ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka na przymusowym urlopie
Awatar użytkownika
heard through the grapevine, she can be a diva, cold like minnesota, hotter than a fever
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

003
made a whole new life,
I got a bit of distance

{outfit}


Okrutnie się nudzi.
Niekoniecznie w tym momencie, choć oczekiwanie na zamówienie z pewnością nie jest najbardziej ekscytującym momentem tego dnia. Tak ogólnie w życiu – nudzi się niemiłosiernie. Bez projektów, bez branżowych eventów, bez wywiadów, sesji i wszystkiego tego, z czym jeszcze do niedawna wiązało się jej ekscytujące i (w jakimś stopniu) satysfakcjonujące życie.
Oczywiście nie bierze pod uwagę, że życie, jakim jeszcze do niedawna żyła, dobiega końca. Nie zamierza się tak łatwo z tym faktem pogodzić. Być może bez agentki, lepiej wyrobionego nazwiska i bardziej pożytecznych znajomości jej przyszłość Hollywood zdaje się nie malować w najjaśniejszych barwach, ale powrót nie jest niemożliwy. Nie zamierza przecież tak łatwo oddać tego, na co pracowała tak ciężko przez wszystkie te lata. Nie zamierza wracać do żałosnego życia Lindsey Hutton. Nie, gdy posmakowała już czegoś znacznie lepszego.
A jednak powrót do Toronto poniekąd wiąże się właśnie z tym – z odkopaniem spod powierzchni, spod grubej warstwy usypanej ziemi Lindsey, pyskatą dziewuchę z małego miasta, której od zawsze marzyło się coś znacznie lepszego, niż to co dał jej los. Spędziła w tym mieście zaledwie trzy lata (nie licząc okazjonalnych wizyt i ucieczek z pobliskiego Orangeville, w którym dorastała), a jednak przeszłość daje o sobie znać z każdego kąta. I częściowo jest to spowodowane jej własnymi decyzjami – w końcu sama zainicjowała kontakt z Hattie po przyjeździe do Toronto i od kiedy tu jest jeszcze częściej zagląda do jej mediów społecznościowych – a częściowo całkiem przypadkowy. Nie spodziewa się przecież, że może tak po prostu wpaść na Teddy w jednej z tysięcy knajpek w Toronto.
Kiedy jej była dziewczyna wchodzi do lokalu, wzrok Sloane skupiony jest na telefonie. Przegląda właśnie nowe relacje (oczywiście z fake konta) na Instagramie Hattie: idealne, sztuczne kadry z jej życia wyglądające tak, jakby zamierzała dołączyć je do swojego zgłoszenia do Real Housewifes of Toronto, gdyby tylko planowali wskrzesić format. W końcu jednak dociera do końca relacji i wtedy ze zniecierpliwieniem (choć przecież nie czeka znowu aż tak długo na swoje zamówienie) podnosi wzrok.
– Teddy… – rzuca nieco zaskoczona na jej widok. Omiata jednak wzrokiem jej sylwetkę, na dłużej zatrzymuje się na jej twarzy, doszukując się wszelkich oznak tego, że od ich ostatniego spotkania minęło parę lat. Jeśli jednak coś się zmieniło, czas działa wyłącznie na korzyść Darling. – Toronto jednak nie jest tak duże, jak mi się wydawało – komentuje z uniesionym do góry kącikiem ust.

teddy darling
jusia
posty napisane przez AI, czytanie postaci w myślach, wątki o niczym
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

075.
Potrafiła działać pod presją, ale kiedy w grafiku pojawiały się jakieś dziwne rotacje i okazywało się, że Teddy musiała po swojej zmianie zastąpić jednego z kolegów, trochę się w tym gubiła. A może to było zwykłe zmęczenie wynikające z niewyspania? Ledwo zdążyła wrócić do domu, a już musiała z niego wychodzić. Dobrze, że przynajmniej zdołała wziąć prysznic i zmyć z siebie swąd spalenizny po całonocnym gaszeniu torfowiska za miastem. I to właściwie było jedyne, co udało jej się zrobić, zanim znowu została wezwana do remizy. Nic dziwnego, że po drodze zaczęło ją skręcać z głodu. Musiała zjeść coś konkretnego, sycącego i przede wszystkim ciepłego, żeby nie fiknąć podczas kolejnej akcji. Nie miała pojęcia, ile jeszcze godzin przyjdzie jej spędzić na nogach, ale przy obecnym stanie żołądka raczej nie wróżyło to niczego dobrego. Jeżeli miała zaraz znowu biegać, dźwigać sprzęt i włazić w ogień, to wypadało najpierw dostarczyć organizmowi trochę paliwa.
Zatrzymała samochód pod wietnamską knajpą, upewniła się jeszcze, czy aby na pewno w całym tym amoku zdążyła wrzucić na tylne siedzenie sportową torbę, i weszła do środka. Od unoszących się w lokalu zapachów aż zassało ją w żołądku. W tym momencie mogłaby zjeść chyba wszystkie pozycje z menu, a potem poprosić jeszcze o dokładkę. Albo dwie. Albo po prostu przejąć kuchnię i zacząć jeść bezpośrednio z garnków. Oczywiście teraz tylko tak jej się wydawało, bo głód zawładnął jej głową i skutecznie wyłączył jakiekolwiek racjonalne myślenie. Ale czy na pewno? Darling miała przecież żołądek bez dna. Potrafiła wcisnąć w siebie więcej niż niejeden chłop, a potem jeszcze zastanawiać się, czy nie wzięła za mało. Przy jej trybie życia wcale nie było to zresztą takie dziwne. Dużo jadła, ale też dużo spalała, więc wszystko się zerowało!
Zamówiła dużą pho bo nam z tłustszym kawałkiem wołowiny i już miała udać się do stolika pod oknem, kiedy usłyszała swoje imię. Zdziwienie mimowolnie wymalowało się na jej twarzy, kiedy dostrzegła byłą dziewczynę.
Lindsey? — pierwszy szok szybko przemienił się w szczery uśmiech. — A nie, poczekaj, chyba powinnam powiedzieć Sloane? — zapytała ostrożnie. O zmianie personaliów Hutton dowiedziała się z mediów. A nie, zaraz, nie Hutton. Levinson. Strasznie to było skomplikowane i nie do końca rozumiała jej decyzję. — Jesteś przejazdem, czy wróciłaś na stałe? — zainteresowała się, bo dziewczyna wyjechała stąd całą wieczność temu. A może od dawna urzędowała w Toronto, a ich drogi ponownie skrzyżowały się dopiero teraz? Próbowała przypomnieć sobie coś z jej ostatnich rolek na Instagramie, gdzie była i co ostatnio nagrywała, ale na ten moment jakoś nie potrafiła przypasować sylwetki Lindsey Sloane do konkretnych miejsc.

sloane levinson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pho 88”