ODPOWIEDZ
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Elvira Sajwani

Przedziwne były te ostatnie dni. Najpierw Peach prawie umarła w katastrofie lotniczej, później została opeętana i ledwo co uciekła z wyspy księcia Edwarda, potem się pokłóciła i pogodziła z chłopakiem, później znów on wyjechał na weekend, więc poszła na narko-weekend z Williamem i odpięła tak wrotki, że teraz ma moralniaki, w międzyczasie się okazało, ze jej chłopak jest w związku otwartym, a a do tego wszystkiego jej psiapsi wyjechała sobie na drugi koniec świata. Więc oczywiście nie można było wszystkiego na bieżąco omawiać i chociaż Peach bardzo się starała, to różnica czasu nie działała na ich korzyść.
Bo kiedy w Kanadzie był wieczór, Elvirka się przekręcała na drugi boczek szykując do pobudki, a kiedy z kolei patrząc na skyline Dubaju piła poranny sok pomarańczowy, to Peaches już robiła sobie godzinki bez niebieskiego światła i nie miała telefonu przy sobie. I tak właśnie się mijały, a co kolejnhy dzień to nowa drama. Z drugiej strony to też nie tak, że Elvira nic nie wie, bo Peach jej pisała smski. I jak wsiadała do samolotu z Galenem, kiedy lecieli na ich romantyczny wyjazd to wysłała zdjęcie z całuskiem, twierdząc, że nigdy nie była taka szczęśliwa, potem tydzień później gdy znów odzyskała zasięg, wysłała jej całą litanię o tym, że to był najgorszy wyjazd w jej życiu i, że ona nie wie zupełnie czy jeszcze chce ten związek ciągnąć i że wyprowadza się od Galena natychmiast. Elvira pewnie zdziwiła się, że Peach się do Galena zdążyła wprowadzić nie mówiąc już o tej wyprowadzce, skoro oni się zeszli dopiero kilka miesięcy temu, plus niby Peach mieszkała wciąż z Williamem Patelem.
Zresztą nawet nie tylko u Peach, bo Elvira pewnie u ojca też miała pewnie dramę za dramą, już nie wspominając o tym, że dała Peach sygnał, że miała jakąś przygodę... z kimś??? No ale Peach nic nie wie, dlatego tak się cieszy na dziesiejsze spotkanie.
Dlatego, kiedy tylko stópka panny Sajwani stanęła na ziemi kanadyjskiej, dziewczyny musiały się spotkać. Peach zabookowała najlepsze SPA w okolicy. Trochę może tego nie przemyślała, bo zabookowała je z polecenia Galena właśnie i teraz cokolwiek nie powie to pewnie dojdzie do pana Wyatta, ale teraz akurat niewiele myślała, poza tym, że chce mieć najlepszy masaż, maseczkę z jakiejś glinki i koniecznie, koniecznie chce mieć te pyszną herbatę, którą sprowadzają specjalnie ze świętych wzgórz Wietnamu.
Dziewczyny zdążyły się już rozebrać i położyć na dwóch łóżkach twarzą do ziemi. Peaches kontynuuje więc wąteczek, który podjęła zaraz po tym jak się przywitały:
- Wiesz bejba, ja Ci po prostu zazdroszcze, że ty masz taki healthy relationship z Maggio i dlatego chciałam mieć chłopaka już, ale może po prostu ja się nie nadaje do tych związków? Wy z Maggio macie po prostu szczęście, że się znaleźliście w tym świecie i znaleźliście swoją miłość
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
26 y/o
For good luck!
172 cm
siedzę w zarządzie w firmie ojca
Awatar użytkownika
„In the business of life, the people who don't take risks generally lose.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie nadążała. Jednego dnia była gotowa ratować przyjaciółkę z katastrofy lotniczej. Kolejnego dostawała pokręcone wiadomości o tym, że płeć męska jest do bani i Peach wywraca całe swoje życie do góry nogami. A innego dnia był ciąg dziwnych, totalnie pozbawionych sensu wiadomości i krótkich głosówek, na których dziewczyna chichotała i przekrzykiwała się ze swoim współlokatorem Patelem. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich historii był Galen. Przyszły, niedoszły, a może nawet już doszły chłopak, którego od układu słońca i gwiazd czasem hejtowały, a czasem wybierały Pepper suknię ślubną. A jej ciężko było ustalić po całym tym natłoku informacji, na którym etapie tej relacji były. Nienawidziły go? Były pasywno-agresywne? Czy jednak miały chichotać do kolejnych zdjęć, których Piczi miała więcej niż pamięć w telefonie przewidywała miejsca.
Jak dobrze, że wróciła.
Mogła pojechać, jak Afrodyta przykazała do SPA i nadrobić cały ten Kanadyjski dramat bez użycia telefonu. Sama miała wiele do opowiedzenia, ale tym miały się dopiero zająć, gdy będą się relaksować na zabiegach, na które zapisały się w ilości hurtowej. Piękno wymagało odrobiny pomocy po takich rewelacjach. Jej skóra wręcz błagała o nawilżenie, bo przez te wszystkie loty i spotkania nie miała czasu nawet porządnie zrobić swojej morning routine. Już nie wspominając o pilatesie. Nie lubiła tego wiecznego życia na walizkach. Gonitwy i pilnowania terminów. Jedynymi promyczkami, które trzymały ją przy życiu przez ten czas, byli Maggio i Peach. Bez nich zapewne dorobiłaby się pierwszego siwego włosa i zaniedbała się, jak jakiś nerd, który pół życia spędził przed laptopem.
Relaksowała się, gdy masażystka nakładała na jej skórę specjalny olejek. Słuchała słów przyjaciółki i nawet nerwowo parsknęła śmiechem. - No nie wiem kochana. Mam wrażenie, że coś się zmieniło. Jest ostatnio taki zdystansowany... Niby codziennie do mnie pisze i zapewnia o swoich uczuciach, ale nie chce już widywać się ze mną, tak często, jak kiedyś. Dodatkowo mój ojciec każe mi z nim zerwać. Przeszkadza mu w planach. - nie chciała głośno mówić, o jakie konkretnie plany chodziło. Pracownicy takich miejsc zawsze plotkowali i mimo podpisania klauzuli poufności, to pewnie plotki krążyłyby szybciej po internecie niż one skończyły masaż.
- Zresztą opowiadaj co z Panem G. Jak to w końcu z wami jest? Ja ostatnio widziałam się z Peterem. - zarzuciła haczyk, ale nie było nic za darmo. Najpierw, to Peach musiała jej opowiedzieć, ze wszystkimi szczegółami, co to tam się odjaniepawliło z Galenem. To zdecydowanie był główny temat przez ostatnie kilka dni. Galen to... Galen siamto... Dla niej najważniejsze jednak było to, jak Piczi czuła się z tym wszystkim. I co zamierzała zrobić z mężczyzną, który skradł jej serce i był chodzącym red flagiem.

Peach J. Pepper
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- A nie jest po prostu zajęty? Nie myślałaś o tym, żeby z nim zamieszkać? Wtedy na pewno widywalibyście się dużo częściej - Peach nawet nie pomyślała, że przez głowe Sajwani przeszłaby taka myśl, żeby zerwać z Maggio, wiec tak jej poradziła, zupełnie nietrafnie jak się zaraz okaże!
- Maggio mu przeszkadza w planach? Typowi ojcowie - Peach wywróciła oczętami, ale Elvirka nie mogła tego widzieć, bo przecież leżały twarzą do ziemi. - Mój ojciec na przykład wymyślił sobie, że powinnam wziąć ślub z hindusem, nawet umówił mnie z jednym takim przystojniakiem, nawet nie wiem czy ci o tym zdążyłam powiedzieć, bo później wszystko z G. się tak potoczyło szybko.. ale w sumie Ash ma mój numer, więc gdyby faktycznie deal był przyklepany, sto chyba by do mnie napisał... tak myślę. No chyba, że pewnego dnia mnie wywiozą i postawią przed ołtarzem po prostu. Co nie byłoby może aż takie najgorsze, jak tak sobie teraz myślę. Takie aranżowane małżeństwa mają przynajmniej ten plus, że chłop chce czy nie, ale musi podjąć decyzję. A nie tylko się tak miotać ... - Peach tak zarzuca, trochę sygnalizując psiapsi, że może mieć coś innego na myśli. - A jakie ale ma twój tata do Maggio uwagi? - spytała, bo akurat kwestia dobrego małżeństwa w takich rodzinach jak ich, a już u Elvirki to w ogóle, była priorytetowa, więc nic dziwnego, że jeżeli coś było nie tak w związku córki, to ojciec wolał teraz zareagować, niż później stracić pieniądze podczas rozwodu.
Peach dopiero teraz jak tak leżała i nie miała przy sobie telefonu i rozmawiała z Elvirką, to uświadomiła sobie, że ona może jest też takim Maggio dla Galena? I dlatego jej nie traktuje dobrze, bo rodzina mu powiedziała, że słaba z niej jest partia.
- Z panem G. - wzdycha Peaches, ale ciężko powiedzieć czy z ciężkości pytania, czy z tego, że aż tak jej dobrze wymasowała kobieta plecy. - Wiesz, że ja zawsze miałam do niego słabość, więc sobie w głowie stworzyłam jego obraz jako idealnego faceta. I faktycznie na początku było tak jak sobie wyobrażałam: spedzaliśmy miło czas, nawet zaczęłam częściej bywać w jego mieszkaniu niż w moim.. to znaczy Billego. No i mieliśmy świętować jego urodziny na romantycznym wyjeździe, kupiłam sobie taki śliczny komplet z czerwonej koronki, ale kiedy tylko wylecieliśmy, to zobaczyłam na jego telefonie podejrzane smski. W sensie serio Elvirka, może trochę mnie odkleiło, ale wydawało mi się, że jak się siedzi w samolocie ze swoją dziewczyną, to jest to ostatni moment, w którym piszesz do innej dupy: o to się może spotkamy jak wróce z wyjazdu, żebyś mi złożyła osobiście życzenia - Peach uniosła się na jednym ramieniu i patrzy w bok na leżącą Elvirę. - Więc zrobiłam mu awanturę i od tamtego czasu jest tak dziwnie... - Peach zagryza ustka i mówi po chwili zastanowienia - Na przykład w ten weekend, jak byłam na domkach z Billym, to wydało się, że Galen w tym samym czasie wcale nie miał wyjazdu biznesowego, tylko poleciał z jakąś kolejną dziewczyną do Francji. Jakby... nie wiem czy my jesteśmy teraz w jakimś otwartym związku czy co, ale jestem confused. Bo wiesz, że to on chciał ze mną być i mnie pierwszy pocałował, ja już sobie dałam z nim spokój... potem mu proponowałam fake związek, to powiedział, że jego interesuje tylko prawdziwy. Wychodzi na to, że my mamy zupełnie inne poglądy na to, co to jest prawdziwy związek
Podnoszą się z masażu już obie i Peach daje się owinąć cieplutkim ręcznikiem. Panie, które je masowały usuwają się z pokoju i zapraszają je do wypicia herbatki w jakimś chill roomie. Dziewczyny idą tam, a Peach zerka z boku na Elvirę.
- Widziałaś się z Peterem? Wiesz, że on jest znów wolny? Podobno rzucił Kristin na imprezie na której myślała, że dostanie pierścionek - Peach zerka porozumiewawczo na Elvirę, bo ona też pewnie zna Kristin, czyli młodszą siostrę Galena. Peach się z nią trzymała od dzieciaka, chociaż w pewnym momencie to głównie po to, żeby móc na nocowankach oglądać klatę nastoletniego Galena, albo spotykać go rano przy lodówce, jak szukał soku i wyglądał jak nastolatkowy mokry sen.

Elvira Sajwani
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
26 y/o
For good luck!
172 cm
siedzę w zarządzie w firmie ojca
Awatar użytkownika
„In the business of life, the people who don't take risks generally lose.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zamrugała zaskoczona i przez chwilę analizowała słowa przyjaciółki. Wspólne mieszkanie i kolejny krok naprzód po takim stażu związku brzmiały do bólu racjonalnie. Jeszcze przed wyjazdem do Dubaju byłaby podekscytowana taką możliwością i niemal od razu zapytałaby swojego chłopaka, co sądzi o takim pomyśle. - No nie wiem. Nie sądzisz, że taka propozycja powinna paść od niego? To zazwyczaj mężczyźni unikają zobowiązań i jasno określonej relacji. - to również było małe nawiązanie do Galena, który był jak chorągiewka na wietrze. Raz sprawiał, że Peach była najszczęśliwszą kobietą na świecie, a później...
- Coś w tym jest. Chociaż nie wiem, czy ja chciałabym być żoną nawet Arabskiego Księcia. Znając życie, trafiłby mi się jakiś starzec, albo religijny fanatyk. Znasz tego całego Asha? Niby fajnie, że już na samym wstępie mężczyzna musi się nastawić na ślub, ale wiesz, jak później takie małżeństwa wyglądają? Chyba bym rozszarpała męża, gdyby mnie zdradzał. I te wymagania, żeby urodzić dziedzica. - również przekręciła oczami, bo wychodziło na to, że kobiece życie było, delikatnie mówiąc, przerąbane. Nie dość, że musiały znosić wszelkie kobiece dolegliwości, to jeszcze musiały lawirować w tym męskim świecie
- Maggio jest zwykłym biochemikiem. Nie pochodzi z arystokratycznej rodziny, a jego rodzice nic nie znaczą w świecie biznesu. Mój ojciec nie widzi w tym związku żadnych korzyści, a moje szczęście i miłość, to dla niego farmazon. Traktuje go jak moją zabawkę, którą zaraz mam wyrzucić, bo nie pasuje do jego obrazka. I do jego planów. - to było brutalne, ale prawdziwe. Mezalians nie był tak postrzegany, jak kiedyś, ale w pewnych kręgach dalej zwracało się na to dużą uwagę. A kobiety nadal traktowano jak narzędzia do zacieśniania więzi między rodzinami, bo same kontrakty już nie wystarczały.
Musiała aż podnieść głowę i spojrzeć na przyjaciółkę. - Pierdolisz. - aż z wrażenia otworzyła usta i przeklęła, co nie często jej się zdarzało. - Co za prostak! Naprawdę, tak zrobił?! Coś mu chyba się odkleiło po drodze. Spójrz na siebie, co on sobie myśli, że zdoła cię wymienić na jakąś tanią lambadziarę? Powinnaś posłać go do diabła. Nie wiem, ale na facetów działa to, kiedy kobieta nie jest na każde ich skinienie. To ty powinnaś rozdawać karty w tym związku. Ja tak teraz robię z Diego. Przyciągam go i odpycham. Daję resztki, żeby chciał więcej. Aż osiągnę swój cel. Może spróbuj go wziąć pod włos. Chociaż wolałabym, żebyś znalazła sobie kogoś na swoim poziomie. Od tego G zalatuje tandetą. A tego nawet markowe ubrania i luksusowe samochody nie zmienią. - prychnęła pod swoim idealnym noskiem i pokręciła głową, bo to był szczyt bezczelności.
- Zaproś go gdzieś, gdzie nie będzie w centrum uwagi, a ty będziesz czuła się pewnie. Niech to on poczuje się malutki. Oh, Peach czemu to zawsze nam bardziej zależy? Gdy w grę wchodzą uczucia, to zawsze jesteśmy na przegranej pozycji. - ona z Maggio, a ona ze swoim Galenem.

Peach J. Pepper
ODPOWIEDZ

Wróć do „Old Mill Toronto Spa”