21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Nie interesowało go to, z jakich konkretnie przyczyn się tutaj pojawił. Chociaż decyzje, żeby odbyć praktyki na policji wydała mu się dziwne, to w sumie nie miał zamiaru na to narzekać. W końcu o praktyki było dość ciężko, zwłaszcza na jego etapie studiów, bo w sumie dopiero się uczył tego wszystkiego. Tak czy siak, nie miał zamiaru zaglądać w zęby temu koniowi. Uśmiechnął się więc lekko, starając się wyjść na chociaż odrobinę przyjemniejszego, a nie wystraszonego. Był również przekonany, że kobieta, przed którą właśnie siedział, nie była jedyną osobą, która mogłaby skorzystać z jego usług. Nie spodziewał się jednak, żeby udało mu się tu znaleźć jeszcze kogoś z równie poważnymi urazami.
   – Przyzwyczajanie się, to najgorsze, co można zrobić w tym momencie – powiedział. Nie chciał się wymądrzać ani tym bardziej poprawiać kobiety, ale była to prawda. I chodziło o wszystko, nie tylko o kwestie dotyczące dobrostanu i zdrowia. – W sensie wszystko udaje się tolerować, ale do pewnego momentu, a później, gdy ten moment zostanie przekroczony już ciężko o odwrót – dodał szybko, przenosząc swój plecak z kolan, na krzesło obok. Szybko go rozsunął i podał kobiecie szesnastostronicowy dzienniczek, a przed sobą położył zeszyt, który szybko otworzył. – Muszę zrobić notatki, a pani musi się wpisać, że tu byłem i że rozmawiałem z panią – wyjaśnił szybko. Nie wiedział, co w sumie miał notować, więc po prostu zaczął pisać to, co się wydarzyło do tej pory. Evina mogła zobaczyć, jak Tomashek kreśli na stronach opis tego, co wydarzyło się, gdy tylko otworzyły się drzwi. Pierwszym zdaniem na stronie było właśnie to, że otworzył drzwi i wszedł do środka, a kolejnym, że rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu niebezpiecznych rzeczy.Po chwili pisania przerwał je, tylko po to, by w lewym, górnym rogu napisać datę. Wszystko oczywiście odbywało się w całkowitej ciszy, przerywanej tylko skrobaniem długopisu o kartkę. Minęło może pięć minut, gdy blondyn skończył swój esej.
   – No więc właśnie – skwitował jej słowa, zapisując spostrzeżenie, że ją bolało. Już teraz współczuł każdemu, kto będzie zmuszony to czytać. No ale każdy, kto znał Tomasha wiedział, że niesłychanie poważnie traktuje swoje obowiązki i zadania, które musiał wykonać. Nie chciał też zawalić tych praktyk, więc obiecał sobie, że zrobi wszystko, by wywiązać się z tych powinności najlepiej, jak się da.
   – Kurde – mruknął i pacnął się dłonią w czoło. – Powinienem wpisać pani dane na początku… będę to musiał pisać od nowa – powiedział, ale szybko pokręcił głową. Stwierdził, że pisanie tego od początku będzie tylko stratą czasu, zwłaszcza w tej chwili, więc zaraz pod swoim tekstem napisał, że dopiero teraz zapytał o dane kobiety. – Ile ma pani lat, jaki ma pani wzrost i ile waży? – zapytał. I w jego głowie pytania te zabrzmiały bardzo profesjonalnie. W końcu był tu specjalistą wykonującym swoją robotę, a nie jakimś dziwakiem, pytającym obcych o takie rzeczy. No ale musiał to wiedzieć.
   – Efekty z zastrzyków z kwasu hialuronowego utrzymują się nawet do dwunastu miesięcy – powiedział, kiwając głową. Wkuwanie się w kolano nie było rzeczą przyjemną, samo w sobie podobno bardzo bolało, bo trzeba było wbić się niemal do kości no i zabiegi trzeba było powtarzać w tygodniowych odstępach pięciokrotnie, no ale wydawało mu się, że wizja nawet sześciu, a nie mówiąc o dwunastu miesiącach bez bólu, była warta chwilowego cierpienia. – A gdy noga nie boli, to znacznie łatwiej jest rozpocząć rehabilitację i zmienić niektóre nawyki, żeby pozbyć się bólu na dobre – skwitował, nie patrząc na kobietę, bo zajęty był pisaniem tego, co mówił.

Evina J. Swanson
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
How can you just leave me standing
Alone in a world that's so cold?
Maybe I'm just too demanding
Maybe I'm just like my father, too bold
Maybe you're just like my mother
She's never satisfied
Why do we scream at each other?
This is what it sounds like
When doves cry
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czasami w sumie lepiej było nawet nie wnikać. Co by mu z tego przyszło? Musiał być jakiś powód. Chyba, że rozlokowali wszystkich tych stażystów całkowicie przypadkowo, więc to, że trafił akurat na nią było czystym zbiegiem okoliczności. Najważniejsze jednak, że mu się udało i nie przeszła mu koło nosa okazja do tego, aby zdobyć nowe doświadczenie oraz potrzebną w przyszłym zawodzie praktykę.
— To jednak jest już problem dla przyszłej mnie — stwierdziła, wzruszając ramionami, bo na tę chwilę nie zastanawiała się zbytnio na temat tego jak to wszystko ma wyglądać w przyszłości.
Na pewno powinna dużo bardziej zadbać o swoje zdrowie, ale trudno było jej zmienić nawyki. Wcześniej nie sądziła, aby musiała to zrobić. Nie miała większych ambicji czy perspektyw poza trzymaniem się swojego stanowiska i rozwiązania kolejnej sprawy, która trafi na jej biurko. Tyle dobrego, że zdążyła dorobić się żony, która za nią pilnowała wizyt u specjalistów i tym podobnych rzeczy.
— Dobra. Rób, co musisz — przytaknęła, bo w końcu skreślenie paru zdań i złożenie podpisu na jednej kartce nie było jakimś szczególnie wielkim wyzwaniem, bo nie podpisywała żadnego cyrografu.
Przez krótką chwilę przypatrywała się temu jak chłopak zapisuje coś skrupulatnie na papierze, ale najwyraźniej nie bardzo mógł się zdecydować, co i w jakiej kolejności powinien zanotować. Tutaj robił notatkę, tu uzupełniał datę… Sprawiał wrażenie nieco roztrzepanego, ale zdeterminowanego, aby jak najlepiej wypełnić swoją powinność.
— Czterdzieści dziewięć lat — odpowiedziała bez wahania, bo nigdy szczególnie nie wstydziła się swojego wieku. — Sto sześćdziesiąt osiem centymetrów. Waga… Nie mam pojęcia. Wpisz coś na oko.
Nie należała do kobiet, które ważyły się szczególnie często, a już na pewno nie pamiętała ile w zasadzie ważyła poprzednim razem, gdy to robiła. Pewnie gdzieś to widniało w jej kartach medycznych, ale na ogół tam nie zaglądała. Żona to za nią robiła. To ona w końcu się znała na tych kwestiach.
— Czyli rok… Obstawiam jednak, że to pewnie taki bardzo optymistyczny scenariusz i zazwyczaj trzeba to powtarzać dużo częściej — zauważyła, bo nie sądziła, aby naprawdę wszystko mogło być tak cudowne i niesamowite jak starał jej się to przedstawiać student.
Nie wiedziała na ile sobie weźmie do serca jego rady, ani na ile skorzysta z tego wszystkiego, ale przecież mogła go na spokojnie wysłuchać. Zrobi już i tak, co będzie uważała za słuszne.

Tomash Nowakovsky
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Spojrzał na nią. Po części mógł się z nią zgodzić, bo rzeczywiście można było po prostu zająć się tym, co było tu i teraz, nie zadając sobie problemu z tym, co miało się wydarzyć w przyszłości. Było to wygodne, owszem, ale nie przynosiły większych korzyści. I Tomash coś o tym wiedział. Oczywiście nie na taką skalę, ale w szkole czasami zdarzało mu się zaniedbywać swoją naukę, bo z jakichś powodów nie chciało mu się uczyć. Braki te piętrzyły się i narastały tak, że później ciężko było sobie poradzić z nadrabianiem i w sumie musiał przez to spędzić nad podręcznikami znacznie więcej czasu, niż zrobiłby to podczas systematycznej nauki. Ze zdrowiem było jednak zupełnie inaczej, bo często zaniedbań nie dało się tak łatwo naprawić, a niektórych nie można było już nadgonić.
   Sporą ilość problemów i zaniedbań jednak dało się wyeliminować albo przynajmniej stłumić tak, że nie utrudniały życia. Nie wiedział, jak to było męczyć się z bólem w kolanie, ale z tego, co udało mu się wyczytać, rozumiał, że było to czymś co ograniczało. No i nikt nie chciał być ograniczanym przez swoje własne ciało. Pamiętał, jak miał złamaną nogę i nie mógł chodzić przez pierwszy tydzień po wsadzeniu w gips. Nie żeby nie mógł, ale po prostu nie był przyzwyczajony do unieruchomienia w kolanie, bólu w całej nodze i nieporęcznych kuli, z których nie umiał korzystać i nie był w stanie wspierać swojego ciała. Pierwsze ich użycie przypłacił upadkiem, w którym obił sobie łokieć i nabił guza na czole.
   – Mam nadzieję, że tamta wersja będzie z bliższej, niż dalszej przyszłości – powiedział, zapisując to, co usłyszał od kobiety. No, może i rzeczywiście był roztrzepany i niezorganizowany, ale w końcu był to jego pierwszy raz i wiedział, że kolejne tego typu rzeczy przyjdą mu z większą łatwością. Oczywiście będąc w domu, mógł się nieco lepiej przygotować do tych praktyk i przemyśleć sposób robienia przez siebie notatek i sprawozdań, bo mówiono mu, że będą mu one potrzebne do zaliczenia. To była jego wina, że wyglądało to tak, jak wyglądało. Plusem całej sytuacji było to, że następne wpisy będą już lepsze. Na błędach trzeba się uczyć.
   Spojrzał na kobietę, odkładając swój zeszyt na bok.
   – Optymistyczne, czy nie… już nawet kilkumiesięczna przerwa od bólu jest pomocna – zauważył. On sam nigdy nie musiał borykać się z takim problemem, bo chociaż oczywiście wiedział, co to ból, to nigdy nie trwał on aż tak długo. Chroniczny ból, chociaż nie był on zbyt silny (a przynajmniej nie zawsze) to potrafił naprawdę mocno utrudniać życie.
   – A czy poza bólem pojawiają się jeszcze jakieś problemy z poruszaniem? – zapytał, bo była to równie ważna informacja. W końcu kolano było w ciągłym ruchu, więc i z tym mogły pojawić się jakieś problemy. Interesowało go najbardziej to, czy kobieta mogła je zginać, czy czuła jakiś opór albo blokowanie i jeśli tak, to w jakich sytuacjach.

Evina J. Swanson
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
How can you just leave me standing
Alone in a world that's so cold?
Maybe I'm just too demanding
Maybe I'm just like my father, too bold
Maybe you're just like my mother
She's never satisfied
Why do we scream at each other?
This is what it sounds like
When doves cry
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba od zawsze myślenie perspektywiczne nie bardzo jej wychodziło. Chyba, że chodziło o sprawy kryminalne. Tylko, że jej umysł po prostu działał zupełnie inaczej w momencie, gdy miała do czynienia z pracą. Jej życie osobiste i zdrowie schodziły na dalszy plan. Pracowała przez ostatnie dwa lata ciężko nad tym, aby to zmienić, ale chyba faktycznie, jak to mawiali: stare nawyki szklana pułapka. Zdawała sobie z tego sprawę, ale czasami… Trudno było jej zrobić to, co rozważne, a nie jedynie wygodne i tymczasowe.
Na tę chwilę tłumienie problemów, czy raczej rozwiązywanie ich w sposób bardziej prowizoryczny, dawało jej spore efekty. Pytanie tylko, kiedy ten stan rzeczy ulegnie zmianie. Na pewno to nadejdzie. Nie była już młoda i pełna sił. Witalność jednak nie bardzo się zgadała z pięćdziesiątką nadciągającą w przeciągu paru miesięcy. Musiała powoli się godzić z tym, że do swojej szczytowej sprawności zaczynało jej coraz więcej brakować.
— Chłopie, ja też — mruknęła tylko, patrząc na to jak powoli chłopak wypełnia to wszystko.
Ona sama całkowicie się nie znała na takich sprawach. Nie wiedziała, co takiego musiał tam zawrzeć, ani jakie dokładnie mieli, co do niego wymagania na tych studiach. Na pewno musiał podać jej jakieś dane, aby w razie potrzeby mogła zaświadczyć o jego praktykach i może dać jakąś rekomendację. Nie będzie mu niczego utrudniać. Powie, że był całkiem sensownym chłopakiem i jej pomógł. Tyle chyba wystarczy?
— Jeśli tak to ujmujesz to jasne. Chociaż nie wiem czy mam w sobie tyle cierpliwości — stwierdziła, bo chyba naprawdę miała już powoli dosyć tego kolana i zastanawiała się momentami czy nie lepiej byłoby się w ogóle nogi pozbyć.
Na dobrą sprawę naprawdę nie było tak źle. Miała po prostu gorsze dni, a wtedy wszystko wydawało jej się być beznadziejne. Liczyła jednak na to, że sytuację będzie można w jakiś sposób opanować. Z drugiej… Była już tym wszystkim zmęczona.
— Czasem kolano się blokuje. Potrzebuję wtedy chwili, aby je rozprostować — przyznała szczerze. — Zwykle, gdy za długo jest w zgięciu.
To było pierwsze, co jej przyszło do głowy poza samym bólem. Nie miała pojęcia czy z tym też dało się coś zrobić, ale pewnie Tomash będzie miał jakiś pomysł lub też wpadnie na to, aby skierować ją do kogoś innego. Wydawał się być naprawdę fajnym dzieciakiem. Przede wszystkim był skupiony na swojej pracy i nie próbował jej niepotrzebnie zagadywać. Mogła zatem powiedzieć śmiało, że już go polubiła. Przynajmniej trochę.

Tomash Nowakovsky
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Ludzie bardzo często nie myśleli o sobie w przyszłości. Coś takiego podobno było problemem dlatego, że zabijało radość z życia chwilą, a przynajmniej tak wskazywał jeden z artykułów, który kiedyś czytał. Nie wiedział, ile było w tym prawdy, ale wiedział, jak to wyglądało u niego. I w sumie on sam również wolał żyć tym, co przynosił mu aktualny dzień i raczej nie planował wydarzeń na daleką przyszłość. Bo przecież wszystko mogło się stać. No ale jeśli w grę wchodziło coś wyjątkowo ważnego, jak praktyki czy chociażby wyjazd, to wolał mieć to już jakoś zaplanowane. Nie mówiąc już o rzeczach, które mogłyby prowadzić do poważniejszych konsekwencji, jak chociażby bagatelizowanie swojego zdrowia. Bo wiadomo, zdrowie było tylko jedno i jak się je straciło na dobre, to raczej były niewielkie szanse na to, by je odzyskać. No, jak straciło się na przykład nogę, to ona magicznie już nie odrastała, a proteza nie była już tym samym. Także w pewnych sytuacjach myślenie perspektywiczne było nawet wskazane.
   Spojrzał na kobietę. Nie chciał jej pouczać, bo nie znał jej zbyt dobrze, więc nie wiedział, jak mogłaby na to zareagować oraz była od niego starsza, a wiedział już z doświadczenia, że starsze osoby nie przepadały za byciem pouczanymi przez ludzi, które w ich oczach wyglądały jak dziecko. No a Tomashek głupi nie był, wiedział jak wyglądał i że raczej nie wzbudzał w ludziach autorytetu, a raczej politowanie. No, nikt się go nie bał i nie traktował go poważnie, co w sumie czasami działało na jego korzyść, więc nie narzekał.
   – Znaczy, efekty są już po pierwszym zastrzyku – powiedział. – Bo to działa jak taki smar, teraz w kolanie nie ma pani nic, co utrudniałoby kości ocieranie się o drugą kość, więc to wywołuje ból, stan zapalny i ogólnie problemy. No ale zastrzyk wprowadza tam odpowiednie nawilżenie. Kolejne zastrzyki tylko potęgują efekt – uściślił. No… on w sumie nie wiedział tak dokładnie co takiego działo się w kolanie, gdy te zastrzyki się robiło, bo dopiero się o tym uczył i czytał, a niestety biochemia i fizjologia stawu kolanowego mogła brzmieć prosto, ale wcale taką do przyswojenia nie była. Uważał lepiej, że warto było spróbować i ocenić samemu. Jego kolano jeszcze nie bolało, żeby miał sprawdzać na własnej skórze takie rzeczy, więc to Evina musiała się poświęcić. No i chyba lepsze było to niż od razu odcinać sobie nogę. A słyszał o przypadkach, w których ludzie byli tak zdesperowani i pchani bólem, że odcinali sobie rzeczy, które ich bolały. On sam czasami tak miał, gdy łapała go migrena, że zastanawiał się, czy jak wyłupi sobie oko, to przestanie go boleć. Nigdy jednak nie zdobył się na odwagę, by się o tym przekonywać.
   – Och, na takie blokady pomogą ćwiczenia, w sumie to niektóre można robić nawet na siedząco, bo wystarczy po prostu prostować i zginać nogę w kolanie kilka razy i powtarzać to, żeby było ono w ruchu co jakiś czas… wtedy też wytwarza się taka specjalna maź, która też tam wszystko odpowiednio nawilża – stwierdził i w sumie zaczął nawet pokazywać, co miał na myśli, zginając swoje własne kolano, no ale przecież każdy głupi wiedział, co należało zrobić, gdy ktoś mówił aby zginać i prostować stawy, więc szybko przestał.

Evina J. Swanson
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
How can you just leave me standing
Alone in a world that's so cold?
Maybe I'm just too demanding
Maybe I'm just like my father, too bold
Maybe you're just like my mother
She's never satisfied
Why do we scream at each other?
This is what it sounds like
When doves cry
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była kimś, kto myślał perspektywicznie. To było widać. Pewnie powinna to zmienić, bo nie była najmłodsza i jeśli faktycznie planowała pozostać jak najdłużej aktywną zawodowo to powinna szybko odpuścić sobie w pewnych kwestiach, postanawiając, że konsekwencjami będzie zajmować się później. Wpierw miała już jeden problem do rozwiązania. Nie potrzebowała przejmować się niczym innym póki nie zajęła się jedną kwestią. Może i nie było to najlepsze podejście, ale za to było jej własnym.
W tym przypadku to na dwoje babka wróżyło, bo może i Tomash był w takim wieku, że swobodnie mógłby być jej synem, a do tego nie przepadała za tym, gdy ktokolwiek ją pouczał, bo była przekonana, że najlepiej zna swoje ciało oraz jego ograniczenia, ale… Jednocześnie był on kimś, kto posiadał dosyć świeżo nabytą wiedzę w kwestiach, na których ona się nie znała. Pewnie mogłaby go więc posłuchać i spróbować zrobić przynajmniej coś ze swoim życiem. Była to lepsza opcja niż wkurzanie się na niego.
— Dobra. Brzmi to sensownie. Może się jeszcze nad tym zastanowię — przyznała w końcu, bo w zasadzie chyba nie miała powodów do tego, aby tak od razu odrzucać podobną opcję.
Jeśli faktycznie to się potęgowało i z czasem miało starczać na dłużej… To brzmiało już o wiele lepiej. Niech od razu wstrzykną jej całą baryłkę tego specyfiku, żeby był na zaś. Chociaż coś czuła, że jednak jej staw kolanowy miał pewne ograniczenia i zapewne nie będzie mogła przyspieszyć tego wszystkiego. Wielka szkoda. Nie była cierpliwa, jeśli chodziło o kwestie zdrowotne. Niejednokrotnie wyrywała się z łóżka nim do końca doleczyła chorobę, bo nie mogła znieść bezczynności. Czasem kończyło to się niezbyt przyjemnie, ale nie mogła nic poradzić na to, że nie znosiła, gdy jej umysł nie miał nad czym pracować.
— Niby to wiem, ale… Czasami człowiek jednak się zapomina. Albo śpi w dziwnej pozycji — wspomniała, bo i takie przypadki się zdarzały.
Własne ciało potrafiło ją zdradzić w każdej chwili. Nawet, gdy spała. Czy nie była to wielka tragedia? Przez moment obserwowała jak chłopak zgina i rozprostowuje swoje kolano. Żadna filozofia. Chyba, że chodziło o jakieś specjalne napięcie mięśni, odpowiednie tempo… Tylko, że obserwowała go dostatecznie długo, aby dojść do tego, że raczej nie stało za tym nic bardziej skomplikowanego.

Tomash Nowakovsky
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”