ODPOWIEDZ
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie pokazała się wczoraj jako wzorowa wnuczka, nie respektując zasad, które we własnym domu narzuciła im babcia. Początkowo nie przypuszczała jednak, że mogliby zostać przyłapani, a później, kiedy takie ryzyko rzeczywiście się pojawiło, Debbie nie była już w stanie oprzeć się perspektywie bliskości Tracy’ego.
Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale kiedy obok miała akurat jego, całkowicie traciła dla niego głowę.
Był więc idealnym kandydatem do tego, aby przywieść go do rodzinnego domu, choć jeszcze lepszym byłby, gdyby odwzajemniał jej uczucia. Choć nie mówiła o tym na głos, McDowell coraz bardziej otwarcie podchodziła do tego, że sama mogła coś do niego czuć. Dostrzegała to, stopniowo też godząc się z tym faktem zamiast, wbrew temu, co podpowiadał rozsądek, wycofać się, nim będzie za późno.
Rzecz w tym, że pewne drobnostki w jego zachowaniu podpowiadały jej, że szansa na wspólne szczęście wcale nie musiała okazać się stracona.
Testowała go zatem trochę, a jednocześnie sama próbowała pokazać mu, co mogli wspólnie zbudować. Nie zaprosiła go tu po to, bo kiedy mówiła mu o wspólnym wyjeździe naprawdę chciała wyłącznie uniknąć upokorzenia, a jednak w jego trakcie doszła do wniosku, że mogła nieco lepiej to wykorzystać.
Odrobinę pomogła jej w tym babcia, choć rozmowa, którą rano z nią stoczyli była jedną z tych, które nawet Debbie mogła uznać za krępujące. Nie spodziewała się również tego, że Tracy mógłby otrzymać od starszej kobiety zapas prezerwatyw, a choć to również nie było do niej podobne, w tamtym momencie ugryzła się w język, postanawiając nie tłumaczyć, że przecież wcale ich nie potrzebowali, bo ona lepiej o wszystko zadbała.
Były to rzeczy, o których babcia nie musiała przecież wiedzieć.
Wolała też posłuchać tego, jak Tracy reagował w trakcie późniejszego p r z e s ł u c h a n i a. Analizowała każde jego słowo, starając się zrozumieć, czy w jego oczach także malowała się wizja wspólnej przyszłości.
To jednak odeszło w niepamięć, kiedy wieczorem w końcu dołączyli do nich rodzice Debbie, z którymi zjedli wspólną kolację. Nie zostawali na noc, ale mimo to babcia McDowell postanowiła przymknąć oko na to, iż wieczorem jej wnuczka od razu skierowała się do sypialni Raynotta. Cokolwiek powiedział jej rano, musiało spodobać jej się na tyle, iż postanowiła przymknąć oko na ich wspólne przewinienia.
Debbie przystanęła przy lusterku, rozpoczynając rozprawianie się z ciężkimi kolczykami, których czym prędzej chciała się pozbyć. — Będą strasznie rozczarowani, jak kiedyś im powiem, że ze sobą zerwaliśmy — odezwała się, obserwując w lusterku odbicie blondyna. Podpuszczała go trochę, w tym momencie chcąc jedynie sprawdzić jego reakcję.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy też nie popisał się jako gość, nie respektując zasad panujących w domu babci Debbie. Ale nic nie umiał poradzić w obliczu wczorajszej sytuacji, gdy został namówiony do złego, na które zresztą sam miał ochotę, nie potrafiąc oprzeć się będącej przy nim McDowell.
Ale jego chwila słabości poskutkowała poranną pogadanką. Na początek na temat została wzięta kwestia zabezpieczeń – Tracy z uwagą i szacunkiem słuchał tego, co mówiła mu babcia Debbie, mimo że doskonale to wszystko wiedział, nie miał przecież kilkunastu lat. Ale wysłuchał ją od początku do końca, grzecznie przytakiwał i przyjął p r e z e n t, zapewniając, że na pewno będą pamiętali o korzystaniu z niego, nawet jeśli gumki faktycznie zupełnie nie były im potrzebne.
Potem przyszła kolej na inny, trudniejszy temat, który dla Raynotta był wyjątkowo dużym wyzwaniem, ponieważ miał ostatnio spory mętlik w głowie, jeśli chodziło o Debbie i ich wspólną przyszłość. Ale teraz nie miał mówić tego, co sam czuł, a raczej to, co jej babcia chciała usłyszeć, dlatego starał się za bardzo nie przejmować się swoimi słowami i stworzyć obraz idealnego związku tak, aby nie postawić McDowell w trudnej sytuacji.
To jednak nie znaczy, że przez cały czas kłamał. Parę rzeczy, o których wspomniał, było prawdą, jeśli chodzi o inne, to jakaś jego część chciała, żeby był prawdą, ale powstrzymywał się przed sięgnięciem po to, bo nadal ciążyła mu przeszłość, która przypominała mu o tym, jak wiele bólu może pociągnąć za sobą związek.
– Myślisz, że tak bardzo mnie polubili? – zapytał wyraźnie z siebie zadowolony, uśmiechając się pod nosem. Był właśnie w trakcie rozprawiania się z koszulą, gdy zadał jej to pytanie. – Nie musisz się spieszyć z mówieniem im o tym, jeśli nie chcesz – dodał po chwili luźno, tym samym nie mając problemu z zasugerowaniem, że mógłby jeszcze kiedyś poudawać jej chłopaka i wybrać się z nią do jej rodziny. Nie czuł się dobrze z oszukiwaniem jej bliskich, tym bardziej, że naprawdę polubił jej rodzinę, ale jeśli miał w ten sposób pomóc Debbie…
Poza tym, rola jej chłopaka mogła mu się spodobać… W ten sposób mógł posmakować czegoś, co od pewnego czasu trochę go interesowało, ale nie chciał zaproponować tego na poważnie z oczywistych powodów. I co wywoływało w jego głowie jeszcze większy mętlik, on nie tylko odnajdywał się w tej roli, ale też czuł się w niej naprawdę dobrze. Podobało mu się to, jak McDowell od wczoraj o nim mówiła, jak się do niego odnosiła, spoglądała na niego i dotykała go przy innych. Było w tym coś czułego, czego od dawna w swoim życiu nie doświadczył i co w jej wykonaniu smakowało naprawdę dobrze.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie ten dzień pozostawił nieco skołowaną. Nie wiedziała już sama, co tak właściwie powinna myśleć, ponieważ wszystkie te słowa, które wydostały się dziś z ust Tracy’ego, były dokładnie tym, co sama pragnęła usłyszeć. Do niedawna wydawało jej się, że po prostu pragnęła mieć przy sobie k o g o k o l w i e k, kto skłonny byłby dla niej do takich deklaracji, a jednak teraz zaczynała uświadamiać sobie, że ta osoba wcale nie była jej aż tak obojętna.
Tym razem mogło już po prostu chodzić o to, że chciała słyszeć takie rzeczy od n i e g o.
Wiedziała jednak, że większość z nich nie była prawdą. Tracy nie był jej partnerem, a jego podejście do związków znacznie różniło się od tego, którym wykazywała się Debbie. Ona naprawdę pragnęła dla siebie czegoś poważnego, podczas gdy on cenił sobie swoją wolność.
Z tym akurat miała ochotę coś zrobić, choć jednocześnie nie była pewna, czy rzeczywiście zdoła.
Na razie dość ostrożnie badała grunt, jednocześnie otwarcie pokazując mu, jak mogła wyglądać ich codzienność. Już wcześniej na pewnych obszarach zachowywali się niczym para, a jednak pod wieloma względami czegoś im jeszcze brakowało. Była to między innymi ta bliskość, do której dzisiejszego wieczora Debbie uciekała się także w towarzystwie swojej rodziny. Musiała przy tym przyznać, że wyjątkowo jej się to podobało.
A Tracy musiał spodobać się im, co nie umknęło uwadze Debbie. To zaś wyłącznie utwierdziło ją w przekonaniu, że nie pomyliła się, dostrzegając w nim świetnego faceta. Teraz musiała już tylko zadbać, aby on dostrzegł w niej to samo.
Myślę, że mogli polubić cię bardziej niż lubią mnie — zażartowała, zerkając w jego stronę. Na moment zawiesiła spojrzenie w miejscu, w którym uporał się z rozpinaniem guzików, dopiero po chwili podnosząc je, aby spojrzeć blondynowi w oczy. Uśmiechnęła się zaczepnie, a później ściągnęła ku sobie brwi, zastanawiając się nad jego słowami.
Przygryzła lekko dolną wargę, a później nieznacznie pokręciła głową. — A później co? Będziesz przyjeżdżał tu ze mną na każde święta, nawet jeżeli dojdziesz do wniosku, że czas się ustatkować i kogoś sobie znajdziesz? — zapytała przekornie, bo nawet jeżeli w większości przypadków bywała nierozsądna, teraz właśnie rozsądkiem pragnęła się wykazać.
Poza tym wątpię, żeby twoja dziewczyna miała wtedy ochotę się dzielić. Ja bym nie chciała — i między innymi z tego powodu było jej tak przykro, kiedy zaprosił do siebie Ellen. Choć nie byli razem, już w tamtym momencie Debbie postrzegała go tak, jakby w pewnym stopniu był j e j. Gdy w tak dobitny sposób udowodnił, że się co do tego pomyliła, zrozumiała, jak wielką była idiotką.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Postawiła przed sobą bardzo trudne zadanie.
Przynajmniej częściowo, bo wcale nie musiała przekonywać Tracy’ego do tego, że byłoby mu z nią dobrze. To wiedział, a jednak mimo to nie potrafił postarać się o to, żeby ich relacja stała się czymś więcej. Było tak, ponieważ dawno temu postanowił sobie coś, co wcale nie powinno w tak znacznym stopniu odbić się na jego życiu. Nie powinien innych kobiet mierzyć miarą swojej byłej, a jednak udało jej się zranić go tak bardzo, że Raynott naprawdę bał się znów przed kimś otworzyć w takim stopniu. Nie chciał znów snuć planów z drugą osobą i słuchać jej obietnic, żeby na koniec znów zostać tylko ze złamanym sercem.
O wiele łatwiej było, gdy do znajomości z kobietami podchodził z dystansem i nie miał żadnych oczekiwań poza dobrą zabawą. W ten sposób chronił swoje serce.
Zaśmiał się, rozbawiony jej słowami. – Wydawali się bardzo w ciebie wpatrzeni i dumni – odparł, dostrzegając, że w jej rodzinie panowały ciepłe relacje, dzięki którym naprawdę przyjemnie spędzało się z nimi czas. Tracy nie żałował, że przyjechał tu razem z Debbie.
– Jeśli kiedyś chciałbym się ustatkować, to tylko z tobą – wyznał zaskakująco szczerze, spoglądając teraz na Debbie. Była idealnym materiałem na partnerkę i wiedział, że pewnie byłby z nią szczęśliwy, ale przez to, na jakie życie się zdecydował, nie mógł pozwolić sobie na związek z nią czy z kimkolwiek innym. Pomijając już kwestię jego postanowienia, które honorował do dziś, była jeszcze jedna, która go gryzła, gdy myślał o tym, że być może mógłby się z kimś w końcu związać. Po latach samotnego życia, w którym nie musiał myśleć o drugiej osobie, bał się, że nie umiałby już odnaleźć się w związku i w końcu skrzywdziłby swoją partnerkę. W końcu przyzwyczaił się do tego, że robił wszystko, na co tylko miał ochotę i nie miał pojęcia, czy umiałby się od tego odzwyczaić.
Dlatego mógł tylko powiedzieć Debbie, jak bardzo ją cenił i że była dla niego ważna, ale nie mógł niczego jej obiecać. Ich obecny układ był najbezpieczniejszą opcją, jaką mógł jej dać, ponieważ teraz nie mieli wobec siebie żadnych oczekiwań i nie mieli się rozczarować.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała, że z nim nie miało być łatwo. Wiedziała też, że Tracy miał swoje przekonania co do związków i raczej tak prosto nie miał ich zmienić. Z tyłu głowy miała też myśl o tym, że sama miała za sobą niezliczoną ilość związków, a każdy z nich zakończył się fiaskiem, więc może jednak to w niej było coś, czego nie dało się pokochać.
W umyśle Debbie rozbrzmiewało wiele wątpliwości, których sama nie potrafiła zagłuszyć, a jednak Raynott miał w sobie coś, dzięki czemu sprawiał, że przy nim czuła się choć trochę pewniej. Nie umiała tego wyjaśnić, a jednak sposób, w który na nią patrzył, sprawiał, że nie bała się mu zaufać.
Miała wrażenie, że on jako jedyny jej nie oceniał, a przez to pragnęła dać tej relacji szansę na nieco poważniejszych zasadach. Jedyne, względem czego miała wątpliwość to to, czego mógł pragnąć o n.
Po tym, jak skończył mój brat, to wcale nie tak trudno ich zadowolić — przyznała, nieznacznie wzruszając przy tym ramionami. Poruszyła kwestię, o której niemal z nikim nie rozmawiała, ponieważ sama zbyt dobrze nie pamiętała swojego starszego brata.
Kiedy zapadł się pod ziemię, Debbie była jeszcze dzieckiem, a jej rodzina traktowała rozmowy o nim jako temat tabu.
I być może Debbie również miała to zrobić, choć to nie wynikało dzisiaj ze wstydu. Przesądziło o tym wyłącznie to, co chwilę później usłyszała z ust Raynotta, a co sprawiło, że teraz już całkowicie obróciła się w jego stronę i wbiła w niego uważne spojrzenie. Zastanawiała się, czy powinna w ogóle pociągnąć ten temat dalej, ale skoro Tracy sam stworzył jej ku temu okazję, dlaczego miałoby nie być warto?
Myślisz o tym czasem? — zapytała, nie będąc w stanie pozbyć się wrażenia, że serce za moment wyskoczy jej z piersi. Bała się tej odpowiedzi, ale wcale nie dlatego, że obawiała się, iż mógłby właśnie ją uznać za niedostatecznie dobrą. Jego słowa przeczyły czemuś takiemu, ale jednocześnie nie wykluczały scenariusza, według którego Tracy nigdy nie miał zapragnąć swojej codzienności zmienić.
Jeśli nie brał tego pod uwagę, sprawa z daniem sobie szansy wydawałaby się całkowicie przegrana.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tracy znajdował się obecnie w dziwnym położeniu. Niby chciał spróbować i dać realną szansę swojej relacji z Debbie, ponieważ czuł, że ona tego również chciała. Obecnie było mu z nią naprawdę dobrze, już tak właściwie żyli jak para, tylko bez pewnych oczekiwań, które pociągają za sobą presję i obawy. A w przypadku Raynotta było ich wiele, bo nie miał pojęcia, czy jeszcze odnalazłby się w związku. Co jeśli któregoś dnia popełniłby błąd i ją zawiódł? Nie chciał jej tego zrobić, dlatego utrzymanie ich relacji w obecnym kształcie mogło być bezpieczniejsza.
Kolejna sprawa dotyczyła tego, że chciał chronić również siebie. Choć nie sądził, że McDowell miała go skrzywdzić, to czy na pewno mógł zaufać jej w pełni? W końcu swojej byłej narzeczonej również nie podejrzewał o to, że kiedyś mogłaby złamać mu serce, a jednak to właśnie ona zadała mu najboleśniejszy cios w życiu, a jakby tego było mało, poniżyła go przed innymi. W dodatku zostawiła go z masą pytań, na które odpowiedzi być może pomogłyby mu ruszyć naprzód, ale niestety teraz już nie miał ich otrzymać, ponieważ od wielu lat nie mieli ze sobą kontaktu.
Pojawiła się jednak kwestia, która go zaintrygowała i o którą zamierzał zapytać, ale zanim zdążył to zrobić, temat zdążył się zmienić. Być może wróci do tego jeszcze przy innej okazji, ponieważ Debbie powiedziała coś, co było dla niego zastanawiające. Tym bardziej, że wcześniej nie poruszała z nim tematu swojego brata i podczas dzisiejszej kolacji też nikt o nim nie wspomniał, co teraz Raynottowi wydało się dziwne.
Powiedział tamte słowa luźno, może chcąc, żeby zawisły w powietrzu, ale niekoniecznie planując temat rozwinąć. Debbie jednak postanowiła inaczej, a Tracy poczuł, że znalazł się pod ścianą, spoglądając teraz w oczy brunetki, która chciała wyjaśnień i zasługiwała na nie. – Czasami – odparł krótko, nie będąc w stanie w tej chwili powiedzieć więcej, bo choć zastanawiał się nad tym już od pewnego czasu, to wciąż nie zdołał znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.
Nie mógł przestać się wahać, bo naprawdę chciał życia u boku Debbie, ale miał tak wiele obaw, że nie umiał sobie na to pozwolić. Nie chciał być zraniony, ale przede wszystkim chyba nie chciał zranić jej, a czuł, że może to zrobić… Albo ją rozczarować, jak najwyraźniej swoją byłą narzeczoną.

Debbie McDowell
30 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie ani przez sekundę nie podchodziła do niego tak krytycznie, jak on podchodził do samego siebie. Nie sądziła, że mógłby chcieć ją zranić, dlatego była przekonana, że gdyby dali sobie szansę, między ich dwójką mogłoby zrodzić się coś naprawdę pięknego.
Jedynym kłopotem zdawało się być to, iż nie była w stu procentach pewna, czy Tracy na pewno tego c h c i a ł.
Coraz wyraźniej rozumiała jednak, że czegoś takiego pragnęła ona, dlatego zdecydowała się zrobić coś, aby sprawdzić, czy mieli na to w ogóle szansę. Jeśli ta istniała, McDowell zamierzała ją wykorzystać, a jeśli nie… Musiała dać sobie możliwość przyzwyczajenia się do myśli o tym, że ona sama nie znaczyła dla niego aż tak wiele.
To złamałoby jej serce, jednak gdyby dał jej to do zrozumienia, w końcu musiałaby się wycofać.
Tracy jednak nie byłby sobą, gdyby znów nie zaczął mieszać jej w głowie. Odkąd tu przyjechali, Debbie wydawała się jeszcze bardziej pewna swego, bo przecież już wcześniej patrzył na nią w ten szczególny sposób, a teraz jeszcze pośród jej rodziny zachowywali się niczym prawdziwa para.
Wydawało jej się zatem, że przy odrobinie starań tak właśnie mogłaby wyglądać ich codzienność, a jednak coś w jego głosie sprawiło, że teraz nie była już tego taka pewna.
Przyglądała mu się teraz uważnie i biła się z myślami. Zbierała się na odwagę, aby zapytać go, co go przed tym powstrzymywało, ale dziwne uczucie gorąca, które rozlało się po jej ciele, ostatecznie ją przed tym powstrzymało. Jeśli miało to coś wspólnego z nią, nie chciała o tym wiedzieć.
Zaplotła za ucho niesforny kosmyk włosów, a później uśmiechnęła się kącikiem ust. — I tak byś sobie ze mną nie poradził — zawyrokowała, starając się przywrócić rozmowę do luźnego tonu. — Musiałbyś kupować mi kwiaty, zabierać do ładnych miejsc, prawić komplementy… — wymieniła, co mogłoby stanąć mu na drodze, kiedy wróciła do pozbywania się biżuterii.
Nie mówiła prawdy. Choć teraz próbowała sobie żartować, naprawdę umiała wyobrazić go sobie w związku i nie rozumiała, czemu aż tak się przed tym opierał.

Tracy Raynott
38 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może dostrzegała więcej niż on, a może wręcz przeciwnie, nie znała go dość dobrze. Tracy jednak nie ufał sobie dostatecznie, aby zaangażować się z Debbie w związek, ponieważ miał zbyt wiele wątpliwości. Mniej niż jeszcze nie tak dawno temu, więc to nie tak, że nie próbował przekonać się do zmiany podejścia, ale nadal były rzeczy, które nie dawały mu spokoju, przez co nie potrafił zaryzykować. Być może więcej czasu pomoże mu pokonać te przeszkody, ale… mógł też zrozumieć, że faktycznie nie nadawał się do związków.
Problem jednak nigdy nie leżał po jej stronie, a jedynie w nim samym.
Dlatego mógł popełnić błąd, że o swoich przemyśleniach powiedział McDowell, ale znów odezwał się w nim egoizm i chęć zatrzymania jej przy sobie obietnicą czegoś, co wcale nie musiało się wydarzyć. Był wobec niej nie w porządku, co uderzyło w niego dopiero teraz, gdy przyjrzał się jej i zobaczył się malującą się na jej twarzy niepewność. Obserwując o coś ścisnęło go w żołądku i sprawiając, że był teraz na siebie zły.
– Prościzna – odparł i uśmiechnął się łobuzersko po tym jak Debbie zmieniła temat, choć sam myślami pozostał przy poprzednim. I myślał o nim także wtedy, gdy pozbawił się koszulki, którą odłożył na znajdujące się nieopodal krzesło, przy którym na chwilę przystanął w zamyśleniu. Bił się ze swoimi myślami, zastanawiając się nad tym, czy powinien jeszcze wracać do tamtego tematu, ale czując, że jeśli tego nie zrobi, może popełnić błąd, postanowił się odezwać. Najpierw jednak odetchnął głośniej.
– A ty o tym myślisz? – zapytał w końcu i obejrzał się, żeby popatrzeć na McDowell. Ustalili, że jemu chodziła po głowie ich wspólna przyszłość, ale przecież nie miał pojęcia, co ona o tym myślała. Mógł się domyślać, ale w tej chwili domysły były już chyba niewystarczające. Musiał dowiedzieć się, jakie było jej zdanie na ten temat i czego ona chciała.
Być może szczera rozmowa z Debbie pozwoli mu ruszyć z miejsca i wreszcie podjąć jakąś decyzję, bo dotarł chyba do limitu tego, co mógł ustalić sam ze sobą, przez co od pewnego czasu chodził w kółko i cały czas wahał się, nie potrafiąc podjąć żadnej decyzji.

Debbie McDowell
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”