ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
170 cm
Detektyw wydziału zabójstw Toronto Police Service
Awatar użytkownika
"Bad boys, bad boys, what'cha gonna do? What'cha gonna do when they come for you?"
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Here we fucking go again.
I mean good morning.


Starała się przez rok dostać do wydziału zabójstw w Toronto. To było marzenie jej narzeczonego, którego ciągnęło do większych miast. Pragnął adrenaliny. Spraw, o których nie śniłby żaden policjant w małej mieścinie, jaką było Banff. Zostawiła za sobą wszystko. Wszystkie miejsca, które atakowały umysł wspomnieniami. Ludzi, którzy dziennie z uśmiechem pytali ją o samopoczucie i przynosili domowe obiady, wiedząc, że tę strefę swojego życia mocno zaniedbywała. Odeszła, bez żadnego pożegnania. Pod osłoną nocy wrzuciła walizki do bagażnika, pozostawiając klucze na stole, tak jak to uzgodniła z właścicielem.
Zniknęła.
Zaczynała od nowa. Nowa szczoteczka do zębów. Nowe mieszkanie i miasto. Nowy start z dala od wszelkich pytań. Tutaj nikt jej nie znał. Nie słyszał o tragicznych historiach z jej życia. Czysta strona. Początek historii.
Obserwowała przez okno, jak pierwsze promienie słońca przebijały się przez mrok nocy. Odstawiła na blat pusty kubek po kawie i cicho westchnęła. Na podłodze leżały jeszcze nie otwarte bagaże. W szafie, na wieszaku był tylko mundur. Kwintesencja wszystkiego, co zostało jej w tym życiu. Praca była jedynym lekarstwem. W jej grafiku nie istniało już coś takiego, jak czas prywatny. Każda myśl, każda godzina jej życia krążyła wokół zabójstw.
Dziś był jej pierwszy dzień na komisariacie. Miała poznać osobę, która będzie najczęściej jej towarzyszyć przy wezwaniach, a przynajmniej tak miało być na samym początku. Trochę się tym stresowała. Chciała mieć pod kontrolą każdy aspekt tego spotkania i drażniło ją to, że wszystko było jedną wielką niewiadomą. Aaron miał być kimś na kształt partnera. Bliskiej osoby, której miała zaufać w każdej sytuacji. Takie relacje wypracowywało się latami. Zabili go. Powinnaś tam być. Nie mogła pozwolić ponownie, żeby ktoś stał się dla niej ważny. Priorytety. Liczyły się tylko wyniki. Ilość rozwiązanych spraw. Dodatkowa gęba miała być tylko niedogodnością. Potrzebowała tego wprowadzenia, a potem...
Była pierwsza. Zmiana nocna obserwowała jej wejście do budynku z lekkim szokiem na twarzy. Nikt przecież normalny nie pojawiał się, tak wcześnie. Nikt nie mył ekspresu przed użyciem. Żadna kobieta nie chodziła tutaj w wyprasowanym mundurze i włosach spiętych w ciasnego koka, z którego nie odstawał ani jeden włos. Druga kawa tego dnia. Paliwo, które napędzało ją do działania. Uzależnienie, na które sobie pozwalała.
Usiadła przy biurku i zaczęła przeglądać akta sprawy, którą przydzielono wczoraj jej i nie jakiemu Aaronowi, gdy podpisywała wszelkie formalności. Czekała na niego. A czas płynął nieubłaganie wolno. Miał godzinę. Miała nadzieję, że będzie wcześniej. Że poważnie traktował swoją pracę.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Bolała go głowa, tak zwyczajnie i po prostu napierniczało mu w środku z niewyspania. Wczorajszy dzień był zdecydowanie zbyt intensywny, a koniec końców nie przyniósł żadnych rozwiązań. Aaron spędził kilkanaście godzin nad aktami, przeglądając dowody, dzięki którym chociaż odrobinę bardziej przybliżyłby się do rozwiązania potrójnego morderstwa, które łączył pewien schemat. Nic dziwnego, że ostatecznie zaczęto podejrzewać, że mieli do czynienia z seryjniakiem, który bawił się policją niczym simsami, wodząc ich za nos i podsuwając poszlaki, które koniec końców okazywały się fałszywe. To było wyjątkowo frustrujące i godziło w ego mężczyzny.
Hektolitry wypitej kawy nie pomagały, podobnie jak nie pomagało towarzystwo Ricky’ego, który co prawda w kryzysowych sytuacjach związanych z pracą potrafił się zachować jak cywilizowany człowiek, ale wystarczyło, że zaczął kłapać jadaczką, a cały profesjonalizm trafiał jasny szlag. Że też to właśnie z nim najczęściej musiał pracować. Ich komendant zapewne sądził, że dopełniają się idealnie, a prawdą było, że Blackwood najchętniej przejechałby go prowadzonym samochodem służbowym wpisując później, że był to jedynie tragiczny wypadek.
Wszystko to sprawiło, że w pracy pojawił się w naprawdę średnim nastroju, co nie działało zbyt korzystnie, biorąc pod uwagę, że właśnie dzisiaj miał poznać nowego członka zespołu danego mu pod skrzydła. Interesujące, biorąc pod uwagę, że sam jeszcze niedawno był świeżakiem, ale najwidoczniej w wydziale zabójstw normą było, że młodziaków rzucało się na głęboka wodę, zrzucając na nich odpowiedzialność za najświeższych. Wszak O’Hara też dostał Blackwooda pod skrzydła, a sam stażem długoletnim nie grzeszył.
Zanim skierował się do biurka, które od dzisiaj miało należeć do kobiety, zaszedł jeszcze do niewielkiej kuchni, żeby przygotować sobie kawę. Była paskudna, ale chwilowo musiał zadowolić się właśnie nią, a potrzebował minimalnej dawki kofeiny żeby nie wyjść na rasowego gbura już podczas pierwszego spotkania.
-Aaliyah Lavoie? - spytał, podchodząc do jedynej osoby, której twarzy nie kojarzył. Zlustrował ją dyskretnie - wydawała się tutaj nie pasować w tym nieskazitelnym mundurze, gdzie zazwyczaj ludzie nie przywiązywali do tego wagi. To mogło działać na jej plus - mogło świadczyć o profesjonalizmie i dbaniu o szczegóły. - Aaron Blackwood. Jak mi wiadomo będziemy pracować razem przy najbliższej sprawie, żebyś mogła się wdrożysz w nasz system i zasady - uśmiechnął się do niej, upijając jakże wyśmienitej kawy.

Aaliyah Lavoie
30 y/o
For good luck!
170 cm
Detektyw wydziału zabójstw Toronto Police Service
Awatar użytkownika
"Bad boys, bad boys, what'cha gonna do? What'cha gonna do when they come for you?"
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nikt nie lubił nowych. Stanowili najsłabsze ogniwa. Przejście przez wszelkie procedury i wdrożenie nowego detektywa w bieżące sprawy było żmudnym zadaniem. Była świadoma tego, że w tej chwili była niechcianą kulą u nogi. Aaron miał po prostu pecha, że akurat jego przydzielono do tego zadania. Bo ci, którzy mieli najmniejszy staż na danej komendzie, zawsze byli traktowani w ten sposób. Przydzielano im najgorsze sprawy i te najbardziej żmudne. Rzucano od razu na głęboką wodę. Jej się to podobało. Pozwalało odegnać niechciane myśli. W końcu miała cel.
- Detektyw Lavoie. - poprawiła go niemal automatycznie, gdy od razu na wejściu obrzucił ją oceniającym spojrzeniem. Jej profesjonalizm wielu odrzucał. Pracoholizm był cechą, której nienawidzono. Od razu wyłożyła kawę na ławę. Swoimi słowami dała czytelny sygnał, że nie szukała tutaj żadnych koleżanek ani kolegów. Kontakty tylko czysto pracownicze. Nie mogła pozwolić na to, żeby ktoś znowu przebił się przez ten gruby mur, którym się otoczyła. Nie straci ponownie nikogo. Nie pójdzie na kolejny pogrzeb. Nie uroni żadnej łzy.
- Chciałabym ponownie obejrzeć miejsce zbrodni. O ile w dalszym ciągu jest odpowiednio zabezpieczone. Z prowadzonej dokumentacji niewiele się dowiedziałam. W drodze mógłbyś powiedzieć mi więcej o sprawie, detektywie. - od razu chciała przejść do konkretów. Miała ambicję, żeby jak najszybciej zamknąć tę sprawę i przejść dalej. Nie uwikłać się w kolejną przygodę, którą rozpoczęli już inni detektywi. Chciała dostać coś swojego. Wykazać się.
Spojrzała na niego wyczekująco. Sama nie do końca była pewna, czy chciała od niego jakiś instrukcji. Czy żeby potulnie chwycił kubek w swoją dłoń i zabrał ją tam, gdzie oczekiwała odnaleźć nowe odpowiedzi. Miała jednak nadzieję, że tym razem nie miała do czynienia z kolejnym wyjadaczem, który tylko spoglądał na zegarek, licząc ile czasu zostało do końca. Potrzebowała działania. Mogliby spędzić calutki ten dzień nad papierami. Analizować każdą pierdółkę i zrobić mapę myśli. Te kroki zapewne jednak Detektyw Blackwood poczynił z wcześniej przydzielonym mu partnerem. A nie chciała się rozdrabniać nad czymś, co zostało już wcześniej ustalone. Niestety musiała w tym przypadku ufać kompetencjom innych pracowników.
- Zatem, czy jest coś o czym powinnam wiedzieć? Co jest niezbędne do rozpoczęcia pracy przy tej sprawie? - dopytała, bo biorąc pod uwagę sińce pod oczami mężczyzny, był on niewyspany. Co mogło mieć przekład na jakość jego myśli. Wolałaby, żeby następnym razem przyszedł do pracy w lepszym stanie. Każdy ich błąd mógł kosztować mieszkańca Toronto życie. A na to nie mogli sobie pozwolić.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Był jej ciekawe. Umiejętności, które posiadała. Doświadczenia, które zdobyła w poprzednich latach służby, dzięki którym miała idealnie wpasować się w ich team. Liczył, że dogada się z pozostałymi policjantami, a co najważniejsze, że dogada się z nim, skoro w przyszłości mieli prowadzić ze sobą wiele spraw. Trochę niekomfortowe by było, gdyby nagle okazało się, że pomiędzy nimi nie kliknęło by ani trochę - jak pomiędzy nim i Rickym, z którym musiał się użerać. Tyle dobrego, że O’Hara potrafił zachować chociaż trochę profesjonalizmu, kiedy zaczynali prowadzić dochodzenie i babrali się w dowodach oraz zeznaniach. W głębi duszy jednak liczył, że kobieta będzie od blondasa znacznie lepsza pod tym względem.
-Detektyw Lavoie - powtórzył po niej automatycznie i nie potrafił wyrzucić z głowy myśli, że była dziwnie sztywna. A może spięta? Może traktowała wszystko zbyt poważnie? Tu mógł pojawić się pewien problem - Aaron w chwili, w której zaczął już spędzać z kimś trochę czasu, potrafił wpleść w konwersację żarty, które przez wielu było określane jako niewybredne. Ewentualnie żenujące, bo z takimi słowami również się spotkał. Może więc po prostu niewiasta przed nim, którą uważnie obserwował wzrokiem, była po prostu spięta i zestresowana nowym miejscem pracy. - Niech więc tak zostanie - odpowiedział po dłuższej chwili, nie chcąc jej zmuszać do jakiegokolwiek spoufalania się. Znał wielu takich - ludzi, którzy traktowali pracę tylko jak pracę, chociaż zdaniem Blackwood w takim zawodzie dobrze było mieć sprzymierzeńców i kolegów, z którymi po ciężkim dniu można było wyjść na kawę.
Brew powędrowała ku górze, kiedy zaatakowała go takim rzeczowym tonem, od razu pragnąc udać się na miejsce zbrodni. Dobrze, prawdę powiedziawszy nie tego oczekiwał. Gdzieś w jego głowie pojawiło się raczej przeświadczenie, że pogadają sobie, by trochę się poznać, przedstawi ją innym, pokaże kantynę, laboratoria. Ta jednak zdawała się być tym mało zainteresowana.
-Ambitnie - rzucił, jakoś nie przyzwyczajony do osób, które zachowywały się tak bezpłciowo - niczym zaprogramowane roboty. Westchnął jedynie, sięgając po kluczyki od samochodu. - W takim razie jedźmy, skoro aż tak jesteś złakniona śledztwa. Inne osoby na twoim miejscu, w pierwszy dzień nie rwą się aż tak do roboty - odpowiedział, uśmiechając się przy tym. Ewenement to idealne określenie.
Potarł twarz dłonią, upajając mało smaczną kawę. Miał nadzieję, że to chociaż trochę bardziej doda mu energii, chociaż kto wie, może wyjazd na miejsce zbrodni nie był takim złym pomysłem.
-Tak między nami - na przyszłość lepiej nie podważaj kompetencji tutejszej policji i nie sugeruj, że coś może być źle zrobione - stwierdził, niemal pogodnie, chociaż liczył, że weźmie sobie to do serca. Byli ludzie, którzy szybko mogliby jej zaszkodzić, niezależnie od tego, jakie miała koneksje. - Aktualnie będziemy się zajmować zamordowanym afroamerykaninem, którego znaleziono martwego we własnym domu. Mieszkał sam, rodzice zaprzeczyli, by miał jakiekolwiek problemy - zaczął, kierując się do samochodu. - Sekcja zwłok potwierdziła, że przed śmiercią był torturowany, a później ktoś strzelił mu w łeb. To tak w skrócie. Pracował jako informatyk dla jednej kancelarii prawnej - rzucił, zerkając na nią. No totalnie kobieta powinna się trochę wyluzować.

Aaliyah Lavoie
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”