ODPOWIEDZ
20 y/o
For good luck!
170 cm
szuka szczęścia bezrobotny
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Ciężko powiedzieć, co dokładnie go podkusiło, by tym razem spróbować czegoś nowego. Zupełnie, jakby te kontenery w biedniejszej części miasta ustawione przy niemal każdej restauracji znudziły mu się tak, iż potrzebował powiewu świeżości. Paradoksalne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że nadal mowa była o śmieciach.
Niestety, w ostatnim czasie umiejętność podejmowania racjonalnych i trafnych decyzji w wykonaniu Oscara znacząco spadła. Czuł się tak, jakby uliczne życie bezdomnego pochłaniało go całkowicie, a szare komórki kurczyły się z każdym kolejnym dniem, co najwyżej rozwijając w nim skille potrzebne do przetrwania. Jeszcze chwila, a całkiem zostanie pochłonięty przez instynkt pierwotny, zapominając o swoim człowieczeństwie. Już teraz czuł się podle włamując ludziom do ogrodów, szop, stajni i wszelkich budynków, w których mógł odpocząć lub schronić się przed deszczem, a co tu mówić o kradzieżach, których się dopuszczał! Ani spojrzeć, a napadać na ludzi będzie, byleby tylko dostać jedzenie lub pieniądze. Szczęście w nieszczęściu, że nie dał się narkotykom, które Stellan tak usilnie próbował mu wcisnąć. To jedna z tych rzeczy, których zdecydowanie nie chciał próbować, obawiając się skutków ubocznych. Bo co, jeśli by się naćpał i nagle okazało się, że oddał swoje ciało jakiemuś obleśnemu napaleńcowi?! Na samą myśl drżał wewnętrznie i był to wystarczający obraz do tego, by jednak nie sięgać po substancje tego typu. Zamiast tego ograniczał się po prostu do życia na ekskluzywnym ulicznym poziomie.
Nic dziwnego, że ostatecznie znalazł się w drogiej dzielnicy Toronto, gdzie wcześniej bywał raczej sporadycznie. Po co, skoro nawet kosze na śmierci wyglądały tutaj na naprawdę drogie? A jednak właśnie dzisiaj w jego głowie zrodziło się przeświadczenie, że śmietniki ludzi kasiastych musiały skrywać naprawdę fajne skarby. Już nie tylko o resztkach mowa, ale przecież ci, co pływali w pieniądzach, często wymieniali garderoby lub pozbywali się sprzętu, który ich zdaniem nadawał się tylko do recyklingu. Ot, może uda mu się zmienić ubranie, nie mówiąc o tym, że złom też można było sprzedać!
Tak, zdecydowanie czuł do siebie odrazę, ale za nic nie wróciłby do domu. Tu przynajmniej nikt go nie atakował, nie zamykał w piwnicy i nie bił za oddech. Zdarzało się, że jakiś inny bezdomny chciał zabrać jego rzeczy, albo naraził się jakiemuś gangowi, ale szybko sprawa ucichła i Oscar mógł żyć nadal z nadzieją, że nadejdzie dzień, w którym odszuka w końcu swojego brata. I był pewien, że będzie to jeden z najpiękniejszych w jego całym życiu.
Póki co jednak postanowił przeszukać jeden z koszy ustawionych przy jakimś wysokim i strzeżonym apartamentowcu. Powinien wziąć to pod uwagę, wiecie? Nic dziwnego, że ostatecznie został przyłapany przez ochroniarza, który zaczął go gonić, grożąc mu policją. Jeszcze tego było mu trzeba! Że też ludzie mieli taka obsesję na punkcie śmierci, których i tak już nie potrzebowali! Psy ogrodników!
Ściskając w dłoni worek z tym, co udało mu się dorwać zanim pojawił się staruszek, popędził przed siebie i… cóż, odbił się od czegoś, co ścianą nie było, ale nadal stanowiło przeszkodę. Czy ochroniarz miał wspólnika? Tak spora dzielnica pewnie wymagała patrolowania w parach.
-Dobra, dobra. Już oddaję. Po co wyrzucać rzeczy, skoro zaraz robi się aferę, jak tylko ktoś inny je weźmie - skrzywił się z westchnieniem. Od biegu serce waliło mu jak oszalałe. - Kto by pomyślał, że bogaci ludzie są tak skąpi, że nawet odpadów nie chcą podarować potrzebującym - dodał, spoglądając w końcu na tego, na kogo wpadł. i uwierzcie, nijak nie spodziewał się takiej twarzy! Chłopak, starszy od niego o kilka lat, nie wyglądał jakby tutaj pracował. - Yyyy… nie jesteś z ochrony, co? Ej, ale jak chcesz mi spuścić wpierdol, to chociaż nie bij po twarzy - wyrzucił z siebie, bo już nie wiedział, co ma myśleć. Czemu on zawsze pakował się w tak chore sytuacje?

Arthit Rattanakosin
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
ODPOWIEDZ

Wróć do „#27”