ODPOWIEDZ
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkisą
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
077.
Nie jesteś aniołem, mówię Ci:
Jesteś szalona.


To co ostatnio działo się w życiu Galena Wyatta, to był istny kalejdoskop emocji. Kiedy w jednej chwili myślał znowu, że jakieś poważniejsze uczucie zaczyna pojawiać się w jego życiu, że wreszcie poznał kogoś, kto nie chciał zmieniać go na siłę, to nagle... Ona zniknęła.
Znowu wszystko rozsypało się jak domek z kart, Galen znowu został sam. W tej swojej pięknej bajce o torontońskim księciu, który miał wszystko, ale nie miał nigdy nikogo bliskiego. Bo kiedy jego serce zaczynało bić szybciej, kiedy myślał, że coś może z tego być, to przecież znowu dostawał po dupie, za każdym razem.
Dlatego dzisiaj jego zbrakowane serduszko, obarczone genetyczną chorobą, napędzane było... adrenaliną, zsynchronizowane z klubową muzyką, a dodatkowo podkręcone nieco białym proszkiem. Może Galen nie powinien wcale go brać. Ale dzisiaj kompletnie się tym nie przejmował.
Bawił się w najlepsze w jednym z modnych klubów Toronto. Sam, bo jego dupkowaci koledzy nie byli mu potrzebni do szczęścia. Galen chciał się upić, zapomnieć, zabawić. Chciał zająć głowę czymś innym, nie zastanawiać się co znowu zepsuł. Co było z nim nie tak. Bo przecież musiało być, skoro jego nie dało się kochać. Już jako dzieciaka, z tymi blond lokami i niebieskimi ślepkami, dzieciaka, który chciał być doceniony przez własną matkę, przez ojca, zauważony. Po prostu... kochany.
Ani później. Galen Wyatt, który na pozór miał wszystko, tak naprawdę nie miał nic. A przecież mógł jakiejś kobiecie zapewnić piękne, stabilne życie, jak z bajki...
Mógłby, gdyby nie był takim dupkiem. Który w swojej koszuli od Gucciego i bucikach Ralpha Laurena, bawił się w klubie niesiony przez chrzczoną drogą whisky i koks, który przeszedł przez ręce trzydziestu dilerów i miał w sobie więcej szajsu niż prawdziwej kokainy.
A na parkiecie ona, ubrana w kusą mini, z rudymi włosami, które wyróżniały się na tle innych blondynek, czy brunetek. Tańczyła jak szalona, jakby ten cały klub i wszyscy ci ludzie byli tu dla niej, jako tło. I w tle, tuż obok, pojawił się Galen Wyatt, który... no przecież nie za specjalnie umiał się ruszać, bo we krwi miał te sztywniackie tańce dla bogoli, walc na przykład. A jednak whisky, koks i ruda trochę pomogły. Zakręcił się obok niej, a smukłe palce torontońskiego księcia sięgnęły do jej biodra.

ruda tańczy jak szalona
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”