ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nastał upragniony czas dla Korna, aby móc wyjechać z okolic swojego rodzinnego domu, a że miał dwa zarezerwowane miejsca, to mógł zabrać upierdliwego, jak i wkurzającego Damiena ze sobą. Po spakowaniu swoich potrzebnych rzeczy, nie zapominając telefonu komórkowego i laptopa z akcesoriami, mógł pisać swoje opowieści wszelakiej maści. Miał jedyną nadzieję, że jego wkurzający sąsiad nie będzie czytał jego wypocin. Gdy o tym pomyślał przez chwilę, zaczął wyobrażać sobie przeróżne rzeczy z tym powiązane, ale otrząsnął szybko głowę, wyrzucając wszystkie myśli na bok. Westchnął przez chwilę, myśląc pozytywnie, bo naprawdę chciał odpocząć na łonie natury. Sprawdził wszystko w walizkach i torbach, czy czegoś mu nie brakowało. Po sprawdzeniu pożegnał się z rodzicami i rodzeństwem, bo na pewno spędzi dłużej poza domem, kilka dni zapewne, no chyba, że Damienowi nie będzie się podobało, to wrócą z powrotem do swoich domów.

We dwójkę złapali autokar w kierunku małego miasteczka, gdzie był teren rekreacyjny z przepięknym i bujnym lasem. Wtedy Korn uśmiechnął się na ten przepiękny widok. Minęło kilka godzin. Po dotarciu na miejsce zaczął marudzić pod nosem, że był nieco zmęczony po niewygodnej podróży. Dotarł do recepcji i pokazał wtedy rezerwację dla dwóch osób. Gdy dostał klucze do pokoju, musiał poczekać na wkurzającego sąsiada. Spojrzał na wysokie schody, a potem na windę, która jednak ułatwiłaby mu przemieszczenie się do pokoju. Niestety ojciec Korna nie mógł zarezerwować dwóch pokojów, bo nie mieli już wolnych, więc będzie musiał dzielić ten pokój wspólnie. Phakorn musiał przecierpieć te kilka dni, ale może dobrze, że tak wyszło, bo w końcu będzie miał komu dupę truć w dzień, jak i w nocy.
- Dobrze, jesteśmy już na miejscu - odpowiedział do niego.

Po wejściu do przedpokoju, mając w rękach swój ciężki bagaż, musiał przenieść go do ich wspólnej sypialni i wtedy zobaczył wspólne łóżko. Gdy pomyślał, że to jakiś kiepski żart, warknął cicho i miał ochotę zrobić awanturę w recepcji, ale zakończyło się jedynie na zaciśnięciu pięści. Miał jedyną nadzieję, że Damien nie widział jego zachowania. Zobaczył szafę, gdzie mógł ułożyć swoje ubrania, bo druga szafa była po przeciwnej stronie. Po wypakowaniu się z dalszych rzeczy miał ochotę wziąć prysznic, by móc potem wziąć się za pisanie. - Głodny jesteś? - spytał Damiena.

Damien Blais
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie spodziewał się wycieczki i to z Kornem, ale dlaczego miałby się nie zgodzić, skoro było w zasadzie już wszystko ogarnięte? Kolejną kwestią jest to, że będzie mógł wyjechać na trochę i odpocząć. Dawno nigdy nie było, na studiach było piekielnie gorąca – egzaminy, sesje, zaliczenia i inne takie. Co prawda, dla niego nauka nigdy nie była problemem, jest dobrze zorganizowany i pamięć fotograficzna mocno mu w rym pomaga, jednak nie spoczywa na laurach, bo chce być dobrym lekarzem, można nawet powiedzieć, że jednym z lepszych, ale do tego jeszcze sporo czasu. Nie jest narcyzem, wie ile nauki go czeka i ile to zajmie czasu, na szczęście trafił ze swoim powołaniem, choć nie ma co ukrywać, że kiedy został zmuszony do tego drogi życiowej to nie będzie to jego droga. Na szczęście stało się zupełnie inaczej i pokochał to i wie jakiej specjalizacji chce być. Widzi w tym swoją przyszłość, chce poznawać ciekawych ludzi, zarówno lekarzy jak i osoby chora na nowotwory. To będzie część jego pracy. Miał nadzieje, ze to co sobie założył to spełni się w jakimś procencie, bo nie jest głupi i wie, że życie pisze nam różne scenariusze i dosłownie wszystko może się wydarzyć, niekoniecznie w pozytywnym sensie, patrzył pozytywnie w przyszłość i jak najszybciej stanąć na swoim. Koneksje matki są naprawdę spoko, ale w pewnych momentach jest to przytłaczające.
Dlatego spoko, że Korn zaprosił go na ten wyjazd. Znali się od dawna i spokojnie można było powiedzieć, że są ze sobą blisko. Damien uwielbiał go denerwować, a on dawał się jak małe dziecko i jak tego nie wykorzystać? Po prostu się nie da! Opuszczenie domu i zmiana otoczenia na pewno wyjdzie im na plus. Nie musiał również za wiele ze sobą brać, tylko te najpotrzebniejsze rzeczy, a że przezorny zawsze ubezpieczony to wiadomo – lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza z Kornem.
- Fajnie tu jest - powiedział i również wszedł ze swoim bagażem. - Mam nadzieje, że nie kopiesz w nocy, bo sam cię kopnę w dupę - zaśmiał się widząc jedno łóżko, dla niego to nie było problemem. - Nie bardzo, a co? No chyba, że coś słodkiego, to bym zjadł - dodał.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korn zamyślony był nad swoją nową powieścią, jaką miał napisać dla swoich fanów. Wiedział, że jego fantazja dała pierwsze owoce, jednakże nie miał pomysłu, aby wejść w coś nowego. Westchnął ciężko, trzymając swoje nadal ubrania, które układał na półkach w szafie. Spojrzał kątem oka i gdy zobaczył, że mieli wspólne łóżko, to nieco zdębiał ponownie. Miał przedziwne wyobrażenia, co może stać się w nocy między nimi. Od tej chwili miał dziwne myśli, czy nie napisałby powieści o zakazanej miłości między mężczyznami, jednakże jeśli wspomni to Damienowi, to jeszcze go wyśmieje, więc co wtedy? Lepiej wolał nie ryzykować. Musiał być ostrożny, aby nie przeczytał jego wypocin, bo chciał oszczędzić sobie dziwnych tłumaczeń przed Damienem. Po przemyśleniach wrócił do swojej rozluźnionej pozycji, wtedy ruszył w kierunku drugiego bagażu, gdzie trzymał laptop i jego akcesoria oraz resztę, którą zabrał ze sobą w tę podróż, by móc odpocząć podczas pracy w wolnej chwili, jak będą deszczowe dni.

- Dobra, chyba niczego nie zapomniałem z domu, bo nie będzie wesoło - powiedział spokojnym głosem. Miał ochotę otworzyć drzwi balkonowe, by móc spojrzeć w horyzont, ale musiał niestety wypakować resztę rzeczy. Gdy poukładał swój sprzęt i dalsze multimedialne sprzęty, jak telefon, odtwarzacz z ich przeglądarkami, wtedy dwie puste torby spakował do szafy na dół, żeby nie szukał ich po mieszkaniu w popłochu. Ostatnia torba została z jedzeniem i słodyczami, które zrobił dla Damiena i siebie. Korn zamyślony przypomniał sobie pewną sytuację, jak robił ostatnio słodycze dla Damiena. Tętno podwyższało mu się non stop i miał wrażenie, że to pewnie arytmia serca albo chwilowe złe samopoczucie. Gdy zastanawiał się dłużej nad tym, poczuł ciepło wylewające się po całym ciele. Musiał w końcu się uspokoić, bo jeszcze Damien zauważyłby jego dziwne zachowanie. Zamknął oczy, liczył do dziesięciu, wtedy miał nadzieję, że powoli zaczynało mu odpuszczać. Phakorn pamiętał, że podkochiwał się niefortunnie w Damienie, ale niestety nie miał śmiałości przyznać mu się do swych uczuć. Jednakże uznał, że może być to zwykła fascynacja nim i to wszystko. Gdy wziął swoje rzeczy do łazienki, poukładał po lewej stronie szafy na półce rzeczy, zostawił mu prawą stronę. Ręcznik powiesił po tej samej stronie, a prawą mu zostawił na jego ręcznik.

Wyłączył światło w łazience i ruszył w kierunku łóżka, gdzie położył jedzenie ze słodyczami. Korn ruszył w kierunku średniego salonu, widział tam kuchnię dobrze wyposażoną, zobaczył dźwigającego Damiena ze swoimi torbami. Długo nie czekał na wypowiedź, uśmiechnął się choć na chwilę.
- To prawda, przynajmniej będziemy blisko natury, nie to co w mieście - odpowiedział mu. Niestety po usłyszeniu kolejnych słów o kopaniu w nocy znów Korn miał lekko zarumienione policzki z poddenerwowania. - A jeśli tak? To co? Nieładnie tak wykopywać - zaśmiał się i odgryzając mu z przekąsem. - Hm... no tak, chodzi o słodycze. Co do jedzenia, to jadłem porządne śniadanie, więc czas na deser - odpowiedział.

Gdy chował jedzenie do lodówki do różnych części, to położył potem piwo i wodę do drzwi.
- Ahh, właśnie zapomniałbym powiedzieć, są tam dwie szafy. Szafa po prawej jest wolna, więc możesz ją zagospodarować i po prawej stronie w łazience w szafie jest pusta też - odparł, chcąc szybko go uprzedzić, żeby nie był zaskoczony rzeczami Korna, że zostały tak upchane w przeciwnej garderobie. Nie mógł uspokoić swoich emocji, dlatego włożył na chwilę głowę do lodówki.
Miał wrażenie, że chłodzenie nie pomoże mu uspokoić tych emocji. Zamknął lodówkę, wtedy ruszył w kierunku drzwi balkonowych. Otworzył je lewą ręką do siebie, by móc wyjść na balkon. Chciał trochę postać, żeby zaczerpnąć powietrza. Korn cały czas próbował ogarnąć swoje emocje, wtedy zaczynał powoli odkrywać swoje prawdziwe ja. Niestety chyba nie był biseksualny, jak sobie myślał przez tamten czas, do momentu, kiedy zbliżył się do Damiena na tyle, żeby tamtejsze uczucia, które zostały zakopane głęboko, zaczynały znów powoli wychodzić na wierzch. Spoglądał kątem oka za swoje ramię, czy on wypakowywał swoje rzeczy w ich sypialni.

Damien Blais
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jemu to naprawdę nie robiło różnicy, liczyło się to, że będzie miał wygodne łóżko do spania. Wbrew pozorom Damien nie jest jakimś snobem, który musi mieć pościel z jedwabiu oraz wnętrze wykonane z futra lamy czy czegoś tam. Czysto i wygodnie. To było dla niego ważne. Nie musiał mieć niewidomo czego, chociaż w rodzinie, w której dorastał luksus jest czymś normalnym, ale on nie był wychowywany na snoba. Miał swoje za uszami, ale tego, że jest wrednym i rozpuszczonym bananowym dzieckiem nie można o nim powiedzieć! Ma plan na siebie i chce być lekarzem, a nie żyć z kasy rodziców jak to robią niektórzy, których zna, a tak bardzo by nie chciał. Musi się z nimi od czasu do czasu spotykać, aby matka mu nie marudziła. Kocha mamę, naprawdę, jest jej wdzięczny za to co mu dała i jak ciężko na to pracowała, jednak nie lubi kiedy jest zmuszony właśnie do takiego rodzaju kontaktów, bo go to po prostu denerwuje. Woli swoje grono znajomych i przyjaciół, które sam wybrał. Co prawda, nie każdy z tych osób, które poznaje jest złe, ale no większość właśnie taka jest – zapatrzona w sobie, że jeszcze trochę to ich ego będzie się obijać o drzewa.
- Daleko tu jest do jakiekolwiek sklepu, że tak mówisz? - Zapytał Damien rozwalając się na pobliskim fortelu. Patrzył jak Korn się rozpakowuje, a on to zrobi za chwile. Nie chciało mu się zbytnio w tym momencie tego robić, a poza tym przy szafie był chłopak.
A jeśli chodzi o jedzenie, Damien lubi jeść i czasem jest tak, że bardzo szybko zje to co sobie przygotuje i musi jakoś uzupełnić zapasy, dlatego tez zadał to pytanie, chociaż nie zapowiadało się, aby sklep spożywczy był gdzieś blisko, a może okaże się miło zaskoczony? Zobaczymy!
- W Toronto pod tym względem nie jest jakoś tragiczne, ale fakt – tutaj jest o wiele spokojniej - lubił takie wyprawy, bo można było na chwile zwolnić i pomyśleć, niekoniecznie o czymś trudnym, ale tak po prostu, ponieważ w dobie takie pośpiechu jaki panuje w dzisiejszych czasach to ciężko o taką chwile nostalgii i po prostu czasu dla siebie.
- Ja się tylko będę bronił, żeby się wyspać - rzucił z uśmiechem wzruszając nonszalancko ramionami, mimo wszystko było w tym trochę żartu, ale tylko trochę! - Ja coś tam zjadłem - dodał tylko. - Deser zjem, co zrobiłeś dobrego? - Zapytał zainteresowany.
- Dobra, zaraz ogarnę. Tylko schowam jedzenie do lodówki, bo trochę tego też wziąłem. W ogóle masz ochotę na coś dobrego z grilla? Wziąłem taki podróżny - Zaproponował, kiedy sam stał przy lodówce.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korn nie rozglądał się dookoła mieszkania, które zostało im zarezerwowane przez jego rodzica. Swojemu rodzicowi musiał zaufać, że ten hotel miał wszystkie uwarunkowania, aby móc tu pozostać na kilka dni, bo w końcu trzeba było do cholery odpocząć od tamtego zgiełku miasta, które przytłaczało z każdej strony. Gdy został wyrwany z przemyśleń, usłyszał pytanie Damiena.
- Hm... Pomyślmy, może być ciężko, ale powinny być niedaleko stąd jakieś delikatesy z alkoholem. Niestety mój tata, który był rok temu, nie potrzebował takiej wiedzy, bo wykorzystywał w tym hotelu usługi cateringu, gdzie serwowali śniadania, obiady, jak i kolacje - odpowiedział mu. Widział, jak bardzo musiał być Damien zmęczony po podróży. Po tym, jak uporządkował wszystko w tej szafie, mógł jedynie pomyśleć, co dalej będzie robił w tej chwili, bo na dobrą sprawę miał ochotę wyjść na świeże powietrze. Po chwili zobaczył kartkę z usługami. Wtedy zauważył, że był tutaj kryty basen, co bardzo mocno go zadowoliło, bo uwielbiał pływać o każdej porze, no może oprócz zimy. Ziewnął odrobinę, ale nie chciał pokazywać braku kultury osobistej.

Korn zapomniał o pewnej cennej informacji, że Damien był odkurzaczem, który wchłaniał jedzenie niczym pożeracz słońc. Potem lekko otrząsnął głową, gdy sobie to wyobraził, i westchnął cicho. Niestety będzie musiał poszukać na laptopie mapy tego terenu, aby sprawdzić, czy było więcej sklepów niż ten jeden, o którym opowiadał mu jego ojciec. - Niestety Toronto ma to do siebie, że jest niestabilne. Raz wrzeszczą dzieciaki, a raz jest cicho i zastanawiam się, czy zaraz coś nie wrzaśnie niczym zwierz - odpowiedział krótko, mając nadzieję, że pamiętał tę zgraję dzieciaków niedaleko ich domu, gdzie przebywały i jeździły na tych rowerach jak popaprańcy. Korn nie miał nic do dzieci, bo tu nie leżał problem w nich, ale w ich wychowaniu przez rodziców.
- Powiadasz wyspać się? A myślałem, że coś innego - zaśmiał się w takiej chwili, bo niestety będzie musiał przeżyć dziwne spanie Korna, bo on nie kopał ani nie gryzł, ale potrafił przylepić się niczym rzep do poduszki, a tutaj to on będzie tą poduszką. Miał jedynie nadzieję, że nie zrobi niczego głupiego, jak przylepienie własnymi ustami do policzka Damiena, bo ten może jeszcze potraktować to jak pierwszy buziak. Gdy pomyślał o kontynuacji o przyrodzie, wtedy uznał, że trzeba było bardziej nakręcić atmosferę, aby zapomnieć o tamtych myślach, które sobie wyobraził z nocnymi harcami u Korna. - Najbardziej cenię harmonię z połączeniem natury, bo słyszysz przepiękny koncert ptaków i dźwięk liści na drzewach czy też płynącą wodę w potoku lub rzece - dokończył swoją wypowiedź w tym temacie.
- Hm... Zobaczmy, Woon Kati i Kluay Buat Chee. To rodzinna tradycja od strony mojej mamy, gdzie robią te dwa desery, a ja niedawno nauczyłem się ich - odpowiedział mu. Miał nadzieję, że je polubi, jak Korn. - Hmm... Dobrze, zaufam Ci. Właściwie to lubię jeść mięso z grilla i warzywa - odpowiedział spokojnym głosem. - Tak na dobrą sprawę niedaleko jest targ z warzywami i owocami - odparł, kończąc tę wypowiedź.

Damien Blais
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Apartament, w który mieli spędzić kilka kolejnych dni naprawdę przypadł mu do gusty. Nie było tutaj jakichś barokowych przepychów, złota i innego dziadostwa, które powoduje, że Damien po prostu źle się czuje w takim miejscu i nie może odpocząć. Kiedy wyjeżdżali do wakacje lub jak był mały i musiał lecieć z mamą na jakąś konferencje to czasem zatrzymywali się w takich hotelach i to był okropne, a tutaj jest przytulnie. Można po prostu odpocząć, a człowieka nie dobija ten cały przepych. Naprawdę nie jest snobem, nigdy nie był, jemu w danym pomieszczeniu musi się po prostu podobać, nie ma w tym żadnej filozofii. Czy właśnie tym nie kierują ludzie, kiedy gdzieś jadą? Każdy z nas ogląda pokój, w którym przyjdzie nam spać, a poza tym w danym miejscu musi być czysto. To jest niepodważalne, ale tutaj jest. Zdążył już to zauważyć.
- Na alkoholu to nie koniecznie mi zależy, bo wiesz, że ja nie pije, a jak już to coś małego. No dobra, to sprawdzę zaraz na mapce. Mam nadzieje, że jedzenie tutaj będzie spoko - powiedział lekko. Cóż, Damien nie pije alkoholu jak to większość studentów ma w zwyczaju. O narkotykach nie ma co wspominać. Nie chce sobie zmarnować życia, bo wiele osób na jego roku po prostu ćpa i już bez tego nie potrafi funkcjonować, a to droga na samo dno. Nie ważne czy jest się biednym czy bogatym – każdy z uzależnieniem, jeśli się nie leczy trafia w to samo miejsce, a Blaise chciał czegoś więcej od życia. Przyszłości, kariery i po prostu dobrego życia, bez jakiegoś świństwa. Wiele razy mu proponowano, aby „się lepiej bawił i rozluźnił”, wtedy pukał się środkowym palcem po czole. Nie ma opcji.
- Większość czasu tak siedzę w domu, a tam mam spokój - zaśmiał się, ale taka jest prawda. Mieszka w dość rozległej posiadłości otoczonej zielenią, więc nie martwi się hałasem, ale kiedy musi wyjść to wtedy inna sprawa. Nigdy nie wiesz co się wydarzy i to nawet nie chodzi o jakieś drastyczne rzeczy. Ostatnio jakiś gówniak wjechał w niego hulajnogą. - Jak będziesz coś odwalać to serio wykopię cię z łóżka - on nie żartował w tym momencie. Może się skończyć tak, że Korn będzie leżeć na podłodze. - A na to ja zbytnio uwagi nie zwracam, nie jestem fanem do takiego stopnia - dodał.
- Ooooo babcia mi często robiła i zawsze je jadłem jak leciałem do cioci do Chiang Mai - nie da się ukryć, że Damien ma tajlandzkie korzenie. Niektórzy w jego rodziny wrócili do rodzinnego kraju.
- To możemy się tam przejść i może kupimy coś fajnego - ale nie ruszył się z miejsca. Trzeba rozprostować kości po podróży.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Phakorn spokojnie przejrzał prawie wszystkie zakamarki tego miejsca, ponieważ nie lubił kamerek i ich dziwnych technologii, które potrafiły nieźle namieszać w przyszłości. Był on bardzo przeczulony na takie rzeczy, a cenił swoją prywatność. Po przemyśleniach usłyszał wypowiedź o alkoholu, ale nie był do końca chętny na to.
- No faktycznie, pamiętam, mówiłeś mi kiedyś - odpowiedział spokojnym głosem. - Znaczy, ja już miałem przygody z alkoholem na jakiejś imprezie i chyba sobie daruję... A faktycznie, lepiej napić się piwa lub drobnego drinka - dokończył swoją wypowiedź. Korn starał się ograniczać picie tego cholerstwa, ale czasem pokusa potrafiła być upierdliwa.
- Co do jedzenia, powinno... Mój ojciec polecał to miejsce, więc myślę, że nie okłamał mnie - zaśmiał się przy nim. Korn miał szczęście, że miał kochających rodziców. Gdyby rodzice wiedzieli, co robił z kolegami, miałby non stop jakieś szlabany, a tak to mógł łobuzować, ile popadnie, bo jego brat krył go w różnych sytuacjach. - No weź, nie bądź taki, może nie będę kopać, no postaram się - odpowiedział, śmiejąc się ponownie, słysząc jego śmiech po wypowiedzeniu ostatnich słów. Gdy pomyślał o wykopaniu z łóżka, to wolałby pomyśleć dwa razy, niż zrobić jeden szalony ruch, czyli odwalanie, a jeśli zrobiłby coś niespodziewanego? Czas jedynie potrafił zweryfikować to. - Wierzę Ci - odparł mu.
- No widzisz, specjalnie dla Ciebie zrobiłem, bo wiem, że je lubisz - odparł z radością do niego.
- Chcesz jednego teraz? - spytał go z ciekawości, czy skusi się na niego. Korn wiedział, że to był czas obiadu, więc faktycznie wypadałoby się najeść do syta, by móc zjeść coś słodkiego.
- Może po obiedzie, jeśli chcesz, pójdziemy na spacer wzdłuż lasu? Co Ty na to? - spytał się go z ciekawością. - A, no przy okazji, możemy wpaść tam do delikatesów - odpowiedział mu na to.

Damien Blais
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niestety, ale w tych czasach czasem prywatności to ogromny luksus, na który nie każdy sobie może pozwolić. Oni może nie są jakimiś znanymi osobami, ale ludzie bywają dziwni i montują komórkę w najdziwniejszych miejscach, o których normalny człowiek by nie pomyślał. W ogóle podglądanie kogoś jest chore i Damien tego nie rozumiał. Co to daje? Jak może coś takiego podniecać? To jest horror i tacy ludzie powinny być leczeni ba jakichś oddziałach psychiatryczny, a potem wylądować gdzieś gdzie nie ma technologii, aby znowu ich nie ciągnęło do takiego procederu. Nie jest to takie łatwe, bo bardzo często za coś takiego jest po prostu kara grzywny. Przykre, ale prawdziwe.
- Coś lekkiego można, ale nie za dużo. Nie będę pilnować twojego pijanego tyłka, bo pewnie tylko jeden drineczek cię zmiecie - zaśmiał sie patrząc na Korna. Damien nie pił, bo po prostu nie chciał. Nie miał żadnych dziwnych sytuacji z tym związanych, bo sie tego wystrzegał. Nie imprezował szaleńczo, ale od czasu do czasu wychodził na miasto i tyle. Nie sprawiało mu to ogromnej przyjemności, więc po co sie męczyć? Nie musiał udawać, aby zdobywać wielkie grono znajomych, wystarczyło mu jego wąskie, ale zaufane.
- Zobaczymy czy zadowoli moje podniebienie - puścił oczko do chłopaka. Lubił sie z nim droczyć, a Phakorn nie pozostawał mu dłużny i to było jeszcze lepsze. - Dobra, znaj moje dobre serce i cię nie wykopie jak będziesz szaleć w łóżku - znając siebie to zaśnie jak kamień i obudzi sie dopiero rano.
Spojrzał na niego sceptycznie.
- W ogóle nie powinieneś pytać, tylko dać mi jedno - powiedział wyciągając rękę i aby pospieszyć chłopaka wykonał gest palcami. Kochał słodycze, w ogóle kochał jeść i sie z tym nie krył. Musiał to spalać, bo przy takim trybie żarcia i dużej ilości nauki wyglądałby dość niekorzystnie, no dobra, byłby po prostu mocno otyły, a nie chciał do tego dopuścić. Trzeba sie szanować i o siebie dbać, a jak sie kocha jeść to wysiłek musi być o wiele cięższy, ale to dla niego nie problem. Lubi sie ruszać.
- Możemy się przejść, nie mam nic przeciwko, nawet możemy sie wybrać do lasu, ale trzeba naładować porządnie telefony - przezornie zawsze ubezpieczony.
- Jak najbardziej, kupimy sobie coś dobrego - dodał jeszcze na koniec. Sam nie wiedział co by sobie kupił do jedzenia, a może jakąś sałatkę by zrobił dla nich w ramach przekąski? Zobaczymy.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Phakorn nie miał żalu do Damiena, że nie chciał się z nim napić alkoholu do upicia. Na dobrą sprawę, może i dobrze, ponieważ wiedział, że może liczyć na jego pomoc. Miał dziwne wrażenie, że on sam chciałby ograniczyć u niego picie trucizny. Korn starał się ograniczać alkohol, ale było to nieco trudne, ponieważ lubił wychodzić z przyjaciółką na różne wypady do klubów.

- Hah.. tak tylko mówisz, bo tak czy siak mi pomożesz, za dobrze Cię znam Damien - zaśmiał się, odwzajemniając wzrok i patrząc na Damiena. Za bardzo zbliżył się do jego twarzy, że zbyt gwałtownie zrobił krok do tyłu, jak serce zaczęło znów szybciej bić, a wtedy niespodziewanie były delikatnie widoczne rumieńce na policzkach i rozkojarzony wzrok, gdy odwrócił nieco w bok.
- Nie no, bez przesady, po jednym drinku potrafię być wstawiony, ale na pewno nie pijany - zaczął się bronić. Musiał uspokoić swoje tętno, gdy sięgał po deser. Zamknął na chwilę oczy, powtarzając tylko spokój go wyzwoli. Gdy podał mu deser, wtedy samo powtarzanie o spokoju rozpadło się na kawałki po reakcji Damiena, bo rumieńce znów powróciły, tylko bardziej widoczne niż przedtem. Najwyraźniej Damien musiał go sprawdzać, jak Korn reagował na jego zaczepki. W głowie miał swój plan, który zamierzał wykonać, aby odwzajemnić droczenie, chcąc zrobić krok do przodu w badaniu tego gruntu.

- Jakiś Ty miłosierny - odpowiedział, śmiejąc się przy nim, pokazując delikatny uśmiech na twarzy. Po nałożeniu deseru na spodek czystą ręką schował resztę do lodówki, aby nie straciła swojej postaci. Po zobaczeniu gestu u Damiena normalnie wyglądał jak dziecko, które by chciało zaraz zjeść deser za szybko, ale nie ma tak łatwo. Przybliżył się do Blaisa, wtedy ręką wziął deser, zbliżając go do jego ust, a nie podając mu ręki. - I co teraz? - spytał z ciekawości, co zrobi w takiej sytuacji. Nie zdawał sobie sprawy z tego, co czyni, bo jeśli odkryje uczucia Korna, to będzie musiał grubo tłumaczyć się przed nim. Z drugiej strony nie mógł tego cofnąć, ponieważ uczucie do niego ponownie zaczęło bardziej kwitnąć niż za czasów liceum. Wysłuchał go co do wyjścia z tego mieszkania, tego nie musiał przygotowywać, ponieważ wszystko miał gotowe, bo wystarczyło jedynie ubrać buty i założyć plecak. - Świetny pomysł. Mój telefon się dawno ładuje - odpowiedział spokojnym głosem.

Damien Blais
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”