23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaśmiała się i skinęła głową, tym razem w pełni zgadzając się z Nico. Mieli przecież aż dwie fantastyczne okazje, aby skoczyć do wody i ani razu nie zrezygnowali z tej odrobiny szaleństwa. Jednocześnie za kadym razem czerpali przyjemność z własnego towarzystwa.
Lilian naprawdę miała wrażenie, że poznawali się od początku. Niemniej wciąż pamiętała każdą cząstkę Nicolasa, którą teraz chybaaa na nowo odkrywała w jego gestach. Tak naprawdę niewiele się zmienił. Nadal był tym samym radosnym oraz szczerym mężczyzną. Wciąż dostrzegała w jego oczach to samo, co przed kilkoma laty i mimowolnie zastanawiała się, jak daleko rzeczywiście mogliby pociągnąć tę relację.
Ciepła woda przyjemnie kołysała ich ciałami, a promienie słońca śmiało muskały skórę. Kiedy pomiędzy nimi zawisło pytanie Lilian, po prostu dryfowali obok siebie. W milczeniu, z narastającymi w jej wnętrzu niezrozumiałymi emocjami, uparcie patrzyła Nico w oczy i jednocześnie niecierpliwie oczekiwała odpowiedzi.
Drgnęła, słysząc pierwsze zdanie i rozchyliła usta, gdy Nico zapytał ją, co by się stało, gdyby była drugim powodem, dla którego zdecydował się na ten wyjazd. Wówczas nabrała powietrza i nerwowo odwróciła spojrzenie w stronę klifu, jakby potrzebowała kilku sekund przerwy od tej rozmowy. Po chwili jednak znów nawiązała z nim kontakt wzrokowy i delikatnie wzruszyła ramionami.
Co by się stało? N i c, przemknęło Lilian przez głowę. Doskonale rozumiała, do czego dążył, ale przez niejasną sytuację z Maxem, która miała miejsce zaledwie kilka dni wcześniej, wciąż miała mętlik w głowie. Wiedziała, że zależało jej na Nicolasie. Ale... Aleee. Jeżeli mieli zbudować coś od początku; coś absolutnie nowego, czuła, że powinna być wobec niego w stu procentach szczera.
Nico — zaczęła trochę ciszej. Nadal nie wiedziała, co właściwie powinna mu odpowiedzieć ani jak dobrać słowa, aby odpowiednio ująć wszystko, co kotłowało się w jej sercu. Chciała, aby zrozumiał, choć sama wciąż nie potrafiła do końca uporządkować własnych emocji. Z jednej strony była wdzięczna mu za to, że nie kłamał ani nie próbował k o m b i n o w a ć i mówił całkowicie szczerze; równiez za to, że zdecydował się zmienić grunt i wyjechać z Toronto. Z drugiej jednak strony, przez otaczający ich park byli od siebie całkowicie zależni.
Nie wiesz, czy nie czuję tego samego — zaprzeczyła natychmiast, jednocześnie zupełnie bezwiednie mocniej zaciskając palce na jego ramionach. Serce Lilian przyspieszyło, gdy w końcu zdecydowała się przede wszystkim przed samą sobą, przyznać do tego wszystkiego. Nadal nie wiedziała, czy po tylu latach kochała Nicolasa, ale zdecydowanie c o ś czuła; coś niesamowitego oraz głębokiego, a jednocześnie wciąż niesprecyzowanego.
Widziała moment, w którym Nico zsunął spojrzenie na jej usta, aby po chwili ponownie odnaleźć jej oczy. Z całych sił powstrzymywała się przed zrobieniem tego samego, dlatego zupełnie wbrew własnym pragnieniom, uniosła wyżej brodę i przełknęła ślinę. Zaraz poprawiła dłonie i objęła ramionami szyję mężczyzny, jednocześnie podpływając odrobinę bliżej.
Mam sporo problemów i mętlik w głowie, Nico — kontynuowała. Właściwie nie chciała mu o tym mówić, ale wciąż zamierzała postawić na absolutną szczerość. — Dużo się dzieje. Naprawdę dużo i chyba zaczęłam się gubić w tym, co powinnam, a czego nie powinnam. Zgodziłam się na ten wyjazd, bo sama potrzebuję oczyścić głowę, a jednocześnie zaczynam mieć wrażenie, że nie oczyszczę jej, skoro jestem tutaj z byłym chłopakiem — zaśmiała się nerwowo, po czym w końcu odsunęła się od Nico na długość ramion. — W dodatku ostatnio dałam się zaprosić na imprezę i zrobiłam coś żałosnego. Upiłam się i chyba przespałam się z naszym konserwatorem.
Lilian czuła się naprawdę niekomfortowo, mówiąc mu to wszystko. Miała wrażenie, że brzmiała jak kompletna idiotka i to taka, która naprawdę nie potrafiła zdecydować, czego właściwie chciała. Atakowało ją potężne poczucie winy. Coraz mocniej docierało do niej, że nieświadomie zrobiła nadzieję jednocześnie dwóm mężczyznom.
Z jednej strony czuła coś do Nicolasa, z drugiej sytuacja z Maxem tylko bardziej skomplikowała całą tą emocjonalną bańkę. Co gorsza, to nadal nie była gotowa na randki. Potrzebowała czasu i przede wszystkim przestrzeni dla samej siebie.

Nico Rosenhall
22 y/o
For good luck!
183 cm
programuje gry komputerowe w EA games
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Gdy wzruszyła ramionami to chłopak przez chwilę zwątpił, czy powinien aż tak się otwierać. Czy powinien pokazywać jej, że mu zależało? W końcu sądził, że to mogło nie mieć dla niej finalnie większego znaczenia. I czy mógł ją za to winić? No nie. Minęło wiele lat od czasu ich ostatnich głębszych uczuć i nawet jeśli Nico nie potrafił ich się do końca wyzbyć, to jednak nic nie stało na przeszkodzie, aby ruszyli dalej. Żeby ona ruszyła dalej, niekoniecznie uwzględniając go w swoich planach na przyszłość. Widział, że lekko się zmieszała, że potrzebowała chwili po jego odpowiedzi i cierpliwie czekał.

Nico…

Gdy zaczęła cicho był nastawiony na jedno — kosz, chociaż przecież mówił, że nie oczekiwał nic od niej. Chciał, aby ich relacja rozwinęła się sama, we własnym tempie. Albo na spokojnie, albo z ogromnym wybuchem, ale po prostu po swojemu. Otoczenie było zbyt ładne, aby nagle usłyszeć bolesne słowa, jednak rozpoczęcie tej rozmowy niosło ze sobą pewne możliwości, że może nie skończyć się to tak miło, jakby chciał. Cholera, w końcu byli na początku ich dzikiej przygody, plułby sobie w brodę, gdyby przez jego niepohamowaną szczerość nagle zrobiłoby się między nimi niezręcznie, a jednocześnie… miał udawać kogoś innego? Nie lubił krętactwa, owijania w bawełnę i niewyjaśnionych sytuacji. Lubił konfrontację, żeby mieć czystą kartę i później nie zastanawiać się nad sprawami, nad rozmowami czy własnymi uczuciami. Ten okres już przeszedł — Nowy Jork był dla niego czasem niepewności, nie chciał tego drugi raz powtarzać.

— To prawda, że nie wiem i nie chcę ci nic narzucać — odpowiedział kiwając lekko głową. — I też nie chcę, żebyś czuła, że masz mi teraz coś deklarować — dodał od razu, precyzując, bo nie miał w planach osaczać jej tym wszystkim. Czy to miłość, czy zauroczenie, czy przywiązanie do tego, co było? Nie mogli chyba tak pewnie tego stwierdzić, żeby się nie pomylić i po prostu po raz kolejny nie złamać sobie serc. Może powinni zachować trzeźwy umysł, ale z drugiej strony jak to zrobić, skoro byli teraz blisko siebie, a Lilian zaciskała swoje dłonie na jego ramionach? Kiedy równie dobrze mógłby jej przypomnieć wszystko, co kiedyś ich łączyło i wyzbyć z niej jakiekolwiek wątpliwości, ale gdzieś zabrakło mu śmiałości? Co było dziwne, ale w jego przypadku świadczyło o tym, że po prostu mu zależało i nie chciał wszystkiego koncertowo spierdolić.

Przylgnęła bliżej niego, obejmując go za szyję, a on nieco swobodnie przesunął jedną z dłoni z jej talii na plecy, drugą delikatnie machając na wodzie, aby utrzymywać równowagę. Spojrzał na nią uważnie, słuchając tego, co miała mu do powiedzenia z ogromną uwagą i nie przerywając jej. Westchnął głęboko, kiedy wyrzuciła z siebie swojej emocje. W gruncie rzeczy, już zawsze będą dla siebie byłymi partnerami, nawet jeśli zdecydują się utrzymać przyjacielskie relacje. Poczuł chłód, gdy odsunęła się od niego, chociaż nadal była gdzieś na wyciągnięcie ręki. Uniósł lekko brwi słysząc tę rewelację i gdzieś w sercu ukłuło go poczucie… bólu? Zazdrości? Ciężko to stwierdzić, jednak na pewno nie było to komfortowe uczucie. Uśmiechnął się nieznacznie, próbując zakryć tę emocję i nie dać jej wyjść z emocjonalnego pudełeczka, tym bardziej jeśli… najwidoczniej nie był jedynym, któremu Lilian zawróciła w głowie.
— Co to znaczy chyba? — zagadnął, mrużąc lekko oczy, po czym odchrząknął cicho. — Cóż… — zaczął, nie do końca wiedząc, jak to skomentować, ale starał się zebrać w głowie jak najbardziej dyplomatyczną odpowiedź. — Nie mam prawa cię oceniać. Jesteśmy dorośli, nie spotykasz się z nikim, więc… błędy czasami się zdarzają. Chyba, że nie uważasz tego za błąd, to też jest okej. — I byli, bądź co bądź, młodzi. Kiedy mieli eksplorować świat, jeśli nie teraz? — Nie chciałem cię bardziej przytłoczyć tym wyjazdem — dodał po chwili. — Też nie wiem, czego ode mnie oczekujesz. Czy porady, czy po prostu przyjęcia tego wszystkiego do wiadomości, ale jeśli mogę coś powiedzieć, to na pewno powinnaś postawić na siebie. Nie chcę wtrącać się w twoje życie, bo od kilku lat prowadzimy je osobno, ale… — urwał, zastanawiając się, czy powinien nawiązywać do jej prywatnego życia; może się myli? — Sama mówiłaś, że babka nadal jest męcząca, więc może warto zacząć uporządkowanie wszystkiego właśnie od niej? — zasugerował, spoglądając na nią pytająco, po czym westchnął cicho. — Nadal jesteś dla mnie ważna i chcę dla ciebie jak najlepiej — powiedział ciszej, ale na tyle, aby w szumie wody mogła to na spokojnie usłyszeć. — Może jakoś mogę ci pomóc… odnaleźć siebie? — dodał, nie odrywając od niej spojrzenia. Mogli spróbować być przyjaciółmi i ocenić po jakimś czasie, czy w ogóle potrafili aż tak wyłączyć uczucia wobec siebie, czy może będą one zbyt intensywne, aby je uparcie ignorować.

Lilian Davenport
23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, że Nico był skłonny poczekać i dostosować się do wszystkich niewiadomych, które miała w zanadrzu ta dopiero rozwijająca się relacja, było dla Lilian bardzo ważne. Sama nie wiedziała, czego właściwie chciała, więc borykała się z mieszanką rozmaitych myśli, z których żadna nie prowadziła do rozwiązania.
Lilian potrzebowała czasu. To był jedyny punkt, co do którego miała pewność i z którego na razie nie chciała rezygnować. Już raz (albo, cholera, dwa razy) podjęła w życiu impulsywne, acz znaczące decyzje. Niestety później żałowała, więc tym razem postanowiła przemyśleć wszystko z należytą dokładnością.
Doceniam to — powiedziała, po czym nerwowo zmieliła ślinę. — Naprawdę to doceniam — dodała, aby jedynie bardziej zapewnić mężczyznę o swojej szczerości.
Podobnie jak Nico, nie potrafiła sprecyzować, czy patrząc na niego, myślała o miłości, czy może jedynie o przywiązaniu. Był przecież stałym punktem przeszłości. Niegdyś miłością jej życia, a teraz próbowała odnaleźć się w ich ponownym kontakcie. Z jednej strony wciąż ją do niego ciągnęło. I to bardzo. Fizycznie... ooj, fizycznzie pociągał Lilian jak dawniej, natomiast pod względem psychicznym miała w głowie kompletny mętlik.
Kiedy Nico przesunął dłoń na jej plecy, instynktownie wstrzymała oddech, a niepokojące ciepło rozlało się po jej wnętrzu. Temat, który poruszyła był niebywale trudny, ale nie potrafiła kombinować i mącić. Wiedziała przecież, że na nowo budowali swoją relację, dlatego potrzebowała wyrzucić z siebie ostatni incydent i niezależnie od konsekwencji, w pełni poddała się osądowi Rosenhalla.
Nie była z siebie dumna. Ba, była sobą rozczarowana, a kiedy dostrzegła niknący w oczach Nicolasa błysk i nieodgadniony wyraz jego twarzy, poczuła się jeszcze gorzej. Żółć podeszła Lilian do gardła, gdy wypluła ostatnie słowo. Jego delikatny uśmiech tylko pogłbił tą wewnętrzną żałość.
C h y b a oznacza, że nie pamiętam dokładnie, co się stało. Upiliśmy się — powiedziała ciszej i odwróciła twarz w stronę niebotycznej, wapiennej ściany, z której tak niedawno zeskoczyli. Mimo wszystko bardzo uważnie słuchała słów Nicolasa, a jej serce waliło jak oszalałe. Czy uważała to za błąd? Oczywiście! Nie praktykowała one night stand, więc mimowolnie przypisywała sobie przydomek ladacznicy.
Nie oczekuję od ciebie niczego, Nico. — Westchnęła i ponownie przeniosła wzrok na jego sylwetkę. — Nie wiem, dokąd to wszystko nas to zaprowadzi, ale chciałam być z tobą szczera. Chciałam, abyś po prostu wiedział — dodała zgodnie z prawdą, po czym pozwoliła mu mówić dalej.
Budujące było to, że zamiast ją krytykować, Nico uderzył w samo sedno, czyli w największy, życiowy słaby punkt. Lilian intuicyjnie ściągnęła brwi i przygryzła wewnętrzną stronę policzka, gdy właśnie poruszył temat Dolores. Ostatecznie przytaknęła, bo, cholera, miał rację. Powinna wreszcie uporządkować z nią nie tyle samą relację, co całą sytuację, zaczynając od wyprowadzki z pensjonatu.
I znowu, cholera, doskonale o tym wiedziała.
Uśmiechnęła się nieśmiało na wspomnienie, że wciąż była dla niego ważna, a potem nabrała głębokiego oddechu, gdy zaproponował pomoc. Lilian totalnie się tego nie spodziewała i przez chwilę zastanawiała się, czy naprawdę powinna zrzucać na Nico swoje niedorzeczne problemy.
A może po prostu mnie nakarmisz? — spróbowała zażartować, chcąc odrobinkę rozładować gęstą atmosferę. Wskazała kciukiem w stronę brzegu. — Musimy jeszcze wspiąć się na górę. Cheetos został sam — przypomniała, ostrożnie kierując rozmowę z powrotem ku powodowi, dla którego przyjechali do parku.

Nico Rosenhall
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”