ODPOWIEDZ
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

016
Założył tego jebanego Tindera jakieś dwa miesiące temu. Plan był prosty i jasny dla każdego, kto tam wchodził: czysty seks, zero zobowiązań, zero pieprzenia o uczuciach i wspólnej przyszłości. Po prostu szukał kogoś, z kim można się przespać w piątek wieczorem, zjeść coś w nocy i rozstać się bez głupich pytań rano. Przestał wierzyć w jakiekolwiek związki, a wszystkie teksty o miłości na całe życie, o zaufaniu i budowaniu czegoś razem można było między bajki włożyć. Przerabiał to i wiedział, jak to się kończy. Zawsze tak samo - ty się starasz, a na końcu dostajesz w pysk. Zwłaszcza po tym, jak się dowiedział, że zostanie ojcem. To był moment, w którym wszystko rozsypało się na dobre. Pamiętał tamten dzień aż za dobrze - żołądek zaciśnięty w supeł i poczucie całkowitej bezsilności, kiedy po testach wyszło, że to z nim jest w ciąży. Kiedy odebrali wyniki, nie wytrzymał. Puściły mu hamulce i zrobił tam taką awanturę, że myślał, że rozniesie wszystko wokół, a Gabriela stała tam, patrzyła na niego z tą swoją pełną pogardy miną i w samym środku jego wściekłości wykrzyczała mu w twarz, że jest jebaną pizdą i że nie chce, żeby ich syn był taki sam. Te słowa utknęły mu w głowie na zawsze. Wtedy coś w nim pękło. Zrozumiał, że nie ma sensu się angażować, bo i tak na końcu usłyszysz od najważniejszej osoby coś takiego. Został ojcem na papierze, ale jako facet przestał istnieć dla kogoś na wyłączność. Dlatego Tinder wydawał się jedynym logicznym wyjściem. Dzisiejsza noc miała być dokładnie taka sama.
Ally była jedną z tych dziewczyn, z którymi pisze się łatwo. Bez żalenia się na byłych, bez pisania o swoich problemach z pracą czy psem. Wymienili parę flirciarskich wiadomości. Przesyłała mu dwuznaczne teksty, on odpisywał dokładnie w tym samym stylu. Dobrze wiedziała, po co do niej jechał i czego może się spodziewać. Za pięć minut zaczynam bez ciebie i pinezka z adresem. Krótko, bezczelnie i w punkt. Bez zbędnego pieprzenia o niczym. Dokładnie tak, jak lubił. Musiał się spieszyć, ale przede wszystkim musiał zająć czymś myśli, żeby znowu nie zacząć analizować swojego życia, bo to do niczego dobrego nie prowadziło. Kiedy człowiek zaczyna za dużo myśleć podczas jazdy, zazwyczaj kończy się to wspomnieniami, których wolałby unikać za wszelką cenę. Serce biło mu szybciej, ale to nie był stres przed spotkaniem ani trema. To była męska ekscytacja na myśl o tym, co wydarzy się za chwilę za drzwiami jej mieszkania. Wiedział, że ta laska zapewni mu dokładnie taką jazdę, jakiej potrzebował, żeby zapomnieć o całym świecie.
Pięć minut, tak?, pomyślał, uśmiechając się pod nosem, gdy gasił silnik na parkingu bezpośrednio pod jej oknami. Wyłączył światła, a w samochodzie zapadła cisza. Spojrzał szybko w lusterko, poprawił koszulkę, pod którą chował pokryte tatuażami ciało. Był facetem, wiedział czego chce od życia i właśnie przyjechał to wziąć bez pytania o zgodę. Szedł do dziewczyny, która rzuciła mu wyzwanie i zamierzał sprawić, żeby oboje na długo zapamiętali tę noc.
Ally Aldridge
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Noe Villeneuve-Scott
dallas major
AI
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Ally Aldridge
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Noe Villeneuve-Scott
dallas major
AI
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oparła się tyłem o kuchenne szafki i westchnęła. Chciałaby, żeby było inaczej. Prościej. Swobodniej. Żeby zmęczony porażkami umysł odłożył je na bok przynajmniej na marny kwadrans i pozwolił ciału nacieszyć ciepłem drugiego tuż obok. Emocjonalny koszt ostatnich relacji okazywał się jednak za duży, by realizować tak beztroskie pomysły na zabawę. Największą ironią było to, że Ally nigdy nie przejmowała się reputacją świętoszki i nie czekała z seksem - jeśli chemia była wyczuwalna, porozumienie dobre, wspólne poczucie humoru i okazja, korzystała z niej bez rozważań co do tego, czy jej wypada. Nie ograniczała się w imię cudzych zasad i cudzego postrzegania dobra i zła. A teraz - miała czas, miejsce i potencjalnego partnera, a jej serce nawet przez chwilę nie zabiło szybciej. Nie było tej ekscytacji, której szukała w jednorazowej przygodzie. Była niezręczność i obezwładniające poczucie, że posunęła się za daleko, choć do niczego tak naprawdę nie zdążyło dojść.
Otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej piwo dla chłopaka. Otworzyła je z wprawą i podała, stawiając na neutralnym gruncie pomiędzy nimi - małej wyspie, która zastępowała w jej mieszkaniu stół jadalny.
Tak było chyba lepiej - z zachowaniem pewnego dystansu, jakby przed chwilą nie obiecywał jej najlepszej nocy jej życia.
Teraz wydawał się dziwnie zadowolony z jej wycofania, co tylko pogarszało kobiecy odbiór sytuacji. Jeden facet zapierał się, że nie pójdzie z nią do łóżka na przestrzeni iluś spotkań. Drugi zapadł się pod ziemię bez jakiegokolwiek wyjaśnienia.
Inny emanował poczuciem ulgi, gdy tylko od niego odsunęła.
Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jakikolwiek kontakt z mężczyznami na tym etapie był rytuałem upokorzenia, choć kompleksy odgrywały pierwsze skrzypce w przekonywaniu, że to z nią coś jest nie tak. Albo nie była wystarczająco atrakcyjna, albo wystarczająco bystra… Albo była zbyt atrakcyjna, albo za bystra. Czegoś jej brakowało, czegoś miała za dużo, a wybuchowa mieszanka odstraszała każdego. Kiedyś tylko od miłości, a teraz… Teraz nawet od seksu bez zobowiązań.
Mdliło ją na samą myśl o tym, do jakiej roli sprowadzali ją wszyscy faceci ostatnich paru lat. I do jakiej ona sprowadzała samą siebie.
Chyba tak — przytaknęła gorzko. Nie żałowała tego, że rozmawiali zamiast szeptać sobie czułe słówka w jasnej pościeli, ale żałowała wszystkiego, co doprowadziło do tej rozmowy. Całego tego gówna, z którym mierzyła się tak naprawdę sama, bo kretyńsko bała zwierzyć z problemów komukolwiek. A przecież Hayden pytał. Madox też. I Hank. Byli wokół niej ludzie, którzy potrafiliby z nią porozmawiać i nie wyśmiewać jej perspektywy na problemy, ale Ally nie potrafiła z tego korzystać. Rżnęła głupa, że wszystko jest okej - a jeśli było ordynarnie wiadomo że nie jest dobrze, wtedy posiłkowała się całą serią żartów i sarkastycznych uwag. Wszystko, aby nie zbliżyć do wrażliwości - do tego, jak bardzo była zawiedziona tym punktem swojego życia i samą sobą.
To… Co teraz? Chcesz wyjść? Zostać? — nawet nie zgadywała, czy to był jego pierwszy nieudany raz. Wyglądał na równie zmęczonego, co ona. Nie wiedziała, czy istniały jakieś zasady o tym, co robi się w takich sytuacjach. Kiedy ludzie, którzy ustalili szybki numerek, jednak nie mieli na niego ochoty. — W porządku, serio. Zero dramy — wzruszyła ramionami. Czegokolwiek nie wolał zrobić, nie zamierzała ani krzyczeć, ani wpadać w histerię. Nieudana próba rozrywkowego wieczoru dojechała ją wystarczająco.

Noe Villeneuve-Scott
dallas major
AI
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Żal i urażone męskie ego, które mogłyby pojawić się w takiej chwili, ustąpiły miejsca rezygnacji i znużeniu. Dotarło do niego, że oboje nieśli ze sobą zbyt dużo bagażu, by móc na zawołanie odpalić jakiekolwiek iskry. Czuł się zmęczony tą grą w nowoczesne randkowanie, aplikacjami, udawaniem kogoś bez zobowiązań i tą sztuczną bliskością, która miała przynieść ulgę, a zostawiła tylko niesmak. Współczuł jej, ale przede wszystkim czuł głębokie rozczarowanie samym sobą i faktem, że dał się złapać w tę prymitywną pułapkę oczekiwań.
Słowa o przecenieniu pomysłu, które miały być rozładowaniem napięcia, teraz wydały mu się błędem. Gdy butelka ze stukotem wylądowała na blacie poczuł granicę między nimi. Przeklinał w duchu swoją niefortunne słowa. Zaczęło docierać do niego, że jego wycofanie w jej oczach mogło wyglądać jak zwyczajne odrzucenie. A przecież sam był totalnym wrakiem. Poniżenie ze strony przyjaciółki, którą kochał, wciąż w nim krwawiło, a odejście Charly tylko przypieczętowało jego status emocjonalnej katastrofy. Stał tutaj poczuciem, że jest toksyczny, że niszczy każdą relację i rani każdą kobietę, która się do niego zbliży, a przez swoje egoistyczne szukanie zapomnienia, zafundował to samo Ally.
- Może to i lepiej - odezwał się cicho. Przejechał dłonią po twarzy, jakby chciał z niej zetrzeć resztki tamtej pewności siebie z aplikacji. - Przynajmniej nie musimy dłużej udawać, że wszystko jest w porządku. Bo chyba u żadnego z nas nie jest. - Oparł się o krawędź blatu, rezygnując z zachowywania jakiejkolwiek pozy. Świadomość, że jego ulga mogła pogłębić jej kompleksy, paliła go od środka. Nie chciał być kolejnym katem w jej życiu. Nie teraz, kiedy sam czuł się jak absolutne dno. - Przepraszam cię za to. Za to całe... niefortunne wejście - dodał, wskazując podbródkiem na przestrzeń między nimi. - Nie chciałem, żebyś poczuła się... nie wiem. Odrzucona? Albo że coś z tobą jest nie tak. Sam przyszedłem tutaj z takim syfem w głowie, że i tak nie byłem w stanie dać nikomu niczego dobrego. Po prostu... myślałem, że da się to na chwilę wyłączyć. Głupie, co?
Poczuł niechęć do samego siebie na myśl, że jeśli teraz po prostu wyjdzie, zostawi ją z poczuciem, że była tylko kolejną nieudaną próbą rozrywki. Doskonale wiedział, jak to jest czuć się jak zbędny balast, z którego ktoś rezygnuje.
- Nie chcę uciekać - odpowiedział cicho, patrząc najpierw na piwo, a potem na nią. - Jeśli wyjdę, poczuję się jak totalny palant, który potraktował to spotkanie jak... nieudaną transakcję. A oboje wiemy, że to nie tak. - Przesunął palce blisko krawędzi blatu, dając jej przestrzeń, ale jednocześnie stabilizując swoją pozycję w jej kuchni. - Jeśli nie masz nic przeciwko i nie chcesz być teraz sama, wolałbym zostać. Chociaż na to jedno piwo. Bez żadnych oczekiwań, bez podtekstów i bez udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Możemy po prostu posiedzieć jak dwójka ludzi, którym ten wieczór i chyba parę ostatnich tygodni kompletnie nie wyszedł. Co ty na to?

Ally Aldridge
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
ODPOWIEDZ

Wróć do „#32”