34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

074.
Kto spodziewał się, że dyspozytorka Ruby Lewis zaprosi je na swój wieczór panieński? Na pewno nie Zaylee. Czy Evina podejrzewała, że dostaną takie zaproszenie? Chyba też niespecjalnie, biorąc pod uwagę, że Ruby kiedyś się w niej podkochiwała. To był też jeden z nielicznych momentów, kiedy Miller wyraźnie okazała swoją zazdrość. Wtedy też, bo sprzeczce w gabinecie Swanson, wyznała, że się w niej zapętliła. Nie było to równoznaczne z wyznaniem miłości, ale już wtedy wiedziały, że coś nad nimi wisi i wzbraniały się przed tym, żeby w końcu na nie spadło. Od tamtej pory pod tym względem niewiele się zmieniło - Evina dalej potrafiła ją wkurwić, jak nikt inny na świecie, ale Zaylee i tak kochała ją, jak nikogo nigdy wcześniej. To była piękna, chociaż czasami trudno miłość. Ale mogły znaleźć tysiąc powodów, by odchodzić i jeden konkretny, żeby zawsze wracać.
Ruby Lewis wkrótce miała zostać żoną Nolana Gallaghera z wydziału do spraw gangów i broni palnej. Jak do tego doszło? Nikt nie wie. Miller dałaby sobie obciąć paznokcie u stóp obie ręce, że dyspozytorka gustuje wyłącznie w kobietach. I co? No i nie miałaby teraz rąk. Cała impreza została zorganizowana w kasynie. A to jak się stało? Ruby miała po prostu bogatego tatusia, który zajął się wszystkim tak, żeby jego jedyna córka spędziła wieczór marzeń.
Chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że można tutaj palić — stwierdziła Zaylee, kiedy weszły do lokalu. Miała na sobie czarną, obcisłą i krótką sukienkę, ale jeszcze trochę brakowało jej do tych roznegliżowanych pań, które tańczył na podestach i zabawiały klientów kasyna. Jeszcze. Kto wie, może potem skończy bez sukienki? Ciekawe czy grali tutaj w rozbieranego pokera. Nigdy nie była zbyt dobra w karty, ale hej, miała przecież szczęście w miłości!
Stanęła na środku sali i odwróciła się do żony. Posłała jej oceniające spojrzenie, aż w końcu uśmiechnęła się z nieukrywaną satysfakcją.
Wyglądasz zajebiście seksownie — stwierdziła zgodnie z prawą i podeszła bliżej. Złapała ją za materiał ubrania i przyciągnęła do siebie. Przez chwilę patrzyła w niebieskie tęczówki, które pod wpływem sztucznego światła w korytarzu, przybrały jeszcze intensywniejszy odcień, a potem wpiła się w jej usta. Pocałunek był żarliwy, stęskniony i trochę taki trochę na przypomnienie, że nie powinna się za bardzo oglądać za tymi kobietami, które wywijały tyłkami do jakichś latino rytmów. To nie tak, że Miller nie ufała żonie. Ufała i to jeszcze jak! Ale to wcale nie oznaczało, że nie miała przebłysków zazdrości z byle powodu. Jak typowa baba, co nie? Czasami coś jej się odkleiło albo przepaliły się jakieś styki, ale to były emocje, a ona była pierdolnięta i trzeba wybaczać jej takie drobne mankamenty. Dobrze, że Swanson zdążyła do tego przywyknąć. Chyba. Raczej musiała, inaczej nie wytrzymałaby z nią tak długo. Albo nikt o zdrowych zmysłach by nie wytrzymał, a Evina była równie chorutka.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przypuszczała nawet, że mogłaby zostać zaproszona przez Ruby Lewis na jej wieczór panieński. Nigdy nie były ze sobą szczególnie blisko, a dodatkowo Swanson swego czasu zdeptała dosyć brutalnie uczucia zauroczonej w niej dyspozytorki. Zrobiła to na tyle zdecydowanie, aby ta wiedziała, że uganianie się za dwukrotnie od niej starszą kobietą z bagażem doświadczeń nie było najlepszym pomysłem. Evina nie potrafiła sobie wyobrazić by mogłaby się z kimś takim związać. Jak widać dla dziewczyny dobrze się to skończyło. Podobnie jak dla detektywki i Zaylee, która dała jej pokaz swojej zazdrości. Przynajmniej nie mogły już w tak oczywisty sposób ignorować swoich uczuć, które kiełkowały po cichu od dłuższego czasu.
Podsumowując: nie było powodów, aby Ruby miała je zaprosić, ale chyba wystosowała zaproszenie do wszystkich kobiet na komendzie. Wiele z nich nie czuło się w obowiązku, aby przyjść, a inne, tak jak Evina u Zaylee, uznały to za zwyczajny pretekst do tego, aby się wybitnie zabawić.
Klub nocny połączony z kasynem wydawał się być... Opcją aż nazbyt oczywistą. Tylko tam mogły się odbywać prawdziwie dzikie imprezy w stylu Kac Vegas. Z drugiej strony chciały zwyczajnie się wyszumieć i na pewno nie potrzebowały jakichkolwiek komplikacji, które pojawiłyby się w trakcie lub po samej imprezie.
- Dla ciebie najważniejsze są fajki? - zapytała ze śmiechem, gdy tylko żona odniosła się do kwestii palenia w lokalu.
Nie dało się ukryć, że z ich dwójki to właśnie Miller była największą palaczką. Ona to naprawdę wydawała się nie móc wytrzymać dłużej niż godziny bez fajki. Cud, że jakoś dawała sobie radę przy stole sekcyjnym.
Wokół pulsowała klubowa muzyka w stylu latynoamerykańskim, do której śmiało wywijały rozstawione przy rurach roznegliżowane panie, ale Swanson przysięgłaby, że widziała gdzieś także jakiegoś pana, który śmiało prezentował swoje wdzięki jednej z klientek.
Evina przez jakiś czas zastanawiała się co właściwie powinna założyć. Finalnie zdecydowała się na to, aby założyć jedną z luźniejszych sukienek, która swobodnie spływała do jej kostek i podkreślała to, co było najważniejsze. Biorąc pod uwagę zachwyt jaki udało jej się wychwycić w spojrzeniu koronerki.
- Ty również, ale chyba już ci to mówiłam - mruknęła tuż przy jej ustach zanim wpiła się w nie w pełni.
Może faktycznie działała na nią w ten sposób, gdy miała na sobie coś bardziej eleganckiego niż zwykle, a może była to kwestia miejsca, w którym się znalazły. Być może wyzwalało ono w Miller zupełnie inne instynkty... i sprawiało, że chciała zaznaczyć lepiej swój teren niż przy pomocy zwyczajnej obrączki. Rzecz jasna żadna nie musiała tego robić, ale jak można było się od tego powstrzymać w takich okolicznościach?
Najchętniej spędziłaby jeszcze przynajmniej chwilę w objęciach żony, ale impreza je wzywała. Zwłaszcza, że Ruby już zamawiała do ich stolika butelki szampana w kubełkach z lodem, krzycząc na cały lokal, że wychodzi za mąż.
Evina pokręciła głową. Kto by pomyślał, że z Lewis zacznie wychodzić Bridezilla?
- Może lepiej dołączmy do nich zanim nam wypiją wszystkie drinki? - zaproponowała, obejmując Zaylee w pasie i prowadząc ją do stołu, przy którym trwała już naprawdę ostra impreza.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłyby znaleźć tysiące wymówek, żeby odrzucić zaproszenie, ale po krótkiej dyskusji uznały, że w sumie dlaczego miałby to robić? Miałyby zrezygnować z darmowej wyżerki i alkoholu? Absurd! Poza tym i tak nie miały żadnych innych planów. Sam został odesłany do Whitby na końcówkę wakacji, a one w kolejny weekend miały do niego dołączyć. Zero zobowiązań i zmartwień. Tego wieczoru miały się zabawić i właśnie z takim podejściem Zaylee odpierdoliła się jak milion dolarów i weszła do kasyna z totalnie pozytywnym nastawieniem.
Tak, a co? — uniosła brwi, kiedy żona zaśmiała się z jej stwierdzenia. — Proszę cię, Swanson. Ile jest teraz lokali, z których rzeczywiście nie trzeba wychodzić na zewnątrz, żeby zaciągnąć się papierosem? To wygodne. I pozwala zaoszczędzić czas na bezsensowne przechadzki w te i z powrotem. A wiesz, że cenię sobie swój czas — uśmiechnęła się prosto w jej usta, mocniej zaciskając palce na materiale jej sukienki. Zawsze uważała, że Evina powinna częściej zakładać kiecki. Wyglądała w nich rewelacyjnie, a Miller miała tak mało okazji, żeby ją w nich oglądać. Nie licząc ich ślubu, były to naprawdę sporadyczne momenty. Ona sama była natomiast strojnisią i naprawdę lubiła się odwalić. Nie musiała mieć nawet ku temu jakichś konkretnych powodów - miała ochotę wcisnąć się w coś seksownego, to po prostu to robiła. Nie będzie jednak siedzieć w pracy w stroju, w którym było widać było jej całą dupę, kiedy tylko się nachylała. Nie, żeby denatów jakoś to obchodziło, ale wbrew pozorom po prosektorium kręciło się dość sporo żywych, którzy ową dupę lubili Miller zawracać.
Wiem. Ale to nie oznacza, że masz przestać mi to powtarzać — mruknęła między jednym a kolejnym pocałunkiem. Pociągnęła zaczepnie za jej dolną wargę i oderwała się od niej niechętnie, odwracając głowę w stołu, z którego dochodziły okrzyki. To one były jakieś nie o czasie, czy Ruby tak szybko zdążyła się napierdolić? Trudno stwierdzić.
Złapała żonę za rękę i pociągnęła ją we wskazanym kierunku, jednocześnie posyłając jej rozbawione spojrzenie.
Kpisz z mojej radości, że w środku można palić, a sama martwisz się o to, że zabraknie drinków? I to niby ja mam problem? — pokręciła głową, zbliżając się do stolika. Swanson powinna być zmartwiona, bo właśnie omijała ją kolejka szotów, która była przedsmakiem przed polewaniem się szampanem.
Ruby Lewis miała na sobie szarfę z napisem bride to be. Nie było chyba nic bardziej kiczowatego i Zaylee ani trochę nie żałowała, że sama nie zdecydowała się na podobny wieczór panieński przed ślubem. Zaprosiła wtedy kilkoro najbliższych znajomych na wódkę do baru, nie robiąc z siebie atencjuszki. Nigdy nie lubiła zwracać na siebie uwagi, ale przecież tym razem to nie była jej impreza. Ona przyszła tutaj się najebać. Tak, drodzy państwo - Zaylee Miller, która słynęła ze swojej wyjątkowo słabej głowy, nie zamierzała sobie dzisiaj niczego odmawiać.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Raczej nikt nie zapraszał ludzi na swój wieczór panieński z grzeczności. Skoro zatem Ruby postanowiła je zaciągnąć do kasyna to musiało znaczyć, że nie miała do nich żadnego żalu i chciała po prostu spędzić wspólnie czas. Chyba, że jej planem było jakoś odegrać się na akcji z wręczoną Swanson babeczką i wykorzysta imprezę do tego, aby zniszczyć małżeństwo detektywi... oraz doprowadzić ją do ruiny finansowej przez gry hazardowe. Wszystko było możliwe, ale dotychczas Lewis nie przejawiała wobec nich szczególnej niechęci. Miała czas, aby się ze wszystkim pogodzić.
- Fakt. Większość lokali ma najwyżej wyznaczoną palarnię - przyznała, bo czasy na ich nieszczęście się zmieniły i palenie stawało się coraz mniej akceptowalne społecznie jeśli chodziło o miejsca publiczne.
Z jednej strony niby dobrze, bo jednak był to nałóg, który szkodził wszystkim wokół, a niektórzy potrafili mieć naprawdę silną reakcję na dym, ale dla nich akurat nie składało się najlepiej. Ceniły swoją wygodę i najchętniej nie ruszałyby się nigdzie, aby zaspokoić głód nikotynowy.
Podobnie też Evina ceniła swoją wygodę, gdy chodziło o kwestie związane z ubiorem. Nie miała nic przeciwko spódnicom czy sukienkom, ale preferowała jednak na co dzień spodnie, w których czuła się zwyczajnie bardziej komfortowo. Dlatego też Miller miała nieliczne okazje do tego, aby podziwiać ją właśnie w takim wydaniu. Sama jednak wyjątkowo chętnie podziwiała to jak koronerka w wolnych chwilach sięga po te swoje bardziej wyszukane stroje, które podkreślały w idealny sposób jej urodę oraz cudowną figurę.
- Wiesz, że wolę czyny od słów, ale na to raczej będziemy musiały poczekać - rzuciła jeszcze z cwanym uśmieszkiem, mrucząc z zadowoleniem, gdy tylko poczuła jak żona przygryza jej dolną wargę.
Teraz jednak powinny się skupić na przywołującej ją niecierpliwym gestem przyszłej pannie młodej. Trudno było stwierdzić czy już zdążyła sama osuszyć pół baru czy może zwyczajnie już ją nosiło. Obie opcje wydawały się być całkiem prawdopodobne.
- Dbam o to, aby się zbytnio nie najebały, kochanie. Najlepiej byłoby jakoś ograniczyć ilość alkoholu na stole - dodała jeszcze, bo przecież tak bardzo przejmowała się losem zarówno Ruby, jak i jej świty.
W końcu znalazły się w pobliżu całej rozochoconej grupy, która właśnie obaliła pierwszą kolejkę szotów (wspaniałomyślnie zostawiły nawet dla nich dwa kieliszki), a Lewis stała nawet na kanapie loży, chwiejąc się odrobinę na swoich obcasach, bo te nie zapewniały jej na takiej powierzchni odpowiedniego podparcia.
- WYCHODZĘ ZA MĄŻ, SUKI! - krzyknęła z nieskrępowaną radością, chwytając za butelkę szampana, którym spryskała towarzystwo niczym żużlowiec na pudle po wygranych zawodach.
Wokół już rozległy się zachwycone piski oraz żywiołowe reakcje na to oświadczenie, a detektywka parsknęła śmiechem i sięgnęła po kieliszek, aby nadrobić straconą kolejkę. Wyglądało na to, że wieczór będzie naprawdę intensywny już od pierwszych chwil.
Ostatnie okrzyki powoli cichły, a szampan miał zostać już w zwyczajny sposób polany każdej z nich, gdy przyszła panna młoda sięgnęła po zgrupowane żetony z logo kasyna, w którym się znajdowały.
- Drogie panie... Jesteśmy tutaj po to, aby się ostro zabawić. Przerżnijcie kasę w ruletkę. Zabawcie się ze striptizerem... striptizerką... osobą striptizerującą... - dobra, Evina coraz mniej wierzyła w jej trzeźwość. - Nieważne! Po prostu bawcie się dobrze. Zaszalejemy jak jeszcze nigdy!
Podobało jej się to stwierdzenie, a skoro nie miały wydawać wszystkich swoich pieniędzy na żetony to tym bardziej mogły zaszaleć. Chociaż one dwie postanowiły wymienić pewną piękną sumkę, aby móc przeznaczyć jeszcze więcej na gry. W końcu jak szaleć to szaleć!

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała wrażenie, że Ruby zaprosiła po prostu pół komisariatu. Nie czułaby się w żaden sposób pominięta, gdyby nie dostała zaproszenia, ale skoro już się napatoczyło, to dobrze dla nich. Przynajmniej dzięki temu nie musiały się zastanawiać, co zrobić z wolnym wieczorem, więc dyspozytorka oszczędziła im tego problemu. To naprawdę miło z jej strony!
Swanson nigdy nie była szczególnie wylewna i Zaylee trochę ubolewała nad tym, że na przejście do czynów musiały jeszcze poczekać. Westchnęła tylko ciężko pod nosem, ale faktycznie najpierw musiały skupić się na pannie młodej. Jakby nie patrzeć, to była jej impreza i głupio byłoby zniknąć już na samym początku. Musiały przynajmniej trochę poudawać, że cieszą się jej szczęściem, które w rzeczywistości było im zupełnie obojętne. To znaczy, świetnie, że Lewis wychodziła za mąż. Może przynajmniej wtedy przestanie pożerać Evinę wzrokiem.
Czyli masz zamiar wypić więcej, żeby inni mieli mniej? Och, to bardzo dobroduszne z twojej strony. Jesteś niezwykle szczodra, skarbie — puściła do Swanson oczko. Pokrętna logika żony bardzo ją bawiła. Obie doskonale wiedziały, że stan upojenia kobiet, które Ruby gościła na swoim wieczorze panieńskim, nie był ich problemem. A niech piją na umór, jeśli miały taką potrzebę. Przynajmniej nie będzie nudno. Kim były, żeby im czegokolwiek zabraniać?
Widząc, co wyprawiała dyspozytorka, Miller od razu sięgnęła po jeden z dwóch pozostawionych dla nich kieliszków. Łaskawe panie nie wychlały wszystkiego, chociaż nie dało się ukryć, że miały chrapkę również na samotne szoty. I pewnie w końcu sięgnęłyby po nie same, gdyby ich małżonki nie pojawiły się przy stoliku. Przystawiła szkło do kieliszka, który znalazł się w dłoni Eviny, a następnie wlała jego zawartość do gardła. Alkohol zapiekł ją w gardle, ale podejrzewała, że z każdym kolejnym kieliszkiem będzie tylko lepiej. Dobrze. Na trzeźwo tych wszystkich pisków ekscytacji chyba długo nie wytrzyma.
No śmiało, bierzcie żetony! — Lewis zachęciła je zamaszystym gestem ręki.
Zaylee nie trzeba było dłużej namawiać. Zgarnęła ze stołu całą garść i posłała żonie porozumiewawcze spojrzenie, żeby zrobiła to samo. Im więcej, tym lepiej. To nie były ich pieniądze, a nie od dziś wiadomo, że cudze wydawało się najlepiej. Jak przepuszczą cały hajs, to przynajmniej nie będzie czego żałować.
Ruletka? Poker? — zapytała, zagarniając butelkę szampana, z której pociągnęła kilka łyków. — Żetony działają też na striptizerki? Gdzie się je wsadza? — zapytała, poruszając wymownie brwiami. Banknoty można było wsunąć za gumkę od majtek albo za stanik, więc na plastikowe krążki najwyraźniej musiało istnieć jakieś specjalne miejsce. Trzeba było tylko najpierw odkryć jakie. Zaylee miała kilka pomysłów. Na przykład można było wcisnąć je komuś w... dłoń. A gdzie indziej? No bez przesady, nie trzeba było od razu robić się zbereźnym!

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zorganizowanie sobie wieczoru nie było zbytnim problemem. Nadarzyła się im jednak okazja do tego, aby zwyczajnie zrobić coś, co nieco odbiegało od ich zwyczajowych rozrywek. Inaczej pewnie skończyłyby w łóżku z zamówionym żarciem, jakimś dobrym serialem na streamingu czy czymś innym, co nie było nawet w połowie tak porywające jak wieczór panieński.
Ostatnio nie miały tak wielkiego problemu z tym, aby utrzymać ręce przy sobie, więc na pewno mogły jeszcze wstrzymać się te kilka godzin nim wszyscy się rozejdą i będą mogły się odmeldować do swojego pokoju, który wspaniałomyśny Papa Lewis zapewnił gościniom swojej córeczki. Wtedy też na pewno Zaylee nasłucha się wystarczająco wielu zapewnień na temat tego jak cudownie wyglądała... Tylko, że pewnie sukienka wyląduje szybko w zapomnieniu gdzieś na podłodze.
- To wszystko z troski o te dziewczęta. Niech nie powtarzają moich błędów młodości - powtórzyła jeszcze, bo to chyba naprawdę było niezwykle szlachetne z jej strony.
Przypuszczała jednak, że lokal był na tyle dobrze wyposażony, że raczej zbyt szybko im alkoholu nie zabraknie i pewnie prędzej wszystkie trafiłyby do szpitala z oznakami zatrucia alkoholowego. To brzmiało jak dosyć realistyczny scenariusz.
Szoty weszły nadzwyczaj gładko i miały być tylko wstępem do wieczoru pełnego alkoholu i dobrej zabawy. Pewnie też na trzeźwo gorzej odnalazłyby się w towarzystwie, które głównie składało się z kobiet, które mogły być w połowie wieku Swanson.
Tequila zapiekła ją w gardło, rozlewając przyjemne ciepło na całe jej ciało. W końcu jednak faktycznie sięgnęła po pakiet żetonów, które miały przynieść im szczęście. Na początek przepuszczą fortunę Lewisów, a jeśli ta im się skończy to wtedy będą mogły sięgnąć do swoich kieszeni.
- Zastanawiałam się też nad blackjackiem, ale możemy zacząć wieczór od ruletki - zdecydowała za żonę, sięgając jeszcze po zagarniętą butelkę szampana. - Myślę, że one raczej przyjmują tylko banknoty... Raczej brak im slotów na żetony.
Skinęła jeszcze głową w kierunku jednej ze striptizerek, której właśnie ktoś wkładał studolarowy banknot za sznurek stringów. Mogłyby się jeszcze pewnie na nią napatrzeć, ale stół to ruletki wzywał.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogły po prostu po imprezie wrócić do siebie, ale nie mogły przecież odmówić sobie noclegu w hotelowym pokoju, który mieścił się na piętrze kasyna. Za darmo to uczciwa cena i grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Ale jeszcze minie trochę czasu, zanim tam się znajdą. O ile będą w stanie ustać na nogach, trafią na piętro bez większych problemów. Albo z problemami. Może będą musiały odholowywać się wzajemnie, a może będą potrzebowały pomocy innych, żeby zlokalizować łóżko. Ale spokojnie, Swanson była psem, a przecież psy zawsze znajdują drogę do domu.
Nie przesadzaj z tą młodością. Niektóre z nich wcale nie są takie młode — stwierdziła, bo faktycznie dużo dziewczyny było po trzydziestce, ale znalazły się też znacznie starsze. Ruby zaprosiła połowę komisariatu, więc towarzystwo pod względem wieku było dość mieszane. Ciekawe, czy dostaną też zaproszenie na ślub? Jeszcze chwila i zostaną najlepszymi przyjaciółkami.
To byłoby dość przykre, gdyby jednak okazało się, że po kilku butelkach szampana i którejś kolejce szotów nagle ktoś oznajmił, że bar jest dla nich zamknięty. Ale widać było, że ojciec Lewis o wszystko porządnie zadbał. Aż korciło, żeby zapytać, czym właściwie się zajmował, że sypnął się tak szczodrze kasą. Właśnie po tym można było poznać, jak słaba relacja łączyła je z dyspozytorką. Znały jej nazwisko, zamiłowanie do wypieków z cukierni, która mieściła się niedaleko komisariatu i... to tyle.
Dobrze, że Miller była na tyle rozsądna, żeby nie przepuszczać w hazardzie własnych pieniędzy. Przynajmniej nie, kiedy była jeszcze trzeźwa jak świnia. Kto wie, może po procentach uzna, że jest najbogatsza na świecie i będzie szastać pieniędzmi na lewo i prawo, udowadniając wszystkim wokół, że wcale nie jest gorsza od ojca Ruby?
A ja myślę, że mają całkiem fajne sloty na żetony — mrugnęła porozumiewawczo do żony. — Spróbujmy z ruletką, a potem pójdziemy na automaty. Jak to było? Nie przepuszcza się wygranych pieniędzy? — zapytała, od razu z góry zakładając, że coś wygra. Żeby się, kurwa, nie zdziwiła. Podobno ludzki mózg traktuje wygraną jako dowód swoich umiejętności, a nie czysty przypadek, więc musiały uważać, żeby nie poniosła je fantazja.
Dzierżąc w jednej ręce butelkę szampana, wolną ujęła dłoń Eiviny i pociągnęła ją w wyznaczonym kierunku. Przy stole nie było jeszcze szczególnego tłoku, za to krupier wyglądał tak, jakby właśnie na nie czekał. Uśmiechnął się szerzej, kiedy tylko zobaczył zbliżające się kobiety i sprawnym ruchem wskazał im wolne miejsce.
Panie już próbowały szczęścia? — zagadnął, przesuwając dłonią po zielonym suknie. — Jeśli to pierwszy raz, to idealnie. Przy pierwszym podejściu ludzie mają zwykle najwięcej szczęścia — skinął głową, chcąc zachęcić je do zabawy. — Czerwone albo czarne. Parzyste albo nieparzyste. Można też postawić na konkretną liczbę, jeśli panie mają odrobinę odwagi.
Zaylee spojrzała na Swanson.
To co? Ty wybierasz liczbę, a ja obstawiam kolor? A potem robimy odwrotnie u będziemy mogły się wzajemnie obwiniać? — zaproponowała, wymownie poruszając brwiami. Zawsze to doskonały powód do bezsensownej kłótni.
Krupier sięgnął po kulkę i uniósł ją nad obracającym się kołem.
No to co wybieramy? — spojrzał najpierw na jedną, a potem na drugą kobiety.
Czarne. Jak moje serce — oznajmiła Miller w oczekiwaniu, aż żona zdecyduje się na jakąś konkretną liczbę. W międzyczasie przesunęła po stole piramidę żetonów.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miały okazję do tego, aby zaszaleć, więc oczywiście, że to robiły. Skoro pokój był opłacony przez kogoś innego to nie było potrzeby, aby wracały do domu. Mogły skorzystać z tej wyjątkowo luksusowej oferty i zobaczyć jak to się spało na luksusowym materacu w bogatym hotelu.
- Niektóre to znaczy my? - zapytała jeszcze, chcąc się z nią podrażnić.
Jasne, może i spora część imprezowiczek była w zbliżonym do Ruby wieku, ale nie zabrakło i takich, które były od dyspozytorki wyraźnie starsze. Widać było wyraźnie, że jednak dziewczyna nie dyskryminowała ze względu na rocznik, co było dla nich wprost cudowną wiadomością.
Cały lokal wyglądał na tyle porządnie, że faktycznie raczej nie obawiała się o to, że mogłoby im czegoś zabraknąć za sprawą rozszalałego wieczoru panieńskiego. Z tym, że takie spotkania często wymykały się spod kontroli i kto wie jak bardzo byłyby w stanie ogołocić bar. Tylko, że przy okazji raczej na pewno by się przy tym porobiły bardziej niż wydawałoby się to możliwe.
Na dobrą sprawę Swanson nie znała prawie w ogóle dyspozytorki. Poza jej imieniem, nazwiskiem i zajmowaną pozycją pewnie w ogóle nawet nie mogłaby się wypowiedzieć na temat tej cukierni, bo nie była to jakaś wiedza, która zakorzeniła się w jej pamięci. Jakąś sympatię chyba do niej czuła, a Ruby nie miała jej za złe tego, że dostała kosza, gdy wokół detektywki zaczęła się kręcić pewna koronerka. Nie liczyła raczej na zaproszenie na ślub, ale na panieńskim jak najbardziej mogła spróbować się zabawić.
Na ten moment trwoniły jedynie cudze pieniądze. Nie miały nawet pewności czy je stracą czy może raczej zyskają jakieś bogactwa... Tylko, żę jednak połączenie hazardu z alkoholem bywało zabójcze. Wszystko przez to, że człowiek był wtedy rozochocony i bardziej skłonny do podejmowania ryzyka. Będą zwyczajnie musiały wtedy wiedzieć w którym momencie spasować, gdy będzie im jeszcze sprzyjać szczęście.
- Tak? Może ktoś ci pokaże jeszcze swój slot na żetony - rzuciła żartobliwie i po pociągnięciu solidnego łyka szampana, pozwoliła zaprowadzić się do stołu z ruletką.
W przeciwieństwie do striptizerek, każda osoba obsługująca stoły do gier była niezwykle elegancko ubrana. Wszystko, aby tworzyć wrażenie bardzo prestiżowego lokalu. W dodatku mężczyzna przy ruletce zdawał się być wprost stworzony do swojego zadania, bo już z daleka uśmiechał się do nich wyjątkowo zachęcająco.
- Słyszałam wiele o szczęściu początkującego, ale nie bardzo w to wierzę - odparła, zatrzymując się przy stole i przenosząc dłoń z uchwytu żony na jej talię, w której ją odruchowo objęła.
Znała zasady. Wiedziała, co mogła obstawić, ale zastanawiała się dalej nad tym w co właściwie chciała iść. Zaylee jednak ją uprzedziła, stawiając na czarne. No tak. To było do przewidzenia. Jej zostały do wybrania liczby, co było o wiele bardziej problematyczne, ale nie zamierzała dać się małżonce tak łatwo wmanewrować.
- Na razie biorę parzyste. Jak mi się poszczęści to obstawię konkretną liczbę - zapowiedziała, przesuwając odpowiednią ilość żetonów na stole.
- Widzę, że decyzje zostały podjęte. Ostatnia szansa na to, aby się z nich wycofać i zmienić zakłady - rzucił jeszcze mężczyzna nim wprawił koło w ruch, a upuszczona przez niego kulka zaczęła skakać po polach z liczbami.
Chwilę to trwało, ale chyba naprawdę sprzyjało im szczęście przy tym pierwszej próbie. Obserwowały to jak powoli ruletka spowalnia, a w końcu ich kulka nie dość, że utknęła na czarnym polu to w dodatku jeszcze było ono parzyste. Evina nie mogła powstrzymać uśmiechu w momencie, gdy inkasowały swoją wygraną, gotowe do tego, aby raz jeszcze obstawić żetony.
- Rozbijemy dzisiaj bank, skarbie - mruknęła jeszcze, składając krótki pocałunek na policzku żony nim sama obstawiła czarne w nadchodzącej batalii.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

My? — spojrzała wymownie na żonę. — Nie wiedziałam, że zaczęłaś mówić o sobie w liczbie mnogiej — uśmiechnęła się łobuzersko, ale zaraz sprzedała jej buziaka w policzek. Wcale nie uważała, żeby Swanson była stara. Dojrzała brzmiało o wiele lepiej. Poza tym zawsze uważała, że nie wygląda na swój wiek i na luzie dałaby jej dyszkę mniej.
Zaylee będzie szczerze zawiedziona, jeśli nie dostaną zaproszenia na ślub po tak wspaniałym wieczorze panieńskim. Takie zaciśnięcie więzi chyba do czego zobowiązywało? No dobra, Ruby nie musiała mianować ich od razu swoimi druhnami, ale przecież dwie osoby w te czy w tamtą nie sprawią jej żadnej różnicy. Poza tym jeśli tak wyglądało bachelorette party, to tylko wyobraźmy sobie ten cały ślub z pompą!
Tak? — uniosła brwi, kiedy Evina wspomniała, że ktoś może jeszcze pokaże jej swój slot na żetony. — Myślisz, że to będzie któraś z nich? — kiwnęła głową w kierunku dziewczyn, które wypinały się przy rurach. — Ta ruda wygląda niczego sobie — dodała z myślą o wysokiej, płomiennowłosej dziewczynie. Nogi miała chyba do samej szyi, a może i do samego nieba.
Wolała ubiec żonę w wyborze koloru. Obstawienie liczb wydawało się o wiele trudniejsze i nie miało to nic wspólnego z matematyką, którą tak lubiła Miller. Zaraz obliczyła w głowie, że przy zakładzie czerwone/czarne nie jest to dokładnie 50 na 50, a zero daje kasynu przewagę.
Mądry wybór — skwitowała, kiedy Swanson podjęła już decyzję i na razie poszła w parzyste, zamiast obstawiać konkretny numer. Niech zaczną od czegoś łatwego. Zasady były banalnie proste, ale w dużej mierze chodziło o łut szczęścia, a nie o prawdopodobieństwo. Dwa kolory nijak miały się do trzydziestu siedmiu pól na kole. Jak wybrać to jedno? Czym się kierować? Intuicją? Ulubioną liczbą? A jak ktoś nie miał takiej? Zaylee na przykład nie miała i co wtedy? Postawić na pierwszą myśl? Jej analityczny umysł od samego patrzenia na stół dostawał pierdolca.
Patrzyła, jak kulka kręci się po ruletce, aż w końcu zatrzymała się na parzystym, czarnym polu. Miller w zwycięskim geście przycisnęła sobie butelkę z szampanem do ust i pociągnęła kilka łyków, nadstawiając policzek do ukochanej, żeby mogła złożyć na nim kolejny pocałunek.
No popatrz tylko. Wcale nie kłamał, że szczęścia sprzyja przy pierwszym podejściu — puściła do krupiera oko, a ten uśmiechnął się tylko i podsunął im bliżej podwojoną ilość żetonów. — Poczekaj, nie możemy od razu iść na całość — odezwała się ta rozsądna strona Miller. Ta mniej rozsądna szeptała jej cicho do ucha, że w sumie to czemu nie? Dokonała w głowie krótkiej kalkulacji i rozdzieliła żetony na pół. — Jeszcze raz czarne, ale tym razem nieparzyste — oznajmiła, tym samym pozostawiając żonie wybór konkretnej liczby na następną rundę. Tak było bezpieczniej, a one jeszcze zbyt trzeźwe, dlatego Zaylee pociągnęła jeszcze jeden łyk szampana i podała butelkę Evinie. Może jak im zaszumi odrobinę w głowie, to podjęcie ryzyka przyjdzie właściwie samoistnie.
Kulka zakręciła zaczęła krążyć po ruletce, ale tym razem wypadło czerwone pole, parzyste pole. Jak widać, los lubił z nimi grać w pokera, raz dawał a raz zabierał.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

rzucik

Pokręciła jeszcze głową, gdy tylko żona wytknęła jej użycie liczby mnogiej. No tak. W końcu ona była te kilkanaście lat młodsza.
- Tak, tak. Ty jesteś młoda i piękna - mruknęła, przyznając jej rację. - Chociaż jeszcze trochę i będzie ci bliżej niż dalej do czterdziestki.
Nie było w tym jednak nic złego. Dla nich wiek był tylko liczbą, bo przecież obie były dojrzałymy kobietami znajdującymi się na podobnym etapie życia. Zatem to, że jedna dobijała pięćdziesiątki, a druga znajdowała się w połowie drogi do czterdziestki.
Może i wesele Lewis również miało potencjał na zostanie jakąś dziką imprezą, ale Swanson nie była szczególną fanką takich przyjęć. Zwłaszcza jeśli nie chodziło o kogoś z bliskiej rodziny lub kręgu przyjaciół. Nie uśmiechało jej się udawać, że cieszy się czyimś szczęściem i zakłada, że młoda para pozostanie ze sobą do końca życia. Dlatego na pewno nie będzie płakać, gdy okaże się, że na sam ślub nie dostaną zaproszenia, bo był zarezerowany jedynie dla krewnych i dobrych znajomych.
- A chciałabyś, żeby to była ta ruda? - zapytała, lustrując wspomnianą striptizerkę oceniającym spojrzeniem. - Ja pewnie wybrałabym tę latinę.
Musiała przyznać, że była też niczego sobie. Przenikliwe ciemne oczy, piękna skóra o nieco cieplejszym kolorze i włosy niczym z reklamy szamponu. Zdecydowanie była niezwykle atrakcyjna, a Evina chyba miała swój typ skoro striptizerka nieco przypominała urodą jej żonę.
Obstawianie konkretnej liczby było na pewno obarczone większym ryzykiem przy takiej ilości pól. Chociaż Swanson na pewno rzuciłaby, że i w tym przypadku szanse to 50/50, bo albo się uda albo się nie uda. Koronerka naprawdę chciała zrzucić na nią odpowiedzialność za przegraną, ale Evina wpierw chciała się rozgrzać. Pociągnęła jeszcze łyk szampana, którego wciąż miały przy sobie.
- Zobaczymy jak długo to szczęście będzie się nas trzymać - odpowiedziała i może tym samym nieco zapeszyła.
Wcześniej udało im się wytypować bezbłędnie pole, na którym zatrzymała się kulka, ale gdy tylko ruletkę puszczono w ruch po raz drugi to Fortuna postanowiła z nich zakpić. Raz jeszcze obserwowały jak miniaturowa piłeczka przemyka po numerach rozpędzonego koła tylko po to, aby tym razem wylądować na parzystym, czerwonym polu. Biednemu zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę. Dobrze, że jednak nie poszły na całość. Jednak nawet w hazardzie miały przynajmniej odrobinę rozsądku.
- Dobra. To skoro pierwsza przegrana za nami to szalejemy? - zapytała, przesuwając żetony po welurowym obiciu stołu. - Na siedemnastkę.
To wciąż były pieniądze Lewis to dlaczego nie miałyby zagrać bardziej ryzykownie? Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, a przecież one go radośnie popijały.
Zrobiła to. Obstawiła konkretną liczbę, a ruletka poszła w ruch. Chociaż jak mogła się spodziewać: czekało ją pewne rozczarowanie.
To było do przewidzenia. Dlatego też nie obstawiała zbyt wiele na swoją siedemnastkę.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Casino & Racetrack Woodbine”