ODPOWIEDZ
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora, skup się, do cholery.

Carter po piętnastu minutach próby, zeszła ze sceny, dość nerwowo zaciskając palce na swojej gitarze basowej, którą prawie cisnęła przez cały backstage. Ten dzień był beznadziejny pod każdym możliwym względem — Carter była zmęczona, sfrustrowana i cholernie rozgoryczona. Zeszłej nocy pracowała do późnych godzin nad nową muzyką; chciała, żeby jej piosenki w końcu zaczęły się sprzedawać lub żeby trafiły w gusta reszty chłopaków. Wydawało jej się, że niezależnie od tego, jak dużo wysiłku w to wszystko wkładała, jej praca i tak ostatecznie szła na marne; nie chciała wydawać gówna, z którego w ogóle nie była dumna. Dziewczyna wciąż była młodym twórcą i wielu rzeczy — w tym między innymi cierpliwości i przestrzeni na błędy — nadal musiała się jakoś samodzielnie nauczyć. A ona już by chciała wszystkiego od razu, na już; sławy, pieniędzy, sukcesów, których nie zliczyłaby na palcach jednej dłoni. Była głodna wrażeń, doświadczeń i wielkich sal koncertowych, po brzegi wypełnionych ludźmi. A teraz nawet nie potrafiła skupić się na ich pierwszej próbie dźwiękowej, bezustannie myląc ruchy i słowa piosenki. Może powinna zrobić sobie drzemkę w busie ich zespołu? Może nie powinna tak bardzo przejmować się tym, żeby wyjść jak najlepiej i zagrać to prosto z serca, tak jak robiła to do tej pory?

Może do niczego się już nie nadaję.

Ta niebezpieczna myśl, przemknęła przez jej głowę, gdy tylko zawiesiła spojrzenie na swoich przyjaciołach. Gdy przyjęli ją do zespołu, była nieco zaskoczona — nie miała doświadczenia i wydawała się dość ekspresywna, a przy tym mało ugodowa, jak na członkinię jakiejś grupy. A mimo to, przez większość czasu naprawdę bardzo dobrze się przy nich czuła, a zwykła miłość do muzyki, zapoczątkowała między nimi wszystkimi wspaniałą przyjaźń. Nora pokochała przede wszystkim Thallmana. Za Benjaminem mogłaby wskoczyć w ogień; ufała mu do tego stopnia, że nie musiałaby zadawać zbyt wielu pytań, gdyby zapytał ją o nagłą ucieczkę na drugi koniec kraju. To on ją przygarnął, kiedy nie miała nikogo w pobliżu i dał jej szansę na pokazanie swoich umiejętności. Podświadomie naprawdę nie chciała go zawieść. Być może dlatego tak bardzo martwiła się swoim dzisiejszym roztargnieniem; nie chciała, żeby pomyślał, że jej nie zależy.

Nagle Nora poczuła czyjeś palce na swoim ramieniu. Oderwała spojrzenie od członków zespołu, by obejrzeć się za siebie, dostrzegając jednego z dźwiękowców. Zmierzyła go nieco rozdrażnionym spojrzeniem, bo z jakiej racji pozwalał sobie na przekraczanie takiej oczywistej granicy? Carter strzepnęła jego dłoń, opierając się o skrzynię dźwiękową, ignorując pierwsze słowa jego durnej zaczepki. — Wow, nie wiedziałem, że jesteś taka nietykalska. — Usłyszała. — Mówili, że jesteś znacznie łatwiejsza — parsknął, co tylko sprawiło, że krew w niej zawrzała.

Carter lubiła flirt i często umawiała się z chłopcami, ale to, co usłyszała było po prostu... niewłaściwe, szczególnie w takim miejscu jak to. Nienawidziła, gdy ktoś próbował przypinać jej łatkę, bezsensownie ją przy tym szufladkując. — Zjedżaj — rzuciła nerwowo. Była nabuzowana i wystarczyło naprawdę niewiele, żeby wpadła w szał, rozwalając swój bas na jego głowie. Może potrzebowała jednak mocnego drinka zamiast snu.

Ten dzień był naprawdę kiepski.
Może powinna sobie już wszystko odpuścić?


benji
25 y/o
Welkom in Canada
184 cm
gitarzysta i wokalista w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
shooting star, straight through the heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

she's my best mistake
and i like paying for it

No co za chujostwo.

Ta myśl przemknęła przez głowę Thallmana, gdy odłożył na bok swoją gitarę. Miał wrażenie, że cała jego ekipa była dzisiaj zupełnie gdzie indziej. Niedługo mieli zagrać koncert w jednej z większych venues, a tymczasem odpierdalali manianę. W dodatku piosenki, które mieli przygotowane, były według niego zajebiste, ale wydawało mu się, że do tego czasu powinni stworzyć przynajmniej jeszcze ze dwie. No bo co, jeżeli jakimś zajebistym zbiegiem okoliczności widownia zdecyduje, że chce ich jeszcze usłyszeć? Wtedy oni, niby tacy nonszalanccy, wrócą na scenę, udając totalne zaskoczenie, że ktoś w ogóle prosił o bis. Tak wyglądałoby to w idealnym świecie.

The P!x3ls było jego dzieckiem. Kochał ten zespół i swoich ziomków. Najbardziej jednak uwielbiał Norkę, która pomimo tego, że potrafiła przyprawić go o ból głowy dosłownie co pięć minut, była jedną z najlepszych przyjaciółek, o jakie mógłby prosić. W sumie to była chyba jego jedyną przyjaciółką, nie licząc Abby, która była jego byłą dziewczyną, więc no... to trochę inna kategoria. Widział, że coś ją gryzlo przez całą próbę, ale wolał nie pytać. Nie wtedy, kiedy wyglądała, jakby była w stanie zabić człowieka samym spojrzeniem. Pomimo swojej reputacji wiecznie niemyślącego, głupkowatego chłopaka, Benek jednak był mądry w takie rzeczy, dobra? He paid attention! Zwłaszcza jeżeli chodziło o osoby, na których mu zależało, a ta niska złośnica zdecydowanie należała do tego skromnego grona.

Przeciągnął się, już mając zamiar wrócić do gitary, kiedy nagle zauważył Connora (NPC!!!) stojącego obok Nory. A po jej minie? Oh, ona zdecydowanie nie była z tego faktu zadowolona. Ugh, co teraz? Ruszył w ich kierunku. - Zjeżdżaj? Chyba sobie żartujesz? - odburknął oburzony dźwiękowiec dokładnie w momencie, w którym Benek znalazł się wystarczająco blisko, żeby to usłyszeć. NO CHYBA KURWA NIE. Przyspieszył kroku, zarzucił rękę na ramiona Nory i bez większego zastanowienia przyciągnął ją do siebie. - Co się dzieje? - zapytał z szerokim uśmiechem, najpierw patrząc na Connora, a później na swoją przyjaciółkę. - Wszystko w porządku, tylko rozmawiamy, Benji - odpowiedział mężczyzna, zerkając na Norę z wyraźną frustracją. Benek spojrzał na nią tylko na moment. Wystarczył mu jeden rzut oka, żeby wiedzieć, że coś tu było kurwa nie halo. - Ah tak? - uniósł brwi, a po chwili uśmiechnął się do niej ciepło. - Nie chciałbym przypadkiem usłyszeć, że denerwujesz moją dziewczynę.

- Dziewczynę? Przecież wy tylko gracie razem... - Connor nawet nie zdążył dokończyć, bo Benek wybuchnął śmiechem. - No co ty, nie słyszałeś, że członkowie zespołu mogą się ze sobą spotykać? Halo, gdzie ty żyjesz, Connor? - rzucił, stukając go jeszcze lekko w ramię, no bo miał na to ochotę... Zaraz potem splótł swoją dłoń z dłonią Nory i pociągnął ją za sobą w kierunku baru, nawet nie dając tamtemu większej szansy na odpowiedź.

Dopiero gdy oddalili się o kilka kroków, odwrócił się w jej stronę i położył dłonie na jej biodrach. Nachylił się do jej ucha, tak blisko, że jego usta praktycznie otarły się o jej skórę. - Mamy widownię - wyszeptał. - Musimy, wiesz... upewnić się, że na bank łyknął, więc... - Musnął ustami miejsce tuż za jej uchem, dokładnie tam, gdzie przed chwilą wypowiedział te słowa. Następnie uniósł dwa palce do jej podbródka i delikatnie obrócił jej twarz w swoją stronę. Najpierw musnął jej usta raz. Potem drugi. Kilka krótkich pocałunków, specjalnie dając Connorowi jeszcze moment na przyjrzenie się całej tej scenie... a później pogłębił pocałunek. Na tyle, żeby tamten idiota nie miał już najmniejszych wątpliwości, że Nora tego wieczoru, nawet jeżeli tylko pod przykrywką, była wyłącznie jego.

norka
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora na dysku w swoim mieszkaniu miała dziesiątki piosenek, które wyprodukowała z myślą o ich grupie, ale jeszcze żadną z nich nie przedstawiła Benowi. Cholera, nie bała się przecież krytyki. Nie bała się krzywych spojrzeń, kąśliwych uwag lub zawodu z ich strony, ale była pieprzoną perfekcjonistką, która nie chciała wystawiać produktu, który nie był w jej mniemaniu idealny. Co było dużym błędem, bo może gdyby w końcu zaprosiła Thallmana do swojego mini studia, pokazując przy tym piosenki, które przygotowywała samodzielnie, to z jego pomocą mogliby naprawdę wydać coś dobrego. Te myśli przez ostatnie tygodnie, mocno zaprzątały jej umysł, bo czuła, że powinna mieć większy udział i wpływ w The P!x3ls niż do tej pory. Czuła, że mogła dać od siebie więcej niż do tej pory. A przecież chłopaki byli jej rodziną i chciała dla nich wszystkich jak najlepiej; tak samo dla ich wspólnej kariery.

Chyba sobie żartujesz? Nora niemal stanęła w płomieniach po usłyszeniu tych słów. Wbiła pociemniałe, wściekłe spojrzenie w Connora, gotowa ruszyć do walki, którą przetrwałby tylko jeden z nich, gdy nagle tuż obok niej pojawił się ten olbrzym. To znaczy Benjamin. Carter splotła ręce na klatce piersiowej, opierając ciężar swojego ciała na jednym biodrze, unosząc spojrzenie na swojego przyjaciela, gdy tylko ją objął. Z trudem powstrzymała parsknięcie śmiechem; ale zamiast tego wbiła wzrok w dźwiękowca.
— Tylko rozmawiamy? — zaśmiała się. — Jeszcze słowo, a wybiję ci wszystkie zęby — syknęła, zaciskając dłonie w pięści. — Dawno nie spotkałam tak upierdliwego, aroganckiego, irytującego… — urwała, słysząc jak Thallman wchodzi w tę dyskusję, nazywając ją swoją dziewczyną. Cyrk na kółkach. Zacisnęła mocno wargi, przez co mogła wyglądać na wkurzoną, choć w rzeczywistości znów powstrzymywała śmiech. Dziewczyna ruszyła zaraz za nim, parskając cicho pod nosem; całkiem sprytny plan, który z pewnością zapewni jej spokój aż do występu.

Nora przylgnęła do niego, unosząc podbródek, żeby spojrzeć mu w oczy, po czym zerknęła na obecnych w sali; prawie każdy gapił się na nich z zaskoczeniem. To musiała być dla nich nowość, bo zwykle się ze sobą drażnili a nie flirtowali... No, ale jedno z drugim łatwo pomylić. Show must go on, huh? Basistka chwyciła go za koszulkę, ściągając do swojego poziomu i odwzajemniła pocałunek, wsuwając palce w jego włosy. Całowała go, jakby chciała, żeby roztopił się pod naciskiem jej warg i dopiero po dłuższej chwili, wypuściła go, wbijając zaciśniętą pięść prosto w jego brzuch. — Przyznaj, że to była tylko wymówka, żebyś mógł mnie pocałować — zażartowała, mrużąc przy tym oczy. — Lubisz zgrywać bohatera, co, Thallman? — szepnęła, wygładzając jego koszulkę, gdy Connor minął ich z obrażoną miną. — Ale to było całkiem mądre, przyznaję — pochwaliła z rozbawieniem.

benji
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”