ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
165 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I'm just gonna dance all night
I'm all messed up, I'm so out of line
Stilettos and broken bottles
I'm spinning around in circles
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

[1]

Życie Winony od około tygodnia przypominało scenariusz jakiegoś pokręconego filmu dla nastolatek, w którym to główna bohaterka, usilnie stara się ignorować wszystkie znaki na ziemi i niebie, byleby tylko fabuła kręciła się dalej. Siedząc przy stole, zerknęła na zegarek, bo Coven niedługo powinna wrócić z pracy, a Noni naprawdę musiała z kimś o tym wszystkim pogadać. Najlepiej z kimś, kto nie patrzyłby na nią jak na wariatkę po pierwszych dwóch zdaniach. Liczyła, że Bremers nie będzie jej oceniać, ale w sumie kto ją tam wie, nie mogła przecież zbyt wiele wymagać, wiedząc co zaraz zamierza wyjawić. Podciągnęła kolana pod brodę i zaczęła skubać skórkę przy paznokciu, wpatrując się tępo w jeden punkt na ścianie. Czas oczywiście jak na złość postanowił zwolnić...Tak bardzo, że zdążyła przypomnieć sobie o praniu w łazience, które skończyło się robić jakieś czterdzieści minut temu i które, jeśli zaraz go nie wywiesi, prawdopodobnie zacznie żyć własnym życiem. Westchnęła ciężko, ale nawet nie drgnęła. -Później - rzuciła cicho pod nosem, choć rękę by sobie dała uciąć, że powiedziała to tylko w myślach. I właśnie wtedy światło w mieszkaniu zamigotało... raz, drugi... trzeciego razu już nie było. Całe mieszkanie pogrążyło się w ciemności, a z klatki schodowej dobiegł zbiorowy jęk niezadowolenia. Po chwili ktoś krzyknął coś o korkach, ktoś inny o tym, że „znowu”, a gdzieś piętro niżej rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, jakby ktoś właśnie potknął się o własne nogi i potłukł browara na schodach. Winona przez kilka sekund siedziała zupełnie nieruchomo, jakby liczyła na to, że jeśli nie będzie się ruszać, problem sam zniknie i wszystko wróci do normy. Uwaga, nie zniknął. Już chciała sięgać po telefon i dzwonić do Coven, jakby to ona znała się na elektryce i miała skrzynkę narzędzi pod łóżkiem, ale zanim ruszyła ręką do drzwi rozległo się głośne pukanie. Przez chwilę myślała, że ten jebnięty sąsiad, Pan Perkins znowu przyszedł do nich z jakąś sprutą, że zaburzają jego wewnętrzne feng shui, ale gdy tylko uchyliła drzwi, jej oczom ukazała się łepetyna Bremers, a twarz Winony z mega bojowej, nagle zmieniła się w najjaśniejszy promień słońca (szczególnie, że przypominam w chałupie było ciemno). - To co dzisiaj kąpiemy się przy świeczkach? - wyszczerzyła się do współlokatorki i przepuściła ją w drzwiach, żeby następnie odebrać od niej butelki z piwem, które udało się jej uratować.

coven bremers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Noni
nudy i ogromnie długich postów
27 y/o
SPRING TIME
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

013.
Obrazek
Lubiła swoją pracę. Nie była zbyt wymagająca i nie musiała w niej dużo myśleć, a jej jedynym zmartwieniem było, czy pani Wilson nie przyczepi się o to, że znów się spóźniła albo że nie wypakowała nowej dostawy ubrań na czas. A trzeba zaznaczyć, że myślenie zdecydowanie nie było najmocniejszą stroną Coven. Zresztą nigdy nie twierdziła, że była jakaś super bystra. Na szczęście stanowisko sprzedawczyni w second handzie pozwalało jej na wynajem pokoju w mieszkaniu pełnym innych dziewczyn. Miało to swoje plusy i minusy. Plusem na pewno było to, że Bremers nigdy nie była tak naprawdę sama, a ona nienawidziła być sama. Do minusów można było zaliczyć zsynchronizowane okresy, kiedy wszystko aż buzowało od hormonów.
Tego dnia przyjąć w lumpeksie wieczorny towar, więc zamknęła sklep dużo później niż zazwyczaj. Po drodze zaszła jeszcze do sklepu, aż w końcu dotarła na osiedle i weszła do klatki schodowej z kilkoma piwami pod pachą. Wychodziła z założenia, że nawet po najmniej wymagającej pracy należy się konkretny relaks. No i po robocie nie gadamy o robocie. Zaczęła pokonywać kolejne stopnie, kiedy nagle zaskoczyła ją całkowita ciemność. Coven nie zdążyła się zatrzymać, jedna butelka wysunęła jej się spod pazuchy i roztrzaskała na posadce.
Kurwajegowdupęjebanamać — wymamrotała pod nosem. Na początku chciała zacząć sprzątać, ale po ciemku nie miało to najmniejszego sensu, więc ostrożnie kontynuowała swoją podróż po klatce schodowej. Stanęła przed drzwiami mieszkania i z powodu zajętych rąk, kopnęła w nie kilkakrotnie.
W progu powitała ją Noni. Jej wyszczerz podpowiadał Bremers, że ta ciemność, to jej sprawka, choć pewności mieć nie mogła.
Ale razem? — odparła z figlarnym uśmiechem i weszła do środka. — Znowu włączyłaś pralkę razem ze zmywarką? — zapytała, dostawiając ocalałe butelki z piwem na szafkę w przedpokoju. Z tego, co kojarzyła korki zawsze wywalało, kiedy uruchomiało się kilka urządzeń jednocześnie. Na przykład piekarnik elektryczny i zmywarkę. Albo pralkę. Robiło się jakieś przeciążenie, czy coś tam podobnego. Bremers za cholerę nie znała się na elektronice. Zwykle pomagało podniesienie bezpieczników w skrzynce, ale czasami była to grubsza sprawo i prąd wywalało w całym budynku.
Pomożesz mi posprzątać bajzel na korytarzu? Jedno maleństwo nie przeżyło — spojrzała smutno cztery pozostałe butelki z niskoprocentowym alkoholem. Niech światłość wiekuista nad nim świeci. Albo i nie, bo przecież nie działało. No nic, będą musiały zająć się opróżnieniem pozostałych butelek. Wraz z tamtą potrzaskaną butelką trochę pękło jej serce, ale byłaby o wiele bardziej zawiedziona, gdyby straciła więcej niż jedną.

Winona Winfrey
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
165 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I'm just gonna dance all night
I'm all messed up, I'm so out of line
Stilettos and broken bottles
I'm spinning around in circles
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Noni z kolei nie mogła powiedzieć o sobie, że lubi swoją pracę. Właściwie to miała wrażenie, że poniekąd się w niej marnuje. Dziekanat uczelni z pewnością nie był miejscem, w którym widziała swoją przyszłość za pięć lat, choć trzeba przyznać, praca ta miała swoje zalety. Była przede wszystkim przewidywalna, nie wymagała od niej szczególnej kreatywności, a większość problemów dało się rozwiązać odpowiednim formularzem, pieczątką albo odesłaniem studenta do innego pokoju, gdzie trafiał na inną babę z dziekanatu, co swoim uśmiechem potrafiła skwasić mleko. Winona, o dziwo pomimo ciętego języka, uchodziła raczej za tą bardziej przyjemną część kadry, z którą dało załatwić się praktycznie wszystko, o ile tylko umiało się jakoś zagadać i powiedziało się dzień dobry na wejściu. Niby podstawy dobrego wychowania, ale zdziwilibyście się ile studentów włazi do dziekanatu jak do jakiejś obory bez be, ani me ani pocałuj mnie w dupę.
Poza tym, kiedy siedziała przy biurku i przekładała kolejne dokumenty, łapała się często na tym, że myślami uciekała daleko od miejsca, w którym faktycznie się znajdowała. Miała przecież tyle historii w głowie, tyle super dialogów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego... Chciała pisać, naprawdę chciała, ale problem polegał na tym, że za każdym razem, kiedy pojawiała się myśl, żeby w końcu coś skończyć, natychmiast przychodziły kolejne, że może nie potrafi, że to głupie, że nikt nie będzie chciał tego czytać. I tak odkładała wszystko na później, chowając marzenia gdzieś głęboko pod stertą rutyny i nudy.
Dlatego kiedy Coven kopnęła w drzwi, Noni nawet nie musiała pytać, kto stoi po drugiej stronie.
- Oszczędność wody, co nie? U Nas w Anglii najpierw kąpano dzieciaki, a potem kąpali się starzy. Ojciec oczywiście na końcu - powiedziała śmiertelnie poważnie, ale w głębi ducha miała ogromną bekę no bo wiadomo, że u niej w domu takich zwyczajów nie praktykowano, ale lubiła wkręcać ludziom z Kanady różne głupawe rzeczy. Szkoda, że jej językiem ojczystym też był angielski, bo może nauczyłaby Kanadyjczyków jakichś zabawnych słówek, nadając im zupełnie inne znaczenie. - Anoooo... Mogłam włączyć to i owo, dalej nie mogę się przyzwyczaić, że to mieszkanie jest jednozadaniowe - zupełnie jak faceci, a przecież, mieszkały w nim same dziewczyny. Noni lubiła ten ich girls' hood, ale czasami robiło się straszne zamieszanie, kiedy w jednym pokoju zebrało się nagle kilka bab i każda z nich miała oczywiście coś do powiedzenia. Zerknęła w stronę klatki schodowej, kiedy usłyszała o roztrzaskanej butelce. - Ojjj,.. - przeciągnęła, przykładając dłoń do serca, zupełnie jakby zostało właśnie przed chwilą złamane. - Biedne maleństwo. Nawet nie zdążyło się z nami napić... - pokiwała głową z rozczarowaniem, a potem zaśmiała się pod nosem i sięgnęła po jakieś buty stojące przy drzwiach. Pewnie nawet nie swoje, ale rozmiar się zgadzał, więc na pewno nikt się nie pogniewa, że je pożyczyła dosłownie na minutę.
- Chodź, pomogę ci. Jeszcze ktoś się nadzieje na szkło i jutro będziemy miały zebranie lokatorów, przesłuchanie i sprawę w sądzie - ruszyła za Coven na klatkę schodową, ostrożnie schodząc po stopniach, rozświetlając im drogę latarką z telefonu. Przykucnęła i razem z Bremers zaczęła zbierać większe kawałki szkła do jakiejś plastikowej siatki.
- A potem wracamy na górę, zapalamy jakieś świeczki, robimy minutę ciszy i wypijamy pozostałe. Dla uczczenia pamięci poległego - uśmiechnęła się pokrzepiająco, ale potem przypomniała sobie, dlaczego tak naprawdę czekała na Coven i ten uśmiech nagle zamienił się w jakiś dziwny grymas. Sama nie wiedziała jaki, być może nigdy nawet nie miała takiej miny. - Bo ja muszę ci coś powiedzieć, ale obiecaj kurna, że to zostanie między nami! - nie żeby nie ufała reszcie swoich współlokatorek, po prostu musiała to wszystko najpierw przyswoić. - No i możemy zadzwonić po jakiegoś elektryka.

coven bremers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Noni
nudy i ogromnie długich postów
27 y/o
SPRING TIME
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dla Coven praca Noni wydawała się naprawdę ambitna. Pracowała z ważnymi dokumentami, do których takiej Bremers lepiej było nie dopuszczać. Jedyne, do czego sama się nadawała, to złożenie podpisu przy odbiorze towaru w lumpeksie. Umarłaby ze stresu, gdyby przyszło jej jeszcze coś porządkować albo weryfikować. Nie była stworzona do wielkich celów, ale w żaden sposób jej to nie przeszkadzało. Przynajmniej nie przeceniała swoich możliwości, nie srała wyżej, niż miała dupę, i nie próbowała zgrywać mądrzejszej, niż była w rzeczywistości. Za to podziwiała wszystkich, którzy mierzyli wysoko. Może Winfrey nie spełniała się w swojej obecnej pracy, ale na pewno była w niej świetna, bo przecież pani z dziekanatu brzmi zajebiście poważnie!
Okej, nie zrozum mnie źle, ale to trochę obrzydliwe — stwierdziła, kiedy Winona opowiedziała jej historię ze swojego kraju. Rozumiała ideę dbania o środowisko i w ogóle, ale żeby w jednej wodzie kąpała się cała rodzina? Przesada. Co innego wziąć razem prysznic, a nawet wspólną kąpiel, bo w gruncie rzeczy tutaj nawet o kąpiel nie chodziło.
Tak też coś podejrzewała, że w mieszkaniu musiało chodzić więcej niż jedno urządzenie. Do takich ekscesów dochodziło, kiedy jednocześnie działały przynajmniej dwa. A jak więcej, to wypierdalało korki, zanim któraś z nich zdążyła mrugnąć. Właściciel nic sobie z tego nie robił, twierdząc, że warunki były adekwatne do ceny. I Bremers nie mogła się z nim nie zgodzić. Gdzie one znalazłyby taką dużą chatę, gdzie każda z współlokatorek miała swój pokój. Płaciły jakieś śmieszne pieniądze, więc od razu wiadomo, że mieszkały tutaj same biedaki.
Ale te się z nami napiją! — wskazała ręką na odstawione piwa. — To jest moment, w którym mówisz, że jestem twoją ulubioną współlokatorką — dodała, bo kto tak myślał o innych, jak Coven? Nikt. Żodna z mieszkających z nimi dziewczyn. A Bremers nie dość, że zawsze coś fajnego odkładała dla nich w sklepie, to jeszcze piwerko przyniosła. Złota dziewczyna.
Wyszły na klatkę, chwytając wcześniej jakąś papierową torbę, zmiotkę z szufelką i szmatę, żeby zatrzeć ślady. Nie było co płakać nad rozlanym piwem. Dosłownie.
Dobrze, że to było tylko jedno. Wyobrażasz sobie, gdyby wszystkie mi tak wypadły? Chyba bym się autentycznie zapłakała — westchnęła ciężko, ostrożnie podnosząc z półpiętra odłamki szkła i umieściła go w papierowej torbie. Od razu zauważyła ten grymas na twarzy Noni. Coś ewidentnie było nie tak. Co? Trudno stwierdzić. Może to odór piwska, który unosił się po klatce?
O rany, co zrobiłaś? — zapytała natychmiast i zaczęła sprzątać jeszcze szybciej. — Jasne, obiecuję, że nikomu nic nie powiem — zastrzegła, przyciskając sobie wolną dłoń do klatki piersiowej. Lubiła słuchać plotek, ale nigdy nie wygadywała cudzych tajemnic. Tym bardziej, kiedy była powierniczką sekretów.
Poczekała aż Winfrey zetrze ze schodów mokrą plamę i czym prędzej podreptała na górę, zerkając na nią wyczekująco.
No mów. Wyrzuć to z siebie — ponagliła ją, zatrzaskując drzwi na cztery spusty. W biegu złapała kilka świeczek z salonu i rozstawiła je na ławie. Jeszcze jakaś zapalniczka. Gdzie miały jakąś zapalniczkę? Albo chociaż zapałki.

Winona Winfrey
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
165 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I'm just gonna dance all night
I'm all messed up, I'm so out of line
Stilettos and broken bottles
I'm spinning around in circles
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Noooo byłaby totalna masakra - pokiwała energicznie głową, przyznając przyjaciółce rację odnośnie stłuczonych butelek... Nie dość że miałyby więcej sprzątania, to jeszcze nie byłoby się czego napić i albo musiałby lecieć po drugi czteropak do sklepu, albo zaparzyć sobie herbatki i spędzić resztę wieczoru na trzeźwo.
Noni jeszcze przez chwilę stała przy ławie, obserwując, jak Coven rozstawia świeczki, jakby właśnie przygotowywały się do jakiegoś cholernie poważnego rytuału, a nie do picia piwa po pogrzebie jednej butelki.
Sama nawet nie wiedziała, czy bardziej przerażało ją to, że Bremers potraktowała zapowiedź wyjawienia jej sekretu tak poważnie, czy fakt, że naprawdę zamierzała jej wszystko powiedzieć i przy okazji przyznać się, do wszystkiego przed samą sobą. - Dobra, najpierw nie panikuj - zaczęła, chociaż sama wyglądała, jakby miała zaraz wyzionąć ducha. - I zanim cokolwiek powiesz, to... - usiadła na kanapie i od razu sięgnęła po piwo, ale przez chwilę tylko obracała butelkę w dłoniach. W końcu westchnęła ciężko. - Pamiętasz Woody'ego? - spojrzała na Coven spod lekko uniesionych brwi, jakby samo wymówienie jego imienia miało już wyjaśnić połowę sprawy. Niestety nie wyjaśniało. - No właśnie. Tego Woody'ego - przełknęła ślinę i odchrząknęła. - Ja... przespałam się z nim. Chyba... no bo częściowo urwał mi się film, no ale widoku klaty nie zapomniałam, nooo.... i kilku innych zakamarków też nie - powiedziała to zdecydowanie szybciej, niż zamierzała, po czym zalała się rumieńcem i natychmiast uniosła dłoń, jakby chciała zatrzymać ewentualną reakcję Coven. - I zanim zaczniesz, to nie wiem, co ja sobie wtedy myślałam. Naprawdę. To nie było jakoś szczególnie zaplanowane, nie miałam rozpisanego repertuaru pod tytułem „dzisiaj zrobię coś super nie w moim stylu”, po prostu... no stało się- oparła się wygodniej o kanapę i wypuściła powietrze, którego chyba od kilku minut nieświadomie nie nabierała. Właściwie jakby tak na to spojrzeć, pewnie nie była jedyną typiarą, która niezobowiązująco się z nim przespała w ostatnim tygodniu, ale po prostu Noni... no nawet nigdy nie brała go pod uwagę. Nie żeby nie był w jej typie, wizualnie nigdy nic mu nie brakowało, ale no... czy oni w ogóle ze sobą rozmawiali o czymś głębszym niż wzmianka na temat pogody albo problematyczna dyskusja na temat tego jaką pizzę powinni zamówić? No właśnie! I tutaj leżał chyba największy problem, bo Winfrey nigdy nie przypuszczała że taka z niej zdzira, co nie? Nie umniejszając oczywiście tym, dla których to chleb powszedni i ciągle sypiają z kimś, o kim totalnie nic nie wiedzą. Swoją drogą Noni tak dawno nie uprawiała seksu, że miała wrażenie, że znowu straciła dziewictwo, a to jest chyba duże wydarzenie.
- I właśnie dlatego musiałam ci powiedzieć. Bo nie wiem, czy powinnam się z tym czuć jak ostatnia idiotka, czy może po prostu udawać, że nic się nie wydarzyło. A najgorsze jest to, że nie wiem czy on to pamięta, co nie? No bo wiesz, nic nie napisał... - upiła łyk piwa i zerknęła na Coven z miną człowieka, który właśnie przyznał się do czegoś znacznie gorszego niż jednorazowy numerek. - Ano i zapomniałam od niego stanika, może nawet tego czerwonego od Leti - dodała jakby nigdy nic, choć tego akurat nie była pewna, no ale nie mogła też tego całkowicie wykluczyć. Niestety nie pamiętała jaką miała na sobie bieliznę i czy w ogóle jakąś miała. Na pewno zgubiła zegarek, bo tego nie mogła cholera znaleźć od tej felernej imprezy. Zresztą jak wykradała się rankiem z jego mieszkania, jedyne o czym wtedy myślała było to, żeby przypadkiem go nie obudzić. Bo co się właściwie mówi po takim niezobowiązującym spotkaniu "hehe fajnie było" a może "to do jutra". No serio...

coven bremers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Noni
nudy i ogromnie długich postów
27 y/o
SPRING TIME
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie panikowała. No dobra, może odrobinę. Głównie dlatego, że nie wiedziała o co chodzi i już zaczynała snuć w głowie jakieś scenariusze, w które byłaby mniej lub bardziej zamieszana. Myślała, że znowu coś odpierdoliła i Noni musiała przekazać jej tę przykrą nowinę, żeby Coven musiała się kajać i przepraszać za swoje zachowanie. Ale nic z tych rzeczy! Odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że chodzi o Woody'ego.
Pewnie, że pamiętam — pokiwała głową, a potem uniosła brwi. Ale nie w zaskoczeniu, że Winfrey się z nim przespała, tylko dlatego, że mówiła to tak, jakby popełniła jakąś ogromną, niewybaczalną zbrodnię. Przyjaciółka była pijana i przespała się z typem. Czy to było coś strasznego? Nie brzmiało aż tak źle. — To znaczy, że nawet nie pamiętasz, czy było fajnie? — zacisnęła usta w wąską linię. Otworzyła dwie butelki przy pomocy kluczy do mieszkania i podała jedną Winonie. — No dobrze, ale co? Żałujesz? Gadaliście od tamtej pory? Zabezpieczyliście się chociaż? — zarzuciła ją serią bardzo ważnych pytań. Nie miała pojęcia, czy powinna cieszyć się z takiego obrotu spraw, czy może jednak odnaleźć gościa i skopać mu dupę.
Dla Bremers seks nie był czymś za bardzo zobowiązującym, o ile obie strony podchodziły do tego w podobny sposób. Sama była przecież wolną i frywolną singielką. Wiadomo, że gdzieś tam skrycie marzyła o tym, żeby spotkać wielką miłość i pozwolić trafić się strzale amora, ale nie szukała też niczego na siłę.
Upiła kilka łyków piwa i spojrzała na Noni znad swojej butelki. Zaraz, czy ona właśnie czuła się winna? To strasznie głupie. Uśmiechnęła się i korzystając z tego, że siedziały na kanapie dosyć blisko siebie, położyła jej rękę na ramienia.
Ej, przecież nie zrobiłaś niczego złego. Przespałaś się z facetem, wielkie mi halo. No i poza tym stało się, tak? Czasu już raczej nie cofniesz. Poza tym ja uważam, że nic nie dzieje się bez powodu — puściła do niej oko. Wszechświat dla każdego miał jakiś plan. Większy albo mniejszy. Coven wierzyła w różne znaki, była przesądna i uważała, że wszystkim jest coś pisane. Co? Tego akurat nie wiedziała. I bardzo dobrze! Co to byłaby za frajda, gdyby każdy znał swoją przyszłość? Owszem, czasami korciło ją, żeby zajrzeć do wróżki, ale wciąż się przed tym wzbraniała, żeby nie psuć sobie humoru. Bo co, jak jej powie, że już zawsze będzie sama? Albo że umrze za dwa dni? No takich rzeczy lepiej nie wiedzieć.
To ty do niego napisz — dodała, aż podskakując w miejscu. — Może musisz przypomnieć mu o swoim istnieniu. Albo jemu też jest głupio, nie? Wtedy będziesz wiedzieć, na czym stoisz. A o ten stanik Letie to się nie martw, bo to ja go miałam. O, ale to też dobry pretekst, żeby do niego zagadać — stwierdziła po chwili namysłu. Upomnienie się o swoją własność wcale nie było najgorszym pomysłem. Dlaczego Noni miała nie odzyskać stanika, skoro należał do niej? Woody nie będzie w nim chodził. Chyba.

Winona Winfrey
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
165 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I'm just gonna dance all night
I'm all messed up, I'm so out of line
Stilettos and broken bottles
I'm spinning around in circles
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Przez moment wpatrywała się w Coven, jakby ta właśnie zadała jej serię pytań, do których potrzebowała osobnego formularza, trzech załączników i dwóch tygodni na rozpatrzenie wniosku. Przez ten dziekanat miała już trochę takie zboczenie zawodowe, że wszystko robiła skrupulatnie, zawsze na czas, ale też bez pośpiechu, wiadomo. Poza tym była pewna, że gdyby rzuciła takim tekstem "laskom" z roboty, najprawdopodobniej ryknęłyby śmiechem, a karuzeli śmiechu nie dałoby się zatrzymać chyba do wtorku.
- No właśnie nie wiem, czy było fajnie - przyznała w końcu, chociaż nie było jej łatwo to zrobić. - Pamiętam fragmenty. Niektóre nawet bardzo dokładnie. Tylko... cała reszta jest taka poszatkowana i nawet nie wiem czy miał dużego - rzuciła z żalem, bo może i wstydziła się trochę tego wieczoru, no i nie poznawała samej siebie, ale właściwie wolałaby wiedzieć takie rzeczy, chociażby na przyszłość gdyby miało coś z tego kiedyś wyjść. Swoją drogą, ta myśl też ją nieco zestresowała, ponieważ do niedawna właściwie w ogóle nie myślała o facetach, a odkąd przespała z Woodym, mniej więcej z pięć razy dziennie o tym myślała! Upiła łyk piwa, a na pytanie o zabezpieczenie od razu spuściła wzrok na butelkę. - Tak. Chyba tak - w jej głosie było słychać niepewność, bo sama gumek w portfelu przecież nie nosiła, bo niby i po co, skoro do niedawna miała wrażenie, że jest jakaś aseksualna. - On miał gumki, przecież to ruchacz, więc raczej tak. Nie zrobiłabym sobie przecież takiego numeru - pokiwała energicznie głową ponieważ tej wersji chciała się trzymać. Właściwie im dłużej o tym myślała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że problem wcale nie polegał na samym seksie. Problemem było to, że zrobiła coś kompletnie niepasującego do niej, a potem musiała się mierzyć z tymi gilgającymi motylkami w brzuchu, których wcale nie chciała czuć!
- I nie, nie gadaliśmy. Właśnie dlatego czuję się tak głupio, bo on to na pewno wszystko pamięta i nawet nie wiem czy ja byłam dobra... Albo co jeśli będzie to chciał powtórzyć, no i wpakuje się w jakieś friends with benefits? - gadała jak potłuczona, bo tak się właśnie czuła. Zresztą co miałaby mu powiedzieć? „Hej, pamiętasz, jak się cimcirimcim, bo ja nie do końca”? Brzmi jak rozmowa, którą człowiek "chce" odbyć w życiu.
- Chociaż... może masz rację - obróciła butelkę w dłoni, a potem spojrzała na przyjaciółkę z wyraźną ulgą na twarzy. W końcu takich historii jak ta, jest na tym świecie miliony, a Woody pewnie już dawno zapomniał jej imię. - Nie ma sensu robić z tego większej tragedii, niż jest. Przecież nic złego się nie stało. Byłam pijana, on też chyba był, oboje jesteśmy dorośli. Koniec historii. Muszę odebrać te rzeczy i... - zawiesiła na chwilę głos. - Tylko dlaczego, kurwa, ja nadal o tym myślę? Totalnie nie umiem w romanse, wiesz? - spojrzała na Coven, jakby liczyła na jakąś mądrą odpowiedź, chociaż wszyscy dobrze wiemy, że to pytanie retoryczne. Dopiero informacja o staniku sprawiła, że Winona wyprostowała się gwałtownie. - TY GO MIAŁAŚ?! - wyszczerzyła się jakby z ulgą, no bo przynajmniej jeden problem się sam rozwiązał. Jak Leti napisała na grupie o tym staniku, to trochę obsrała zbroję, że serio się pomyliła no i buchnęła współlokatorce stanik. Oczywiście zrzuciła problem na pralkę, która swoją drogą chyba żywiła się skarpetkami, ale ta jej odpowiedź była trochę grą na czas, żeby zrealizować misję "odzyskać cyckonosz". - Dzwonimy po tego elektryka, czy... wyjebane i zaczekamy do rana? - skoro mają świeczki to dadzą jakoś radę, a może i nawet sobie z wosku powróżą. - Czy w Kanadzie wróży się z wosku? - zapytała nagle od czapy, zapominając, że przecież Coven nie słyszy jej myśli, chociaż w jej towarzystwie, często można było o tym zapomnieć, taka z niej była super kumpela.

coven bremers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Noni
nudy i ogromnie długich postów
27 y/o
SPRING TIME
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noni musiała być nieźle porobiona, skoro pamiętała niewiele. Ale hej, to jednak zawsze coś, prawda? Wspomniała o urywkach i fragmentach, więc coś tam jednak kojarzyła! Coven zacisnęła w zamyśle usta, zastanawiając się, co z tym fantem zrobić. W końcu przyklasnęła w dłonie, a właściwie w butelkę, którą trzymała w rękach.
Jest na to tylko jedna rada — zaczęła, nie mając pojęcia, czy to, za chwilę powie jakkolwiek spodoba się Winfrey. — Musicie to powtórzyć. Wtedy dowiesz się, że było fajnie, czy lepiej nie zawracać sobie nim głowy — podpowiedziała, bardzo zadowolona ze swojej sugestii. No co? Ona by tak zrobiła! Oboje z Woodym byli pijani, więc prawdopodobieństwo, że chłopak też pamiętał tyle, co nic było niezerowe. Powinni odświeżyć sobie pamięć, ale wcześniej nie zalewać się w trupa. Czy to nie genialne?
Ściągnęła brwi na wzmiankę, że Woody był ruchaczem i że nie wywinąłby żadnej lasce, a może nawet żadnemu typowi podobnego numeru. Z tymi ruchaczami, to jednak nigdy nic nie wiadomo, prawda? Pewnie niespecjalnie przejmowali się, czy zaliczą kogoś w gumce, czy też nie. Ale w tej kwestii ufała Noni. Pod warunkiem, że ona sama miała pewność, że chłopak zadbał o zabezpieczenie. Jeśli nie, to zawsze znajdzie się w mieszkanie miejsce dla bobasa.
A skąd wiesz, że jednak pamięta? Był trzeźwy? Bo mówisz, że jednak chyba też coś pił — dopytała, bo wtedy to zupełnie zmieniało postać rzeczy. No i świadczyło tylko o nim i to niezbyt dobrze, bo zaciągnął najebaną dupę do łóżka. Niefajnie. — Chwila, moment. A ty chciałabyś to powtórzyć? Bo nie nadążam. No bo jak on chce, a ty nie, to chyba nie wpakujesz się w żadną znajomość z dodatkami — no patrzcie ją, Bremers nie była aż tak durna. Coś tam o relacjach wiedziała. A raczej o seksie, bo sama niejednokrotnie brała udział w jednorazowych numerkach. I bardzo to lubiła! W sumie to chyba nieszczególnie było się czym chwalić.
Dobra, jednak móżdżek Coven nie nadążał za tym wszystkim. Strasznie to było pogmatwane! Na miejscu Noni pewnie nie wahałaby się nawet przez chwilę, żeby ponownie zaliczyć Woody'ego, bo czemu nie? Seks nie był niczym zobowiązującym!
Nie wiem, może się w nim zabujałaś? — rzuciła, ale widząc minę przyjaciółki, aż podskoczyła na kanapie. — Nie zrobiłaś tego, Winona! — wymierzyła w nią oskarżycielskim geście, ale zaraz zaśmiała się, bo najwyraźniej dziewczyna zadurzyła się w tym gościu. Wszystkie znaki na niebie na to wskazywały, a najbardziej ten, że cały czas myślała o tym, co między nimi zaszło.
Udała niewiniątko, kiedy sama przyznała się do noszenia nieswojego biustonosza. Oj, przecież to nic wielkiego! W ich mieszkaniu żyło tyle bab, że czasami trudno było się połapać, który stanik jest czyj. A jej akurat czerwony cyckonosz pasował wtedy pod czerwony top, który założyła pod równie czerwony top.
Ale już jej oddałam! — zastrzegła natychmiast, unosząc ręce w obronnym geście. Co złego, to nie ona! Było minęło, nie ma co roztrząsać.
Pokręciła głową, dając dziewczynie do zrozumienia, że w Kanadzie wróżenie z wosku nie było żadną powszechną tradycją. A szkoda!
Niestety nie. Ale czytałam o tym, że w Europie tak się robi. Wróżyłaś tak kiedyś? Powróżysz mi? — zapytała, bo wiadoma sprawa, że Coven była pierwsza do wróżb, przesądów i zabobonów, więc chętnie weźmie udział w czymś takim!

Winona Winfrey
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
165 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I'm just gonna dance all night
I'm all messed up, I'm so out of line
Stilettos and broken bottles
I'm spinning around in circles
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

/soraski, że tak długo nie odpisywałam, ale byłam na urlopie, a potem ciężko mi było wrócić do rzeczywistości :lol:

Noni przez chwilę wpatrywała się w Coven z miną kogoś, kto właśnie usłyszał najgorszą możliwą, a jednocześnie wkurzająco sensowną sugestię. Powtórzyć? Serio? Oczywiście, że ta myśl przemknęła jej przez głowę, może nawet nie raz, ale problem polegał na tym, że za każdym razem, kiedy próbowała sobie wyobrazić, jak miałoby to wyglądać, w jej brzuchu pojawiało się to dziwne, dość nieprzyjemne i chyba nowe jak dla niej uczucie. Coś jak wtedy kiedy pisała ultra ważną klasówkę, no i ze stresu skręcało jej kiszki, tak, że nie pomagał nawet Stoperan. - Ty jesteś niemożliwa - mruknęła, kręcąc głową, choć kącik ust mimowolnie jej drgnął. -To nie jest takie proste - Bo właściwie... dlaczego nie? Jeśli oboje pamiętali niewiele, mogli przecież potraktować to jak zwykły przypadek. Jedną noc, trochę alkoholu, trochę głupoty i tyle. Tylko że Noni zdecydowanie zbyt często wracała myślami do tamtego wieczoru, żeby móc udawać przed samą sobą, że nic jej to nie obchodziło. Właściwie to chyba nawet Woody zaczął jej się na swój sposób podobać? A tego totalnie nie chciała, bo doskonale wiedziała, jak się to wszystko skończy. Najpewniej złamanym sercem i to uwaga, z jej własnej winy, bo stworzy w głowie obraz człowieka, który tak naprawdę nie istnieje. To chyba jakieś zboczenie literackie, gdzie romantyzujesz w głowie każde zachowanie i słowo, a tak naprawdę niewiele to wszystko znaczy.
- Nie wiem, czy pamięta — przyznała w końcu, wzruszając ramionami. — Pił. Nie wyglądał na jakoś szczególnie trzeźwego, ale... wątpię, żeby miał gorszą głowę do alko niż ja - westchnęła cicho, spuszczając wzrok na paznokcie, z kolei pytanie o to, czy chciałaby powtórzyć, sprawiło, że zakrztusiła się piwem, no i zaczęła się dusić, za co właściwie była wdzięczna, bo mogła chociażby trochę odwlec odpowiedź w czasie. Tak albo nie... Nie potrafiła wybrać żadnej z tych dwóch opcji.
- Może? - spojrzała pytająco na Coven, jakby kumpela miała na czole napis drogowskaz, po czym uśmiechnęła się w jakże niezręcznym grymasie. Zamilkła na moment, a kiedy Coven zasugerowała, że mogła się w nim zabujać, Noni niemal natychmiast pokręciła głową.
- No co Ty, ja i zabujanie? To by skończyłoby się fatalnie! Ostatni seks miałam dwa lata temu z byłym przy zgaszonym świetle i to pod kołderką. Właściwie to nie wiem czy nie odrosła mi błona dziewicza! - zaśmiała się, bo może zbyt rozgarnięta nie była, ale dystans do samej siebie miała i chociaż umiała się przyznać do swoich "ułomności". Fakt faktem, jej były nie miał polotu w łóżku i może dlatego, że wpadła w rutynę, zaczęła myśleć, że każde zbliżenie z facetem wygląda tak samo. Może to dobry czas aby spróbować z kobietą? Właściwie kiedyś sporo nad tym myślała, czy nie jest przypadkiem bi, ale ostatecznie nie znalazła na swoje pytania odpowiedzi.
Na szczęście temat biustonosza pozwolił jej na chwilę odetchnąć. Noni roześmiała się, słysząc tłumaczenie Coven.
- „Oddałam” - powtórzyła za przyjaciółką z rozbawieniem, unosząc brew. - Dobrze, że chociaż tyle. Już się bałam, że mamy w mieszkaniu jakąś tajną aferę bieliźnianą - tak jak u niej w robocie, gdy ktoś zjadł katering kierownika dziekantu, ale nikt się do tego nie przyznał i każdy musiał się składać po parę groszy, żeby oddać za ten obiad kasę. Upiła łyk alkoholu, a kiedy rozmowa zeszła na wróżenie z wosku, jej twarz od razu się rozjaśniła. - Oczywiście, że wróżyłam! Nauczyła mnie taka Polka jeszcze w UK — odpowiedziała, jakby było to najbardziej oczywiste pytanie na świecie. - Chociaż nie wiem, czy kiedykolwiek wyszło mi coś sensownego - odstawiła butelkę i spojrzała na Coven z wyraźnym zainteresowaniem, a potem wstała i oświetlając sobie drogę do łazienki, wróciła z miską i jakimś starym kluczem, którego nie wiedzieć skąd wytrzasnęła.
- Ale możemy spróbować. Tylko ostrzegam, jeśli wyjdzie ci jakiś ponurak jak w Harrym Potterze, to nie biorę za to odpowiedzialności... - w jednej ręce trzymała świecę, w drugiej klucz, no i nad miską, zaczęła przelewać wosk do wody, czekając aż z cieczy zmieni się w ciało stałe. - Dooobra, a teraz wyjmij i zaświeć latarką, ten cień co padnie na ścianę, to będzie coś co czeka Cię w najbliższym czasie....

coven bremers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Noni
nudy i ogromnie długich postów
ODPOWIEDZ

Wróć do „#20”