ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka na przymusowym urlopie
Awatar użytkownika
heard through the grapevine, she can be a diva, cold like minnesota, hotter than a fever
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

004
you've got a front row seat, and I
I got a taste of the glamorous life

{outfit}


Wszystko wskazuje na to, że jej przeznaczeniem jest bycie bogatą. Podskórnie czuje więc, że w poprzednim życiu musiała być dziedziczką fortuny, księżniczką czy magnatką – kimś, kto na brak pieniędzy nigdy nie musiał narzekać. Tylko w tym żałosnym życiu, w skutek jakiegoś zamieszania, błędnie przypisanej przez boga, los czy inny byt tożsamości, trafiła nie tam, gdzie powinna się znaleźć. Od zawsze miała wrażenie, że kompletnie nie pasowała do swojej rodziny i najbliższego otoczenia, jak gdyby znała inne życie, o którym oni bali się nawet zamarzyć. I w końcu w skutek własnej determinacji, uporu i odrobiny nieczystych zagrywek, dotarła tam, gdzie od zawsze powinna się znajdować. Tylko po to, by zaledwie parę lat później zaliczyć spektakularny upadek.
Upadek, który doprowadził ją właśnie tutaj. Tutaj, czyli zarówno z powrotem do Toronto, jak i do country clubu, odwiedzanego właśnie dzięki uprzejmości nowego nabytku na liście jej kontaktów, prawdziwego arystokraty! Nabytek oczywiście ma imię i nazwisko, ale nikogo, kto ją dobrze zna (na tyle, na ile w ogóle pozwala się poznać) nie powinien zdziwić fakt, że jego pozycja społeczna, jak i status materialny, jawią się Sloane jako znacznie bardziej istotne. Znajomości w jej życiu zdają się w znacznej większości mieć charakter transakcyjny, nawet jeśli druga osoba rzadko kiedy zdaje sobie z tego sprawę.
Wydaje się, że Sebastian również nie jest świadomy tego, że znacznie bardziej niż jego osobowość, istotne jest przede wszystkim to, że znajomość z nim otwiera jej drzwi, które wydawały się przed nią już zamknąć, a także to, że dzięki niemu może skosztować nieco luksusu, który w jej obecnej sytuacji nie jest już tak łatwy do osiągnięcia.
– Myślisz, że mają tu zatrudnionego chirurga plastycznego czy po prostu wszystkie używają jednego zdjęcia jako inspiracji? – pyta Sebastiana idącego obok niej, bo wszystkie kobiety, jakie mijają od momentu znalezienia się na terenie country clubu, wyglądają, jakby wyszły z tej samej fabryki. Nie ma znaczenia, czy mają po około dwadzieścia, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat – i tak każda z nich wygląda na pewien sposób tak samo. Sloane być może nie jest w tej kwestii odpowiednią osobą (ale to jeszcze nigdy nie powstrzymało jej przed wyrażaniem swoich złośliwych opinii) do oceniania innych, skoro sama na pewnych etapach życia dokonała drobnych zmian w swoim wyglądzie (rhinoplastyka, lifting skroniowy i baby botox), ale te jedynie podkreśliły naturalny charakter jej urody, niż nadały jej całkiem nową twarz.

Sebastian Crawford
jusia
posty napisane przez AI, czytanie postaci w myślach, wątki o niczym
21 y/o
For good luck!
180 cm
Architekt Pokój na przeciwko łazienki
Awatar użytkownika
Jego ojciec to książę Hampshire, ma swojego lokaja, a także papierek jakoby był architektem. Niech Was to nie zwiedziie! Jego prawdziwy zawód to: syn.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn/jego
typ narracjityp narracji
czas narracji3
postać
autor

Chociaż Sebastian żył w Toronto już od nieco ponad miesiąca, wciąż czuł się zachwycony tym miastem równie mocno jak wtedy, gdy jeszcze w Wielkiej Brytanii oglądał dokumenty o mieście by dowiedzieć się dokąd się wybiera. Serio, był o krok od kupienia sobie tandetnej koszulki z nadrukiem typu "I <3 Toronto". To jakie to miasto jest żywe, pełne możliwości, ludzi i okazji, to po prostu coś pięknego. Zakochał się zarówno w swoich nowych przyjaciołach, z ulgą przyjął to że internetowe znajomości okazały się nie być catfishmi, jak i polubił się praktycznie z każdym, łącznie z Panią Pawlowsky, która mieszka dwa piętra niżej niż on, a w niedziele na pełen regulator odpla sobie Anioł Pański transmitowany z Rzymu. Problem w tym, że w Kanadziej est wtedy środek nocy, a te modlitwy słychać w prawie całym budynku. Ale nawet to przyjął z otwartym umysłem!

No, w jego życiu pojawiła się też Sloane, którą też mega mocno polubił. Dlaczego? Bo za każdym razem, gdy miał ochotę na coś co zbliżało go odrobinę do domu, jak wizyta w spa, czy w country clubie, albo też inne tego typu pierdolety, ona zawsze była chętna na udział. I szczerze? To było mega fajne, że dziewczyna jest otwarta na kulturę starych ludzi old money.

Sebastian spojrzał w kierunku, który Sloane mu wskazała, a następnie zmarszczył brwi. Faktycznie, kurna, przez chwilę wydawało mu się, że dwoi, a może nawet i troi mu się w oczach. Dokładnie te same fryzury, tak samo wypełnione kości policzkowe, podobne usta. Kiedy Seba tak sobie na nie patrzył, to przypomniały mu się lalki Bratz, które też zawsze miały tę samą twarz. Zerknął na Sloane i uśmiechnął się szeroko:

-No wyglądają jak z jednej linii produkcyjnej, to fakt mrugnął do niej porozumiewawczo, a następnie jeszcze raz spojrzał na kobiety, które kręciły się gdzieś tam nieopodal-No, to co chcesz robić jako pierwsze? Golf? Masaż? Jakaś sauna?
-Panie Crawford! - rozległ się tuż za nimi głos jakiegoś typa, który uśmiechał się do nich szeroko. Facet spojrzał najpierw na niego, to znów na kobietę-Proszę wybaczyć, że przeszkadzam, ale chciałem się przedstawić. Nazywam się Edward Mark, jestem tutaj kierownikiem, nie wiem czy Pan Baltazar o mnie wspominał, ale miałem okazję z nim porozmawiać, kiedy wypełniał Pana kartę członkowską.

O Jezu, o matko. Tylko nie to! Sebastian nie miał nic przeciwko temu, żeby się wysługiwać swoim lokajem, ale zdecydowanie nie chciał żeby jego znajomi i przyjaciele wiedzieli o tym, że Baltazar załatwia za niego tego typu sprawy. Jeszcze chwila i się dowiedzą, że nadal dzwoni by zarejestrować panicza do lekarza.

-Um. no tak - sapnął zawstydzony. I po prostu czuł, jak jego twarz staje się czerwona jak burak Proszę pozwolić, że przedstawię, to Sloane uśmiechnął się niepewnie do swojej towarzyszki-Właśnie się wybieraliśmy na… - spojrzał na koleżankę wyczekująco, a w jego spojrzeniu było wiele. W tym odrobinka determinacji by zakopać się pod ziemię.


sloane levinson
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Garnek
Decydowania za moją postać, takiego generalnie meta-grania, jak i nudnych rozgrywek.
ODPOWIEDZ

Wróć do „St. George's Golf and Country Club”