ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
166 cm
studentka psychologii
Awatar użytkownika
She lick it up just like a candy
She wanna make them leave their family
She tries to live a life so fancy
She ain't got time for lovin'
Louis Vuitton her husband
She rather die in lusting.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

swipe right
Nie traktowała Tindera jak miejsca, gdzie potencjalnie mogłaby poznać swojego przyszłego męża, na ten moment zobowiązania, były ostatnią rzeczą o jakiej myślała. Dopóki była młoda, chciała korzystać z życia jak najbardziej się dało, a za pomocą aplikacji mogła w miarę szybko poznać osoby, które myślały tak samo jak ona i nie obiecywali sobie wspólnej przyszłości. Często jednak przesuwała w lewo, najczęściej mężczyzn, którzy byli kompletnie nie w jej typie, bądź tych bez żadnych zdjęć twarzy, ale tym razem zrobiła wyjątek, jakby jakiś głos w jej głowie, podpowiadał jej, że powinna tak zrobić, a nie pożałuje. Rozmowa z Chrisem, bardzo szybko przeniosła się poza aplikację, a kiedy dostała jego zdjęcie — wiedziała, że zrobiła dobrze. Mężczyzna był przystojny, a fakt, że posiadał żonę i dzieci, a na dodatek był jej wykładowcą, ani trochę jej nie przeszkadzało.
Na początku, krótkie rozmowy, bardzo szybko zamieniły się w coraz dłuższe, bezpośrednie, bardziej dwuznaczne, nawet gdy siedział przy rodzinnej kolacji. W tym wszystkim, było coś podniecającego, przez co blondynka na moment zapomniała o tinderze, skupiając się na znajomości z Christopherem, a sam jego głos sprawiał przyjemne dreszcze, miał w sobie tę pewność siebie i hipnotyzujący dźwięk.
Przed samym spotkaniem nie czuła stresu, wręcz przeciwnie, czuła ekscytację i coraz bardziej nie mogła się doczekać wieczoru. W końcu, chodziło o adrenalinę, o coś zakazanego, co nigdy nie powinno się wydarzyć, przez co było to jeszcze bardziej kuszące, jak zakazany owoc, którego musiała posmakować.
Krótka, czarna sukienka idealnie podkreślała zgrabne ciało Missy, a włosy swobodnie opadały na jej nagie plecy, kiedy szykowała się na spotkanie. Wysokie szpilki, optycznie wydłużały jej nogi, a makijaż był dopełnieniem całości. Czuła się pewna siebie, jakby ten wieczór miał należeć właśnie do nich, a może raczej do nich? Na miejsce dojechała Uberem, niczym prawdziwa passenger princess. Nie zdziwiła się, że było ono poza Toronto, a raczej na obrzeżach miasta, domyśliła się, że nie chciał, aby ktoś go zauważył, a tym samym mógł przyprawić mu problemów, przez jedno spotkanie. Zajazd, wydawał się być oddalony od ciekawskich spojrzeń i zgiełku wielkiego miasta. Wyszła z samochodu i wzięła głęboki oddech, licząc że w środku faktycznie ujrzy Chrisa, a nie zostanie wystawiona. Popchnęła ciężkie, drewniane drzwi, które prowadziły do środka, a ciepłe światło oświetliło jej sylwetkę, kiedy weszła do środka. Rozejrzała się po niewielkim pomieszczeniu i ujrzała go prawie od razu — siedział przy jednym ze stolików w najdalszej części sali, jakby z daleka od innych. Poczuła jak serce zabiło jej stanowczo zbyt mocno, na sam widok mężczyzny, który wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach, które jej wysłał, czy na FaceTime. Poczuła jak ich spojrzenie na moment się spotkało, gdy Missy ruszyła w jego stronę, a stukot jej szpilek wydawał charakterystyczny dźwięk stukania.
— Dobry wieczór — odezwała się, będąc już przy stoliku, a ich nie dzieliła już odległość całej sali. — Mam nadzieję, że nie czekałeś długo, ani nie zdążyłeś się za bardzo stęsknić? — spytała unosząc delikatnie brwi, a jej usta ułożyły się w lekko zadziornym uśmiechu. Dopiero po chwili usiadła na miękkiej, czarnej, skórzanej kanapie. — A może powinnam raczej powiedzieć panie profesorze? — w jej głosie nie było żadnej złośliwości, ani ironii, wręcz przeciwnie, brzmiała dość swobodnie, a na twarzy blondynki cały czas mógł ujrzeć delikatny uśmiech.

christopher moore
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Jaskółka
AI, brak inicjatywy
44 y/o
For good luck!
198 cm
psychiatra sądowy | wykładowca UoT | CAMH
Awatar użytkownika
The mind does not always tell the truth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jego małżeństwo wcale nie było złe. Dogadywał się z żoną, nie kłócili się, uprawiali też seks. Problemem było to, że było… nudno. Nudno i spokojnie. Brakowało mi dreszczyku emocji, randek, motylków w brzuchu. Christopher zdawał sobie sprawę, że coraz częściej oglądał się za swoimi studentkami, co kiedyś wydawało mu się to niedorzeczne, może nawet trochę obrzydliwe. Ale teraz, kiedy zobaczył jedną z nich na tinderze, bez zastanowienia dał ją w prawo.
I czekał na dopasowanie.
Na aplikacje nie wrzucił zdjęć swojej twarzy. Wrzucił takie, które mogły sugerować, że był przystojnym i zadbanym facetem, ale nic co by zdradzało, że to on. W opisie napisał, że zdjęcia twarzy wyśle prywatnie, po krótkiej rozmowie, że nie umieścił twarzy ze względu na swoją pracę. I to była prawda, a właściwie półprawda. Co prawda zablokował wszystkie kontakty z telefonu, by nie mogły widzieć jego profilu, ale better be safe than sorry. Nikt nie mógł go poznać i powiedzieć żonie, bo bądź co bądź, Moore nie chciał rozwodu.
Było mu wygodnie.
Z Missy rozmawiało mu się dobrze. Na tyle dobrze, że kiedy wymienili się numerami Chris wysłał jej selfie z siłowni. Lekarz dbał o siebie, ćwiczył, zdrowo się odżywiał, miał też swoją skin care rutynę. Umówili się po dwóch tygodniach pisania i rozmów przez telefon. Zaprosił ją w miejsce oddalone od miejsca zamieszkania i pracy, nie chcąc by ktokolwiek znajomy ich spotkał. Zrobił rezerwację w hotelowej restauracji, pojawił się na miejscu punktualnie i zamówił póki co wodę. Kelner po chwili przyniósł szklaną butelkę i dwie szklanki wypełnione lodem.
Nie czekał długo na dziewczynę. Zauważył ją od razu jak weszła do środka i uśmiechnął się lekko, podziwiając długie nogi blondynki. Wyglądała niesamowicie seksownie i wiedział, że będzie chciał by wieczór zakończył się w jednym z hotelowych pokoi. Żona była na konferencji po drugiej stronie kraju, nie musiał więc myśleć nad wymówkami dlaczego wraca w środku nocy lub w ogóle.
— Dobry wieczór, Melisso — powiedział cicho, starając się brzmieć uwodzicielsko. Wstał ze swojego miejsca i objął ją na przywitanie, a następnie odsunął krzesło, wskazując dłonią by usiadła i przysuwając ją do stołu. — Och, tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo — odpowiedział, siadając z powrotem na miejsce. Przyjrzał się jej zanim nie otworzył menu, chociaż tak naprawdę miał ochotę pominąć jedzenie i udać się od razu na górę.
— Możesz nazywać mnie jak chcesz — powiedział, chociaż miał ochotę zdradzić, że mogła go nazywać profesorem, gdy będzie zdejmował z niej sukienkę, która niewiele zakrywała. — Czego się napijesz? — zapytał, biorąc kartę napojów. Szybko odszukał wzrokiem sekcje win i zaproponował trzy opcje. — Chyba ci jeszcze nie powiedziałem, ale wyglądasz… pięknie. Ta sukienka idealnie podkreśla Twoją figurę. — Uśmiechnął się do niej i zauważył zmierzające w ich stronę kelnera.

Missy Powell
rybka
nie lubię metagamingu
21 y/o
For good luck!
166 cm
studentka psychologii
Awatar użytkownika
She lick it up just like a candy
She wanna make them leave their family
She tries to live a life so fancy
She ain't got time for lovin'
Louis Vuitton her husband
She rather die in lusting.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od kiedy zamieszkała sama, na całe szczęście Missy, nie musiała się tłumaczyć nikomu, gdzie wychodzi, z kim będzie i kiedy wróci, o ile wróci. Na ten moment, nie myślała jeszcze, czy wróci do mieszkania Uberem w środku nocy, czy może wieczór zakończy się wspólnym śniadaniem, chociaż tego drugiego najczęściej unikała. Według blondynki, wiązało się to z niewypowiedzianymi słowami, jakby obietnicą, kolejnego spotkania, a do tej pory większość jej jednorazowych przygód kończyło się wyjściem nad ranem, bądź jeszcze w nocy. I to nie tak, że sypiała z każdym, mężczyzna musiał mieć w sobie to coś, a Chris to miał. W końcu, z niecierpliwością wyczekiwała spotkania z nim, a ich wiadomości, często bywały dość dwuznaczne i bezwstydne. Przez te dwa tygodnie, nie było nawet jednego momentu, żeby blondynka pożałowała, że przesunęła jego profil w prawo, nawet jeśli dopiero później zobaczyła jak wyglądał.
Nie rozglądało się za bardzo po miejscu, które wybrał na ich spotkanie. W tym momencie, najważniejszy był mężczyzna, który siedział przy oddalonym stoliku, do którego podeszła dużo szybciej, niż by tego chciała. Głos Christophera był jeszcze bardziej magnetyczny i przyciągający, niż przez telefon, kiedy się odezwał, a przez kręgosłup kobiety przeszedł przyjemny dreszcz. Prawie od razu, posłała mu uroczy uśmiech w międzyczasie siadając i poprawiła materiał krótkiej sukienki na udach, która mimowolnie podciągnęła się ku górze. Przesunęła palcami po stoliku, zanim opuszkami nie dotknęła menu, ale swój wzrok skupiony miała na blondynie, który siedział naprzeciwko niej. Był jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach, co od razu przyszło jej na myśl i zachowywał się przynajmniej na razie jak prawdziwy dżentelmen, a to zdarzało się w tych czasach bardzo rzadko.
— Bardzo dobrze, na najlepsze rzeczy, zawsze jest warto czekać — odezwała się, powoli otwierając menu, ale jedynie patrzyła na nazwy dań, a jej myśli skupione były całkiem na czymś innym. Nie była też głodna, bardziej podekscytowana, a w takich momentach nie potrafiła myśleć o jedzeniu.
— Jak chcę? Może nie powinieneś mi na to pozwalać przy stole? W mojej głowie bardzo szybko pojawiają się interesujące propozycje, których nie wypada mówić na głos w takim miejscu — lekko zadziorny uśmiech pojawił się od razu na twarzy blondynki, gdy zerknęła na niego znad menu. Chciała go troszkę sprowokować? Może się troszkę podroczyć? Skłamałby, gdyby powiedziała, że jego pozycja w pewien sposób jej nie imponuję. Na moment zamilkła i przytaknęła delikatnie głową. — Chyba zdecyduje się na wino, czerwone, najlepiej wytrawne — odłożyła kartę na stolik i oparła łokieć na stoliku, bawiąc się kosmykiem długich blond włosów, kiedy spojrzenie utkwiła już w swojej dzisiejszej randce? Nie zdążyła jednak nic odpowiedzieć, kiedy pojawił się przy nich kelner i spokojnie poczekała, aż Chris złoży dla nich zamówienie na alkohol.
— Dziękuję, wybrałam ją specjalnie dla Ciebie, możesz też sprawdzić jak ta sukienka, idealnie leżałaby na podłodze — powiedziała dopiero, gdy kelner odszedł od nich i była pewna, że nie będzie próbował ich podsłuchiwać. Chociaż, akurat Missy w żaden sposób by to nie przeszkadzało, ale przynajmniej na razie, starała się zachowywać pozory dobrego wychowania, nawet jeśli właśnie proponowała mu, aby zdjął z niej sukienkę. — Chociaż to zostawmy jako deser, panie profesorze — pochyliła się delikatnie do przodu, kiedy wypowiadała te słowa, bardzo dobrze wiedząc, że jego wzrok prędzej, czy później zsunie się na jej dekolt i delikatnie przygryzła dolną wargę. Chciała, aby jej pragnął, aby nie mógł odwrócić od niej swojego wzroku, ani skupić myśli na niczym innym, ani na nikim — tylko na niej. — Chyba, że zrezygnujemy z kolacji... — zamilkła na moment, zatrzymując spojrzenie na jego oczach, stanowczo dłużej, niż powinna.

christopher moore
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Jaskółka
AI, brak inicjatywy
44 y/o
For good luck!
198 cm
psychiatra sądowy | wykładowca UoT | CAMH
Awatar użytkownika
The mind does not always tell the truth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Grali w niebezpieczną grę i Chris doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Psychiatra jednak lubił takie gry, uwielbiał ryzyko i dreszczyk emocji; to uczucie uzależniało bardziej niż zdawał sobie z tego sprawy.
Blondyn nie unikał jej spojrzenia. Właściwie zamiast czytać kartę, co chwilę wzrok kierował na piękną dziewczynę, która uraczyła go swoim towarzystwem. Była młoda, jej włosy lśniły i odbijały blask przygaszonych świateł restauracji. Jej usta zapraszały do pocałunku, sukienka krzyczała by ją zdjąć, ciało błagało aby je dotknął. Christopher nie mógł się doczekać aż pójdą na górę, do wspólnego pokoju i przejdą od razu do deseru. Właściwie chciałby jej to zaproponować, mogą przecież zjeść coś później, zamówić room service i kosztować się swoim towarzystwem intensywniej niż teraz.
— Masz racje — odezwał się cicho, znad karty, która o dziwo czytał. Po chwili uniósł spojrzenie i zmierzył ją od stop do głów, a w głowie pojawiły się niecenzuralne myśli. — Na kogoś takiego jak ty zawsze warto czekać — dodał z niewinnym uśmiechem, przyglądając się jej ustom. Chciał ją pocałować, chciał poderwać się ze swojego miejsca i pieścić każdy centymetr jej ciała.
Missy była kokietką. Widział to gołym okiem i bynajmniej mu to nie przeszkadzało. Nie udawała kogoś kim nie była, otwarcie mówiła co chciała i co jej się podoba, co lubi i ku jego zadowoleniu byli wręcz idealnie dopasowani w kwestiach, które były istotne w dzisiejszym spotkaniu.
— Tak? — zapytał, unosząc prawą brew. — Na przykład jakie? — zapytał, jakby nie wiedział i czym mówiła. Chciał to usłyszeć, chciał aby powiedziała na głos co przychodziło do jej pięknej głowy i nie przejmował się tym co ludzie powiedzą. Zresztą, Christopher wybrał to miejsce nie przypadkowo — hotel był znany z tego, że umawiali się tutaj żonaci faceci (i nawet mężatki) ze swoimi młodszymi kochankami. — Ja wezmę… — zawahał się, zamykając kartę — whisky — dokończył, znowu wpatrując się w nią tak, jakby właśnie rozbierał ją wzrokiem. Właściwie to właśnie robił, nie mógł się doczekać kiedy pozbędzie się tej sukienki.
Uśmiechnął się na jej słowa. Nie był to ciepły uśmiech, nie był też niewinny. Christopher przez chwilę przyglądał jej się jakby była najpiękniejszą rzeczą na świecie, nagrodą, diamentem, najcenniejszym skarbem. Oczami wyobraźni widział jak zsuwa ramiączka z jej szczupłych ramion, jak rozpina suwak, jak materials upada na podłogę. Melissa była dziełem sztuki, mógł to powiedzieć już teraz. Sukienka opinała jej zgrabne ciało, ukazując figurę idealną.
— Czytasz mi w myślach — powiedział po chwili, a ton jego głosu wydawał się być spokojny. W rzeczywistości było inaczej — fala podniecenia zalewała jego ciało, przyjemne ciepło płynęło od klatki piersiowej do podbrzusza.
Blondyn zamówił im drinki, ale na razie zrezygnował z przystawek, mówiąc kelnerowi, że potrzebują więcej czasu. Nie kłamał, ale tak naprawdę nie chciał już niczego jeść. Missy też nie wyglądała na kogoś kto czekał na posiłek, chociaż mógł przecież się mylić. Mężczyzna chciał być gentlemanem, ale czuł, że jeszcze chwila i przestanie mu to wychodzić.
Na szczęście i ona o tym pomyślała. Nie mógł powstrzymać zadziornego uśmiechu, kiedy usłyszał jej słowa. — Chcesz pominąć danie główne i od razu przejść do deseru? — zapytał, chociaż po chwili pokręcił głową. — Chociaż nie, to ty jesteś tutaj daniem głównym — powiedział zaczepnie i przywołał kelnera, który przed chwilą wziął do nich zamówienie. — Weźmiemy butelkę wina do pokoju. — Blondyn wyciągnął kartę z portfela, a kelner poszedł ich rozliczyć. Po chwili przyniósł butelkę wybranego alkoholu, a Christopher wstał ze swojego miejsca i pomógł podnieść się blondynce. Gentleman jak się patrzy.
— Jeszcze chwila, a nie wiem czy sam bym nie zaproponował pójście do pokoju — przyznał cicho, obejmując ją w talii. Melissa była śliczna i spełnieniem fantazji każdego faceta w jego wieku. Drobna, zgrabna i bezpośrednia. Doskonale wiedziała po co tu przyszła i nie zamierzała udawać, że było inaczej. — Chodźmy, trzeba zdjąć z ciebie tę sukienkę.

Missy Powell
rybka
nie lubię metagamingu
21 y/o
For good luck!
166 cm
studentka psychologii
Awatar użytkownika
She lick it up just like a candy
She wanna make them leave their family
She tries to live a life so fancy
She ain't got time for lovin'
Louis Vuitton her husband
She rather die in lusting.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z pełną premedytacją, nie odpowiedziała na jego pytanie. Nie dlatego, że była onieśmielona, czy należała do tych wstydliwych dziewcząt, wręcz przeciwnie. Jednak, jeśli chciał to usłyszeć, musiał poczekać jeszcze chwilę, może troszkę dłużej, w zależności ile czasu spędzą jeszcze w hotelowej restauracji. Zamiast tego, posłała mu uwodzicielski uśmiech, który od razu pojawił się na ustach blondynki, kiedy zamawiał ich drinki.
Już wcześniej widziała Christophera na korytarzach uniwersytetu, ale wtedy nie pomyślała, że spotka się z nim w takim miejscu. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że o nim nie myślała, miał w sobie coś, co ją do niego przyciągało, był inteligentny, a do tego, był cholernie przystojny. Nieraz, miękły jej nogi na sam jego widok, ale nigdy, nie dawała po sobie nic takiego poznać. Gdyby tylko wiedziała, może już wcześniej, próbowała z nim flirtować, zamiast czekać, aż sparuje ich na TInderze. Mimowolnie przygryzła dolną wargę, kiedy przez jej ciało przeszedł delikatny, przyjemny dreszcz, spowodowany samym wzrokiem profesora. Jeśli tak na nią działało samo jego spojrzenie, uśmiech, czy ton głosu, już teraz, obawiała się, co może być późnij.
— Mhm — przytaknęła delikatnie głową na jego pytanie, aby zaraz uśmiechnąć się zadowolona z decyzji, którą podjął. — Podoba mi się ten pomysł, nawet bardzo — poczekała, aż kelner przyniesie ich zamówiony alkohol, kiedy przez krótką chwilę, przeszło przez myśl, czy często spotykał się ze studentkami? Nawet chciała o to zapytać, ale teraz, nie był na to odpowiedni moment, może nigdy tak naprawdę nie będzie. Przecież, nie powinno ją to interesować. Dobrze im się ze sobą rozmawiało, a to miał być tylko seks, jeden wieczór, zanim oboje wrócą do swojej codzienności i najprawdopodobniej o tym wszystkim zapomną. Podniosła się z miejsca, poprawiając i tak krótką sukienkę, która opinała jej zgrabne ciało i kiedy zmniejszył się pomiędzy nimi dystans, mogła poczuć woń męskich perfum, zmieszanych z jego zapachem, które przyjemnie mieszały jej w głowie.
— Próbował pan stwarzać pozory gentlemana, panie profesorze? — spytała zaczepnie, kiedy powoli opuszczali pomieszczenie restauracji, kierując się w stronę pobliskiej windy. — Sądziłam, że po tych smsach, które pisaliśmy w trakcie kolacji, czy rozmowach, nie musimy udawać — głos blondynki na moment stał się lekko rozbawiony, kiedy uniosła głowę, aby ich spojrzenie mogło się spotkać, bo nawet w wysokich szpilkach, nadal brakowało jej sporo, aby dorównać mu wzrostem. — Cóż... Pan myśli o zdjęciu ze mnie sukienki, a ja zastanawiam się, jaki idealny widok będę miała, kiedy znajdę się przed Tobą na kolanach — powiedziała to trochę ciszej w momencie, gdy wchodzili do windy i przesunęła nosem po szyi mężczyzny. Droga do pokoju, chociaż trwała kilkanaście sekund, dla Missy wydawała się przeciągnąć w nieskończoność. — Albo jak będę rozpinała każdy jeden guzik tej koszuli, zanim nie znajdzie się na podłodze — dodała jeszcze po chwili, odważnie patrząc w niebieskie oczy Chrisa, a drobną dłonią przesunęła wzdłuż wspomnianych guzików, zatrzymując palce na pasku od spodni.
W momencie, kiedy winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze, minęli się z kilkoma osobami, które zajęły ich miejsce najprawdopodobniej zjeżdżając do restauracji i pozwoliła, aby zaprowadził ich do pokoju, który wcześniej zarezerwował. Obiecała sobie, że poczeka, że stworzy pozory, ułożonej i cierpliwej, nie chciała przecież aby źle o niej pomyślał. Wypuściła cicho powietrze pomiędzy lekko rozchylonych ust, gdy znaleźli się przed drzwiami do pokoju, a kiedy weszła do środka, panował w nim przyjemny półmrok. Zapaliła jednak światło, oświetlając pomieszczenie, lubiła patrzeć, poza tym sama była pewna swojego ciała i nie miała niczego do ukrycia, nie byli też małżeństwem z długim stażem, aby uprawiać seks po ciemku, może jeszcze na dodatek pod kołdrą.
— Co chcesz usłyszeć z moich ust? Mam do Ciebie mówić panie profesorze? — spytała ponownie już tego wieczoru zmniejszając pomiędzy nimi odległość. — Czy może mam się posunąć jeszcze dalej? Mogę też mówić tatusiu — kontynuowała, a dłonie znalazły się na jego klatce piersiowej, chociaż czuła, że atmosfera między nimi robi się coraz bardziej napięta z każdą chwilą. Zaczęła od rozpinania wspomnianych wcześniej guzików, chcąc zobaczyć go na żywo bez niej, a nie tylko na zdjęciach, które jej wysyłał.

christopher moore
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Jaskółka
AI, brak inicjatywy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”