ODPOWIEDZ
23 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziennikarka & asystentka
Awatar użytkownika
Give me tough love
Leave me with nothin′ when I come down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecios.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Leah była ostatnio odrobinę przemęczona i nie miała, kiedy tego odespać.
Studia ruszyły pełną parą, a razem z nimi setka zajęć, które musiała łączyć ze stażem, życiem towarzyskim i pilatesem, bo z żadnej z tych rzeczy nie mogła jak na razie zrezygnować. Każdy z tych elementów, stanowił dużą część jej codzienności i pogodzenie tego, było nieco... uciążliwe. Być może to właśnie dlatego, wracając po zajęciach do domu, przysnęła w metrze, mijając prawdopodobnie każdą stację, na której mogłaby wysiąść, żeby szybciej znaleźć się u siebie. To nie byłby koniec świata, gdyby z tego głębokiego snu, nie wybudziłoby jej mocne szarpnięcie, przez co przewróciła się na miejsce siedzące tuż obok, które na szczęście było puste. Pembroke zamrugała nieco nieprzytomnie, podnosząc się znowu do pionu i zdała sobie sprawę, że cały przedział był pogrążony w ciemności. Dziewczyna przeczesała nerwowo palcami poskręcane kosmyki włosów, próbując przywrócić się nieco do porządku i wytrzeć ślinę z kącika ust.

— Chyba wysiadł prąd. — Usłyszała rozmowę jakichś ludzi po przeciwnej stronie.
No nie. Cholera jasna. Studentka podniosła się na ślepo, przytrzymując się metalowej kolumny. Pociąg zatrzymał się pomiędzy stacjami, więc jeśli nie była w błędzie, to nie było zbyt wiele szansy na szybsze wyjście. Leah sapnęła pod nosem z frustracją, ruszając naprzód i przyciskając torebkę do ciała, bo przecież to właśnie w takich chwilach, kieszonkowcy zachowywali się jak zupełnie obłąkani. Może jak pójdzie na początek pojazdu, to znajdzie pracowników, którzy udzielą jej więcej informacji.

Przemierzając tak wszystkie wagony, Pembroke szybko zdała sobie sprawę, że pociąg był dość opustoszały. Była już późna godzina, a oni zbliżali się do stacji końcowej. Na samą myśl o tym, że była tu zupełnie sama z zaledwie namiastką innych ludzi, po jej ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Przyspieszyła tempo, nagle zahaczając nogą o próg i wyłożyła się jak długa, ciągnąc za sobą drugiego człowieka, z którym gdzieś w trakcie boleśnie się zderzyła. Opadły we dwie na podłogę, a Leah jęknęła pod nosem; bez siniaków się nie obejdzie.
— Cholera, bardzo przepraszam. Nic nie widzę — wydusiła, siadając na tyłku na ziemi, wyciągając dłoń, by dotknąć dziewczynę. — Nic ci nie jest? — zapytała, mrużąc oczy, by przyzwyczaić się do ciemności, panującej w tunelu i w metrze.

Autumn
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”