
data i miejsce urodzenia
29 września 1991r., kirkcaldy, szkocja
miejsce pracy
george restaurant
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
east end
umiejętności
coś, z czym wiąże swoją zawodową teraźniejszość i przyszłość - gotowanie, jest w tym naprawdę świetna, potrafi wyczarować wytrawne cuda, ale to wszelkiego rodzaju desery są jej największą pasją; ma duży talent do zjednywania sobie ludzi - obfitą dozę empatii i zrozumienia; co się wiąże z powyższym, jest bardzo dobrym szefem, potrafi doskonale zarządzać czasem, wyciągać ze swoich współpracowników to, co w nich najlepsze i nie musi podnosić głosu, by utrzymać dyscyplinę; dość nieźle śpiewa i wykorzystuje tę umiejętność dosłownie wszędzie, a zwłaszcza w aucie, w korku i nawet nie ma wstydu, kiedy zapomni przy tym zamknąć okno;
słabości
panicznie boi się śmierci, wszelkiego rodzaju urazów, chyba dlatego jej największym marzeniem jest to, żeby dożyć w zdrowiu później starości; boi się, że nigdy nie zostanie matką, bo to też jedno z jej skrytych marzeń; kolejna przyziemna rzecz - czasami nie chciałaby kochać swojego przyjaciela i otworzyć serce dla kogoś innego, boi się, że omija ją jej ogromne ove story; ma fatalną koordynację ruchową - po dniu spędzonym w pracy, może być pewna, że zauważy na swoim ciele parę dodatkowych siniaków albo oparzeń; niestety w jej słowniku nie istnieje coś takiego jak "asertywność" - nie potrafi odmawiać, zwłaszcza pomocy i ciężko jej zauważyć granicę między naciąganiem jej dobroci a wsparciem;
caroline
meaning: joy, song of happiness
Kiedy na nią patrzysz, przed oczami masz ten szeroki uśmiech, błyszczące oczy, ogromną pasję i uwielbienie życia. Caroline patrzy na świat przez różowe okulary. Dosłownie. Różowe oprawki od Prady zdobią jej twarz, kiedy maszeruje przez targ, wybierając najdorodniejsze warzywa do swojej kuchni. Towarzyszy jej kundelek, Pistachio, który dzielnie wykonuje obowiązki pomocnika kucharza, sprawdzając smak poszczególnych potraw. To kilka najważniejszych informacji o naszej pół-Szkotce, pół-Kanadyjce, która jednak sporą część swojego życia spędziła w Europie. Zawsze kochała deszcz, błękitne kalosze i tęczową parasolkę. Była małą, szczęśliwą dziewczynką, która nie podejrzewała, że jej rodzina się rozpadnie, a ona pewnego dnia będzie musiała przeprowadzić się do Kanady. Potrafiła odnaleźć się w każdym miejscu, do którego trafiła. W szkole dość łatwo zawierała przyjaźnie, a nauka przychodziła jej z zadziwiającą łatwością. Nie, nie była geniuszem. Była po prostu dobrą, zwyczajną uczennicą. Nie miewała problemów z rodzeństwem większych niż te normalne, to znaczy kłótnia o ostatnią grzankę czy pilota od telewizora. Tata uczył ją jazdy na rowerze, a mama czesać długi warkocz. Świat jej się zawalił, kiedy rodzice oznajmili, że się rozwodzą. Nie zmieniło to jej usposobienia wyłącznie dlatego, że zrobili to w cywilizowany sposób. Tym większy problem, Care miała, by wybrać z kim zostać. Tym bardziej, że miały ich dzielić tysiące kilometrów. Dlaczego postawiła na Kanadę i wyjazd z mamą? Dlaczego zostawiła zielone, ukochane wzgórza, przepiękne wrzosowiska, cudowny deszcz, przyjaciół, tatę i siostrę? Nie miała pojęcia. Nie czuła potrzeby zmiany, ale to mamie ufała przez całe życie najbardziej na świecie. Ufała jej nawet bardziej niż sobie, dlatego zdecydowała się na wielokulturowe Toronto. Wybrała starszego brata, którego tak naprawdę lubiła, choć częściej powtarzała mu, że jest odwrotnie. Okazało się, że dzięki temu wybrała też przyjaźń, bo w Kanadzie poznała Caspera, który stał się dla niej kimś szalenie ważnym. Nigdy nie myślała, że stanie się dla niego uporczywym problemem, którego ciężko się pozbyć. Myślała, że jest dla niego ważna tak jak on był ważny dla niej. Nie poszła na studia, zdecydowała się na kursy kulinarne, bo przecież właśnie to kochała robić od kiedy tylko stanęła na małych tłuściutkich nóżkach. Mama dawała jej mikser, trzymając jej małe rączki we własnych, a Care śmiała się od ucha do ucha, kiedy robiła coś, czego teoretycznie nie było wolno jej robić. Może właśnie wtedy tak bardzo zżyła się z matką? Kiedy spędzasz razem dużo czasu, jest go równie dużo na rozmowy jak i na wspólne milczenie. A Care kochała milczeć ze swoją mamą.
Pokochała raz, a człowiekiem, którego obdarzyła miłością nie był jej mąż. Jej mąż był jej przyjacielem. Jednym z tych, z którym umawiasz się, że jeśli nikogo nie znajdziesz, to za niego wyjdziesz. Kiedyś. Odwlekacie tę datę, bo może pewnego dnia pojawi się człowiek, którego w środku pragniesz. Ale ten człowiek nie pojawia się, więc w końcu stajesz przed ołtarzem i jakiś obcy człowiek ogłasza, że jesteście mężem i żoną. Dlatego wyruszacie w podróż, świetnie się bawicie i to jest dla ciebie ważne. By śmiać się i patrzeć jak ważna dla ciebie osoba również się śmieje. Ale potem bierzecie rozwód, bo Care w końcu zrozumiała, że to jej nie wystarczy. Dlatego znów kręci się wokół faceta, który jej nie chce, ale i tak jest szczęśliwa. Gotuje w świetnej restauracji, ma wspaniałego psa, kawałek swojego miejsca na ziemi, najlepszą na świecie rodzinę. Czego mogłaby chcieć więcej? Czy można być aż tak zachłannym?
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak