ODPOWIEDZ
18 y/o
Welkom in Canada
168 cm
licealista w Riverdale Collegiate Institute
Awatar użytkownika
singing Radiohead at the top of our lungs, with the boom box blaring as we're falling in love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

5
Od dobrych kilku tygodni Daniel zdawał się chodzić po chmurach. Codzienność, którą układał sobie przez ostatnie lata, szukając dla siebie miejsca w świecie i starając się budować swoją przyszłość z zaoferowanych przez los klocków, zadrżała w posadach i to w sposób, jakiego za nic by nie przewidział. Parę kwestii uległo zmianie, z czego na szczycie listy królowało wywrócone do góry nogami, dotychczas nieistniejące życie uczuciowe. Wpasowanie nowej, tak ważnej osoby w napięty grafik ostatniego roku liceum nie było najprostszym zadaniem, coraz częściej wymagającym od Moore'a opanowywania trudnej sztuki kompromisów i asertywności. Czasem się udawało, innym razem nadganiał kucie do egzaminów po nocach, a ostatnio pierwszy raz w życiu zdarzyło mu się kończyć zadanie domowe na kolanie pod ławką zanim nauczyciel wszedł do sali by rozpocząć zajęcia. Jednak nie samą szkołą człowiek żyje, nie samym Lianem także, a pomiędzy spacerami z Alonso, odkrywaniem nowego pierwiastka chemicznego we własnej piwnicy i przebijaniem się przez stos rozpoczętych książek na stoliku nocnym Daniel znajdował czas także na spotkania ze znajomymi spoza swoich typowych kręgów.
Kiedy rok wcześniej licealista zapisywał się do programu uczelnianego oferującego otwarte wykłady oraz przebywanie na kampusie w ramach przygotowania na studia i zebrania dodatkowych punktów, nie przewidział, że to właśnie ta decyzja rozpocznie lawinę zmian w jego życiu. Dość szybko złapał kontakt z jednym ze studentów i jak się okazało to starczyło by wszystko poszło z górki. Jedna felerna impreza, kilka spokojniejszych spotkań i zebrał grupkę osób, z którymi łączyła go szczera chęć przebywania w swoim towarzystwie, w odróżnieniu od przyzwyczajenia czy więzi sytuacyjnej tworzonej w ławce szkolnej.
Jedną z tych nowych, bardziej świadomych znajomości była Missy. Aktualnie pospiesznie wspinał się po schodach do jej mieszkania, niosąc prowiant w materiałowej torbie w lamy przewieszonej przez ramię, z deskorolką pod pachą i kontrolnie ściskając inhalator upchnięty w kieszeni zdecydowanie za dużej, czarnej bluzy.
- Hej! Wybacz, prawie zabiłem się na jednym krawężniku i bardzo miła starsza pani chciała dzwonić po karetkę - zaśmiał się nerwowo w ramach wytłumaczenia swojego kilkuminutowego spóźnienia na umówiony maraton filmowy, kiedy wchodził do mieszkania Powell. Od wejścia odstawił deskę przy ścianie, skopał błękitne trampki i ustawił je równo by nie przeszkadzały w przejściu, po czym przekazał gospodyni torbę z darami. - Mam ciastka czekoladowe i chipsy, chyba przeżyły tę mini kraksę - rzucił, wyraźnie nieprzejęty samym wspomnianym wypadkiem. Obyło się bez większych urazów, jego jeansy nosiły na kolanach ślady po bliskim spotkaniu z chodnikiem, a lekkie zaczerwienienie na czole zapowiadało guza, więc był to dla niego dzień jak co dzień.
- Coś już wybrałaś? - dopytał w temacie planów filmowych, czmychając na chwilę do łazienki by przemyć z pyłu drobne otarcia na dłoniach.

Missy Powell
21 y/o
For good luck!
166 cm
studentka psychologii
Awatar użytkownika
She lick it up just like a candy
She wanna make them leave their family
She tries to live a life so fancy
She ain't got time for lovin'
Louis Vuitton her husband
She rather die in lusting.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Powinna mieć wyrzuty sumienia, że spała z ojcem Daniela, bardzo dobrze wiedząc, że mężczyzna ma żonę i ułożone życie, a na dodatek był jej wykładowcą. Powinna, ale nic takiego nie odczuwała. Nawet nie próbowała się przed samą sobą usprawiedliwiać, w końcu gdyby Christopher był szczęśliwy w związku nie szukałby przelotnych przygód na Tinderze. Prawda? Jednak, czy była to tylko jednorazowa przygoda, skoro nadal utrzymywali ze sobą kontakt... Bardziej się obawiała spotkać z chłopakiem i faktu, że będzie musiała to przed nim ukrywać, albo najlepiej wcale nie poruszać tego tematu, co będzie najbezpieczniejsze. Dla bezpieczeństwa, właśnie tak będzie najlepiej i najwygodniej zwłaszcza dla Missy, która niekoniecznie chciała kończyć znajomość z jednym, ani z drugim.
Pamiętała o spotkaniu z Danielem, specjalnie nawet nic innego nie planowała, skoro mieli zrobić sobie maraton Disneya i najzwyczajniej miło spędzić ten czas. Posprzątała całe mieszkanie, chowając porozrzucane ubrania do garderoby, zamówiła zakupy z dowozem wprost do mieszkania, aby mieli co jeść, jeśli któreś z nich zgłodnieje, bo nie miała nawet ochoty wychodzić na zewnątrz. Pozostało jej już tylko czekać na znajomego? przyjaciela? Kompletnie nie wiedziała, jak powinna nazwać ich relację, ale lubiła spędzać z nim czas, dogadywali się, lubili podobne rzeczy, mogli wspólnie obgadywać mężczyzn i gdyby nie pewne komplikacje, miała wrażenie, że mogłaby mu mówić dosłownie o wszystkim. Mogła też przy nim być sobą, bez zrobionego makijażu, w związanych włosach w wysokiego koka i ubrana w za duży t-shirt oraz w czarne leginsy, a w takim outficie widział ją mało kto, mogła policzyć te osoby na palcach jednej ręki. Siedziała na kanapie przeglądając instagrama na zmianę z tinderem, jakby nieświadomie czekała na tą jedną wiadomość, kiedy rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Zablokowała telefon, odwracając go wyświetlaczem do dołu i po kilku sekundach wpuściła chłopaka do środka.
— Hej. Ale widzę, że żyjesz, a to jest najważniejsze — posłała mu przyjazny uśmiech po chwili odbierając od niego torbę z jedzeniem. Bez czekania na jakiekolwiek pozwolenie wyjęła chipsy, które faktycznie trochę się pokruszyły i przesypała je do wcześniej przygotowanej miski, a ciastka otworzyła, zanosząc to do salonu, który połączony był z kuchnią.
— Nie, ale myślę, że zaraz coś wybierzemy. Stawiamy na klasykę, prawda? — spytała, jakby chciała się tylko upewnić, bo o ile, nowe produkcje Disneya nie były jeszcze, aż tak złe, to wszystkie kolejne części starych bajek, czy chociażby ich aktorskie wersje dla blondynki były niestety porażką.
Oparła się o kanapę, czekając aż Daniel opuści łazienkę i dopiero teraz uważnie mu się przyjrzała, na moment zatrzymując wzrok na jego czole.
— Przyniosę Ci jakiś zimny okład, abyś nie miał zbyt wielkiego guza, bo siniak i tak może zostać. Jeszcze pomyślą w domu, że z kimś się biłeś — pokręciła delikatnie głową i ruszyła do lodówki, wyjmując z zamrażarki zimny kompres żelowy, który owinęła czystą ściereczką. — Masz, powinno pomóc — powiedziała, dopiero teraz siadając na kanapie i podciągnęła nogi bliżej siebie, w tym momencie nawet nie liczyła na jakąkolwiek odmowę, ani sprzeciw. Włączyła tv, od razu wchodząc na aplikację Disneya i przeskakiwała po kilku tytułach. — Masz ochotę na coś konkretnego? Czy zaczynamy od Alicji, a później pomyślimy co dalej? — spytała odwracając głowę od telewizora. Nie było tajemnicą, że była to jej jedna z ukochanych bajek, które mogła oglądać przynajmniej raz na kilka tygodni i jeszcze jej się nie znudziła.

Daniel Moore
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Jaskółka
AI, brak inicjatywy
ODPOWIEDZ

Wróć do „#11”