ODPOWIEDZ
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

cillian willingham
richard madden
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
13 listopada 1986r., toronto, kanada
zaimki
on, jego
zawód
onkolog
miejsce pracy
mount sinai hospital
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
distillery district
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
WYPISZ CO POTRAFI TWOJA POSTAĆ (np. umie tańczyć, posiada prawo jazdy typu G (kanadyjskie B), umie gotować)
słabości
WYPISZ TU SŁABOŚCI POSTACI (np. czego się boi, co sprawia jej szczególną trudność)
I've tried to put this all behind me I think I was wrecked all along.

pierwszy upadek
Słowa nie były dla mnie dobrym sposobem wyrażania uczuć, potrzeb czy pragnień. Mama często wspominała drogę, którą musiała przejść, by usłyszeć ode mnie jakąkolwiek opowieść. Za to, uwielbiałem wciskać się na jej kolana, kiedy siadała w moim pokoju, by przeczytać mi bajkę na dobranoc. Bawiłem się wtedy kosmykiem jej włosów, które pachniały brzoskwiniami.
Mój pierwszy upadek był zaskakujący i cholernie bolesny. Mama zmarła przy porodzie. Byłem nastolatkiem, który cholernie jej potrzebował. Tata się załamał, dlatego przy wychowaniu moich trzech młodszych sióstr pomagały mu sąsiadki. Usilnie chciałem zostać lekarzem, dlatego nauce poświęcałem jak największą ilość czasu. A jednocześnie próbowałem być jak najmniejszym ciężarem dla ojca. Często wychodziłem, zaszywałem się w okolicznych parkach, skwerkach i w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi, tłumiąc chęć ucieczki z miejsca, gdzie radość i szczęście, zastąpił smutek i strach.
Okazja nadarzyła się wraz z wyjazdem na studia. Postawiłem na Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver. Do domu przyjeżdżałem na tyle często, by rodzina nie czuła się zaniedbana, a jednocześnie na tyle rzadko, by nie odczuwać przygnębienia. Nie wydarzyło się nic, co mógłbym często wspominać. Zakochiwałem się i rozstawałem, miałem przyjaciół, jak i wrogów. Na staż dostałem się do Vancouver Generał Hospital. Postawiłem na chirurgię. W tym mieście poznałem moją przyszłą żonę. Nie pamiętam, jakim cudem wylądowałem po dyżurze w barze karaoke. Śpiewała jak Anioł. Pijany Anioł. Wtedy się w niej zakochałem. Nasze życie układało się dobrze. Po prostu dobrze, bez zbędnych zawirowań. Chyba, że zawirowaniem można nazwać pojawienie się naszej córki. Lily rzeczywiście była jak wiatr, którego nie dało się dogonić. Aż pewnego dnia zemdlała.

One more rainy day without you. Sometimes I wish that I could see you one more day, one more rainy day.

drugi upadek
Upadłem drugi raz, kiedy u Lily wykryto guza mózgu. Byłem wtedy w trakcie specjalizacji na chirurgi, więc poznałem już całkiem wielu bardzo dobrych lekarzy, którzy mogli nam pomóc. I rzeczywiście starali się to robić. Lily przeżyła operację, która miała pomóc. Nie pomogła. Zmarła pół roku później. Była zbyt delikatnym kwiatkiem, by przetrwać na ziemi pełnej chwastów. A ja zwariowałem. Teraz, gdy o tym myślę po czterech latach wiem, że zwariowałem. Upierałem się, że to lekarz popełnił błąd. Nie poddałem się, walczyłem długo, by to udowodnić, choć już od dłuższego czasu wiedziałem, że szukałem wyłącznie kogoś, kogo mógłbym obarczyć winą. Ostatecznie, zdecydowałem się, by rezydować również na onkologii, by pomóc większej ilości dzieci.

These days I'm becoming everything that I hate.

trzeci upadek
Mój upór i walka o coś, o czym nie miałem pojęcia, sprawił, że mój Anioł zaczął się ode mnie oddalać. Nie wspierałem jej po śmierci Lily. Zamiast tego, zafiksowałem się na czymś, co nawet nie było prawdą. Nie wiem, kiedy ode mnie odeszła. Nie potrafię przypomnieć sobie daty, bo nie było mnie nawet wtedy. Papiery rozwodowe leżały na stole, a ja po prostu je podpisałem. Tak, jakbym wzruszył ramionami. Rozwiedliśmy się szybko, bez żadnych sporów. To był mój trzeci upadek. Chyba wtedy zapadła decyzja, by wrócić do Toronto. Zatrudniłem się w Mount Sinai Hospital.

I've tried to put this all behind me I think I was wrecked all along.

czwarty upadek
Poznałem Wandę. Nie wiem, jak to możliwe, że nie wpadliśmy na siebie wcześniej. Na początku traktowałem tę znajomość jak coś nic nie znaczącego, co prędzej czy później się zakończy, ale z dnia na dzień, robiło się coraz poważniej. Wiele razy zawaliłem i byłem tego świadomy, a jednak nie potrafiłem wykrzesać z siebie więcej. W duchu bałem się, że ją również stracę, ale nie robiłem niczego, żeby ją zatrzymać.
Dwa lata temu w moim domu wybuchł pożar, w którym poważnie ucierpiała moja ręka. Właściwie do dziś nie odzyskałem pełnej sprawności. Ale teraz nie jest to ważne. Wtedy było. Było, ponieważ już nigdy nie będę mógł operować. I ta świadomość sprawiła, że upadłem po raz czwarty. Nie wiem, ile człowiek może znieść. Nie wiem też, co złego zrobiłem, by zasłużyć na to wszystko. Na dwa lata porzuciłem szpital i wszystko, co z nim związane. Wanda była przy mnie przez cały ten czas. Nie trudno było zauważyć, że miała tego wszystkiego dość, dlatego, by udowodnić jej swoją miłość - oświadczyłem się. Nie wiedziałem czy to dobre posunięcie, ale okazało się takim, kiedy oznajmiła mi, że jest w ciąży. Nie wiem, które uczucie w moim sercu posiada palmę pierwszeństwa - strach o to, że stracę ją i dziecko, czy radość. Jedno jest pewne - mój język nadal nie potrafi ułożyć słów w tej materii.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”