ODPOWIEDZ
42 y/o
For good luck!
193 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
The greatest trick the Devil ever pulled was convincing the world he didn't exist.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiMagiczny/Pył
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Big Kahuna rzecze: wiatr we włosach, benzyna w żyłach...

...ból w plecach, dziura w portfelu.

Miesięczna wyprawa na motocyklu po Kanadzie, Alasce i północnych Stanach Zjednoczonych była czymś, czego potrzebował. Nawet jeśli wykończyła go fizycznie, a kręgosłup wypluł wszystkie możliwe przepukliny, jakie mogły się w nim pojawić, to przewietrzenie głowy w ten sposób poukładało mu myśli. No i dało poczucie siły i niezniszczalności, bo nawet jeśli nabawił się rys i pęknięć, to przetrwał. Przejechał na motocyklu deszcze, burze, upały, słońce i wrócił. Ze zmierzwioną brodą, potarganymi włosami, śmierdzący, ale szczęśliwy. Trochę jak dzieciak, który skończył zabawę w błotnej kałuży.
Zatrzymał motocykl na parkingu niedaleko wodospadu Niagara. Swoją długą wyprawę zaczął właśnie od tego miejsca, tylko wtedy podziwiał wodospad z drugiej strony, a teraz uznał, że taka klamra, jakkolwiek romantyczna by nie była, pasowała do całości. Wyprawa po odkupienie własnej duszy albo rozgrzeszenie samego siebie z czegoś, na co tak naprawdę nie miał wpływu w przeszłości.
Wolność...
Zgasił silnik, ściągnął kask z głowy i zsiadł z motocykla dość nieporadnie, nawet przy jego posturze. Zastałe stawy dały o sobie znać, a przyjemne zmęczenie całego ciała pulsowało w mięśniach, tworząc przedziwną mieszankę. Marzył o prysznicu i wygodnym łóżku, a jednocześnie czuł się, jakby narodził się na nowo.
Spojrzał na śpiwór i posłanie zwinięte w jeden ciasny rulon, zamontowane na tylnym siedzeniu motocykla, na wierzchu jego podróżnej torby. Poklepał go dłonią w rękawiczce, a z materiału poderwały się tumany kurzu, które go rozbawiły. Nagromadzona historia do opowiadania...
Spojrzał na zegarek z jeszcze większym uśmiechem.
- Phat, you bastard... To ja przejechałem tysiąc kilometrów na strzała, żeby zdążyć, a Ty się spóźniasz? Brachu! - mruknął pod nosem i potrząsnął głową, rozrzucając posklejane włosy, kiedy usłyszał dźwięk nadjeżdżającego moto.

Bro...
35 y/o
For good luck!
189 cm
strażak Toronto Fire Station 132
Awatar użytkownika
Success is not the ultimate goal, and failure is not the end of the world. What matters most is the courage to keep going.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Phatsa miał dzisiaj swoje upragnione wolne. Nie pamiętał kiedy ostatnio mógł sobie pozwolić na odpoczynek, ale nie narzekał! Kocha swoja pracę, gdyby było inaczej to nie pracował by w tak wymagającym sektorze jakim są służby. Pracował dla ludzi i ich bezpieczeństwa, ale z drugiej strony sam potrzebował odpoczynku. Nie ma co ukrywać, że nie robi sie coraz młodszy, chociaż jego ciało jest utrzymane w najlepszej kondycji. Musi tak być, bo niesprawny i bez kondycyjny strażak to kolejne utrudnienie dla teamu, a nie pomoc. Trzeba działać sprawnie i szybko, bo od tego zależy zdrowie czy życie osoby lub osób znajdujących sie na miejscu pożaru. Wiele ryzykował, doskonale o tym wiedział, ale taka drogę sobie wybrał. Nie czuje sie jak jakiś superbohater, co to to nie! Chociaż czasem takie moce by sie przydały, aby nie bać sie wejść w ogień i nie ryzykować utratą zdrowia czy nawet życia, bo to w pracy strażaka jest codziennością. Sam dużą ilość razy ucierpiał, raz mocniej, a czasem tylko draśnięcie czy oparzenie, po tym drugim miał kilka małych blizn. Ogień jest nieprzewidywalny.
Korzystając z dnia wolnego musiał pozałatwiać sporo spraw urzędowych. Cholera. Nie sądził, że tak zaniedbał pewne rzeczy. Na szczęście nie były to żadne zaległości finansowe, bo tego pilnował. Były to różne pisma, które musiał odebrać z placówek lub wysłać odpowiedzi. Wiadomo jak to wygląda w urzędach. Kolejki, zawsze cos nie pasuje, ale jemu sie udało. Trochę mu to zajęło i dopiero, gdy było już dość późno zorientował sie, że spóźnił sie na umówioną przejażdżkę w Maxem.
Zaklął w myślach i szybko wrócił do domu. Przebrał sie w odpowiednie ciuchu na motor. Miał cały profesjonalny komplet. Kolejne odpowiedziane podejście do jazdy. Nie chciał sobie narobić problemów, bo na drodze różnie bywa. My możemy jechać bezpiecznie, ale znajdzie sie jakiś idiota, za przeproszeniem, i zrobi nam krzywdę, a jemu nic sie nie stanie.
Na miejsce przyjechał spóźniony.
- Cholera stary, wybacz. Byłem w urzędzie i tak czas mi zleciał, że z niego wychodziłem już spóźniony - powiedział, kiedy zaparkował obok Maxa i zdjął kask. - Część, dobrze cię widzieć - tym razem powiedział z uśmiechem.

Max Keale
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
42 y/o
For good luck!
193 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
The greatest trick the Devil ever pulled was convincing the world he didn't exist.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiMagiczny/Pył
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Mordko, ja właśnie zrobiłem siedemset kilometrów i się nie spóźniłem... - odpowiedział, przeczesując dłonią poplątane kudły, ale zaraz wyszczerzył się po wilczemu i porwawszy w ramiona Pata, przyciągnął go do siebie, rechocząc jak głupi.
Phatsa nie widział takiego Maxa chyba nigdy. Poznał go w którymś z barów dla motocyklistów jako nieco wycofanego, melancholijnego gościa, który niewiele mówił o swojej przeszłości, a zapytany o to, czym się zajmował, zawsze odpowiadał: A takie tam...
Natomiast pieniądze się go trzymały, to było jasne i pewnie niejeden z ziomków od motocykli uważał, że musi zajmować się czymś nielegalnym. Nic bardziej mylnego!
- Nie spinaj się tak... Chociaż lepiej przyjąłbym spóźnienie z powodu kobiety. - puścił mu oczko i znowu zarechotał zaraźliwie. - Miałem dzisiaj fart, jak ta lala... Łoś wyskoczył mi pod koła i skubany nie poznał niedźwiedzia.
Oczywiście misiak był odnośnikiem do niego samego.
- Stanął jak głupi na środku drogi i czekał na mnie, jak na swoje przeznaczenie! - znów krótki śmiech. - He, he... Jakoś go wyminąłem, na poboczu. Mało się nie wyłożyłem, ale jestem. Tylko buta przytarłem.
I zadarł nogę, opierając ją na siedzisku swojego motocykla. But rzeczywiście był przytarty na tyle, by nawet wystawał z niego mały palec. Więc chyba jednak Pat miał rację z tą odzieżą ochronną. Lepiej jest ją mieć na sobie nawet w upalne dni. Chociaż skłamałby, gdyby powiedział, że Max sam nie jeździł latem częściej na zdrapkę niż w pełni ubrany.
Dzisiaj bardziej przypominał wojownika szos z Mad Maxa niż wygadanego gostka ze sceny, potrafiącego czarować zarówno dziewczyny, jak i widownię swoimi sztuczkami, ale mordka mu się uśmiechała bez przerwy.
Hey Mate!
35 y/o
For good luck!
189 cm
strażak Toronto Fire Station 132
Awatar użytkownika
Success is not the ultimate goal, and failure is not the end of the world. What matters most is the courage to keep going.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Phatsa pozwolił się przytulić ze śmiechem.
- Widzisz jak to jest, kiedy idziesz do urzędu? Ty przejechałeś setki kilometrów, a ja ledwo zdążyłem załatwić jedną rzecz i to tak rzutem na taśmę - powiedział, chociaż jeszcze niedawno był wściekły, bo ta babka w tym urzędzie chyba chciała zrobić mu na złość. Sam nie wiedział. Może to jakaś wewnętrzna zasada w urzędach i innych placówkach państwowych? Nie da się załatwić niczego szybko, bo…sam nie widział po co, ale tak to wyglądało z jego perspektywy, pewnie nie tylko z jego. Rozumiał papierologię i wszystko musiało się zgadzać, aby niebyło potem problemów, jednak te panie w większości nie mówią co jest nie tak, a jak powiedzą to z wielką łaską lub z tekstem „wszystko jest na stornie internetowej, niech sprawdzi”, cóż – nie dziękuje za brak pomocy. Nie wszystkie panie są takie, ale Phatsa ma to „szczęście”, że zawsze trafia na te panie, które powołanie do pracy z ludźmi ominęło szerokim łukiem.
Spojrzał na mężczyznę sceptycznie.
- Dobrze, że mieć marzenia, mój drogi misiaczku, dobrze mieć marzenia - zaśmiał się klepiąc Maxa po ramieniu. No cóż, Phatsa od dawna nie miał nikogo w swoim życiu, ale to był jego wybór. Po prostu nie miał czasu na randki, a ta początkowa faza poznawania się jest bardzo ważna. Dla Phatsy nie liczy się płeć w końcu jest biseksualny i nigdy się z tym nie ukrywał, bo to nie jest powód do wstydu. Nie rozumiał jak ludzie mogą wywoływać na innych taką presję, że ukrywają swoją orientację, jeśli nie jest ona heteroseksualna. Niby czasy się zmieniają i ludzie o innej orientacji mają lżej, ale zawsze i nie wszędzie. - No widzisz, wiedział z kim się mierzy i nie ruszył na ciebie, a but to mała cena- zaśmiał się, chociaż to nie było bezpieczne. Łosie to cholernie wielki zwierzaki i mogą zrobić krzywdę, zwłaszcza na motorze, ale nie jesteśmy w stanie pewnych sytuacji uniknąć czy przewidzieć.

Max Keale
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
42 y/o
For good luck!
193 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
The greatest trick the Devil ever pulled was convincing the world he didn't exist.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiMagiczny/Pył
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zupełnie inaczej jeździ się na motocyklu, kiedy ktoś na Ciebie czeka, a inaczej, kiedy w domu jest pusto. Jeszcze inaczej, kiedy świat wydaje się walić i cię szczerze nienawidzić. Kahuna dobrze o tym wiedział. A temat marzeń... Uśmiech Maxa przez moment wydawał się mniej szczery, mniej wielki i mniej od serca. Pokiwał głową, nie komentując tego tekstu, ale żartobliwa atmosfera zdecydowanie opadła.
- Tak, zawsze marzyłem o własnym łosiu, ale ten się jakoś nie chciał zapakować na tył! - zażartował, zupełnie świadomie odpływając od rzeczywistego tematu.
Dziewuchy... No cóż, na nie trzeba było uważać, ale przecież bez przesady! Nawet jeśli nie widziało się siebie w związku, to na świecie pełno było dziewczyn, które tego też nie oczekiwały. Podobno... Gdzieś na pewno!
- Zdecydowanie musisz rzadziej chodzić do urzędów. - powiedział i przeciągnął się tak, że aż zatrzeszczały stawy.
Jeszcze chwilę się rozciągał, wiedząc, że ta wyprawa odbije się na nim jutro na pewno. Jak już opadnie adrenalina, będzie spał jak zabity trzy dni. Przydałoby się miłe towarzystwo w tym spaniu, ale z braku laku...
- Na wyjeździe odpaliłem Maplindera... Tylko ustawiłem sobie lokalizację na Toronto. W ogóle moglibyśmy zabrać jakieś dziewczyny i pojechać sobie na Hawaje! Coraz częściej za nimi tęsknię, wiesz? - spojrzał na Phatsę, szukając aprobaty, po czym zaśmiał się lekko, by zaraz zarechotać, przekonany o tym, że namówił kumpla. - Nawet nie musimy brać dziewczyn, Hawajki są takie fajne i kształtne! Szczególnie te rodowite! Hehe!
Siadł na siodle swojego motocykla, wykorzystując go jako krzesło do rozmowy.
- Dobra, opowiadaj, co się działo w mieście przez ten miesiąc? Czekaj! - powstrzymał go gestem, zanim zaczął opowieść. - Jakieś piwo gdzieś tutaj złapiemy?
buddy!
35 y/o
For good luck!
189 cm
strażak Toronto Fire Station 132
Awatar użytkownika
Success is not the ultimate goal, and failure is not the end of the world. What matters most is the courage to keep going.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Phatsa czasem wracał pamięcią do tych „starych czasów”, o których wiele osób wspomina ze[MAX]
Czy człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do samotności w każdym możliwym aspekcie swojego życia? Jest to bardzo trudne pytanie, na które nie da się czasem odpowiedzieć, jest to po prostu trudne lub nie chcemy tej myśli do siebie dopuścić, ale czy Phatsa się tak czuł? Czy wychodził z domu pod byle pretekstem, aby w nim nie przebywać? Boże, nigdy! Ma cudowne psiaki i dom to jest jego azyl, przystań, w której odpoczywa. Jego dyżury w jednostce strażackiej bywają bardzo wyczerpujące i sporo się dzieje, a młodzieniaszkiem już nie jest, choć jego organizm jest bardzo wytrzymały, bo o niego dba, jednak potrzebuje odpoczynku, czasem więcej, czasem gorzej. Takie jest życie i od pewnych wydarzeń trzeba się przyzwyczaić, a do swoich decyzji i ich konsekwencji musimy się przyzwyczaić. Brzmi to filozoficznie, ale czy właśnie tak nie jest? Wszystko ma swoje konsekwencję i on wie o tym doskonale. Dlatego dla niego jego urodziny nie istnieją.
Zaśmiał się.
- Wszystko przed tobą, tylko pytanie czy zmieści ci się do salonu - mówił rozbawiony patrząc na Maxa. Posiadanie zwierzaka jest cudowne, on o tym wie. Zdecydował się na to jakiś czas temu i nie żałuje, choć obawiał się tego, że maluchy mogą mieć ciężko podczas jego nieobecności. Na szczęście radziły sobie idealnie.
- Unikam ich jak ogania, ale czasem muszę - mówiąc to skrzywił się brzydko. Wiele jest w stanie zrozumieć, naprawdę, ale opieszałości i chamstwa nie jest w stanie. Te osoby mają kontakt z ludźmi i oni nie przychodzą po byle co, tylko z poważnymi sprawami.
- Też odpaliłem, ale chyba z nudów - zaśmiał się. - Bardzo chętnie, ale nie wiem czy będzie to możliwe w najbliższym czasie, bo mamy braki w jednostce – chętnie wyjedzie, aby zmienić otoczenie, jednak na razie nie jest to możliwe. - Chcesz zabrać jakieś obce dziewczyny? - Zapytał zdzwiony patrząc na Maxa, Phatsa nie jest taki odważny. - Jesteś okropny, ale nie wątpię, że są piękne - dodał z uśmiechem.
Zastanowił się przez chwile.
- Nie, w zasadzie to niewiele, jak to w Toronto, ale chyba złej osoby pytasz, bo ja tylko do pracy chodzę - zaśmiał się. - Niedaleko jest bar, ale ja odpadam jeśli chodzi o picie - odparł.

Max Keale
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
42 y/o
For good luck!
193 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
The greatest trick the Devil ever pulled was convincing the world he didn't exist.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiMagiczny/Pył
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Przecież mają też bezalkoholowe! - pokręcił głową i poprawił się na siodle swojego motocykla.
Krzyż i pośladki od razu zaprotestowały bólem wywołanym zmęczeniem po wycisku, jaki dał sobie przez całą wyprawę. Ale stanie było mniej wygodne... Albo nudne...
- No jak są miłe... To czemu nie. Tydzień frajdy na wakacjach. Przecież nie musisz być z kimś w związku, żeby Ci pomasował plecy. - poruszał przy tym brwiami w górę i w dół, przyglądając się kumplowi.
Wspólna przejażdżka byłaby super, ale ostatecznie był tak wymordowany, że nawet to piwo mogłoby się skończyć szybkim zapadnięciem w sen. Pogadają sobie chwilę, a potem może Pat odprowadzi Maxa do jego domu. To też w porządku deal.
- Myślałem, że do straży ludzie się garną! Podobno ostatnio dziewczyny bardzo chcą w niej służyć. - wrócił do wątku niedoborów personelu w pracy. - To nie jest tak, że nie ma miejsc w akademii?
Zapytał, lekko zaskoczony, bo o ile wiedział, że przez kryzys zaufania do policji coraz mniej młodzieży chciało pracować w takich służbach, to jednak strażacy dalej cieszyli się bardzo dużym szacunkiem. Ale pewnie, jak coś jest źle zarządzane, to nawet i ludzi zabraknie.
- Obyśmy w takim razie nie mieli jakiegoś kryzysu wystawiającego na próbę cały system. Wyobrażasz sobie wielki pożar pochłaniający połowę miasta? Matko, jak to dobrze, że nauczyliśmy się lepiej budować i zabezpieczać! - pokręcił głową na samą myśl o takim żywiole. - Ale dalej wydaje nam się, że jesteśmy względnie bezpieczni, a czasem wystarczy brak prądu albo wirus, żeby ludzie zaczęli wariować.
Umilkł na chwilę, czując, że właściwie oddala się od sensu ich dzisiejszego spotkania.
- Tak właściwie, to pytałem bardziej o to, co u Ciebie, niż o Toronto...
Phatsa Shinawatra
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”