ODPOWIEDZ
34 y/o
For good luck!
183 cm
IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
When you look back, you realize how much of our lives we've wasted in solitude. Everyone needs friends.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był tak okropnie zmęczony, że ledwo widział na oczy. nienawidził papierkowej roboty, ale ją również musiał wykonać, aby raporty, wnioski czy inne dziadostwa były tak jak powinno być i żaden adwokacina nie przywali się do zeznań, spisanych dowodów i tak dalej. Trochę pracował już w tym zawodzie, więc wiedział jak to działa. Nie chciał, aby tacy niebezpieczni przestępcy mieli prostą drogę do wyjścia z więzienia, gdzie ich miejsce. Niestety, nie zawsze się to udaje, bo te szuje mają plecy w wyższych instancjach i wystarczy, że pociągną za pewne sznurki i wychodzi. Przeważnie są to wysoko postawieni członkowie gangu działający na większą skale i ich utrata dla całego interesu jest ogromna i bardzo kosztowna. Kilka razy miał takie sytuacje w swoje karierze, ale z racji, że karma nie rychliwa za to sprawiedliwa, to te skurczybyki przeważnie dostawały za swoje, a była to kulka w łeb. Czy powinien się z tego cieszyć? Pewnie nie, ale to robił, bo to w pewnym stopniu miasto i ludzie są bezpieczni, ale z drugiej strony gangi czy inni kryminaliści wyrastali jak grzyby po deszczu. Zawsze znalazł się ktoś kto chciał wstąpić na przestępczą drogę – zmusza go o tego życie lub towarzystwo, w którym się znajduje. Nigdy nie da się tego wytępić na sto procent, bo wtedy policja nie miałby nic do roboty i Layo straciłby praca, a wbrew pozorom kocha te robotę i miny przestępców, kiedy okazuje się, że miał na nich mocne dowody i pójdą na długie lata albo na dożywocie.
Po drodze wjechał do sklepy. Mąż napisał mu, żeby zrobił zakupy. Dostał listę, więc wiedział co ma kupić. Nadal bawi go to, że jego mężem został policjant, kolega z pracy, ale z innego wydziału. Czy w ogóle myślał kiedykolwiek o tym? Ależ skąd! Oboje pracowali ciężko, bo praca w tej „branży” jest wyczerpująca i bardzo często nie ma sie czasu na randki, ale im się udało! Cieszył się z tego, ponieważ nie było kłótni o brak randek, kolacji i innych rzeczy związanych z budowaniem relacji. Dla nich liczyło się spędzanie ze sobą czasu i odpoczynek, czy to brzmi nudno? Pewnie dla niektórych tak, ale w pewnym momencie swojego życia doceniamy takie małe gesty.
- Kochanie jestem! - Zawołał, ale pierwsze oczywiście pojawiły się psiaki, a potem Aaron. Na jego widok Layonell się uśmiechnął. - Cześć - powiedział całując go na powitanie

Aaron Blackwood
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Praca w policji dawała się we znaki za każdym razem, kiedy Aaron znajdował się na komisariacie. Lubił ją, nie można było powiedzieć, że nie, niemniej bywały dni, kiedy tęsknił za spokojem i zwyczajnością; codziennością, która nie kończyła się przyskrzynianiem zbirów, narażeniem życia oraz znajdowaniem ciało osób, które przedwcześnie zmarły. Takie widoki nie były przyjemne i działały na psychikę, nawet jego. Nic dziwnego, że wielu detektywów kończyło kariery znacznie wcześniej, przeżywając traumy, z którymi nie byli w stanie się uporać. Blackwood, chociaż zdawał się być bardziej odporny, sam nie wiedział ile jeszcze będzie w stanie pociągnąć. Póki co nie wydarzyło się nic, co wyjątkowo boleśnie odbiłoby się na jego psychice, ale wiedział, że ten stan może się zmienić z dnia na dzień. Nie był pewien, czy faktycznie chce go przeżyć.
-Dobra chłopaki, ja spadam. Końcowy raport podrzucę Staremu jutro. Teraz czekają mnie ważniejsze rzeczy - zaśmiał się, żegnając z kolegami. Chciał już wrócić do domu - do ukochanych psów i męża, z którym ostatnimi czasy nie miał zbyt wiele wspólnych chwil. Brakowało mu tego wyjątkowo - zwykłego leżenia na kanapie i oglądania wspólnie mało imponujących seriali oraz programów. Dzielenia się informacjami jak minął im dzień, bez zwierzania się jedynie z tego jak ciężki był dzień w pracy. Brakowało mu ich. Liczył, że dzisiaj, kiedy obaj mieli wcześniej wrócić, uda im się trochę nadrobić.
W domu znalazł się pierwszy - zawsze był tym bardziej punktualnym, z czego śmiał się za każdym razem, kiedy Layonell się spóźniał. Byli niczym ogień i woda, a jednak dopełniali się niesamowicie pod wieloma względami.
Korzystając z tego, że miał jeszcze chwilę, zanim ukochany do niego wróci, zajął się kolacją. Nic nadzwyczajnego, nie miał za bardzo siły na wykwintne pieszczenie kubków smakowych, stawiając na prostą zapiekankę ziemniaczaną z kurczakiem i brokułami. Musiało wystarczyć.
Słysząc głos Layo, podszedł do niego, ustępując pierwszeństwa Biscuit i Puppy, które pobiegły do drugiego policjanta.
-Zaczynam się robić zazdrosny - rzucił, udając oburzenie. Chwilę później wydał z siebie cichy pomruk, kiedy mąż go pocałował. - Pod tym względem wygrywam. Jak ci minął dzień, hm? Kolacja będzie niedługo. No, może za jakąś godzinę - stwierdził. Godzina to naprawdę dużo czasu, w której można było wiele nadrobić.

Layonell Stones
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”