ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
179 cm
Prezes w firmie ojca Nexora Technologies
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkifajne
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-No już, nie denerwuj się tak. Nie pozwolę ci zginąć - uśmiechnął się do przyjaciela, kiedy tylko znaleźli się na strzelnicy, której Rose był stałym bywalcem, właśnie w taki sposób wyładowując swoją złość. Mógł złapać się innego sportu, ale granie w siatkówkę, koszykówkę czy piłkę ręczną wydawało mu się nudną stratą czasu. sam preferował tenisa, niemniej to właśnie strzelnica stała się miejscem, w którym czuł się najlepiej ze swoimi myślami i problemami. Huk wystrzału, koncentracja oraz skupienie, które musiał włożyć kiedy celował. To podnosiło skutecznie poziom adrenaliny sprawiając, że na chwilę znikały wszystkie troski. To było otrzeźwiające.
-Dawaj, Ryu. Nie sraj w gacie, brachu, bo pomyślę, że jednak istnieją rzeczy, których się cykasz - dodał, ciągnąc chłopaka za rękę. nie chciał marnować czasu. Był w pełni przekonany, że kiedy tylko Azjata przyzwyczai się do ciężaru broni w ręce, jak również do huku i pierwszego odrzutu, spodoba mu się na tyle, że w przyszłości będzie błagał Sinclaire’a, by ponownie go tu przyprowadził.
Uregulował rachunek, kierując się do odpowiedniego stanowiska.
-Zaraz zobaczymy, jak jest z twoją celnością. Może na początku ustawimy ci tarczę w połowie, żeby zobaczyć czy z nią sobie poradzisz - stwierdził, lekko marszcząc brwi. Nie chciał go od razu zniechęcać wiedząc, że Ryu uwielbiał, jak wszystko mu wychodziło. Zresztą umówmy się - kto był pod tym względem inny? Ambrose sam starał się we wszystkim niemal błyszczeć uwielbiając pochwały. Nie pysznił się przy tym przesadnie, ale miłe komplmenty łechtały jego ego sprawiając, że miał w siebie jeszcze większą wiarę, a pewność, że potrafi, wskakiwała na wyższy level. - Ale stary, będziesz musiał się rozluźnić, bo nic z tego nie wyjdzie - skomentował, niemal wyczuwając napięcie w ciele chłopaka. W innych okolicznościach może pokusiłby się o to, by zrobić mu masaż, ale na takie przyjemności to ani pora, ani miejsce. Zamiast tego poklepał go po ramieniu, biorąc do ręki broń, którą następnie mu podał.
-Najważniejsze, to nigdy nie celuj ani w siebie ani w osobę, z którą tu jesteś. Od tego masz tarcze - powiedział, tym razem poważnie. Nie chciał, by komuś stała się tutaj krzywda. - Tu masz nauszniki - upewnij się, że dobrze przylegają do uszu, bo inaczej trochę ci siądzie na bębenki - podał mu wspomniane przedmioty. - To co, mam ci pomóc z pierwszym strzałem? - zaproponował, stając za nieznacznie wyższym mężczyzną. - Wyobraź sobie, że to morda kogoś, kogo nie lubisz, a będzie ci łatwiej - zaśmiał się. Jemu pomagało, więc kto wie, może zadziała i tutaj.

Ryu Hollingsworth
ODPOWIEDZ

Wróć do „Longshot Shooting”