ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
164 cm
Prezes Laurentian Crest Development
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- Clara, pośpiesz się! Powinniśmy już wychodzić!
Przewróciła oczami słysząc swoją koleżankę, która krzycząc próbowała się przebić przez drzwi od łazienki. Clara kręciła ostatni lok i miała jeszcze pociągnąć usta szminką, zanim wyjdzie będąc gotowa na imprezę. Jednak nienawidziła bycia pospieszaną, więc miała ochotę wszystko przeciągnąć dłużej niż to było konieczne. Hiszpanie podobno byli spóźnialscy i niesamowicie wyluzowani, ale najwyraźniej nie jej współlokatorka. Poznały się na studiach i zaprosiła ją w te wakacje na kilka dni do Barcelony, więc Bouchard zamierzała skorzystać z okazji. Wydawało się, że będą się świetnie bawić. Niestety podczas studiów potrafiły złapać wspólne flow, ale teraz? Tutaj? Clara czuła już po pierwszej dobie, że nie da rady spędzić u niej w mieszkaniu całego tygodnia. Musiała się udać do hotelu, jeżeli chciała się dobrze bawić, a nie dzielić łazienkę z jakąś spiętą laską.
Podejrzewała czym to mogło być spowodowane. Wybierały się na imprezę na plaży, gdzie mieli być jej znajomi Catherine , a wśród nich między innymi mężczyzna, który wpadł jej w oko jakiś czas temu. Chciała wykorzystać okazję, aby zakręcić się wokół niego. Clara była nieco zażenowana tym faktem, bo uganiać się za jakimś facetem? Bez szans. Szkoda było na to czasu. Może też swoją opieszałością dawała koleżance dodatkowe punkty, żeby z miejsca nie wychodziła na zdesperowaną, gdy będzie tak stała na plaży i czekała na tego faceta, a po prostu przyjdzie, kiedy wszyscy będą już na miejscu.
- Clara, zaraz wychodzę bez Ciebie
Nie wytrzyma z tą dziewczyną. Nie wytrzyma. Westchnęła głośno i przeciągnęła usta czerwoną szminką. - Cath, wyluzuj. Impreza będzie trwać całą noc. Zdążysz się z nim przelizać- cóż, mało wspierająca z niej koleżanka była w tym momencie. W końcu założyła buty, chwyciła torebkę i mogły zejść do taksówki, która zabrała je na miejsce.
Kiedy zatrzymały się przed zejściem na plażę, Bouchard uśmiechnęła się do siebie widząc grupę młodych ludzi bawiąc się w rytm muzyki na tle morza. Kochała Barcelonę. Kochała ten klimat i zamierzała wykorzystać te wakacje. Pociągnięta za dłoń, ruszyła za koleżanką, która chyba miała wbudowany radar , skoro wiedziała dokładnie, do której grupy ludzi podejść i z kim przywitać się najpierw. Clara wykorzystała ten moment, aby podać każdemu dłoń i przedstawić się, a kiedy doszła do wybranka serca swojej koleżanki, jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej. Tego Hiszpana znała akurat bardzo dobrze. On też zdążył ją poznać bardzo dogłębnie. - Widzę, że wciąż nie możesz o mnie zapomnieć i zacząłeś mnie nawet stalkować- zażartowała podchodząc do niego bliżej i witając się z nim cmoknięciem w policzek. Minęło nieco czasu od kiedy ostatni raz widziała się z Diego, ale cóż… z nim zawsze miała dosyć miłe wspomnienia.


Diego Sullivan
27 y/o
For good luck!
180 cm
rozpieszczony synalek który lubi przepierdzielić hajs ojca
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uwielbiał wszelkie imprezy, nic dziwnego, że na każdej z nich był i wychodził w różnych stanach trzeźwości, Sullivan był znany z tego, że nie ograniczał się w piciu czy w dobrej zabawie, robił wszystko byle by nie wyjść na jakiegoś sztywniaka jak jego ojciec. Robił wszystko mu na przekór a kiedy przylatywał do Hiszpanii odwiedzić swoją rodzinę to i tak większość czasu spędzał ze znajomymi tutaj.
Wieczorem miała być impreza na plaży, Diego uwielbiał takie imprezy a przez pogodę tutaj mogli nawet balować przez całą noc co miał zamiar uczynić, być może opuszczając tę imprezę tylko w towarzystwie jakiejś ładnej kobiety, która będzie chętna na after party. Niespecjalnie się przygotowywał na ten wypad, Diego słynął z tego, że zawsze był punktualny jeśli chodzi o imprezy a nawet i czasami przychodził przed czasem. Zawsze miał ze sobą jeszcze zapas alkoholu i samochód, o który się teraz opierał a w bagażniku był zestaw głośników z których leciała głośna i dobra muzyka.
Z uśmiechem na ustach rozglądał się po przybyłych gościach, którzy zaczęli przychodzić na plażę, większość z nich znał nawet z imienia, niektórych z widzenia a niektórzy byli całkowicie dla niego obcy, ale Diego nigdy się tym nie przejmował, potrafił zawierać nowe znajomości i uwielbiał to robić a impreza była do tego wręcz stworzona.
Zaśmiał się jak zobaczył parę kumpli, którzy stwierdzili, że muszą skołować drewna na ognisko, które rozpalą na plaży.
Odwrócił się w kierunku idących w ich stronę dziewczyn, a kącik jego ust rozszerzył się lekko w uśmiechu na widok ciemnowłosej, ciągnącej przez koleżankę, którą także kojarzył, nie pamiętał jednak jej imienia ale czy to było ważne?
— A to nie działa w dwie strony? Mam wrażenie, że to Ty pojawiasz się tam gdzie ja — przywitał się z nią, ściskając ją lekko przytulając do siebie na krótki moment — Ładnie wyglądasz — rzucił jej do ucha tak, żeby tylko ona to usłyszała, gdy ją puścił zmierzył ją powoli spojrzeniem, a potem jej koleżankę, która była uśmiechnięta od ucha do ucha wpatrując się w niego.
— A tak wogóle to ja tutaj byłem pierwszy, więc Tobie przysługuje łatka stalkerki — wtrącił jeszcze po chwili milczenia, krzyżując lekko ręce na piersi.
— Przyszłyście jednak się dobrze bawić więc.. Częstujcie się — schylił się, żeby sięgnąć po dwie butelki piwa, jedną podał jej koleżance a drugą skierował w stronę Clary, wpatrując się w nią uważnie.
Nie sądził, że ta pojawi się na imprezie, ale dzięki temu będzie jeszcze lepiej, Sullivan lubił ładne kobiety a tym bardziej, że tę zdołał już poznać… i to w dosadnym sensie tego słowa.

Przygryzł lekko dolną wargę, na moment odrywając od niej spojrzenie, żeby sięgnąć po zapalniczkę do kieszeni swoich spodni z zamiarem otworzenia jej trunku.

Clara Bouchard
25 y/o
For good luck!
164 cm
Prezes Laurentian Crest Development
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Clara potrafiła znaleźć ten odpowiedni balans pomiędzy imprezami, a nauką. Wiedziała kiedy odpuścić, bo czekał ją kolejnego dnia cholernie ważny egzamin, a kiedy można było zaszaleć i przyjąć na klatę ewentualne konsekwencje. W dodatku czy jakiś niezdany egzamin to koniec świata? Oczywiście, że nie. Miała pieniądze, mogła wiele. Nawet nie musiała się tak naprawdę uczyć, zdając sobie sprawę, że rodzice mieli tyle pieniędzy, że wystarczyło je odpowiednio zainwestować korzystając z usług wykwalifikowanych osób. Jednak była głodna wiedzy. Nie chciała uchodzić za mało lotną. Była ciekawa świata i nauki.
Natomiast teraz przyleciała do Hiszpanii, aby w pełni się oddać imprezowaniu. Odpocząć po miesiącach zakuwania. Potrzebowała odprężenia i porządnej zabawy bez zobowiązań. Nawet tak drobnych jak konieczność przyjścia na konkretną godzinę na imprezę, więc nie śpieszyła się z przygotowaniami. Wolała przyjść spóźniona , ale z perfekcyjnie ułożonymi włosami, w idealnym makijażu i sukience podkreślającej jej kształty, a jednocześnie nie zdradzającej za wiele.
Widok ex przyjęła ze szczerym uśmiechem na ustach, bo akurat zawsze się dobrze bawili i rozstali w zgodzie, więc czemu miałaby zareagować inaczej na widok Sullivana? Pokręciła jedynie z rozbawieniem głową, gdy zasugerował, że działa to w obie strony. Cóż, punkt dla niego!
Puściła dłoń przyjaciółki, aby podejść bliżej i się z nim przywitać. Zapach znajomych, męskich perfum przywołał kolejne wspomnienia. A usta na policzku i dłoń na jej talii? Przyjemne mrowienie rozeszło się po całym jej ciele. - Wiem- szepnęła w odpowiedzi na komplement i posłała mu nieco przeciągnięte spojrzenie, gdy z powrotem się od niego odsuwała stając obok niczego nieświadomej przyjaciółki. Biedaczka przelatywała wzrokiem od jednego do drugiego przysłuchując się ich rozmowie, a Clara póki co pełną swoją uwagę poświęcała mężczyźnie. - Oh nie schlebiaj sobie. Wpadłam tutaj sprawdzić pozostałych gorących Hiszpanów- poruszyła wymownie brwiami, bo przecież nazwała go właśnie gorącym Hiszpanem! Pytanie czy to wyłapie czy już wypił wystarczająco, aby nie zauważyć tej drobnej uwagi?
- Dzięki-- przytaknęła z uśmiechem odbierając od niego otwarte już piwo i wtedy usłyszała chrząknięcie obok. - Oh przepraszam Cath, bo pewnie nie wiesz, ale z Diego już się znamy. I to nawet całkiem dobrze- zreflektowała się tym razem to ona przebiegając wzrokiem pomiędzy dwójkę. Cóż, w sumie to jej przyjaciółka miała ochotę na Diego, więc kim by była wcinając się między nimi?! Upiła łyk piwa, zanim odezwała się ponownie. - Zostawiam Cię mój drogi w dobrych rękach, a sama lecę zapoznać się z resztą gości- uśmiechnęła się do obydwojga, ale to na mężczyźnie ponownie zatrzymała dłużej spojrzenie. Cholera, dobrze go było widzieć. Wyglądał jeszcze lepiej niż ostatnio i musiała przyznać, że jak na razie był najprzystojniejszy wśród pozostałej męskiej części imprezowiczów . Mimo wszystko, Clara w końcu się odwróciła i ruszyła wgłąb plaży. Pewnie na pozór nieświadomie, ale w rzeczywistości specjalnie nieco bardziej kręciła biodrami, kiedy szła zapoznać się z innymi. Zanim jednak trafiła jakoś bardziej dalej, dosyć szybko zaczepiła ją grupa chłopaków, którzy zauważyli , że z miejsca przywitała się z Diego po imieniu, więc zaczęła im opowiadać o Toronto i swoich studiach w Europie, a oni wsłuchiwali się, a raczej wpatrywali w nią jak zauroczeni. Cóż, była idealną dziewczyną na szybki, acz intensywny letni romans!


Diego Sullivan
27 y/o
For good luck!
180 cm
rozpieszczony synalek który lubi przepierdzielić hajs ojca
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W przeciwieństwie do Clary to Diego zawsze bawił się na całego, był człowiekiem, który potrafił nie tylko rozbawiać swoim towarzystwem, ale i także wieść najlepsze imprezy chociażby właśnie takie na plaży jak teraz, dla niego było to zgoła łatwiejsze niż oddychanie. Wszędzie go było pełno a swoją aurą na pewno rozweselał wszystkich dookoła, każdy chętnie chciał z nim porozmawiać czy po prostu się napić, czego nigdy nie odmawiał. To akurat był jego największy błąd, bo zawsze wtedy kończył z sporym kacem następnego dnia.
Nigdy jednak niczego nie żałował, bo takie życie wiódł nie tylko dlatego, że je lubił, ale także fakt, że mógł po prostu ojcu zaleźć za skórę powodowało, że chętniej to robił. Wiedział, że każdy jego wypad czy to do słonecznej Hiszpanii czy do innego kraju powodował, że ten się wkurzał na jego nieodpowiedzialność. Tak, Diego Sullivan był nieodpowiedzialnym człowiekiem i dobrze mu było z tym faktem.
Kącik jego ust lekko się uniósł na jej słowa, a ten zmarszczył delikatnie czoło i parsknął lekko śmiechem po chwili.
— Myślałem, że tak zawsze mówiłaś o mnie, są tutaj jacyś inni gorący Hiszpanie? — zaśmiał się lekko na ten przytyk, ale na jego ustach był nader szeroki uśmiech, gdy skrzyżował z nią spojrzenie. Owszem z Clarą bawił się świetnie, była dziewczyną, która nie tylko nadawała się na wakacyjny romans, ale Diego nigdy nie chciał niczego więcej, od partnerek, które spotykał właśnie tutaj. Był to dobry układ, bo nie pchał się w niepotrzebne związki w których czuł się niczym zwierzę w klatce. On potrzebował wolności i dobrej zabawy, którą mogła dać mu zaledwie garstka kobiet, zawsze po spędzonej wspólnie nocy przychodził moment rozmawiania o uczuciach czy emocjach o których brunet nigdy nie chciał rozmawiać.
Dzięki temu miał oczywiście przypiętą łatkę casanovy, ale dobrze mu z tym było.
Jego spojrzenie mimowolnie z twarzy Clary przeniosło się na jego przyjaciółkę, kiedy ten kiwnął lekko głową na potwierdzenie słów brunetki.
— Diego — przedstawił się jeszcze, wyciągając rękę w stronę dziewczyny, która wyglądała tak jakby zaraz miała zemdleć, puścił jej subtelnie oczko i powoli przeniósł ponownie spojrzenie na jej przyjaciółkę.
— Nawet w to nie wątpię, ale miałem nadzieję, że zamienimy parę słów — wprawdzie nie wiedział, że ta raczy przybyć na tę imprezę, ale machnął lekko ręką, gdy ta odwróciła się i odeszła, nie omieszkając zmierzyć ją dość… przenikliwym spojrzeniem. Wrócił do rozmowy z Cath, która zaczęła mu opowiadać o studiach, szczebiotała jak słodki, mały ptaszek, a on przysiadł na skraju bagażnika samochodu i udawał, że słucha, chociaż jego wzrok co jakiś czas kierował się w stronę otoczonej facetami Clary.
Cholera…
Przeprosił przyjaciółkę pod pretekstem rozkręcenia imprezy i skierował swoje kroki w stronę plaży.
— KTO OSTATNI W WODZIE PRZYNOSI WIĘCEJ DREWNA NA OGNISKO! — jego głos był donośny, gdy zaśmiał się na widok zrywających ludzi, którzy zaczęli biec w stronę wody jakby się za nimi paliło, skierował spojrzenie na Clarę, która stała parę kroków od niego.

— Wskakujesz, czy się cykasz?
Spojrzał na nią wyzywająco, chwytając za skraj swojej koszulki, żeby ściągnąć ją przez głowę.


Clara Bouchard
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”