27 y/o
For good luck!
168 cm
Bibliotekarka/pisarka what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Pisarka w nocy, w dzień bibliotekarka. Słodka duszyczka i roześmiana chociaż w głębi cierpi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Słysząc go miała wrażenie, że delikatnie go odkleiło. Miała wrażenie, że Peter zachowuje się jak dzieciak, który coś sobie ubzdurał i czegoś teraz bardzo chce. Ale to wyglądało u niego jak widać różnie, mógł się spotykać z nią ale mieć dziewczynę, tylko żeby mieć to dziecko musiałby sypiać z nią a nie Alice, co w sumie się gryzło, ale też było sprzeczne. Sama nie wiedziała co ma sądzić i czy aby nie uważać czasami gdyby chciał od niej t e g o. W sumie nie powinien, Alice dalej była święcie przekona, że ona ma swoją dziewczynę wciąż, to z nią powinien coś takiego planować. Dzisiaj miała wolne, biblioteka miała mały remont a przy tym przegląd instalacji, za którą odpowiedzialna była właścicielka, więc ona się tam nie pchała dzisiaj. Robiła porządki w domu, nawet zrobiła coś na obiad czy też obiado-kolacje bo nie wiedziała ile snu Peter może potrzebować. W pewnej chwili może i miała ochotę z nim się położyć ale odeszła od tego, nie chciała mu przeszkadzać a przynajmniej liczyła się z tym, że potrzebuje spokoju i przede wszystkim regeneracji. Po jakimś czasie dopiero uznała, że sprawdzi co tam u niego, w życiu by nie pomyślała, że jemu to łóżko jej nie będzie odpowiadać ale takie były uroki małego i skromnego mieszkania na jakie było ją aktualnie stać.
- Ja? Małe porządki i coś na o obiad robiłam. Zwykły makaron z krewetkami. A... jak się spało? Wypoczęty? - spytała i sama chętnie się przysunęła aby nieco czulej pogłaskać jego policzek. Łóżko było jak zwykle niebezpieczną strefą bo niestety to tutaj najwięcej spędzali czasu i to tutaj traciła już całkiem dla niego głowę. Co by nie powiedział to by zrobiła i się na to zgodziła, niestety tak przepadała przez tego typa. - Trochę tak. Ale nie lubię drzemek w ciągu dnia, rozleniwiam się i potem nie mam chęci na nic. - mruknela, przekręcając się jednak tak aby się ułożyć obok niego ale też aby mieli kontakt wzrokowy. Przyglądała się mu chwilę po czym zastanowiła się czy miała plan, raczej nie i mogła zostać w domu, przynajmniej nie chciało jej się z niego wychodzić skoro już się on pojawił.. Zawsze gdzieś zmieniła te plany na niego a już na pewno często w ostatnim czasie.
- Pytasz bo chcesz zostać na noc, taa? Nie no spokojnie, możemy zostać. Mamy co jeść i pić, mamy gdzie spać. Chociaż nie wiem, teraz będziesz nocny zwierz. Z tego co mi się wydaje za dwie godziny zacznie się robić ciemno już.. - stwierdziła, dając mu tym jakiś obraz sytuacji i tego ile przespał godzin, że w sumie to może zaburzyć sobie cały rytm bo zaraz pasowałoby znów iść spać i tak dalej. Nie oceniała jednak tego na co ma ochotę, wszak zdobył nieco energii a ona nie miałaby nic przeciwko wykorzystania ich. Ale to też nie tak, ze chciała od niego jednego - mogli także odpalić ulubiony serial cxy nowy film, jak normalne pary robiły, tylko no właśnie - oni nie byli normalni.

Peter Bylthe
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
27 y/o
Welkom in Canada
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
when we first met, I had no idea you would be so important to me
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Makaron z krewetkami? Mmmm, brzmi pysznie - przeciąga się i już otwiera oczy wyraźnie obudzony. Alice była świetną gospodynią i pewnie musiała dobrze o tym wiedzieć. Przez chwilę zawahał się, spoglądając w jej oczy, bo wydawało mu się, że widzi coś, czego umawiali się, że nie będzie. Tęskne spojrzenie, oczy błyszczące i szukające w jego zmiany. Czy jednak zabije mu szybciej serce, a może dzięki temu, że jej bije tak mocno, to i on to poczuje. To chyba pierwszy raz, kiedy na prawdę zobaczył w jej oczach, coś takiego co dotąd widział w oczach Kristin i nieco go to zmroziło. Czy powinien iść w to? Czy pozwalać, żeby dziewczyna straciła dla niego głowę? Chociaż szczerze wątpił, że ktoś pokroju Alice mógłby to zrobić, bo miał ją za zbyt dobrą partię, żeby coś podobnego się wydarzyło. Chwilę później skarcił się za głupie myśli, bo rzecz jasna, to było absurdalne. Najpewniej coś mu się musiało przywidzieć, Alice przecież znała zasady ich relacji. Prawda?
- Orety już jest tak późno? - wybałuszył na nią oczy i odruchowo spojrzał na szafkę nocną na której zwykle stoją zegarki. U niego w pokoju na przykład stoi. Ale u Alice go nie było. Przeniósł spojrzenie na okno i wydawało mu się, że jest faktycznie już późna pora. Dziewczyna jednak zachowywała się tak, jakby wcale nie widziało jej się wypędzać go z domu. Zrobiła jedzenie, leżała z nim w łóżku, uśmiechała się i zdawało sie, że wszystko jest takie...
No niestety Peterowi zapaliła się lampka, bo to wszystko wyglądało i brzmiało trochę tak, jak jego czas z Kristin. Z tym, że kiedy on z Kristin leżał w łóżku to zwykle miał na sobie koszulkę, a tu wcale jej nie miał. Jego myśli zaczynają poruszać się jakby w przyśpieszonym tempie. Nie, no, musi jej spytać, musi się dowiedzieć na czym stoi. A co jeżeli panna Sanders jednak chciałaby go tutaj uwięcić na dłużej niż jedną noc? To w gruncie rzeczy nie jest najgorsza rzecz, jaka mogłaby mu się zdarzyć, ale... no właśnie, ale przecież nie taki był plan.
- Alice.. mogę Cię o coś spytać, i obiecasz, że się nie obrazisz? - podsunął się wyżej na łóżku i opiera o jego wezgłowie. Czeka na deklarację wywieszenia białej flagi przez pannę Sanders i wtedy, tylko wtedy, zarzucił: - Sądzisz, że ten układ nam wychodzi? Że nic na nim nie tracisz? Że to, że spotykamy się tylko dla zabawy jest wciąż dla ciebie w porządku? - jego dłoń odnalazła jej dłoń i palcami przesuwa po jej wierzchy. - Jestem ciekawy, bo już trochę się widujemy, a nie mówiłaś mi nigdy o nikim innym - to są dopiero ciężkie tematy!

Alice Sanders
27 y/o
For good luck!
168 cm
Bibliotekarka/pisarka what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Pisarka w nocy, w dzień bibliotekarka. Słodka duszyczka i roześmiana chociaż w głębi cierpi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Była głupia brnąć w tą relacje i oczekując, że to przecież będzie nic. Na pewnym momencie te sytuację czy rzeczy, które razem robili kręciły się wokół takich które przystoi robić będąc w związku. Ona znajdowała dla niego czas kiedy chciał, gotowała i co raz mocniej się martwiła gdy przychodził taki zmęczony. To nie było rozsądne, że wpuściła go do życia i mieszkania, ze po tamtej rozmowie w ogóle pozwoliła mu zostać w swoim otoczeniu, tak blisko. Z braku innych alternatyw czy też po prostu skupiając się na tym co miała z nim, zgubiła swoją "gardę" i nawet jeśli wydawało jej się, że Peter jej nie pociąga, tak takie chwilę zbyt mocne i intymne ruszały jej biedne serduszko. Alice była specyficzną dziewczyną, ciągle czekała na romantyczną miłość i faceta, który był jej w głowie od lat szkolnych. Problem jednak był jak każdy inny - ona widziała to co chciała, a ludzie z kolei nie i to powodowało jedno, że cierpiała w samotności. Spotykanie się z kimkolwiek więc przynosiło jej ulgę i pozwalało na funkcjonowanie w innych realiach, tylko że te były niebezpieczne - czy mogła się zadurzyć w Peterze Bylthe? Pewnie tak i nawet nie mieć o tym pojęcia.
- No tak. Przypomnę Ci, że sam przyszedłeś już dosyć późno i to bez snu, więc jak widać trochę zleciało. Nie obudziłam Cię mam nadzieję, w sensie.. No nie wiem czy chcesz lecieć czy najpierw zjeść czy ogólnie wracasz do siebie..- no chciała wiedzieć co ma w głowie, czy potraktował ją jak przystanek czy hotel z żarciem czy inne cuda. Ona nad wyraz miła dla niego była bo w sumie ostatni jej jakiś wybuch miał miejsce gdy wyszło, że jest kochanka. Teraz w sumie dalej nią było i w teorii nie zmieniło nic ani nikt z nich tego statusu. Odsunęła się nieco aby zrobić mu miejsce jeśli chciał się obrócić w jej stronę i w ogóle trochę rozciągnąć na łóżku po śnie. W teorii trochę on trwał ale cóż się dziwić, skoro nie zmrużył oka od wczoraj, była wyrozumiała ale gdy się odzywał czasami w ten sposób to jej się lampka zapalał ale w głowie! Nie lubiła ciężkich rozmów z nim po za każdym razem wychodziła nowa ciekawa informacja, tak jak teraz już uniosła brew ku górze i poprawiła się na swoim miejscu, dystansując się nieco od niego. Za dobrze grał to wszystko i sam zachowywał się dziwnie, trudno było nie odczytać tego w taki czy inny sposób, chyba lepiej jakby był chamem i wpadał jedynie po jedno.
- Ohoho, no nie wiem. Znowu zrzucisz na mnie bombę i tyle.. - stwierdziła podejrzliwie i w sumie to nie miała już dokąd uciec bo by spadła z tego łóżka więc już dała się zwieść jego oczom, dłoni czy ciału, które było za blisko. - Boże, Peter. Jaki Ty jesteś skomplikowany. Sam chciałeś abym się na to zgodziła a teraz dopytujesz czy jeszcze mi się chce? Wiesz co, nie kapuje Cię. Zawsze mogłeś wylądować u dziewczyny a nie u mnie. To Ty mącisz mi w głowie a nie ja Tobie. - rzuciła i cofnęła rękę jak i całe ciało, zmuszając się do siadu bo ogólnie musiała się trochę wycofać aby znowu nie wybuchnąć. W zasadzie powinna być zadowolona, że rusza temat i pyta ją o to jak się czuję ale z drugiej strony wydawało jej się, że chcę po prostu wyjść z twarzą dalej dobrego. - Bo z nikim się nie spotykam aktualnie i nie mam nikogo na radarze, w sensie nie miałam głowy do tego.. Nie wszystko się dzieje tak jakbym chciała to fakt, do tego jesteś za miły i za dobry jak na kochanka na parę nocy. To sprawia, ze nie wiem, nie mam ochoty szukać innych opcji? - sama nie wiedziała czy go pyta czy stwierdza fakt. Na pewno to było pogmatwane i nawet jeśli powinni porozmawiać co robią dalej z tym wszystkim to jej jakoś wygodnie było tak było. Chyba.

Peter Bylthe
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „#27”