36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

001. Chodź, pomaluj mój świat | Outfit
trigger warning
Wulgaryzmy
Od kilku dni mój apartament przypominał bardziej magazyn budowlany aniżeli miejsce, które nadawało się do mieszkania. Pod ścianami miałem ustawione kartony. Część mebli przykryłem folia, a na środku salonu znajdowały się próbki drewna, kamienia i materiałów, których jeszcze tydzień wcześniej nie potrafiłbym nawet poprawnie nazwać. Teraz zaczynałem być już małym ekspertem w tej dziedzinie.
Remont wydawał mi się świetnym pomysłem, zwłaszcza wtedy, gdy przeglądałem projekty na ekranie laptopa. Dopiero później okazało się, ze każdy wybór pociągał za sobą podjęcie pięciu kolejnych decyzji. Najpierw godzinami głowiłem się nad kolorem ścian i rodzajem podłogi. Gdy to udało mi się ogarnąć, to przyszła kolej na oświetlenie, zabudowę oraz uchwyty. Nawet na wybór głupiego kranu musiałem poświęcić sporo czasu. Tak to jest, gdy człowiek ma dużo możliwości i zdecydowanie za dużą potrzebę kontrolowania wszystkiego.
Stałem właśnie w kuchni i patrzyłem na fragment ściany, z którego wcześniej zdjęto stare szafki. Złapałem się za kark i zostawiłem tym samym na skórze odrobinę pyłu. - Zajebiście. Naprawdę to był świetny pomysł - pomyślałem.
Mogłem oczywiście wynająć kogoś, kto zająłby się wszystkim od początku do końca. Pieniądze nigdy nie stanowiły tu problemu. Sam problem polegał jednak na tym, że chciałem wiedzieć, co działo się z moim apartamentem. Poza tym nie cierpię jak ktoś obcy pałęta się po mieszkaniu, bo nie można się wtedy nawet porządnie wysrać.
Podniosłem z blatu projekt kuchni i jeszcze raz porównałem go z pomieszczeniem. Już po chwili dostrzegłem coś, co zaczęło mnie drażnić. Odłożyłem projekt z powrotem na blat i spojrzałem na fragment starej zabudowy, który nadal wymagał demontażu. Skoro i tak już zrobiłem z mieszkania plac budowy, to uznałem, że równie dobrze mogłem pozbyć się przynajmniej jednej rzeczy samodzielnie. Sięgnąłem po wiertarko-wkrętarkę i założyłem okulary ochronne. Po chwili w całym mieszkaniu rozległ się nieprzyjemnie głośny dźwięk pracującego sprzętu.
Przez kilka minut walczyłem z mocowaniem, które najwyraźniej miało przetrwać dłużej niż sam pierdolony budynek. Zacisnąłem szczękę i zwiększyłem nacisk, aż w końcu śruba puściła. - Wreszcie, kurwa - powiedziałem do siebie w myślach.
Wyłączyłem urządzenie i przez moment cieszyłem się nagłą ciszą. Właśnie wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Zmarszczyłem brwi, bo nie przypominałem sobie, żebym kogokolwiek się spodziewał. Odłożyłem wiertarkę, otrzepałem dłonie z pyłu i ruszyłem w stronę przedpokoju, żeby sprawdzić, kto się do mnie dobija.

Gabriela R. Blais
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
outfit



Jebane remonty.
Pierdolony zjeb, który sobie umyślił, że latem odjebie mieszkanie swoich marzeń i będzie zatruwał jej przestrzeń odgłosem pieprzonej wiertarki. Była cierpliwa. Te kilka dni spędziła z zaciśniętymi ustami, powtarzając sobie w kółko, że nie będzie robiła sobie pod górkę z sąsiadami. Naprawdę wykazała się sporą dozą przyzwoitości, ale czara się przelała.
Jedenasty tydzień ciąży dawał jej w kość. Po ciężkiej nocy spędzonej na sprzątaniu klubu marzyła tylko o tym, żeby w końcu odpocząć i uciąć sobie zasłużoną drzemkę, ale niestety co poniektórzy mieli inne plany. Przycisnęła poduszkę do swojej twarzy, dając ujście emocjom w krzyku, ale ten rodzaj szybkiej terapii nie pomógł. Nabuzowana, wstała z łóżka i z hukiem wyszła na korytarz, kierując swoje kroki pod właściwe drzwi.
Dźwięk dzwonka zgubił się w kakofonii odgłosów dobiegających zza drzwi. Zaczęła uderzać dłonią w gładkie drewno, ale to również na nic się nie zdało. Rozszarpie sukinsyna na samym wejściu. Stała tam dobre kilka minut, zanim cisza pozwoliła ponownie użyć dzwonka. Uporczywie trzymała palec na tym technologicznym cudzie i wymusiła na usta uśmieszek, który w żadnym razie nie należał do najprzyjemniejszych. Gdyby psiarnia nie odebrała jej broni, to inaczej porozmawiałaby z tym...
- Zasrany gnoju zaraz ci tę wiertarkę wsadzę... - zaczęła na samym wstępie z grubej rury, popychając drzwi, żeby dostać się do środka, na wypadek, gdyby sąsiad zamierzał uciąć tę owocną konwersację. Zresztą była gotowa spełnić swoją groźbę i wiertło wsunąć pomiędzy pośladki tego zwyrola. Tyle, że zatrzymała się w pół kroku. Rozchyliła delikatnie swoje usta, a zdziwienie na jej twarzy było autentyczne.
- Ty... - ja pierdolę. Wyzwała właśnie swojego ginekologa. Świetnie.
Gdzie ona teraz znajdzie takiego drugiego, co znosi jej spaczone poczucie humoru? Spokojnie odpowiada na milion pytań? I zawsze wciśnie ją na jakiś termin, bo zapomni umówić się wcześniej?
Kurwa.
- Od kiedy ty tu mieszkasz? Ja, nie wiedziałam... - tak właściwie, to typ, który mieszkał pod czternastką był dla niej człowiekiem widmo. Każdy wiedział, że ktoś tam żył, ale nikt nie znał jego twarzy. Nieraz nawet się śmiała, że może powinni zadzwonić po służby, bo może ktoś tam wykitował, ale nie jebało, więc plan awaryjny w razie czego czekał. A teraz wyszło szydło z worka. Poznała tożsamość typa, z którym żyła przez ostatnie miesiące ściana w ścianę. I miała przesrane.

Alejandro Serrano
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

trigger warning
Wulgaryzmy
Kiedy otworzyłem drzwi, to spodziewałem się wszystkiego poza tym, że pierwsze słowa, które usłyszę, będą zawierały groźbę wykorzystania mojej wiertarki w sposób zdecydowanie niezgodny z instrukcją obsługi. Swoją drogą widziałem kiedyś filmik na YT, gdzie jakiś zjeb, który miał problem z wypróżnianiem pomógł sobie właśnie w taki sposób. Chyba nie muszę mówić jak się to skończyło XD.
Uniosłem brwi i przez krótką chwilę po prostu patrzyłem przed siebie. Byłem przygotowany, by odpowiedzieć w równie soczysty sposób, jednak dopiero po sekundzie dotarło do mnie, kogo właściwie miałem przed sobą. - Toż to sama pani Gabriela, we własnej osobie - wyrwało mi się z zadziornym uśmieszkiem.
Ścisnąłem mocniej klamkę, po czym spojrzałem przez ramię na pobojowisko, które jeszcze niedawno było całkiem przyzwoitym salonem. Musiałem jednak przyznać, że jej irytacja była częściowo zasadna. Od kilku dni wierciłem, kułem, przesuwałem meble i prawdopodobnie wystawiałem cierpliwość sąsiadów na poważną próbę.
- Czyli mam rozumieć, że moja reputacja lekarza właśnie przegrała z remontem - powiedziałem, nie potrafiąc powstrzymać lekkiego uśmiechu. - I tak dla jasności, bardzo doceniam kreatywność groźby, ale wolę dalej używać tej wiertarki zgodnie z przeznaczeniem.
Oparłem dłoń o framugę i pokręciłem głową. Nadal byłem rozbawiony absurdem całej sytuacji.
- Mieszkam tutaj od kilku lat. Wiedziałem, że jesteś moją sąsiadką od czasu, gdy podawałaś dane na wizycie. Uznałem jednak, ze nie ma sensu, bym od razu wylatywał z tekstem: Ej, ja też tam mieszkam - wyjaśniłem. - To, że na siebie jeszcze nie wpadliśmy jest w sumie dość ciekawe, chociaż z drugiej strony, ja wychodzę wcześnie rano i wracam późno wieczorem, więc spędzam tu niewiele czasu.
Dopiero wtedy pomyślałem o tym, że rzeczywiście mogłem przesadzić z hałasem. Sam po nocnym dyżurze prawdopodobnie miałbym ochotę zamordować człowieka, który urządziłby sobie podobny koncert za ścianą.
- Sorry za ten harmider - westchnąłem. - Na dzisiaj już koniec wiercenia. Wolę jednak nie ryzykować, że naprawdę postanowisz spełnić swoją groźbę - oznajmiłem z uśmiechem. - Czy w ramach przeprosin wejdziesz do środka na herbatę? Myślę, że w twoim stanie dobrze ci to zrobi. Nie powinnaś się przecież denerwować.

Gabriela R. Blais
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Pani...
Mimowolnie się skrzywiła na samo to słowo. Przecież nie była aż tak stara, żeby od razu przechodzić na tak oficjalny ton. Co z tego, że to ona w pierwszej kolejności zaatakowała. Jednak insynuowanie podeszłego wieku, kiedy jej lico jeszcze nie było skalane żadną zmarszczką, to był cios poniżej pasa.
Przeniosła wzrok na pobojowisko i niemal zakrztusiła się powietrzem. Jakim cudem taki apartament istniał tuż za ścianą? Nawet William nie mógł się pochwalić taką przestrzenią, a miał kasy, jak lodu. Najwidoczniej ten budynek skrywał więcej tajemnic niż każdy był skory przyznać. Nic więc dziwnego, że ta stara prukwa z dołu, tak czatowała na wszelkie plotki i tylko czekała, żeby wychylić swój nosek zza okna przy każdym najmniejszym hałasie.

- Widzisz mnie nago niemal co dwa tygodnie i do tego rozkładasz sprzęt, który wygląda jak narzędzia tortur. Wziernik do dzisiaj mi się śni po nocach. Uznajmy, że to wygrało. - mężczyzna widział ją w zbyt wielu sytuacjach, które zakrawały na pośmiewisko. Z takimi lepiej nie zadzierać. Szczególnie po tym, jak ostatnim razem go zapytała, czy powinna tamte miejsca posypać brokatem, żeby wyróżnić się na tle jego innych pacjentek. Trzeba przyznać, że był wtedy profesjonalny. Chociaż miała wrażenie, że kącik jego ust zadrżał w odpowiedzi na jej słowa. Może jednak powinna użyć następnym razem tego tricku? Tyle, że teraz na pewno już ją zapamięta i to nie z tej lepszej strony.
- A jutro znowu mi podniesiesz ciśnienie? Nie lepiej byłoby skończyć to w jeden dzień? - uniosła brew, ale wtedy uzmysłowiła sobie, jak wyglądał ten salon. To było istne pole bitwy, a to wróżyło, że przez kilka uroczych tygodni będzie kąpała się przy akompaniamencie odgłosów prosto z placu budowy. - Pomóc ci z tym? Co nieco potrafię. Chyba, że boisz się dać mi wiertarkę? Wyglądam całkiem seksi w pyle. - nie mogła sobie darować tych docinek. Zresztą zapewne nie raz już uraczyła go dwuznacznymi tekstami.
- Czyli jednak, to prawda, że ciężarnym wszystko się wybacza? A masaż też fundujesz w ramach uspokojenia? Warto zawsze zapytać. Herbata też brzmi dobrze. - ta propozycja nie brzmiała dobrze. Zdecydowanie wolałaby smak wina lub innego trunku z procentami. Mleko nie klasyfikowało się w tych zawodach. Ale cóż miała poradzić na to, że w ciąży odebrano jej wszystko, co dotychczas kochała. Matki, to jednak musiały się poświęcać na każdym kroku.
Zamknęła za sobą drzwi, stanęła na środku salonu i zagwizdała pod nosem - To wszystko jest za nasze wizyty? Niezły biznes. Nie dość, że dziennie oglądasz tyle kobiet, to jeszcze przy tym stać cię na taki wystrój. Powinnam dostać zniżkę na kolejne badania. Za te niedogodności. - obdarzyła go uśmiechem i podniosła próbnik z kawałkami drewna. Zapewne chodziło o panele lub parkiet.

Alejandro Serrano
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

trigger warning
Wulgaryzmy
Niewiele brakowało, żebym się opluł, kiedy Gabriela wspomniała o wzierniku. To zdecydowanie nie była pierwsza rozmowa, podczas której postanowiła sprawdzić granice mojego profesjonalizmu, Do tej pory radziłem sobie całkiem nieźle, chociaż czasami naprawdę musiałem pilnować własnej twarzy.
- Uwierz mi, że wolałbym, abyś lepiej nie śniła o moim sprzęcie po nocach. Jakkolwiek to brzmi, heh - odpowiedziałem. - Sąsiedzi zapewne odbiorą te słowa zupełnie inaczej, ale jebać ich - dodałem. - Mi z kolei utkwił w głowie twój pomysł z brokatem. Brokat jest chujowy, już lepiej zrobić tam tatuaż - zasugerowałem profesjonalnie, puszczając przy tym do niej oczko.
Spojrzałem na rozgrzebaną kuchnię, a następnie westchnąłem. Wizja skończenia wszystkiego w jeden dzień była piękna, szkoda tylko, że kompletnie nierealna.
- Jeżeli znasz ekipę, która zrobi to do wieczora, to dostaniesz ode mnie darmowe badania do końca życia - rzuciłem. - A wiertarki ci nie dam, bo jeszcze pięć minut temu groziłaś, że użyjesz jej na mnie.
Uśmiechnąłem się pod nosem. - Co do tego pyłu, to może lepiej nie będę komentował. Nadal jestem twoim lekarzem i jakaś granica przyzwoitości powinna tu zostać - odpowiedziałem, chociaż ten pomysł bardzo mi się podobał.
Ruszyłem w stronę kuchni, żeby nastawić wodę. Na propozycję masażu obejrzałem się przez ramię. - Herbata jest w pakiecie przeprosin. Masaż z kolei wymagałby już zdecydowanie droższej polisy ubezpieczeniowej.
Zaśmiałem się na uwagę dotyczącą mojego mieszkania. - Wiedziałem, że kiedyś ktoś odkryje prawdę. Tak naprawdę medycyna to tylko przykrywka. Zbijam fortunę na wziernikach - powiedziałem śmiertelnie poważnym tonem. - Ale mogę zaproponować zniżkę. Dziesięć procent za cierpienia związane z remontem i kolejne pięć, jeżeli obiecasz nie mordować mnie własnymi narzędziami.
Wyjąłem dwa kubki i oparłem dłonie o blat. - Tylko poważnie, jeśli hałas będzie ci przeszkadzał, to mi powiedz. Mogę tak ustawić pracę, żebyś chociaż czasami miała tu spokój.
Zerknąłem jeszcze na próbnik, który zabrała Gabriela, a potem na kilka pozostałych porozrzucanych po stole.
- Skoro już tu jesteś, to możesz się jednak przydać - dodałem z lekkim uśmiechem. - Potrzebuję drugiej opinii, bo od godziny patrzę na trzy niemal identyczne odcienie drewna i zaczynam podejrzewać, że ktoś robi sobie kurwa ze mnie żarty.
Sam fakt, że pytałem ją o zdanie, trochę mnie bawił. Zwykle nie miałem problemu z podejmowaniem decyzji, ale remont skutecznie udowadniał mi, że można być pewnym siebie lekarzem, a mimo to polec przy wyborze podłogi.
- Ale jak wybierzesz najbrzydszy, to sam obsypię cię brokatem na kolejnej wizycie.

Gabriela R. Blais
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Prawie. Czasami miała wrażenie, że kącik jego ust drgał, jakby powstrzymywał się od słów, które nigdy nie powinny paść. To było intrygujące. Z każdym głupim stwierdzeniem toczyła z nim jakąś gierkę, której zasady znała tylko ona. Chciała zobaczyć, co kryło się za fasadą profesjonalnego lekarza, który oglądał więcej kobiet nago, niż ona przepracowała dni w całym swoim życiu.
- Jakbyś pokazał mi inny, to zdecydowanie moje sny poszłyby w inną stronę. - nie kryła swojego spojrzenia, które powoli prześlizgiwało się po jego ciele. Był przystojny. Rzadko się zdarzało, żeby przed takim ciasteczkiem rozkładała nogi tylko w celu badań, ale przynajmniej mieli za sobą pierwszą chwilę niezręczności. - Tatuaż? Taki ze strzałeczką, żeby jakiś debil wiedział, gdzie włożyć? A może wzorek panterki? Wtedy mogłabym mówić, że jestem dziką kotką w łóżku. - cringe? W chuj, ale czego się nie robiło, żeby twój ginekolog obdarzył cię czymś więcej niż uśmiechem bombelka.
- No tak... - ciężkie wylosowało. Groziła mu. Fakt. - Wiele rzeczy się od tego momentu zmieniło. Te lekcje z oddychania jednak dają radę. Przy porodzie nie oczekuj takiego cudu. Na bank będę przeklinać cały gatunek męski. - Każdy jednak mówił, że kiedy weźmie w ramiona swojego synka, to zapomni raz, dwa o całym bólu i trudnościach. Trochę się tego bała, ale która kobieta, nie?
- Teraz nim nie jesteś. Przyszłam w odwiedziny do wkurzającego sąsiada, który proponuje mi herbatę po tym, jak chciałam go zajebać jego własną wiertarką. Myślę, że granice już dawno zostały za nami. - oglądała porozrzucane wszędzie próbki, posyłając mu co chwilę zaciekawione spojrzenie, gdy działał w kuchni. Mogłaby się do tego przyzwyczaić. Że ktoś troszczył się o nią i pamiętał za nią o takich małych szczegółach. To było fascynujące, jak na kobiety działał mężczyzna, który był zaradny i skory do planowania.
- Deal. Chcę jednak jeden wziernik. I... Wystarczy, że zadzwonisz, że będziesz robił dalej remont. Wezmę sobie leżaczek i bezalkoholowego drinka, a ty będziesz chodził bez koszulki. To mi zrekompensuje straty moralne. - takich widoków, to żadna kobieta nie odmówi. Ci obrzydliwi budowlańcy na ulicy to była czysta patola, ale on... Takie show mogłoby być ciekawe. I to jeszcze jak. Rozważania nad budową anatomiczną ginekologa poszły na bok, gdy skupiła całą swoją uwagę na próbce drewna.
- Pytasz mnie o zdanie? Kolejny plus dla ciebie. Jeszcze dwa, a zaraz ci się oświadczę. A bywam bardzo uparta, gdy wezmę sobie kogoś na cel. - uśmiechnęła się delikatnie, w ten dziewczęcy sposób, który ni chuja nie pasował do jej mowy ciała. Bo nawet myśli miała grzeszne. - Jeśli wybierzesz ten pośrodku, to nie będziesz aż tak widział moich włosów. - uniosła brwi, jakby już sugerowała mu, że nie będzie to jej ostatnia wizyta tutaj. Prawie jakby miała zaraz zdobywać teren, pozostawiając tutaj coraz więcej swoich rzeczy. W jej głosie była ta mała nutka rozbawienia, ale kto znał ją bliżej, wiedział, że była nieobliczalna. Może już wzięła go sobie za cel?
- Zabrzmiało groźnie. Wybieram ten. Najmniej będzie widać rysy, a do tego odcień będzie współgrał z meblami. Jak chcesz, to na tamtej ścianie mogę ci namalować fikuśne wzory. - zastukała długim paznokciem w odpowiedni kafelek i zerknęła na niego. Ciekawe, czy wpisała się w jego gust. I wcale niekoniecznie miała na myśli wybór drewna.

Alejandro Serrano
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Przez jakąś krótką chwilę zmuszony byłem bić się z myślami i zdecydować, czy naprawdę chciałem odpowiedzieć na jej pierwszą uwagę tak, jak podpowiadała mi głowa. Problem polegał jednak na tym, że coraz częściej miałem ochotę przestać się pilnować.
- Inny sprzęt? - powtórzyłem z rozbawienia, unosząc lekko brwi - Muszę przyznać, że ciężko pracujesz na to, żebym kiedyś powiedział coś, czego później oboje będziemy żałować.
Odwróciłem się do czajnika, chociaż zrobiłem to bardziej po to, żeby na moment zająć czymś ręce niż dlatego, że wymagał on mojej uwagi. Nalałem herbaty do kubków i parsknąłem pod nosem na kolejne pomysły dotyczące tatuażu.
- Panterka odpada. Strzała zresztą też. Jak już decydujesz się na tatuaż, to przynajmniej wymyśl coś bardziej ambitnego. Jak chcesz to mogę cię zapisać na konsultację u specjalisty - rzuciłem, zachowując śmiertelną powagę, tak jak to robię omawiając procedurę medyczną.
Kiedy Gabriela zaczęła wspominać o porodzie, to uśmiech na mojej twarzy na moment złagodniał. Widziałem już wystarczająco dużo kobiet, które przez całą ciążę żartowały ze wszystkiego, a później na porodówce strach potrafił odebrać im całą pewność. Blais zapewne też nie zamierzała tego po sobie pokazywać.
- Możesz przeklinać cały gatunek męski i nawet mnie - powiedziałem spokojniej. - Bylebyś wtedy słuchała, kiedy będę ci mówił, że masz przeć. Całą resztę jakoś zniosę.
Oparłem biodro o blat i skrzyżowałem ręce na kletce piersiowej. Na wizję remontowania mieszkania bez koszulki odpowiedziałem krótkim uśmiechem. - Zaczynam podejrzewać, że to ty powinnaś mi płacić za te niedogodności. Wiertarka, remont i prywatny pokaz? Trochę dużo jak na jedną herbatę. O wzierniku też kurwa zapomnij. Jeszcze otworzysz konkurencyjną działalność i mnie wygryziesz.
Podszedłem bliżej stołu i spojrzałem na wskazany przez nią odcień drewna. Przez chwilę porównywałem go z pozostałymi próbkami, przykładając jedną obok drugiej.
- Dobra. Ten faktycznie wygląda najlepiej - przyznałem niechętnie. - Masz jeden punkt.
Spojrzałem następnie na ścianę, o której wspomniała i zmrużyłem oczy, próbując wyobrazić sobie na niej jej fikuśne wzory.
- Z malowaniem byłbym ostrożny. Jeszcze nie wiem, czy ufam twojemu poczuciu estetyki na tyle, żeby oddać ci całą ścianę. Jeden zły ruch i będę patrzył na twoją twórczość przez następne dziesięć lat.
Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się pod nosem. - A jeśli chodzi o oświadczyny, to najpierw musisz zdobyć dwa pozostałe punkty. Nie rozdaje się takich przywilejów za wybór paneli.
Dopiero kiedy wypowiedziałem te słowa, to dotarło do mnie, że właściwie sam zacząłem podtrzymywać tę jej głupią grę. Jeszcze jakiś czas temu pewnie uciąłbym podobną rozmowę jednym żartem i zmieniłbym temat. Teraz jednak nie miałem na to najmniejszej ochoty. I chyba to było najbardziej niepokojące.

Gabriela R. Blais
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Żałować?
To jedno słowo sprawiło, że kącik ust uniósł się w tym leniwym uśmieszku, który zazwyczaj zwiastował kłopoty. Było to niemal urocze. To, że sądził, że taka kobieta jak ona może czegokolwiek żałować. Kilka sytuacji powinno znaleźć się na tej liście. Sytuacja z ojcem jej dziecka. Jej wyjazd do Włoch, sześć lat temu. Te kolorowe drinki, które wypiła kiedyś w Turcji i odchorowywała przez cały wyjazd. Mogłaby bez końca dopisywać kolejne rzeczy, ale to świadczyłoby o tym, że dalej rozpamiętuje przeszłość. A ona już dawno przeszła nad tymi uczuciami i jedynie myślała o tu i teraz.
A tego, co działo się w tej chwili, nie zamierzała żałować.
- Skąd pomysł, że będę żałować? No chyba, że chcesz dać mi kosza. Wtedy będzie mi smutno. - puściła w jego kierunku zalotne oczko. Czy lekarz mógł się umawiać ze swoją pacjentką? W sumie jebać to. Zasady były po to, żeby je łamać. Zresztą prędzej to on pozwałby ją o molestowanie. - Teraz jestem ciekawa, co byś powiedział, gdyby nie ta twoja lekarska etyka?
Złam się. Powiedz, co myślisz.
- Auć. Czyli nie potrzebujesz instrukcji obsługi? W takim razie, co było ambitnym dziełem według ciebie? Krzaczek? - leciała na tym temacie, jak na haju. Zaszczycił ją jedynie parsknięciem, ale tyle wystarczyło, żeby uwierzyła, że udało jej się go rozbawić. Zniszczyć tę śmiertelną powagę, która zabiłaby nawet Dementora.
- Wiesz... - zaczęła już mniej pewnie, gdy temat zszedł na poród. Nie bała się. Ból nie był jej obcy. Jednak ta świadomość, że będzie zależna od innych. Że życie jej synka i jej własne będzie powierzone w czyjeś dłonie. Ta bezradność ją dobijała. To poczucie, że nie będzie w stanie nic zrobić, jeśli pójdzie coś nie tak. - To miłe, że nie będę tam sama. Ty tam będziesz. Ufam ci. - i to chyba były jedne z najbardziej szczerych i intymnych słów, jakie kiedykolwiek padły z jej ust. Bo nie żartowała. Odsłaniała się. Przed nim. Mężczyźnie, którego dotychczas widywała jedynie w gabinecie, gdzie leżała przed nim rozkraczona niczym żaba.
To był jednak tylko moment. Bo zaraz znowu wróciła ta jej niezachwiana pewność siebie.
- Jak możesz mnie o to podejrzewać? Myślisz, że podrobię specjalizację albo znajdę ją w chipsach? Wziernikiem chcę postraszyć sąsiadkę. Ona pewnie pamięta czasy średniowiecza, więc taki sprzęt będzie dla niej herezją. A co do reszty... Skoro i tak robisz remont, to żal nie skorzystać z takich widoków.
Satysfakcja. Wiedziała, że ta próbka najbardziej mu się spodoba. Dobra, nie do końca była tego pewna, ale i tak była dumna z tego, że idealnie trafiła w jego gusta. To zawsze dobry początek.
- Możemy zrobić małą inscenizację moich umiejętności. I zamiast ściany skorzystać z twojego ciała. To całkiem fajna zabawa. No chyba, że masz łaskotki? - przekrzywiła zaciekawiona głowę w jego kierunku i parsknęła śmiechem. - Dziś zdobyłam pierwszy punkt. Daj mi dwie randki i sam będziesz chciał tych zaręczyn. Ślub kościelny czy cywilny? Muszę zacząć planować z wyprzedzeniem. - kto powiedział, że powinni zakończyć tę małą gierkę? Życie dorosłych ludzi nie musiało być nudne. A ona mogła mu pokazać, że spontaniczność była czymś dobrym. To uczucie było nie do podrobienia. Nawet teraz, gdy planowała ich wyimaginowany ślub, to nie przestawała się uśmiechać.
I pierwszy raz od dawna mogła powiedzieć, że czuła się przy kimś swobodnie.

Alejandro Serrano
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

trigger warning
Wulgaryzmy
Na pytanie o to, czego właściwie miałaby żałować, przez moment nic nie odpowiedziałem. Oparłem tylko dłonie o blat i przyjrzałem się jej uważniej, z tym lekkim uśmiechem, którego coraz trudniej było mi się pozbyć. Miałem wrażenie, że Gabriela nie zrzucała tych wszystkich tekstów wyłącznie dla zabawy. Jednak jeszcze bardziej niepokojące było to, że ja również przestawałem odpowiadać tylko dlatego, że mnie one bawiły.
- Kosza jeszcze ci nie dałem - podkreśliłem spokojnie. - A skoro już tak bardzo chcesz wiedzieć, co powiedziałbym bez tej całej lekarskiej etykiety, to zapewne coś, po czym przestałabyś się zastanawiać, czy podobają mi się te twoje propozycje.
Pozostawiłem to bez dalszego rozwinięcia i sięgnąłem po kubek. Tym razem nie zamierzałem ułatwiać jej wszystkiego. Niech sama przez chwilę się zastanawia, gdzie dokładnie przebiegała granica między żartem a czymś, czego naprawdę miałem ochotę spróbować.
- I zdecydowanie nie krzaczek. XD - dodałem po chwili. - Znów pudło, ale wierzę, że wymyślisz coś, co będzie wyglądało dobrze. Chociaż przy twoich pomysłach zaczynam się bać, co zobaczę na kolejnej wizycie.
Uśmiechałem się jeszcze przez moment, jednak kiedy powiedziała, że mi ufa, to cały ten lekki ton na chwilę ze mnie zszedł. Prowadzenie ciąży zawsze wiązało się z odpowiedzialnością, ale czym innym było wiedzieć o niej zawodowo, a czym innym usłyszeć tak bezpośrednio, że ktoś naprawdę zamierzał powierzyć mi siebie i własne dziecko.
- Będę tam - odpowiedziałem spokojniej. - I zrobię wszystko, żebyś miała poczucie, że sytuacja jest pod kontrolą. Nawet jeżeli będziesz wtedy przeklinała na mnie tak, że cały oddział będzie to słyszał.
Nie chciałem rozładowywać jej szczerości kolejnym głupim tekstem, ale znałem ją już na tyle, żeby podejrzewać, że zbyt poważna atmosfera szybko zaczęłaby ją uwierać. Propozycja malowania ciała wprowadziła mnie w lekkie zakłopotanie. Przez moment chciałem nawet z automatu odpowiedzieć czymś wymijającym, jednak tym razem się powstrzymałem.
- Wiesz co? Dobra - powiedziałem, odkładając kubek. - Możesz zrobić tę swoją inscenizację na mnie. - Pokręciłem głową z rozbawieniem, sam trochę zaskoczony tym, jak łatwo się na to zgodziłem. - Ale kurwa żadnego brokatu. Mam jakieś resztki godności.
Przez moment jeszcze się wahałem, ale właściwie sam byłem ciekaw, jak ona na to zareaguje. Złapałem więc za dół koszulki i bez większego pośpiechu ściągnąłem ją przez głowę, a następnie rzuciłem na oparcie najbliższego krzesła. Nie robiłem tego całkiem przypadkiem. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego jak wyglądałem i że lata treningów zostawiły po sobie wyraźny efekt. Wyprostowałem się trochę bardziej, napinając barki.
- Skoro już mam być twoim płótnem, to wypadałoby chyba ułatwić ci pracę - rzuciłem z lekkim, prowokującym uśmiechem.
Sam fakt, że zrobiłem to właściwie po to, żeby ją podpuścić, bawił mnie bardziej niż powinien. Jeszcze kilkanaście minut wcześniej pilnowałem granic, a teraz stałem przed nią bez koszulki i świadomie dokładałem kolejną cegiełkę do tej naszej coraz mniej niewinnej gry.
- Co do łaskotek, to będziesz musiała to sama sprawdzić. Nie zamierzam zdradzać ci wszystkich swoich słabości pierwszego dnia.
Na temat dwóch randek parsknąłem cicho.
- Z tymi randkami trochę się rozpędziłaś, ale skoro już planujesz ślub, to cywilny - odpowiedziałem. - Ale kurwa bez żadnych gołębi i fontann z czekoladą. Masz już pierwszy punkt, zgodę na malowanie i pierwszą decyzję organizacyjną. Jak na jedną wizytę u wkurzającego sąsiada, to idzie ci podejrzanie dobrze.

Gabriela R. Blais
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Łaskawca.
Jeszcze.
W tym momencie, jak typowa kobieta, wyłapywała te słowa klucz. Nie brzmiało to zbyt optymistycznie i zapewne większość odpuściłaby sobie już ten niewinny winny flirt. Wolała jednak żyć w przekonaniu, że gdyby nie kontrolował siebie, to skończyliby u niego w sypialni. O ile miał tam łóżko, bo przy tym całym remoncie, to mógłby poszaleć i machnąć cały apartament za jednym razem. A spać w hotelu. Stać było go na taki luksus. Nie musiał tak jak ona chodzić po rodzinie i zajmować innym przestrzeń życiową.
- Wtedy nie pozbyłbyś się mnie. Lubię wyzwania. I nie spoczęłabym, gdybym cię nie zdobyła. - pewnie dla świętego spokoju już wtedy wziąłby z nią ślub, albo wyprowadził się do innego kraju. Tyle, że na nowo musiałby wtedy robić specjalizację, więc pozostał mu marny wybór.
- Za rączkę też mnie potrzymasz? - i znowu żartowała. Nawet wystawiła w jego kierunku swoją dłoń, ale oboje wiedzieli, że przy porodzie, to on będzie zajęty innymi sprawami. Ostatnie na co będzie miał czas, to jej komfort psychiczny. Jedynie pozostało jej się modlić, żeby szybko poszło. Niektóre kobiety ledwo przechodziły przez drzwi szpitala, a już dziecko było na świecie. Nie obraziłaby się, gdyby było tak samo w jej przypadku i koniec tematu.
Prawie zakrztusiła się powietrzem.
Zaskoczył ją. A widok wynagradzał wszelkie trudy tego remontu. Gdyby od samego początku, w ten sposób zaczął ich rozmowę, to nie musiałaby mu na wstępie grozić wiertarką. I nawet nie kryła się z tym, że jej się podobał. Phi, była niemal pewna, że on doskonale wie, jakie wrażenie robił.
- A o dniu nóg zapomniałeś? Wstydzisz się? Nie chcę pobrudzić ci spodni. - podpuszczała dalej, skracając pomiędzy nimi dystans. Ułożyła dłoń na jego bicepsie. Sunąc opuszkami palców po gładkiej skórze. Powinna pójść po farby. Wybrać do tej zabawy odpowiednie pędzle, ale szkoda było jej marnować jakąkolwiek sekundę. Jeszcze rozmyśliłby się i co?
- Użyłabym bezbarwnego lakieru, żeby wzorki były widoczne tylko pod odpowiednim kątem pod światło. Pęknięcia. Może nawet dodałabym kilka kawałków lustra, żeby optycznie powiększyć pomieszczenie. To chyba zbyt proste dla ciebie, co? Runy? Afrykańskie wzory? Kocie łapki? Co jest w twoim stylu? Jak ja, to możemy odbić zarys mojego ciała na ścianie. Jestem gotowa na to poświęcenie. - szeptała, dalej wodząc palcami po jego ciele.
- Taki już mój urok. Zamiast gołębi, to może motyle? A na pierwszy taniec Lady Gaga? A zamiast budki fotograficznej, to może spacer z alpakami? - w końcu zabrała dłoń, którą bezczelnie sunęła po zarysie jego mięśni. - To jak? Mam iść po farby, czy się obejdzie? - gdzie leżała granica? W którym momencie ją powstrzyma?
Ciekawe.

Alejandro Serrano
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
ODPOWIEDZ

Wróć do „#14”