ODPOWIEDZ
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Biorąc pod uwagę jak wielką rolę seks i rzeczy z nim związane odgrywały w ich relacji to można byłoby nawet się pokusić o stwierdzenie, że River mogłaby w zasadzie nie mówić nic. Była jednak pewna, że w razie potrzeby uda jej się skomponować jakąś cudowną wypowiedź, dzięki której nie wyjdą na zwyczajną parę dewiantek.
- Chciałabyś, co? Lubisz, gdy mam na sobie twoje rzeczy - zamruczała tuż przy jej ustach.
Dotychczas, poza obrożą, River nie miała okazji do podziwiania na żywo tanatopraktorki w rzeczach, które dla niej stworzyła. Co najwyżej mogła patrzeć na nią w tym, co dziewczyna ukradła z jej szafy po jednej czy drugiej nocy. Na pewno byłoby to dla niej wyjątkowa okazja do tego, aby nacieszyć wzrok tym jak jej modelka prezentowała się niemal całkowicie owinięta w nią i jej dzieła.
- To byłby dla mnie idealny prezent. Nie potrzebuję żadnych innych - stwierdziła, bo może nawet zawoalowane teksty typu ty jesteś mim najlepszym prezentem były wyjątkowo banalne, ale tak brzmiała prawda.
Nie potrzebowała żadnych fizycznych podarków. W zasadzie większość rzeczy, które pragnęła mogła sobie kupić samodzielnie. Nie posiadała listy potencjalnych prezentów, jakie mogłaby przyjąć. Nie miała pomysłu, co właściwie chodziło rysowniczce po głowie, ale była pewna, że tego nie pożałuje.
- Jestem tego pewna. Moja wojowniczka... - mruknęła z zadowoleniem, starając się nie wizualizować sobie jednak totalnej wojny w trakcie przyjęcia urodzinowego.
Tylko River potrafiła sprawić, że tak krótki i z pozoru niewinny pocałunek szybko zamieniał się w prawdziwy pokaz namiętności. Wyjątkowo szybko traciły dla siebie całkowicie głowę. Przynajmniej dzięki temu Ruelle mogła skuteczniej zapomnieć o jakichkolwiek komplikacjach życia prywatnego. Zamiast tego skupiała się na tym cudownym języku, który ocierał się o jej własny w serii kolejnych pocałunków rozpalających jej całe ciało. Czuła elektryzujący dreszcz promieniujący od kręgosłupa i rozprzestrzeniający się na najmniejsze nerwy.
Ledwie zarejestrowała fakt, że dziewczyna zamknęła drzwi szafy. W ogóle nie oponowała, gdy poczuła jej uścisk na udach, gdy rysowniczka postanowiła ją podnieść. Zamiast tego ułatwiła jej zadanie i owinęła nogi wokół jej bioder, uczepiając się jeszcze mocniej rękoma jej ramion. Znów ścisnęło ją w podbrzuszu, gdy River przycisnęła ją z wyczuciem do powierzchni mebla. Mniej więcej tak właśnie wyobrażała sobie wydarzenia z imprezy urodzinowej, która jeszcze nie zdążyła nadejść. Tylko, że ta wizja była o wiele śmielsza.
- River... - jęknęła wyjątkowo cicho imię dziewczyny w momencie, kiedy ta przejechała po jej szyi językiem, aby delikatnie podszczypnąć znajdującą się tam skórę zębami.
Potrzebowała jej dotyku tak bardzo... Nie chciała jednak się zapominać w momencie, gdy po domu wałęsali się jej rodzice, którzy w każdej chwili mogliby chcieć zajrzeć do jej pokoju.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Propozycja złożona przez Ruelle była naprawdę ekscytująca. Do tej pory nie miały okazji zrobić użytku z prezentów, a przecież po to ją obdarowała, by skorzystać. Samo zdjęcie w sukience to jeszcze za mało. Nie mogła się doczekać aż zobaczy rezultaty pracy na własne oczy. Kochała swoją wyobraźnię, ale pod tym względem wiedziała doskonale, że nie może równać się z rzeczywistością.
Uwielbiam. Jesteś tak kurewsko piękna, gdy jesteś moja — odmruknęła absolutnie zachwycona. Rozpływała się pod samymi słowami swojej modelki, a co dopiero, gdy dołożą do tego efekty wizualne. Podobała jej się w każdym wydaniu, ale kiedy miała na sobie jej ubrania, roztaczała wobec siebie niesamowitą aurę, która trafiała w najczulsze punkty w ciele i umyśle River. Oczywiście nawet teraz, kiedy stała przed nią w zwykłym, domowym dresie, była dla niej najpiękniejszym, co ludzki mózg jest w stanie w ogóle przetworzyć.
Zignorowała wzmiankę o zrezygnowaniu z prezentu. Na to nie było szans. Uwielbiała ją obdarowywać, a pomysł na ten konkretny drobiazg miała w głowie już od dłuższego czasu. Nie porzuci projektu w połowie. Teraz jednak zastanawiała się, czy nie powinna dokupić czegoś dodatkowego, co posłuży jako prezent w wersji dla rodziny. Jej matka na pewno zainteresuje się, co takiego dostała od River, a wolałaby, żeby Rue nie musiała się znowu ukrywać. Cóż, jakoś to ogarnie.
Mogła teraz się tylko wściekać, że nie były w jej mieszkaniu. Albo że ten kolosalny dom, w którym się znajdowały, nie był aż tak gargantuiczny, by były w stanie się teraz bez problemu przed wszystkimi ukryć. Z ciszą nie było im nigdy po drodze, a ostatnie, czego chciały, to żeby im ktoś przerywał. A już na pewno nie Prescottowie. River wiedziała, że łatwiej będzie się powstrzymać niż zapanować nad ewentualnymi konsekwencjami błędów. Podpowiadała jej to podświadomość, ale trudno było jej teraz w to uwierzyć. Zaufanie rozsądkowi w chwili, gdy serce narzucało takie gwałtownie tempo było cholernie trudne. Miała ochotę rozszarpać dziewczynę na strzępy. Oczywiście za karę. Jęk, jakim otuliła jej imię, wywołał ucisk w podbrzuszu artystki. Chciała usłyszeć go po raz kolejny. I następny. Mogłaby skupić się wyłącznie na słuchaniu go po wielokroć, ale przecież tak nie mogły.
Warknęła z frustracją wprost w jej wilgotną skórę. Paznokcie artystki wbiły się w odsłoniętą przez podniesienie skórę na udach artystki. Była na nią taka zła. Jak mogła robić jej takie rzeczy, a potem okrutnie porzucać?
— Po prostu daj mi te ubrania — zasugerowała, odstawiając ją z powrotem na podłogę. Oparła dłonie o szafę, zamykając Prescott w klatce swoich ramion. Zgięła ręce, nachylając się do dziewczyny. Kłódka zakołysała się lekko, gdy artystka zastygła tuż przed wagami swojej modelki. Uśmiechnęła się, widząc znajome drżenie w dziewczynie, która spodziewała się kolejnego pocałunku. Tym razem jednak go nie dostała. Cross przejechała językiem po jej dolnej wardze i wyprostowała ręce.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała, że ta propozycja spodoba się River. Chciała sprawić jej przyjemność po tym wszystkim, co przeszły w przeciągu ostatnich paru dni. Może to był sposób na wynagrodzenie jej tego, że była dla niej naprawdę nieprzyjemna i okrutna. Mogła też spróbować podziękować jej za to, że przetrzymała dzielnie konfrontację z Isabel. Chociaż czy na pewno tak było skoro chodziło też tu o jej własną przyjemność i spełnienie jednej z licznych fantazji? Uznajmy to po prostu za sytuację win-win.
- Cała twoja - mruknęła, aby jeszcze dodatkowo wzmocnić tę wizję.
Domyślała się tego jak bardzo ten widok będzie mógł zadziałać na Cross. Problem w tym, że przy takiej ilości krewnych na pewno nie znajdą zbyt szybko okazji do tego, aby się nacieszyć odpowiednio tymi cudnymi przebierankami.
Nie potrzebowała naprawdę niczego. Zwłaszcza, że nie obchodziła przecież urodzin. To inni robili to za nią. Mogły zatem kompletnie olać to wszystko i zwyczajnie spotkać się podczas tego całego przyjęcia. Z drugiej strony: nic na nim nie będzie zwyczajne. Już musiała się nastawić na to, że wszyscy wokół zaczną się interesować ich związkiem.
Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby znajdowały się w jej mieszkaniu. River nigdy nie dostałaby zaproszenia na urządzaną przez Prescottów imprezę, ani nie doszłoby do całej tej dziwnej rozmowy z Isabel. Zamiast tego mogłyby zwyczajnie rozkoszować się swoim porankiem w swoich ramionach i tyle. Nic nie stałoby na drodze temu, by Cross wsunęła dłonie pod materiał tych szortów, w których spała jej modelka. Zamiast tego jedynie mogła zdobyć się na wbicie paznokci w jej uda i krótkie warknięcie.
Czuła wyraźnie tę rosnącą frustrację, która gromadziła się w jej ciele. Rwało się ono do tego, aby zaznać dotyku swojej artystki, ale nie mogło otrzymać tego, czego pragnęło tak bardzo. Czemu właściwie to sobie robiły?
- Sama je weź- odpowiedziała, stając w końcu na własnych nogach.
Znajdowała się tak blisko. Ruelle nie mogła się powstrzymać. Sięgnęła do kłódki i przytrzymała ją za łańcuch blisko siebie, aby móc raz jeszcze pocałować ją nim w końcu odsunęła się od drzwi szafy. Niech rysowniczka sama wybierze to, co jej zdaniem mogłoby na niej dobrze leżeć.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Znowu miała ochotę mruczeć przy niej jak kotka. Właściwie była przekonana, że mogłaby prześcignąć w tym Salema, gdyby tylko Ruelle mówiła tak do niej częściej. Ten prosty komunikat sprawił, że serce niemalże wyskoczyło jej z piersi. Prescott nie mówiła takich rzeczy, a już na pewno nie po angielsku. Przyjemność, która rozlała się po ciele artystki, gdy tylko dotarło do niej brzmienie tych słów, była nie do opisania. Kto by pomyślał, że tak istotnym stanie się dla niej zwyczajny poranek zwyczajne popołudnie w domu swojej modelki? Nie miały za sobą żadnej podniosłej randki. Ba, właściwie do wczoraj ze sobą nie rozmawiały, a wcześniej się kłóciły. Teraz zajmowały się kompletnymi głupotami, stojąc w sypialni w zwyczajnych dresach i nie dokładając do tego momentu żadnych dodatkowych smaków. Może to właśnie była metoda na Ruelle?
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

— Ano tak, przepraszam. Nie możemy teraz — poprawiła się grzecznie. Nie będzie przecież łamać ustalonych zasad. A to, że zostawi ją z pewnym niedosytem – cóż. Trudno.
Miała ochotę przewrócić jej całą szafę do góry nogami i dokonać recenzji każdego z ubrań, żeby Rue wiedziała na przyszłość, co jej się najbardziej podoba. Ale to może innym razem. Zgarnęła po prostu jakąś ciemną spódniczkę i prostą koszulkę bez nadruków, która nie była na nią za krótka. Zgarnęła wszystkie swoje rzeczy i ruszyła wreszcie tam, gdzie czekał na nią Caspar. Wychodząc oczywiście rzuciła krótkie do widzenia, bo nie jest niewychowaną pizdą.
koniec
Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „#7”