę.

1d10

Wtedy coś szarpnęło wędką. Niemal automatycznie podniósł się z krzesła, gotowy na walkę z tym potworem.
— Nie wiem, czy się na tym znasz, ale to na pewno coś dużego — był o tym święcie przekonany, dopóki nie ściągnął tego stworzenia. Jako sezonowy, bo — nie zapalony — wędkarz, cieszył się z każdego połowu. Zwłaszcza dużego. Rozczarowanie po wyciągnięciu malutkiego, żółtego okonka było... Zaskakująco duże. W tym momencie wiedział, że przegrał cały konkurs i odpadł z kretesem.
— Dobra, mniejsza — rzucił z totalnym brakiem ekscytacji i satysfakcji, wypuszczając okonia z powrotem do jeziora.





Audrey
Kasia (dc: hicatie.exe )
Chatgpt to mój trigger.
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Nadal uważam, że bycie tutaj to wielki jeden błąd życiowy. Nie znam się na łowieniu ryb, a nawet nie wiem, co to za ryba. Zawsze kupuję już gotową zrobioną rybę, która jest dobra. Moje umiejętności w gotowaniu nie są na wysokim poziomie, ale się uczę gotować. Ryba chyba jest za ciężka jak na razie, więc nawet jakbym miała zabrać jakąś rybkę stąd, wypuściłabym ją. Nie chcę jej zmarnować, ponieważ nie wiem, jak pozbyć się łusek i wnętrzności ryby. Uniosłam jeszcze raz wędkę i wypuściłam powietrze z ust, mam nadzieję, że dość szybko odpadnę z tego konkursu. Nie chcę więcej wstydu. Uniosłam jedną brew na jego słowa. Króliczki? Playboy? No chyba nie. Zmrużyłam oczy, dość gwałtownie, zabierając własny telefon z jego rąk. Poczułam przyjemne ciepło, jak nasze palce się styknęły, ale postanowiłam to zignorować. Nie dla takiego buraka jak on.
— Żadna sesja, normalne zdjęcie. Nie moja wina, że nie masz czasu na takie patrzeć. Jednak nie musisz tak wpatrywać się w moje prywatne zdjęcie, buraku — Speszona zaczęłam szukać w ustawieniach trybu, aby nie widział mojego ekranu z daleka. Jak tylko się mi to udało, westchnęłam z ulgą. Mam szczerą nadzieję, że on zapomni o tym i nie będzie drążył tego tematu. Wyjazd, jak wyjazd do hotelu. Czasami można przetestować różne outfity, szukając tego odpowiedniego. Chociaż z naszej dwójki to jednak Sher jakoś może wykorzystać ten rodzaj ubrania, a u mnie? Pewnie dość długo będzie leżał w szafie, aż zapomnę o nim całkowicie. Żenujące i straszne jednocześnie.
Uniosłam brew na jego słowa. To takie męskie, patrz obserwuj, bo pewnie nie wiesz. No nie wiem, ale nie muszę od razu obserwować jego walki o rybę. Jednak jestem dobrą osobą, która uczyni ten zaszczyt i zobaczy co on takie złowił. Odłożyłam swoją wędkę na stojaczek, obserwując towarzysza. Pokiwałam głową, widząc, jak walczy o rybę. Zakryłam ręką buzie, widząc co złowił.
— Następnym razem pokażesz mi lepiej swoją męskość, Danny. Teraz czas na żółtodzioba, totalnie nie wiem, co mam zrobić. Jednak fajnie, że jesteś obok. Nawet jeśli mnie już zirytowałeś na temat mojego zdjęcia. Żeby nie było, to był mój pomysł z tym zdjęciem — Niepewnie wyciągnęłam rękę w jego stronę i na pocieszenie ją ścisnęłam. Uśmiechnęłam się i dość szybko zabrałam rękę, czy on się wzdrygnął, jak go dotknęłam, czy mi się tylko zdawało? No i też chciałam odrobinę uratować kuzynkę w jego oczach, niech będzie to moja wina. Trudno.
Zarzuciłam, tak jak on swoją wędkę. Niech się stanie co chce, raczej gorzej nie mogę trafić. Na początku nic się nie działo, było bardzo spokojnie. Dopiero po chwili zauważyłam, że coś zaczęło brać. Zaczęłam kręcić kołowrotkiem, aż udało mi się wyciągnąć coś małego i czarnego. Z daleka wygląda jak ślimak. Zdjęłam i odwróciłam się w stronę Dannego. Poczułam, że to coś mnie ugryzło. Pisnęłam i wstałam ze swojego krzesełka dość gwałtownie. Dlaczego? Dlaczego? Zaczęłam machać ręką, ale nie chciało to odpaść.
— Zdejmij ją, zdejmij! — Pisnęłam przerażona, trafiłam na głupią pijawkę. Dlatego unikam wypadów Nadjezioro i las. Skakałam, mając nadzieję, że ona odpadnie. Jednak tak się nie stało. Piszczałam tak przy nim, płakałam i teraz naprawdę mogę wyjść na wielkie dziecko.
— To twoja wina, zawsze byłam miła i spotykały mnie dobre uczynki. Tylko jak się pojawiłeś w moim życiu, ciągle dzieją się takie rzeczy. Zdejmij ją, na co czekasz! — Popłakałam się przez głupią pijawkę, ponieważ nie wiem, jak ją zdjąć. Nie chcę już tutaj być, chcę wrócić do miasta. Nie chcąc, żeby uciekł, usiadłam na jego kolanach i przystawiłam swoją rękę pod jego twarz. Jeszcze zrobiła się większa, ponieważ zdążyła się napić mojej krwi. — Chyba zaraz zemdleję — Mruknęłam i zaczęło mi być trochę ciemno przed oczami. A mogłam tak nie skakać, coś zjeść dzisiaj oraz wziąć odpowiednią ilość leków. No mogłam, ale jak zwykle zapomniałam.
1d10

Burak <3
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”