Kiedy usłyszałem o policjancie, to na moment przestałem interesować się instrukcją. Uniosłem głowę i zmrużyłem lekko oczy. Sama informacja o tym, że poznała jakiegoś faceta, jeszcze nie była szczególnie alarmująca. Bardziej zainteresowała mnie część, w której określiła go mianem bałwana, a zaraz potem przyznała, że coś ją do niego ciągnęło. Właśnie w taki sposób zaczynały się zazwyczaj historie, przy których później siedziałem z nią i zastanawiałem się, dlaczego nie mogła zainteresować się kimś normalnym.
-
Policjant, bałwan i jeszcze brat chłopaka twojej kuzynki - podsumowałem, wyliczając kolejne rzeczy na palcach. -
Ty naprawdę nie potrafisz znaleźć sobie kogoś, kto nie przychodzi od razu z całą instrukcją obsługi i drzewem genealogicznym?
Uśmiechnąłem się pod nosem, ale szybko wróciłem wzrokiem do elementów regału. Przesunąłem po podłodze kilka desek, próbując znaleźć te oznaczone odpowiednimi numerami. Oczywiście połowa naklejek była przyklejona w miejscach, w których trzeba było ich szukać przez dobre kilka sekund.
Nie miałem zamiaru od razu skreślać faceta tylko dlatego, że Audrey nazwała go bałwanem. Gdybym oceniał ludzi wyłącznie na podstawie tego, jak ona ich określała podczas pierwszych spotkań, to prawdopodobnie połowa Toronto znalazłaby się na mojej czarnej liście. Z drugiej strony pamiętałem Noah zdecydowanie zbyt dobrze i to ile czasu zajęło jej dojście do momentu, w którym naprawdę zrozumiała, że powrót do niego byłby najgorszym możliwym pomysłem. I właśnie dlatego automatycznie zapaliła mi się w głowie lampka ostrzegawcza.
-
Lepszy od Noah to jednak wyjątkowo nisko ustawiona poprzeczka - stwierdziłem. -
Ja też jestem lepszy od Noah, Ash pewnie też jest lepszy od Noah. Ten regał prawdopodobnie również. - Parsknąłem cicho śmiechem i sięgnąłem po śrubokręt. -
Ale jak już coś z tego będzie, to chcę go poznać - dodałem po chwili. -
I nie patrz tak, nie zamierzam urządzać mu przesłuchania.
Nie potrafiłem udawać, że nie obchodziło mnie, z kim się spotykała. Audrey była jedną z tych osób, które znałem praktycznie od zawsze. Widziałem ją w dobrych momentach i wtedy, gdy podejmowała decyzje, za które później sama miała ochotę się udusić. Wiedziałem, że nie potrzebowała starszego brata, ojca ani kolejnego człowieka mówiącego jej, jak powinna żyć. Nie zamierzałem więc decydować za nią. Mogłem jednak sprawdzić, czy kolejny facet nie był kompletnym idiotą.
Jej kolejne pytanie sprawiło, że tym razem naprawdę zatrzymałem dłoń nad śrubką. Uśmiechnąłem się lekko, bardziej z rozbawienia niż zakłopotania. -
O, czyli jednak przesłuchanie działa w obie strony? - zapytałem.
-
Nikogo konkretnego - odpowiedziałem w końcu. -
Znaczy, spotykam ludzi. Czasem z kimś wychodzę lub flirtuję, ale to nic poważnego. - Wkręciłem pierwszą śrubę i sprawdziłem, czy deski rzeczywiście znalazły się w odpowiednim położeniu. -
Chyba nie jestem teraz najlepszym materiałem na chłopaka - dodałem po krótkiej chwili. -
Jak nie trening, to mecz, siłownia albo jakiś wyjazd. A kiedy już mam wolne, to mój mózg i tak potrafi analizować, co zrobiłem źle na ostatnim treningu. W chuj romantyczne.
Prawda była taka, że łatwiej przychodziły mi krótkie znajomości. Nie musiałem wtedy tłumaczyć, dlaczego zmieniałem plany przez dodatkowy trening albo dlaczego czasami po przegranym meczu potrzebowałem kilku godzin, żeby w ogóle mieć ochotę rozmawiać z drugim człowiekiem. Hokej zajmował zdecydowanie więcej miejsca w moim życiu niż powinien, ale sam na to pozwalałem.
-
Poza tym nadal czekam na milionerkę, która będzie utrzymywać mnie po zakończeniu kariery - dodałem. -
Mam wymagania.
Wróciłem do instrukcji, ale kolejne wyznanie Audrey sprawiło, że spojrzałem w jej stronę niemal natychmiast.
-
Czego chce twoja matka? - Początkowo naprawdę pomyślałem, że źle usłyszałem. Oparłem łokcie na kolanach i przez moment próbowałem zrozumieć, jak w dwudziestym pierwszym wieku można było dojść do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem problemów własnej córki będzie znalezienie jej męża. Z drugiej strony mówiliśmy o Cordelii. To właściwie wystarczało za wyjaśnienie.
-
Dobra, cofam pytanie. To twoja matka - powiedziałem i pokręciłem głową. -
Pewnie już ma arkusz w Excelu z kandydatami, dochodami, wykształceniem i wynikami badań. - Zaśmiałem się krótko, ale po chwili spoważniałem. -
Tylko mam nadzieję, że wiesz, że samo to, że ona kogoś znajdzie, wcale nie oznacza, że musisz zrobić absolutnie cokolwiek - dodałem. -
Możesz się z nim spotkać, możesz go poznać i powiedzieć, żeby spierdalał. To nadal twoje życie.
Zacisnąłem lekko usta. Nie chciałem wtrącać się w jej relację z matką. Sam doskonale wiedziałem, jak wyglądało życie z rodzicem, który uważał, że wiedział lepiej, jak powinieneś wykorzystać własną przyszłość. Ojciec nigdy nie próbował wybrać mi żony, ale wybierał za mnie wystarczająco dużo innych rzeczy.
-
A jak już naprawdę będzie chciała urządzić ci małżeństwo, to kandydat najpierw przychodzi do mnie - dodałem. -
Sprawdzę jego kondycję, refleks i zdolność przyjmowania ciosów.
Przez chwilę jeszcze próbowałem dopasować jeden z elementów regału, ale ostatnie pytanie Audrey sprawiło, że całkowicie straciłem zainteresowanie meblem. Odetchnąłem powoli.
-
Tak - odpowiedziałem po chwili. -
Myślę, że dasz radę. - Przesunąłem dłonią po karku, szukając właściwych słów. -
Tylko chyba nie powinnaś oczekiwać od siebie, że nagle będziesz podchodziła do tego dokładnie tak samo jak przed Noah.
Nie byłem żadnym ekspertem od związków. Właściwie byłem prawdopodobnie ostatnią osobą, która powinna udzielać komukolwiek porad dotyczących miłości. Wiedziałem jednak, jak wyglądało życie z czymś, co siedziało z tyłu głowy i zmuszało człowieka do analizowania każdego błędu.
-
Jak ktoś raz porządnie rozwali twoje zaufanie, to później człowiek patrzy na pewne rzeczy inaczej - powiedziałem. -
Ale to nie znaczy, że każdy następny zrobi dokładnie to samo. - Spojrzałem przed siebie, przez chwilę obracając śrubkę pomiędzy palcami. -
Nie musisz też od razu ufać temu policjantowi bezgranicznie tylko dlatego, że ci się podoba. Niech sobie na to zapracuje. Spotykaj się z nim, jeśli masz ochotę. Poznaj go i zobacz jaki jest, kiedy nie próbuje zrobić na tobie dobrego wrażenia. I przede wszystkim nie ignoruj rzeczy, które będą ci przeszkadzać tylko dlatego, że bardzo chcesz, żeby tym razem wyszło.
Nie chciałem, żeby strach przed kolejnym Noah sprawił, że całkowicie odsunie od siebie możliwość związku. Ale jeszcze mniej chciałem, żeby tak bardzo zależało jej na udowodnieniu sobie, że potrafi ponownie komuś zaufać i zacznie usprawiedliwiać rzeczy, których nie powinna.
-
A jak coś będzie wyglądało podejrzanie, to powiesz mi albo Shereen - dodałem. -
Najlepiej nam obojgu, bo wtedy będziesz miała dwie osoby mówiące ci, że robisz głupotę.
Wróciłem do składania regału, ale zanim ponownie skupiłem wzrok na instrukcji, to odezwałem się jeszcze raz. -
I nie porównuj każdego faceta do Noah. Ani na plus, ani na minus. Ten policjant nie musi być lepszy od niego. Ma być po prostu dobry dla ciebie. A jak okaże się bałwanem, to przynajmniej będziesz miała ładny regał - dodałem, unosząc instrukcję.
Audrey LeBlanc