34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Już na pierwszy rzut oka było widać, że Sammy był dość wrażliwym dzieckiem. Dużo brał do siebie, nawet rzeczy, które dla innych mogły wydawać się kompletnie nieistotne. Potrafił przejąć się przegraną w grze albo jakimś innym niepowodzeniem na tyle mocno, że szybko się zniechęcał i potrzebował dodatkowej motywacji, żeby spróbować jeszcze raz. Poza tym zeszłoroczne Halloween dało im całkiem dobry obraz tego, jak reagował na straszne sceny. Oby tylko seria, którą teraz tak bardzo chciał obejrzeć, nie przypomniała mu o wydarzeniach sprzed szkoły. Dopóki po ekranie nie będzie szwendał się jakiś chłop, który przymierza się do uprowadzenia któregoś z bohaterów, wszystko powinno być w porządku. Zresztą i tak nie musiały specjalnie zgadywać, jak dziesięciolatek odbierze poszczególne sceny. Każda reakcja będzie wymalowana na jego twarzy. Wystarczyło tylko na niego spojrzeć, żeby wiedzieć, czy coś go bawiło, stresowało albo zwyczajnie przerażało.
— Dobrze — zgodziła się bez zbędnych dyskusji. W normalnych okolicznościach nie chciałaby, żeby chłopiec narobił sobie zaległości, ale w zaistniałej sytuacji myśl o tym, że nieznajomy znów mógł się pojawić i zacząć go zaczepiać nie dawała jej spokoju. — Tak, to brzmi sensownie. I rozsądnie. Jeśli masz taką możliwość, żeby z nim zostać, to nie wysyłajmy go do szkoły — zgodziła się. Sama Zaylee będzie wtedy o wiele spokojniejsza. W trakcie autopsji pewnie nie mogłaby się skupić na niczym innym i ciągle myślałaby o tym, czy syn jest bezpieczny. Co chwilę wydzwaniałaby do placówki, dopytując o jego samopoczucie.
Miller przechyliła głowę i przyjrzała się żonie. Poczekała, aż ta wytrze dłonie w ręcznik, po czym podeszła bliżej, zmniejszając dzielący je dystans.
— Evina — zaczęła, ujmując jej twarz w dłonie. — Zawsze jesteśmy po tej samej stronie — zapewniła, bo chociaż w niektórych sprawach zdarzało im się mieć odmienne zdania, to w tych najważniejszych zawsze potrafiły znaleźć wspólny język. A tutaj chodziło przecież o ich syna. — Porozmawiamy o tym jeszcze później, ale wiedz, że też wolałabym, żeby został z tobą — uśmiechnęła się i złożyła na jej ustach czuły pocałunek.
Była to zdecydowanie lepsza opcja niż pozostawienie Młodego pod opieką pracowników sierocińca. Zaylee nie miała żadnych zastrzeżeń do ich pracy. Wykonywali swoje obowiązki i przez cały ten czas zapewniali Samowi odpowiednią opiekę. Miller po prostu nie ufała im w takim stopniu, w jakim ufała Swanson.
Wróciły do salonu, gdzie chłopiec już wyczekiwał ich z wyraźnym zniecierpliwieniem, najwyraźniej gotowy natychmiast rozpocząć seans. Z jedzeniem jednak nie zamierzał na nie czekać. Miller przejęła od niego pilota i szybko znalazła całą serię Igrzysk Śmierci na jednej z dostępnych platform. Włączyła pierwszy film, a kiedy cała trójka rozwaliła się na kanapie w towarzystwie kotów, które natychmiast wyczuły żarcie.
— Jakieś wieści od dyrektorki? — zapytała odnośnie nagrań z monitoringu, które szkoła miała im niezwłocznie przesłać. Mówiła przyciszonym głosem, celowo nie chcąc zwracać uwagi Sama. Jeśli szkoła rzeczywiście uchwyciła moment, w którym mężczyzna podchodził do Młodego, chciały jak najszybciej zobaczyć, co dokładnie się wydarzyło. Niewykluczone, że później będą potrzebowały również potwierdzenia chłopca, czy widoczny na nagraniu człowiek był dokładnie tym samym, o którym opowiadał.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dziesięciolatek potrzebował czasu, aby się przed nimi otworzyć. Z początku sprawiał wrażenie zdystansowanego i oszczędnego w emocjach, ale gdy tylko poczuł się z nimi swobodnie to zaczął ukazywać swoją emocjonalność. W tej chwili w ogóle nie krył się ze swoimi uczuciami. Stanowił dla nich otwartą księgę, z której mogły czytać w dowolnym momencie. Nie były w końcu analfabetkami. Na pewną skapną się, gdy tylko coś będzie nie tak. Zresztą jak w filmie młodzieżowym miałyby się znaleźć, aż tak brutalne i przerażające motywy? Na pewno Zaylee przesadzała.
- Powiemy mu rano i zobaczymy jak się na to zapatruje, dobra? Damy nam wszystkim czas - powiedziała jeszcze, gdy jednak koronerka zgodziła się z jej pomysłem.
Nie musiały się z tym spieszyć. Mogły jeszcze przemyśleć sprawę w ciągu nocy, której pewnie i tak nie prześpią przez to wszystko, co się zadziało. No, ale czy jakikolwiek rodzic tak zwyczajnie by usnął w takiej sytuacji? Nie wydawało jej się.
Mruknęła cicho, gdy tylko małżonka podeszła do niej i ujęła jej twarz w dłonie. Odruchowo objęła ją ramieniem w pasie i skupiła spojrzenie na jej ciemnych oczach. Odetchnęła głęboko, odnajdując komfort w jej bliskości. Ze wszystkich możliwych osób na świecie nie było innej, z którą chciałaby spędzić resztę życia i z którą mogłaby się uporać z takimi problemami.
- Nie do końca zawsze, a chcę mieć pewność, że nie podejmuję decyzji, które ci się nie spodobają odnośnie naszego dziecka - odpowiedziała jeszcze, bo przecież zdarzało się, że miały zgoła odmienne zdanie w jakiejś kwestii.
Najważniejsze, że zawsze jednak jakoś potrafiły dojść do porozumienia. Zwłaszcza, gdy chodziło o rzeczy istotne. Odwzajemniła ten drobny pocałunek, którego chyba potrzebowała bardziej niż przypuszczała i chociaż chętnie ukradłaby dla siebie jeszcze chwilę z ukochaną to jednak nie mogły pozwolić na to, aby dziesięciolatek wciąż na nie czekał.
Pizza całe szczęście była jeszcze ciepła i na tyle ogromna, że na spokojnie się nią najedzą w trójkę, nawet z wilczym apetytem koronerki, która zajęła się włączeniem wybranego przez Samuela filmu. Z początku dziesięciolatek nie posiadał się z ekscytacji, która jednak nieco przygasła, gdy zaczął oglądać pierwszą część trylogii. Wydawało się, że spodziewał się czegoś innego, a ten bardziej ponury klimat z romansem w tle nie bardzo do niego przemawiał. Wolał zdecydowanie bardziej przygodowe klimaty, które nie posiadały w sobie takiej ciężkości oraz uczuć, które go w tej chwili kompletnie nie interesowały. Niemniej dalej był zdeterminowany, aby obejrzeć serię, którą polecił mu kolega ze szkoły.
Minęło jakieś pół godziny od rozpoczęcia filmu, gdy usłyszała zadane ściszonym głosem pytanie żony. Upewniła się czy nie ma wciąż tłustych palców po niedawno zjedzonym kawałku pizzy i wyciągnęła telefon, aby sprawdzić skrzynkę mailową. Faktycznie, widniała w niej wiadomość pochodząca ze szkolnego serwera, a w niej widoczne załączniki, które musiały być obiecanymi nagraniami.
- Przysłali maila - poinformowała. - Sprawdźmy to po filmie.
- Hej! Oglądajcie! - upomniał je jeszcze dziesięciolatek, który zaskakująco szybko zorientował się, że nie zwracają większej uwagi na ekran.
- Jasne! Sorry - odmruknęła, bo wyglądało na to, że faktycznie nie mają wyjścia jak tylko zająć się tym wszystkim za jakąś godzinę, gdy na ekranie pojawią się już napisy końcowe.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z tego, co kojarzyła, w tym młodzieżowym filmie dzieciaki były wysyłane na pewną śmierć i mordowały się wzajemnie, żeby ostatecznie wyłonić jednego zwycięzcę. Nie była więc szczególnie przekonana, że cała seria była przeznaczona dla dziesięciolatków. Nie mogły przecież zapominać, że ich syn wciąż był dzieckiem, a jeszcze niedawno miały z nim trochę problemów wychowawczych. Zaylee nie uważała oczywiście, że po obejrzeniu filmu Sam nagle zacznie przejawiać agresywne zachowania i urządzać w domu własne Igrzyska Śmierci. Bez przesady. Chociaż, cholera go wie. Dzieci czasami potrafiły wyciągnąć z filmu zupełnie inne wnioski, niż zakładali dorośli. Dlatego powinny upewnić się, że Młody rozumiał, co właściwie oglądał i przede wszystkim zdawał sobie sprawę, że to tylko fikcyjna historia.
— Myślisz, że nie spodoba mu się pomysł opuszczenia lekcji? No błagam cię — zaśmiała się krótko, bo umówmy się, Sammy nie był żadnym szkolnym orłem. Był bystry, ale przy tym miał wyjątkowo silną alergię na wszystko, co wymagało od niego odrobiny wysiłku. Informacja, że będzie mógł zostać w domu z Eviną, zamiast rano wstawać i iść na lekcje, raczej nie powinna wprawić go w ogromny smutek. Podejrzewała, że pierwszą reakcją będzie entuzjazm, a dopiero później padnie pytanie, dlaczego nie może iść do szkoły jak zwykle.
To, że w niektórych kwestiach miewały odmienne zdania, niczego tutaj nie zmieniało. Była przecież różnica między tym, czy Młody może pograć na konsoli, zanim odrobi zadaną pracę domową, a tym, czy powinien następnego dnia pojawić się w szkole, mimo że zaledwie kilka godzin wcześniej obcy mężczyzna próbował go stamtąd zabrać. Jedno było zwykłą kwestią wychowawczą, drugie dotyczyło jego bezpieczeństwa.
W przeciwieństwie do syna, Zaylee wkręciła się w nowe uniwersum. Fabuła była ciekawa, główna bohaterka ładna, a gra aktorska stała na całkiem wysokim poziomie. Jeśli chłopiec nie będzie chciał kontynuować kolejnych części, Miller chętnie obejrzy je sama, kiedy tylko uda jej się wygospodarować trochę więcej wolnego czasu. Przez moment nawet zapomniała o tym, że czekały na ważną wiadomość ze szkoły. Dopiero kiedy Evina sięgnęła po telefon, Zaylee od razu się wyprostowała i zerknęła na wyświetlacz.
— To ty oglądaj, bo jak na razie chyba cię to za bardzo nie interesuje, co? Widziałam, jak ziewałeś — rzuciła, słysząc kolejne ziewnięcie i wymierzyła palcem w dziesięciolatka.
— Wcale że nie! — odparł butnie, krzyżując ręce na piersiach.
— Wcale że tak. Rozdziawiałeś tak szeroko buzię, że mógłbyś nas połknąć — dodała, biorąc kolejny kęs pizzy.
Młody chyba nie miał już nic więcej na swoją obronę. Został przyłapany na gorącym uczynku, więc trudno było mu się wykręcić. Zwłaszcza przy Zaylee. Miller nie należała do osób, które łatwo dawały się przekonać do wersji wydarzeń kompletnie niezgodnej z tym, co właśnie widziały na własne oczy.
Pierwsza część filmu dobiegła końca, a chłopiec wyglądał na trochę znudzonego. Kiedy zapytały, czy chce obejrzeć kolejną, bez większego zastanowienia oznajmił, że może innym razem. Koronerka wymieniła ze Swanson porozumiewawcze spojrzenie.
— To co? Może pójdziesz się wykąpać? — zaproponowała. W odpowiedzi Młody jeszcze mocniej wtulił się w ramię Eviny. Straszna zrobiła się z niego przylepa. Ale nie można było mu się dziwić, bo miał bardzo stresujący dzień. Kiedy jej było źle, to również szukała ukojenia w ramionach Swanson.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Seria miała już swoje lata, więc i Evina mogła ją bez problemu kojarzyć i wiedzieć o co w niej chodzi. To nie był jakiś nowy fenomen, w którym dalej nie zdołała się zorientować. Niemniej skoro był popularny i promowany wśród młodych to nawet te straszne i w gruncie rzeczy brutalne motywy zrealizowane były z rozwagą. Zresztą: wszystko najlepiej było ocenić samodzielnie, a nie zawierzać obcym, którzy dyktowali, co było najlepsze dla konkretnych dzieci.
- Fakt. Z drugiej strony ma tam swoich kolegów, z którymi uwielbia się bawić… - kontynuowała, bo może i Sam nie przepadał za lekcjami, ale uwielbiał spędzać czas z innymi dzieciakami na przerwach.
No, ale w ostatecznym rozrachunku Miller miała rację. Sammy na pewno chętie zostanie w domu. Pewnie naciągnie ją na grę na konsoli. Może trochę pomajsterkują na spokojnie bez nadzoru koronerki, bo jakiś czas temu rozmawiali o karmniku dla ptaków. Mogliby go swobodnie wykonać we dwójkę, a Zaylee nie dostałaby zawału na samą myśl o tym, że dziesięciolatek manewruje jakimikolwiek narzędziami. To na pewno brzmiało jak uczciwy układ.
Mogły z pewnością sprzeczać się o takie kwestie jak godzina dłużej przy konsoli lub czy pozwolićmu na obejrzenie jakiegoś filmu, ale gdy chodziło o bardziej istotne sprawy to Evina chciała mieć pewność, że są naprawdę zgodne. Dotychczas były, ale dopuszczała do siebie taką możliwość, że kiedyś może być inaczej. Wolała się upewnić niż działać wbrew małżonce.
Film nie był zły. Swanson również bawiła się całkiem dobrze i to nawet jeśli nie była częścią docelowej widowni. Często produkcje dla młodzieży wydawały jej się naiwne lub płytkie. Może dlatego, że jako kobieta w słusznym wieku nie umiała się tak wczuć w położenie bohaterów. Niemniej, wydawało jej się, że ta produkcja mogła jej się spodobać. Głównie ze względu na naładowanie jej akcją.
- Na pewno ziewałeś, więc jeśli cię nie nudzi to musisz być zmęczony - wytknęła mu dodatkowo, co już było naprawdę zmasowanym atakiem na dziesięciolatka.
Nie mógł się z tego wybronić. Nie mogły go jednak na pewno winić za to, że zaczęła go brać senność. Miał dzień pełen wrażeń, ale teraz siedział bezpieczny pod ciepłym kocem pomiędzy swoimi matkami, a w dodatku brzuch miał pełny kakao oraz pizzy. Można było zdecydowanie poczuć się rozluźnionym i sennym w takich okolicznościach.
Film całe szczęście nie był jakimś dziełem filmowym rozciągającym się na wiele godzin, więc skończył się dosyć wcześnie. Chyba po raz pierwszy też nie były naciągane przez niego na to, aby zasiąść do jakiegoś kolejnego seansu. Może faktycznie zmęczenie go tak mocno dopadło? Mogła tylko go mocniej objąć, gdy się w nią wtulił i wymienić porozumiewawcze spojrzenie z małżonką ponad jego głową.
- Jak pójdziesz się teraz wykąpać to poczytamy jeszcze jakiś komiks przed snem - powiedziała jeszcze, co nieco ożywiło dziesięciolatka.
Sammy uwielbiał wspólne czytanie komiksów. Zwłaszcza, że Evina starała się nadawać różne głosy poszczególnym postaciom. Było to zdecydowanie głupie i infantylne, ale skoro mu się to podobało to czemu nie? Przynajmniej dzięki temu zachęciła go do udania się po piżamę do pokoju i skorzystanie z łazienki. Miały przynajmniej kilkanaście minut samotności. Swanson niemal od razu sięgnęła po leżącego w salonie laptopa.
- Pora zobaczyć, co nam przysłali - powiedziała, wchodząc od razu w swoją pocztę elektroniczną, gdzie widniał mail do szkoły.
Załącznik nie był zbyt obszerny. Był to jedynie wycinek nagrania, które obejmowało w zasadzie kilka minut. Nie było to też wideo szczególnie wysokiej jakości. Zapewne potrzebna byłaby jakaś obróbka, aby móc dostrzec konkretne szczegóły, ale nie było też takiej tragedii. Z piętra dobiegały już dźwięki płynącej wody, gdy detektywka włączyła plik.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała pewność, że syn wytrzyma kilka dni bez kolegów ze szkoły. Był też na tyle mądry, żeby zrozumieć powagę sytuacji, jeśli tylko odpowiednio mu ją wytłumaczą. Nie chciały go straszyć, ale musiały uczulić go na to, że nie zawsze mogły zapewnić mu bezpieczeństwo, kiedy znajdował się poza zasięgiem ich wzroku. Powinien zrozumieć, że chwilowe przetrzymanie go w domu nie miało być próbą odcięcia go od rówieśników. Po prostu tym razem bezpieczeństwo było ważniejsze. Zwłaszcza że nie zrobił niczego złego. Wręcz przeciwnie, zachował się dokładnie tak, jak powinien. Ostatnią rzeczą, jakiej chciała Zaylee, było sprawienie, żeby Młody zaczął kojarzyć tamtą sytuację z jakąś karą. Nie chciała, żeby pomyślał, że przez to, że jakiś obcy facet zaczepił go pod szkołą, nagle traci możliwość normalnego funkcjonowania.
Ale kiedy już zostanie w domu, to wolała jednak nie wiedzieć, czego jej żona będzie uczyła dziesięciolatka pod jej nieobecność. A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, prawda? Najważniejsze było to, że Evina potrafiła się nim zająć i Zaylee ufała jej pod tym względem bezgranicznie. Cokolwiek przyszłoby jej do głowy, na pewno nie pozwoliłaby Samowi zrobić sobie krzywdy.
W trakcie oglądania filmu Miller wyczytała w internecie, że wkrótce wychodzi drugi prequel serii. To oznaczało, że jeśli obie były zainteresowane, mogły wieczorami nadrobić zaległe części, a potem wybrać się do kina na najnowszą. Może Sammy niewiele na tym skorzysta, skoro najwyraźniej nie był szczególnie zainteresowany kontynuowaniem seansu, ale przecież nigdzie nie było napisane, że jego matki nie mogły pozwolić sobie na odrobinę rozrywki. W końcu nie wszystko w ich życiu musiało kręcić się wokół pracy, szkoły i pilnowania dziesięciolatka. Czasami mogły zachowywać się jak dwie zupełnie normalne osoby.
— Ale ja nie chcę iść spać — mruknął chłopiec, dociskając policzek ro ramienia Eviny. Zaylee spojrzała na wyświetlacz telefonu. Dochodziła dziewiąta. Zanim Młody przygotuje się do snu, to jeszcze minie czasu, a wtedy na pewno padnie jak kawka.
Na szczęście wspólne czytanie komiksu wystarczająco przekonało go do zwleczenia się z kanapy. Ucałował obie matki w policzek i popędził na górę, zostawiając je wreszcie same. Miller poprawiła się na swoim miejscu i poczekała, aż żona włączy przesłane przez szkołę nagranie. Cmoknęła z niezadowoleniem, kiedy tylko zobaczyła jakość wyciętego fragmentu. Chyba ktoś nagrywał to sokowirówką. Czy naprawdę monitoring w szkole był aż tak kiepskiej jakości? Trzeba będzie to gdzieś zgłosić.
Zmrużyła oczy, przyglądając się nagraniu. Mężczyzna zatrzymał się przy furtce i zagadał do stojącego nieopodal dziesięciolatka. Sam najwyraźniej musiał usłyszeć swoje imię, bo odwrócił się i przystanął w miejscu. Wymiana zdań między nimi nie trwała długo. Kamery zarejestrowały, jak nieznajomy robi krok w jego stronę, a chłopiec natychmiast cofa się, przyciskając książkę do piersi. Przez chwilę jeszcze stali naprzeciwko siebie, po czym Sam odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku budynku. Mężczyzna został przy furtce, jeszcze przez moment nawołując dziecko. Dokładnie wtedy Zaylee nacisnęła przycisk pauzy i zatrzymała nagranie na klatce.
— Kto to, do cholery, jest? — syknęła przez zaciśnięte zęby. Przez chwilę wpatrywała się w nieruchomy obraz, jakby samo patrzenie mogło nagle sprawić, że twarz mężczyzny stanie się wyraźniejsza. — Możemy to jakoś przybliżyć, żeby nie zepsuć całkowicie jakości? — zerknęła na Swanson. Obie były całkiem nieźle skomputeryzowane, ale bez przesady. Żadna z nich nie potrafiła wyciągać szczegółów z nagrania, na którym twarz człowieka składała się praktycznie z kilku większych pikseli. Potrzebowały kogoś, kto naprawdę znał się na obróbce materiału i potrafił wydobyć z niego coś więcej niż kolejne kwadraciki.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najważniejsze było, aby Sam nie pomyślał w tym momencie, że faktycznie miał jakieś większe powody do obaw i coś może mu zagrażać. Miał zwyczajnie odpocząć i dać sobie jeden dzień na to, aby odpocząć. Nie powinien zdecydowanie wyciągać z tego wszystkiego zbyt pochopnych czy daleko idących wniosków.
Zdecydowanie lepiej było, żeby Zaylee nie wiedziała absolutnie o wszystkim dla własnego spokoju. W końcu Swanson nie dopuściłaby do tego, aby zrobił sobie realną krzywdę, ale nie mogła wykluczyć drobnych kontuzji różnego rodzaju. Jeszcze nie raz chłopiec się czymś zatnie, uderzy czy zetrze skórę. Takie drobnostki często towarzyszyły bardziej aktywnym zajęciom, a Evina wychodziła z założenia, że właśnie takie najbardziej mogły zainteresować syna. Zawsze było to coś lepszego od wiecznego siedzenia na kanapie, a ile dzieciaków było w stanie się pochwalić zrobieniem karmnika z rodzicami dla ptaków? Potem na pewno Sam będzie miał wiele frajdy jak będzie je obserwował przez okno w zimniejsze miesiące.
Detektywka nie zagłębiała się tak szczególnie w kwestie związane z filmową serią. Niewykluczone jednak, że jeśli znalazłyby czas to mogłaby się nawet wybrać do kina z żoną na seans. Czemu nie? Seria jej się nawet spodobała. Może nie na tyle, aby się nazwała fanką, ale przyjemnie się to oglądało, a może dzięki niej zyskają pretekst do wyjścia na coś w rodzaju randki. Takiej normalnej i nieobfitującej w różne dziwne przypadki.
- Ale zawsze możesz się umyć i poczytamy - odparowała, co chyba było wystarczająco przekonujące.
Nie wyganiała go jeszcze do łóżka, ale prysznic na pewno mu się przyda. Całe szczęście, że się nie wykłócał. Nawet ucałował je przed pognaniem na górę. Pewnie powinny cieszyć się z tych drobnych czułych gestów póki mogły. Jeszcze nadejdzie czas, gdy chłopiec uzna je za obciachowe i dobre dla dzieci. Chwilowo jednak nie miał nic przeciwko takim rzeczom. Głównie dlatego, że nigdy wcześniej nie zaznał rodzicielskiej miłości. Musieli to jakoś nadrobić.
Nagranie z pewnością nie było najlepsze, ale z pewnością Swanson widziała jak gorsze. Miała nadzieję, że doświadczony informatyk dokona z nim cudów. Sama jednak na pewno nie miała takich zdolności, oprogramowania czy czegokolwiek, co było potrzebne.
Materiał był na tyle jednoznaczny, że nie musiały pytać Samuela o to czy to ten mężczyzna go zaczepiał. Wszystko przebiegało zgodnie z tym jak im to relacjonował dziesięciolatek. Prawdziwym pytaniem było jedynie to kim był ten człowiek i czego chciał od ich syna. Evina była pewna, że go nie znała. Może rysy twarzy nie były zbyt wyraźne, ale za nim nie mogła go skojarzyć z kimkolwiek. Podobnie zresztą musiała mieć Miller.
- Kadr już jest niewyraźny, więc o ile nie znajdziemy sposobu na poprawienie jakości nagrania to i tak niewiele nam to da - zwróciła jej uwagę, bo na pewno takie kombinacje przekraczały ich zdolności. - Oddam to do kogoś znajomego. Victor chyba wisi mi jedną przysługę. Mam nadzieję, że uda mu się coś z tego wydobyć. Może uda się nawet go zidentyfikować. Chociaż nie wiem czy wolałabym, żeby to był ktoś z rejestru.
Normalnie oddałaby to do Peregrine, ale nie widziała jej od naprawdę dawna, więc będzie musiała poszukać chwilowo wsparcia jakiegoś innego speca od technologii. Liczyła na to, że naprawdę uda im się ustalić cokolwiek w tej kwestii i ruszyć swoje własne śledztwo.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zbudowanie karmnika dla ptaków było akurat świetnym pomysłem. Dopóki Młody nie poprzebija sobie palców gwoździami, naprawdę nie było się o co martwić. Zaylee wolała jednak żyć w błogiej nieświadomości i zobaczyć dopiero efekt końcowy. Im mniej wiedziała, tym była zdrowsza. Poza tym z pewnością będzie mile zaskoczona, kiedy zobaczy, co udało im się zmajstrować. Gdyby tylko zaczęła wypytywać o szczegóły, zaraz chciałaby wszystko wiedzieć, a potem znów zaczęłaby chuchać i dmuchać na Sama. Całkiem możliwe, że nadzorowałaby ich pracę z prosektorium, każąc żonie włączyć kamerkę, żeby mogła osobiście sprawdzić, czy nikt przypadkiem nie próbuje odciąć sobie rąk piłą do drewna. Nie, to zdecydowanie nie byłaby dla nich żadna frajda. Jeśli chodziło o bezpieczeństwo dziesięciolatka, Miller miała niestety tendencję do psucia dobrej zabawy. Zabraniała mu biegać po schodach, wyżerać kremu czekoladowego paluchami prosto ze słoika i robić wślizgi na trawie podczas gry w piłkę, bo później spodnie trudno było doprać. Kiedy tak się nad tym zastanowiła, wychodziło na to, że była naprawdę okropna. Dziesięciolatek nie mógł nawet porządnie się ubrudzić, żeby zaraz nie usłyszeć, że ma uważać. Jeszcze trochę, a zacznie mu zabraniać picia wody na jednym wdechu, bo przecież może się zakrztusić i umrzeć.
Oglądały nagranie w akompaniamencie wody uderzającej o kabinę prysznicową w łazience na piętrze. Na razie miały dosłownie chwilę dla siebie, zanim Sammy wparuje do salonu, oznajmiając z dumą, że już się umył i właśnie nastała pora na czytanie komiksu. Więcej szczegółów ustalą, kiedy chłopiec już zaśnie. Miller i tak wiedziała, że czeka ją nieprzespana noc. Pewnie będzie ślęczała nad tym filmikiem do rana, zachodząc w głowę, kim jest mężczyzna z nagrania.
Nie było wątpliwości, co do tego, że ich syn został zaczepiony dokładnie przez tego nieznajomego. Miały to czarno na białym. Obie rozpoznałyby Samuela nawet, gdyby nagranie z monitoringu było w jeszcze gorszej jakości.
— A czy Victor może ci wyświadczyć tę przysługę jeszcze dzisiaj? — spojrzała na Swanson. Było późno, ale przecież zależało im na czasie. Znajomy informatyk na pewno operował porządnym sprzętem również w domu. Może nie dowiedzą się od ręki, czy gość figurował w policyjnej bazie danych, ale przynajmniej będą mogły lepiej przyznać się jego twarzy. Kto wie, może jednak doznają jakiegoś olśnienia i rozpoznają w mężczyźnie kogoś, z kim miały styczność.
Milczała przez chwilę, starając się zebrać myśli. A było ich mnóstwo. Miller nie znosiła takiego nieporządku we własnej głowie. Kiedyś tak nie miała, ale odkąd w jej życiu pojawiła się Evina, a potem Sam, drżała o życie swoich bliskich.
— Myślisz, że... — urwała, czując, jak głos grzęźnie jej w gardle. Odchrząknęła i wyprostowała się nieznacznie. — Myślisz, że to ktoś, kogo znamy? — zapytała, ponownie spoglądając na ekran.
Ktoś, kogo wsadziłaś za kratki. Dokładnie to chciała powiedzieć, ale trudno było wypowiedzieć te słowa na głos. Skręcało ją na samą myśl, że mogły mieć powtórkę z Anthonym Blythem. Albo Calebem Fosterem, bo przecież równie dobrze ktoś znów mógł chcieć zemścić się na Zaylee. Może jakaś rodzina denata? Nie można wykluczyć żadnej opcji.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pod czujnym okiem Swanson to dziesięciolatek musiałby się postarać o to, aby zrobić sobie poważniejszą krzywdę. No, ale nie były w stanie przeskoczyć tego, że z Zaylee była nadopiekuńcza matka, która wszędzie doszukiwała się niebezpieczeństwa. Można było swobodnie za to winić jej pracę, gdzie widziała naprawdę sporo przypadków wyjątkowo durnych i niespodziewanych śmierci, ale nie powinna też przesadzać. Paranoja nigdy nie była dobrym rozwiązaniem.
Odrobina luzu się przyda na pewno dziesięciolatkowi, a zestresowana koronerka tylko dodatkowo stresowałaby jeszcze to biedne dziecko, a przecież ten dzień w domu nie na tym miał polegać. Zamiast tego Sam miał się dobrze bawić i zapomnieć o wszystkim, co złe. Takie odcięcie od rzeczywistości raz na jakiś czas na pewno przydałoby się wielu osobom. Nie każdy jednak unikał porwania sprzed miejsca swojej pracy lub nauki.
Evina nie chciała, aby młody również oglądał to nagranie jeśli nie było ku temu wyraźnych powodów. Nie sądziła, aby musiały koniecznie pokazywać mu to wszystko skoro na ten moment wszystko wydawało się być wręcz boleśnie oczywiste. Powiedział im wszystko, co musiały wiedzieć. Raczej nic lepszego nie uda im się wyciągnąć z młodego. Musiały zatem skupić się na tym, aby samodzielnie zająć się ogarnięciem wszystkiego.
Nie miały wątpliwości, co do tożsamości syna, ale jeśli chodziło o mężczyznę to był dla nich prawdziwą zagadką. Nie miała najmniejszego pojęcia kim mógł on być, ani czego chciał od ich syna. Trochę ją to przerażało, ale musiały postarać się zachować zdrowy rozsądek i nie panikować zbytnio, bo to na pewno nie pozwoli im działać w przemyślany oraz logiczny sposób.
— Nie mam pojęcia. Nie wiem czy jest jeszcze w pracy i jak długo mogłoby mu zająć zajęcie się tym nagraniem… Możliwe, że dopiero jutro dostałybyśmy materiał wraz z jakimikolwiek spostrzeżeniami — odpowiedziała, ale mimo wszystko sięgnęła po telefon, aby wybrać odpowiedni kontakt ze swojej listy i napisać wiadomość do mężczyzny.
Nie chciała dzwonić. To nie był człowiek, który lubił odbierać połączenia. Wiedziała, że pewnie w przeciągu najbliższych dziesięciu minut i tak wszystko uda im się ustalić tekstowo. Przesłała mu też link do nagrań, które wrzuciła w swoją chmurę, aby mógł do nich uzyskać łatwy dostęp.
Ten jeden przedłużający się moment ciszy sprawił, że Zaylee była w stanie ułożyć sobie w głowie kolejną niepokojącą myśl, którą zaraz wyraziła na głos. Musiały rozważyć taką opcję. W końcu podobne rzeczy już im się przydarzały. To nie byłaby żadna nowość.
— Nie wiem jak ty, ale… Nie wygląda ani trochę znajomo. Na pewno nikt kogo znam osobiście, ale… Może ma jakieś powiązania z kimś kogo znamy? Nie mam najmniejszego pojęcia — powiedziała, co na pewno nie brzmiało zachęcająco.
To mógł być dosłownie każdy. Nie przypuszczała, aby powtórzył się przypadek Blythe’a, ale kto wie? Wszystko było możliwe w ich przypadku. Nie powinny za bardzo się rozluźniać. Nie miały też czasu na to, aby na dobre zatracić się w swoich domysłach i teoriach, bo zaraz na schodach z piętra rozległy się kroku dziesięciolatka.
— Umyłem się! — oświadczył dumnie, a Evina szybko zamknęła laptopa, choć z tej odległości nawet nie mógł zobaczyć ekranu.
— To super. Gotowy na komiks? — zapytała, starając się brzmieć w miarę swobodnie.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#33”