ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
174 cm
modelka dla Arthouse Agency
Awatar użytkownika
Thai supermodel with heart of ice
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

~1~


Miała intensywne kilka tygodni. Podróż do rodzinnego domu nie była odpoczynkiem i chyba zestresowała ją bardziej niż powinna. Dobrze, że była poza domem przez większość czasu, bo poleciała na sesję zdjęciową. Jednak wymęczyło ją to mentalnie i wróciła do Toronto jeszcze bardziej zmęczona niż była. Jednak jak na Ice przystało nikt nawet się nie zorientował, bo dzień po przylocie już rzuciła się w wir pracy. Jak zawsze zresztą gdy tylko miała do czynienia z własną rodziną. Ignorowała wszystko i wszystkich jeszcze bardziej co wcale nie ocieplało jej wizerunku wrednej i bezdusznej kobiety. Oczywiście nie robiła sobie z tgo nic wielkiego. Najważniejsze, że mogła stać przed obiektywem aparatu czy chodzić na wybiegach. Reszta nie miała znaczenia. Jak się komuś nie podobało jej zachowanie to mogła tej osobie pokazać gdzie jest wyjście. Nie lubiła jak jej nic nie znaczący ludzie działali na nerwy. Jedyna osoba, która działała jej skutecznie na nerwy a jeszcze się z jakiegoś powodu nie pozbyła była Astoria. Bywały momenty, że naprawdę doprowadzała ją do szewskiej pasji, a jednak Praew nie zerwała kontaktu.
Nie pisały ze sobą dobry tydzień. Ice była na tyle zajęta, że nie miała czasu nawet spokojnie się wyspać, więc postanowiła, że wpadnie randomowo z wizytą do młodej, przecież mogła. A jeśli rodzice dziewczyny się o tym dowiedzą to i lepiej. Praew miała niemałą satysfakcję z irytowania ich, bo wiedziała, że Ci ludzie są tak łasi na kasę, że nie będą chcieli się jej pozbyć.
Po drodze do domu Sandridge postanowiła zakupić trochę śmieciowego jedzenia i zamówić tajskie z knajpki, którą uwielbiała i bywała w niej dość często. Normalnie pewnie sama by coś upichciła, bo gotowanie sprawiało jej przyjemność ale była naprawdę zmęczona dzisiejszym dniem jak i tymi ostatnimi tygodniami.
Nie wpadła tak całkowicie bez zapowiedzi. Wolała uprzedzić, że będzie gdyby młoda akurat była zajęta stremowaniem. Raczej nie chciała czekać pred drzwiami, aż ta ją usłyszy. Poza tym Ice nie czekała na nikogo. Wbiła do domu jak do siebie. Przywitała się z psem uważając by zwierzak nie wetknął nosa w ostre jedzenie, które przyniosła ze sobą.
-Młoda. Żarcie - rzuciła wbijając bez pukania do pokoju Astorii. Trochę to nie było miłe, ale od kiedy Ice była miła. Miała swoje momenty, ale te widzieli tylko wybrani. Ostatecznie wróciła do salonu gdzie rozwaliła się na podłodze z psem, bo chociaż nie miała własnego pupila to kochała zwierzęta bardziej niż ludzi, więc psiak musiał dostać pieszczoty, bo bez tego ani rusz. Sama bała się wziąć jakiekolwiek zwierzę jeśli tak rzadko bywała w domu. Na szczęście mogła się nacieszyć towarzystwem Draco kiedy tylko tego potrzebowała.

astoria sandridge
26 y/o
For good luck!
159 cm
streamuje i studiuje
Awatar użytkownika
𓂁 sharkira
𓂁 ex-aktorka, zaczynała jako dziecko
𓂁 ma kosę z rodziną
𓂁 lepiej nie mów jej co powinna zrobić (chyba, że ubierzesz to w naprawdę ładne słówka)
𓂁 lubi wkurzać znajomych
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

001.
Jak dobrze, że Astoria zostawiła swoją „kochającą” rodzinę daleko za sobą. Oni oczywiście nie podzielali zdania, próbując przy każdej lepszej okazji próbować swoich sił ponownie, ale była zbyt dumna i uparta, by ugiąć się po raz kolejny. Zresztą, jej życie nigdy nie wyglądało lepiej odkąd zaczęła sobie radzić na własną rękę. Kto raz zasmakował wolności, ten już raczej nigdy nie próbował żyć bez niej. Dobrze to wykorzystała, budując swoją karierę od nowa. Nie od podstaw, bo miała okazję wykorzystać swoje dawne osiągnięcia, ale to nawet lepiej. Odcięła rodzinkę od żyły złota, a sama jeszcze dobrze to wykorzystała. Karma moment.
Nie znaczyło to natomiast, że całkowicie nauczyła się na błędach, przynajmniej w kwestii ludzi. Z innym nastawieniem też jednak inaczej zaczęła postrzegać te wszystkie relacje międzyludzkie. Ważne, by po prostu pamiętała, by nie dała się wykorzystać, nie dostając niczego w zamian. Gdyby Ice nie oferowała jej niczego w podzięce, pewnie już dawno porzuciłaby tę relację. Ale mimo wszystko było nawet fajnie. Nie za nudno, bo monotonia też jakoś nie przypadła do gustu Sandridge. Jedyne, co ją uwierało, to to że kobieta była pod managementem jej wspaniałych rodziców. To prowokowało w niej nieznajome dotąd uczucie, które mówiło jej, by jakoś ochronić ją przed ich wpływem. Starała się to jednak dzielnie ignorować, bo przecież ona wcale nie była taka dobroduszna. Była samolubna. A przynajmniej tak myślała.
W przypadku Praew jednak umyślnie nie dobijała się o kontakt. Astoria nie była kimś, kto błagał w ten sposób o atencję. Nie w tym wypadku. Wiedziała też, że kobieta sama nawiąże kontakt. Zostawiła ją zatem z kilkoma wiadomościami, w których opowiadała jej o jakichś ciekawszych momentach z niedawnych streamów. Na jednym nawet o niej wspomniała, bo publicznie było wiadomo, że coś tam między nimi mogło być, ale dosadnie nigdy jeszcze tego nie potwierdziły. Tak to było, jak obie lubiły bawić się z innymi.
Akurat dzisiaj nie streamowała, ale zajmowała się zawodowymi rzeczami. Musiała ogarnąć parę rzeczy z managementem, więc połączyła się z nimi zdalnie i tak omówiła kilka spraw. Nawet się cieszyła, że Praew wpadnie do niej z jedzeniem, bo sama najpewniej skorzystałaby dzisiaj z dowozu. Nie chciało jej się dzisiaj nigdzie ruszać, więc opcja jedzenia na mieście nie wchodziła w rachubę.
— A czat twierdzi, że jestem stara. — rzuciła tylko w ramach powitania i podziękowania jednocześnie, nawet nie odwracając swojego gamingowego fotela. Była już przyzwyczajona, że kobieta wchodziła do niej jak do siebie. Sama najpewniej robiła to samo u niej.
Obróciła się, słysząc jak Draco z podekscytowaniem domaga się atencji od jej gościa. Na jej twarzy zagościło rozbawienie, obserwując jak szczeniak układa się obok Ice. Nawet przewróciła oczyma dla funu.
— Ten pies jest chorągiewą za każdym razem, gdy ktoś ma jedzenie, które może potencjalnie wyrwać. — skwitowała, wzdychając dramatycznie, po czym wstała z fotela. Nie skończyła roboty, ale były to już na tyle luźne taski, że nie musiała się z nimi śpieszyć. Podeszła do towarzystwa, ale rozwaliła się na swoim łóżku zamiast na podłodze. Może była trochę bardziej wygodnicka.

Praew Thanakit
Lin
kierowanie moją postacią bez mojej zgody, posty z AI, ghosting bez słowa
30 y/o
For good luck!
174 cm
modelka dla Arthouse Agency
Awatar użytkownika
Thai supermodel with heart of ice
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

No niestety Ice była mocno rodzinna i bardzo zżyta z rodziną. Jej mimo wszystko zależało na rodzinnych więzach i robiła co mogła by to chociaż utrzymać. Czy wiedziała, że jej istnienie jest ściśle powiązane z jej pieniędzmi? Chyba tak, ale bardzo mocno to wypierała z myśli dalej głupio wierząc, że jest kochana przez nich bezwarunkowo. Nie chciała słuchać nikogo kto próbował jej otworzyć oczy na całą tą sytuację. Miała obecnie lepiej w życiu niż oni, więc powinna ich wspierać, bo tak było jej wpajane od samego początku.
Może też dlatego sama stała się oschła i niedostępna wobec innych widząc potencjalnie to, że też się zaczną tak zachowywać. Normalnie nie patrzyła na uczucia innych i bawiła się nimi nie dając nic w zamian. Z Astorią było odrobinę inaczej. Nie było wielkich deklaracji, spędzały ze sobą czas. Nawet można powiedzieć, że Ice poświęcała młodej więcej uwagi niż wszystkim innym. Jednak traktowała to bardzo tymczasowo. Wiedziała, że może być jednego dnia, a drugiego już się skończyć. Nie podchodziła do tego długoterminowo i wiedziała, że w ten sam sposób traktuje to sama Astoria. A jeśli obie strony o tym wiedziały to nie było żadnych pretensji. Ice miała też tendencję do zatracania się w pracy. Była swoistym pracoholikiem, więc gdyby Astoria się narzucała wiadomościami i atencją to skończyłoby się to wszystko dużo szybciej. Sama gdzieś tam też starała się od czasu do czasu wysłać wiadomość, ale też się nie narzucała. Poza tym częściej po prostu streamy Astorii leciały jej wieczorami w tle. Nikt prócz samej zainteresowanej nawet nie wiedział, że Ice się odzywała na chacie. Czy nawet będąc u dziewczyny przypadkowo pokazała się raz czy dwa na kilka sekund. Dodatkowo Thanakit wiedziała, że rodzice dziewczyny jak się dowiedzą, że ich agencyjna gwiazdka kręci z ich córką to mogą nie być zadowoleni. Lubiła ich wkurwiać, bo wiedziała, że wiele rzeczy ujdzie jej na sucho. Przynosiła spore pieniądze i prestiż. Nie mogli pozwolić sobie na utratę Ice nawet jeśli nie bardzo za nią przepadali.
-Czat Cię oszukuje mała - przewróciła teatralnie oczami. Niektórzy pewnie by się obrazili gdyby osoba, którą witają nie odwróciła się w ich kierunku na przywitanie, ale Praew akurat to nie przeszkadzało. Sama zresztą tak robiła.
-Potencjalnie to bym mu dała, ale to jest odrobinę ostre jedzenie, więc może nie być później za wesoło jak go weźmie rozwolnienie. - Dała sobie odrobinę podgryzać przedramię przez bluzę. Nie była tak szalona by dać się tym rekinowym ząbkom, które rozcinają skórę w sekundę. Spojrzała w kierunku dziewczyny i uśmiechnęła się lekko. -Jestem wykończona tym grafikiem - westchnęła teatralnie. Mało komu potrafiła się przyznawać, że czasem nie dawała rady. Jednak Sandridge wiedziała a jakiej zasadzie to wszystko działa i znała swoich wymagających rodziców, więc przed nią Ice mogła się chociaż odrobinę otworzyć. -Streamujesz później? - spytała chcąc wiedzieć czy będzie ten czas spędzać sama z książką w ręku czy nie.

astoria sandridge
26 y/o
For good luck!
159 cm
streamuje i studiuje
Awatar użytkownika
𓂁 sharkira
𓂁 ex-aktorka, zaczynała jako dziecko
𓂁 ma kosę z rodziną
𓂁 lepiej nie mów jej co powinna zrobić (chyba, że ubierzesz to w naprawdę ładne słówka)
𓂁 lubi wkurzać znajomych
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przed laty Astoria wyglądała niemalże identycznie. Też myślała, że rodzice ją kochają i chcą dla niej jak najlepiej. Prawda była jednak inna i całe szczęście, że Astoria była na tyle silna, by wydostać się z ich zachłannych szponów. Właściwie to dopiero po odzyskaniu wolności zobaczyła, co tak naprawdę z nią robili. Była dla nich żyłą złota, a nie rodziną. Do tej pory nie zmieniła w tej kwestii zdania, nawet mimo ich usilnych prób odzyskania kontaktu.
Z tego powodu też nikogo nie uważała za pewnik. To samo tyczyło się Ice, choć na nią i tak spoglądała nieco inaczej. Kto tam jednak wiedział, co tak naprawdę mogło jej chodzić po głowie. Tego nigdy nie mogła być pewna. Skoro rodzice, którzy ją wychowali, też potrafili okazać się prawdziwymi świniami, to co dopiero obcy ludzie? Obecny dystans i brak zobowiązań był zatem dla Astorii idealny. Martwiło ją jedynie to, że za bardzo przejmowała się faktem, iż Praew była w jej poprzednim położeniu. Co prawda to nie była już córka jej rodziców, ale to mogło jednocześnie kasować każde inne hamulce, które jakimś cudem posiadali. Stąd też nie dziwiło ją to, że dziewczyna była wiecznie zapracowana. Taka była jej natura, o czym Sandridge wiedziała, ale jeśli ona była w stanie to wyłapać, to jej rodzinka również. Nie ingerowała jednak aż tak, wiedząc, że to mogło jedynie zaszkodzić. By położyć temu kres musiała działać nieco ostrożniej i logiczniej. O ile będzie chciała faktycznie coś z tym zrobić.
Ją też cieszył fakt, że mogła utrzeć im nosa poprzez tę znajomość. Nie bała się interakcji z kimś spod szyldu jej rodziców, wiedząc że jednocześnie jest głośno o niej, jak i o jej potencjalnej ingerencji w podwórko rodziny, nawet po jego opuszczeniu. Ich usilne próby o rozmowę były spowodowane pewnie również i przez to. Z Praew pewnie rozmawiali mało na ten temat, bo znali Astorię. Ona tak łatwo nie odpuszczała, zwłaszcza gdy ktoś jej zabraniał.
— Ta, ale przez nich czuję się jak jakiś dinozaur. Albo bardziej jak jakiś pradawny rekin — westchnęła, nie przestając głupio się uśmiechać przez kolejną minutę. Zignorowała przytyka pod postacią nazwania małą, ale głównie przez to, że Praew zadbała dzisiaj o to, by mogła coś zjeść. Chyba, że nie da jej z tym spokoju to wtedy będzie musiała wziąć odwet. Height shaming wcale nie był taki fajny, jakby mogło się wydawać.
— Oj to lepiej nie. Słyszysz, Draco? — używając imienia szczeniaka przywołała go tym samym do siebie, ale tylko na moment. — Nie ma jedzonka. Brzuszek będzie cię bolał — wyjaśniła mu, choć ten pewnie nawet nie rozumiał, co do niego mówiła. Dalej cieszył się, że być może wyrwie od Ice jakiś dobry kąsek.
— Nie dziwię się. Spytałabym, czy odpoczęłaś u rodziców, ale pewnie nie bardzo — ton jej głosu nieco się zmienił, ale gdyby ktoś ją zapytał, zaprzeczyłaby by brzmiała na zmartwioną. Miała doskonałą wymówkę, by ubrać to w klasyczną niechęć do rodziców, którzy rozwalili jej pół życia. To już lepiej do niej pasowało.
— Nah. Dzisiaj papierkologia i fajrant — właściwie to już tylko wolne, bo większość roboty już odwaliła. Coś tam jej zostało, ale mogła zająć się tym jutro przed streamem. Zwłaszcza, że miała gościa.

Praew Thanakit
Lin
kierowanie moją postacią bez mojej zgody, posty z AI, ghosting bez słowa
30 y/o
For good luck!
174 cm
modelka dla Arthouse Agency
Awatar użytkownika
Thai supermodel with heart of ice
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Szkoda, że w tak bliskim otoczeniu potrafiły być takie pasożyty żerujące na dobru innych. Niestety Praew nie była tak silna jak Astoria. Ice wychowana była zupełnie inaczej w miejscu gdzie praktycznie wpajano jej od malutkiego, że to ona powinna pomagać rodzicom. Opiekowała się rodzeństwem, pracowała w weekendy i po szkole. Dorosła zdecydowanie za szybko, a wszystkie 'mądrości' wpajane jej przez rodziców zostały nawet do teraz kiedy zrobiła karierę i mieszkała na drugim końcu globu.
Ice już teraz wychodziła z założenia, że ludzie istnieją po to by wykorzystywać siebie nawzajem. Nikt nie miał dobrych intencji i nikomu nie wierzyła tak na sto procent. Człowiek człowiekowi wilkiem jak to niektórzy mawiają, więc Thanakit też w większości taka właśnie była. Astoria była kimś kto w obecnej chwili był po prostu cichym przystaniem gdzie nie musiała do końca udawać. Jasne mury nadal stały nienaruszone ale przynajmniej przy młodszej dziewczynie chociaż na chwilę mogła się zapomnieć. Nie przyznawała się oczywiście do tego, ale można było to czasem zauważyć. To do niej wbijała po ciężkim tygodniu by się zresetować. Nie szła do spa, na masaż. Nie. Ice kupowała jedzenie na wynos, przekąski i szła do Astorii by spędzić czas z nią i psiakiem.
Oh ile Ice olała spotkań z swoimi pracodawcami to głowa mała. Szczególnie jeśli usilnie jej wmawiali by zaniechała swoich spotkań z ich córką. Za każdym razem wciskała im pod nos umowę, w której nie było zaznaczone z kim nie może się spotykać. A wiedzieli doskonale, że jak zerwą ten kontrakt to stracą swoją żyłę złota, więc zostało im jedynie proszenie i błaganie obu stron by zakończyły tą relację. - A ja to kim mam wtedy zostać? Skamieliną? - uniosła spoglądając na dziewczynę. -Przynajmniej uroczy z ciebie rekin czasami - uśmiechnęła się szeroko. Nazywała Astorię małą, ale to nie z przytyku, chociaż mogło to tak zostać odczytane. Ot postanowiła któregoś razu, że to będzie pieszczotliwy zwrot w jej wykonaniu, chociaż podejrzewała, że młoda mogła to odczytywać zupełnie inaczej. Zawsze mogła zwracać się do niej 'Nong' co w tajskim znaczyło kogoś młodszego.
-Wątpię by go to obeszło wiesz? Jedzenie to jedzenie. A Ty powinnaś coś zjeść, bo pewnie nie jadłaś - podrapała psiaka za uchem i rzuciła mu zabawkę by się mógł zająć czymś innym na trochę niż podgryzanie jej rąk.
-Wcale. Nie było czasu na odpoczynek. Brata z więzienia wyciągałam - stwierdziła wzruszając ramionami jakby to nie było nic nowego dla Ice. Pomiędzy sesjami zdjęciowymi użerała się z rodziną i ich problemami. -Odpocząć mogłam w hotelu późnym wieczorem - westchnęła. To był jedyny czas gdzie faktycznie mogła odetchnąć chociaż na chwilę. Na jej szczęście nie musiała spać u żadnego z rodziców, więc miała święty spokój na wieczór jeśli do niej nagle nie wydzwaniali.
-To chodź. Zjemy jak jest jeszcze ciepłe i możesz wrócić do papierków. Ja sobie coś obejrzę. - bo nie zamierzała się narzucać i przeszkadzać. To że panoszyła się po domu Astorii to jedno, ale starała się nie przeszkadzać jej w ważnych rzeczach. Nawet jeśli wbijała przypadkiem na streamy, bo szukała czegoś w jej pokoju.

astoria sandridge
ODPOWIEDZ

Wróć do „#5”