ODPOWIEDZ
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor


Training arc is officially over. Time for the main event.
o u t f i t

Odetchnął ciężko przykładając palec do ściany windy, którą wjeżdżał na niesamowicie wysokie drugie piętro. Był zbyt leniwy, żeby wchodzić po schodach i się męczyć, a kiedy winda była zepsuta albo nie było jej w ogóle, to wspinanie się zajmowało mu co najmniej trzy razy więcej czasu, niż normalnej osobie. Bowie byłby zachwycony, gdyby można było zatrudnić kogoś, kto by za niego chodził, jadł i jeszcze najlepiej oddychał. Niestety, pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Przynajmniej tutaj winda działała, więc nie musiał się szczególnie przejmować. Zerknął nawet na swoje odbicie w lustrze i poprawił pasek, uznając, że wygląda naprawdę dobrze. Wyprostował się, poprawił czarny podkoszulek, odgarnął kilka loków ruchem głowy i puścił do siebie oczko i w zasadzie to wszystko, co zdążył osiągnąć, zanim drzwi windy się nie otworzyły.
Szkoda, mógłby jeszcze chwilę pojeździć.
Ruszył korytarzem w stronę odpowiednich drzwi i już po chwili zadzwonił do nich, a potem oparł się ramieniem o framugę. Dawno do nikogo nie dzwonił. Odwiedzał głównie starych albo Tristana, a do ich drzwi miał własne klucze. Bywało, że nocował w hotelach albo skakał na jakieś domówki, a tam też dzwonić nigdzie nie musiał. Dotarło do niego, że od naprawdę bardzo dawna nie bujał się ze znajomymi, czas wolny głównie spędzając z Blackwellem, ale czy ktoś mógł go za to winić? Musiał korzystać, póki jeszcze mógł.
W końcu drzwi się otworzyły i stanął w nich Reon, a Bowie posłał mu zawadiacki uśmiech.
Vance lubił otaczać się ładnymi i ciekawymi ludźmi, a Reon bez wątpienia należał do tej grupy. Ponadto był Japończykiem, co dla fana mangi i anime było niemałym rarytasem wśród znajomych bogaczy, bo raczej z takimi regularnie się trzymał. Po prostu było prościej porozumieć się z ludźmi z podobnymi przyzwyczajeniami (szastaniem kasą rodziców). Nie miał problemu z tymi bez kasy, ale tacy rzadziej nadążali za jego tempem.
— Veil Con. Za godzinę — powiedział na przywitanie i wszedł do środka, wymijając chłopaka i podchodząc do lodówki, z której wyjął sobie butelkę wody gazowanej i plaster sera żółtego. Po namyśle dwa plastry żółtego sera, bo nie chciało mu się szukać ani bułki do tego, ani masła. Zje sam ser. Napił się, a potem uwalił na kanapie i nadgryzł odrobinę przekąski. Dalej żywił się głównie serem, chociaż ostatnio zasmakowały mu banany, tylko musiały być miękkie, ale nie przejrzałe i nie mogło być na nich ani jednej ciemnej plamki.
— Załóż coś fancy. Umówiłem kilka osób na dziarki, ale potem pójdziemy pograć, napić się sake i pokręcić się po strefie muzycznej i artystycznej — zapowiedział, leniwie przeżuwając ser. Nie przebierał się, bo dogadał się z jednym typkiem, że obaj założą zrobione przez niego kostiumy jako modele, co byłoby dla niego dobrą reklamą. No to się okaże. Wisiał mu przysługę, więc przytaknął. O tym jednak zamierzał Reonowi powiedzieć później. Właściwie dopiero na miejscu. Jak widać nie miał zamiaru przyjąć odmowy, nawet już się rozgościł, czekając aż ten się wyszykuje. Dojadą na miejsce z jakieś piętnaście minut taksówką, więc miał całe czterdzieści pięć minut na przygotowanie się.
Przewiesił nogi przez oparcie kanapy i ziewnął, sięgając po pilot od telewizora. Zatrzymał się na kanale nadającym informacje ze świata gwiazd i zainteresował się bardziej, kiedy zaczęto mówić o nowym sezonie serialu, w którym grał Tristan. Miał mieszane uczucia, bo chociaż oglądanie Blackwella było całkiem przyjemne, to nie podobało mu się to z kim kręcił sceny romantyczne (i że w ogóle je kręcił). Nawet nie bardzo mógł to teraz skomentować, bo dla wszystkich dalej byli dziedzicami dwóch rodzin, które od zawsze się nienawidziły, więc fakt, że się skrzywił, mógł zostać odebrany jako jawną niechęć do samego Tristana. A jednak było zupełnie inaczej.

Reon Moriya
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Poza imprezowaniem, chlaniem i jaraniem szlugów, opierdalanie się było kolejną z jego ulubionych form spędzania swojego wolnego czasu i właśnie to ostatnie wybrał na sposób, w jaki spędzi dzisiejszy dzień. Nie pracował, co bardzo sprzyjało temu, żeby całymi dniami nic nie robić albo oddawać się różnym innym rozrywkom. W dodatku, dziś przez co najmniej połowę dnia miał mieszkanie tylko dla siebie, bo Ryouta wyszedł do pracy. W końcu nie będzie musiał ciągle czuć jego oddechu na swoim karku i słuchać jego stękania jaki to jest nieodpowiedzialny, bo znowu zrobił coś, co mężczyźnie nie odpowiadało. Żyć, nie umierać.
Leżał rozwalony na kanapie, w samych gaciach i powyciąganej, przydużej koszulce, która zapewne należała kiedyś do Ryouty, i którą sobie przywłaszczył na pewnym etapie ich wspólnego mieszkania. Na stoliku obok leżała paczka chipsów, do której co chwilę sięgał, jednocześnie scrollując na telefonie tiktoki i co jakiś czas głupio się śmiejąc do ekranu, jak akurat wskoczyła mu jakaś zabawna rolka. W tle w telewizorze leciał program dokumentalny, ale nie przywiązywał do niego zbyt dużej wagi, bo był zbyt zajęty siedzeniem w telefonie. Miał zamiar spędzić tak najbliższe godziny, jak nie całą resztę dnia, kiedy nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
Zmarszczył czoło i westchnął cicho, po czym zwlókł się niechętnie z kanapy, odkładając na stolik telefon i ruszył w kierunku korytarza, gdzie podszedł do drzwi. Otworzył je, nawet nie wyglądając przez wizjer i nie sprawdzając kto to, najwyraźniej dalej żyjąc w przekonaniu, że nie grozi mu tutaj w Toronto żadne niebezpieczeństwo. Na widok Bowiego, na jego twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.
— Za godzinę? — zapytał, a potem spojrzał w dół na siebie, jakby chciał sprawdzić jak wygląda. Gdy już potwierdził, że wygląda jak śmieć, który został wyciągnięty psu z gardła, doszedł do wniosku, że czekał go w takim razie szybki prysznic i przebranie się, ale około godzina powinna mu na to w zupełności wystarczyć. Zamknął za chłopakiem drzwi i cofnął się do salonu, gdzie zgarnął ze stolika paczkę papierosów oraz zapalniczkę. Podszedł do balkonu, żeby go otworzyć na oścież, po czym odpalił papierosa. W międzyczasie kompletnie zignorował Vance’a buszującego mu w lodówce, bo nie przeszkadzało mu to, że Bowie czuł się tutaj jak u siebie.
— Okej, coś wygrzebię — stwierdził. Z papierosem w ustach wrócił się do korytarza, gdzie przesunął drzwi szafy, żeby wybrać to, co miał zamiar potem na siebie założyć.
— Pewnie będą tam jakieś ładne laski, które fetyszyzują Azjatów? — zapytał na tyle głośno, żeby Bowie był go w stanie usłyszeć w salonie. Oczywiście, że nie byłby sobą, gdyby nie chciał jakoś wykorzystać tej okazji na swoją korzyść. Wyjął z szafy wieszak z koszulą oraz dżinsy, przez krótką chwilę oceniając, czy się nadadzą. — Jak tak dalej pójdzie, to będę miał jakiś regres i z powrotem zostanę prawiczkiem — dodał i westchnął ciężko. Zrzucił z siebie ciuchy i wskoczył w to, co wybrał, po czym wrócił do części dziennej. Potem podszedł do kanapy, żeby nachylić się nad Bowiem.
— Nie żryj tyle tego sera, bo dostaniesz w końcu rozwolnienia — stwierdził, po czym wyprostował się. Przysiadł na brzegu stolika kawowego, zgarnął paczkę z chipsami, które wcześniej jadł i wyciągnął rękę w stronę chłopaka, chcąc go poczęstować. Zawiesił też na krótką chwilę spojrzenie na ekranie telewizora, zaciekawiony tym, co Vance włączył i oglądał.

Bowie Vance
Ostatnio zmieniony sob paź 24, 2026 7:48 pm przez Reon Moriya, łącznie zmieniany 1 raz.
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmierzył chłopaka neutralnym spojrzeniem, bo nie zamierzał oceniać jego wyglądu, kiedy jeszcze wyglądał tak, że raczej oceniać nie należało. Przecież bywało, że on sam prezentował się jak gówno i pewnie każdy przechodził przez takie etapy, tym bardziej postanowił poczekać aż Japończyk się ogarnie. Rozwalony na kanapie czekał aż chłopak zrobi swoje i przyglądał się Tristanowi na ekranie, przez chwilę zastanawiając się co by robił, gdyby ten był w Toronto, a nie w chuj daleko stąd. Miał przeczucie że pewnie siedziałby aktualnie na nim albo leżał pod nim, co skierował go do wniosku, że przypominali te nierozłączne pary, z których zazwyczaj tylko się żartuje. Z jakiegoś powodu wprawiło go to w dziwny dyskomfort (bo przecież nie byli parą) i aż poruszył się trochę niespokojnie. Po dodatkowej analizie zauważył też, że faktycznie już od miesięcy spotyka się z kimś poza aktorem tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nie ma go w mieście. To do niego nie pasowało i narazie nie miał pojęcia co zrobić z tą wiedzą.
Dlatego starał się skupić na czymś innym. Chociażby na imprezie, na którą czekał od dłuższego czasu. No i na tym, że Reon spontanicznie zgodził się z nim iść. Wiedział, że mógł na niego liczyć i się nie zawiódł. Usłyszał jego pytanie i ono wyrwało go z zamyślenia. Skwitował je głupkowatym uśmiechem i podrapał się krótko po policzku, unosząc jedną z brwi.
— Laski, kolesie, co tylko chcesz — odparł głośniej, aby chłopak go usłyszał. Oblizał usta i skubnął znowu trochę serca, który zaczął powoli przeżuwać. Akurat zaczęli pokazywać sceny z serialu, na co Bowie ciężko westchnął. Tęsknił i to był kolejny problem, z którym sobie nie radził. Kto to wymyślił, tyle mieć kłopotów w tak młodym wieku. Przestał jeść, kiedy Reon wrócił do salonu i nawet nie podniósł nogi, która zsunęła się z kanapy i częściowo opadła na podłogę. Dalej było mu wygodnie.
— Jak to? W ogóle nie ruchasz? — zapytał zdziwiony, spoglądając na niego z faktycznym zdziwieniem wypisanym na twarzy, nawet zrobił głupią minę. — Coś ci jest? Mam kontakt do dobrego androloga — dodał, no bo przecież nie podejrzewał nawet, że Reon by tak z własnej woli nagle przestał uprawiać seks. On sam by sobie tego nie wyobrażał.
Parsknął cicho, słysząc uwagę o serze i pokręcił głową z miną wyrażającą powątpiewanie.
— Schlebia mi, że tak się martwisz o mój tyłek, ale jestem na to odporny — powiedział całkowicie poważnie. Podejrzewał, że ma to związek ze spożywaniem ogólnie małej ilości żywności, więc chociaż jadł ser niby często, to w tak małych ilościach, że nigdy nie miał z tego powodu żołądkowych nieprzyjemności. Spojrzał na paczkę chipsów i nie myśląc dużo sięgnął po jednego, a wybrał jakiegoś dużego, po czym starannie owinął go resztą sera i wpakował sobie do ust. Całkiem niezłe. Zamruczał z aprobatą i skinął głową, ale gdy tylko zobaczył, że Reon przyglądał się co takiego oglądał w telewizji, podciągnął się i usiadł, sięgając po pilot, po czym przełączył na inny kanał. Aż z tego wszystkiego za szybko pogryzł i kiedy przełykał skrzywił się nieznacznie, bo zapomniał już jak to jest, kiedy połyka się więcej pokarmu, niż jeden mały gryz naraz.
— Gotowy? — zapytał, po czym krótko odchrząknął i rozejrzał się za czymś do picia. Chwilę później trzymał butelkę wody przy ustach i pił, nie spuszczając wzroku z Reona. Dopiero teraz zwrócił uwagę na jego ubiór i musiał przyznać, że wyglądał całkiem nieźle. Nadal nie miał zamiaru mu powiedzieć, że na miejscu będą się przebierać, niech to będzie zagranie spontaniczne, może sam uda zaskoczonego, chyba że jego kumpel się wygada, ale mniejsza o to.

Reon Moriya
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się od ucha do ucha, wyraźnie zadowolony z faktu, że będzie w kim przebierać. Zapewne ograniczy się głównie do lasek, bo pomimo tego, że był biseksualny, jakoś tak… Był znacznie ostrożniejszy i wycofany jeśli chodziło o kontakty z mężczyznami. Nie miał w sobie aż tyle pewności siebie, żeby do nich zarywać. Z kobietami szło mu znacznie łatwiej. Poza tym będzie Japończykiem na konwencie, na pewno znajdą się jakieś chętne.
— No właśnie od dłuższego czasu nie. Tragedia, co? — powiedział i westchnął zbolały, kręcąc głową na boki. Sam też nie mógł w to uwierzyć, ale niestety k t o ś mu to skutecznie uniemożliwiał i szlag go trafiał za każdym razem, kiedy zamiast skończyć w kimś z łóżku i zostać w nim do rana, jego prywatny stalker ochroniarz łamane na przyjaciel pojawiał się znikąd i za fraki targał go do domu, bo nie wrócił o tej porze, o której miał wrócić. — Nie, właśnie nic mi nie jest. Uwierz, też chciałbym zaruchać, ale… — urwał i wypuścił głośno powietrze nosem. — To skomplikowane. Jak kiedyś będzie więcej czasu to ci wyjaśnię — westchnął ciężko zrezygnowany. Ciężko było wyjaśnić to, jaka relacja łączyła go z Ryoutą, który był głównym powodem tego nieszczęsnego celibatu, w którym od jakieś czasu Reon musiał trwać wbrew swojej woli.
— To dobrze. Ja mam jakieś problemy z tolerancją, jak zjem za dużo laktozy — stwierdził i wzruszył ramionami. Tyle tylko, że on był Azjatą, więc było to poniekąd zrozumiałe, bo u nich takie rzeczy były czysto genetyczne. Niestety, Moriya po prostu był za głupi, żeby o tym wiedzieć, więc najwyraźniej zakładał, że każdy kto jadł często nabiał zaraz kończył na kiblu kilka razy pod rząd. Obserwował Bowiego, gdy chłopak owijał chipsa kawałkiem sera. Musiał przyznać, że było to dość pomysłowe. Gdyby miał ser pod ręką, to zapewne sam by spróbował, ale no… Poza tym, kibel i te sprawy, a mieli wychodzić, tak? Już zjadł dzisiaj płatki z mlekiem, więc nie było co ryzykować. Zmarszczył czoło, gdy Vance tak przełączył kanał w telewizorze, ale nie skomentował tego w żaden sposób, bo i po co by miał to robić.
— Powiedzmy. Chyba styknie? — zapytał, po czym wstał ze stolika, odkładając na bok chipsy. Jak gdyby nigdy nic obrócił się wokół własnej osi, jakby chciał się pokazać Bowiemu od każdej strony, aby ten mógł zdecydować, czy było wystarczająco fancy.
Sięgnął po pilota i wyłączył telewizor, uznając, że skoro byli gotowi, a jego gość już się najadł i napił, to nadeszła najwyższa pora, żeby się zbierać. Zgarnął z blatu stolika swój telefon i na szybko napisał do Ryo wiadomość, że wychodzi z kumplem na konwent. Miał nadzieję, że Aso nie będzie mu zbytnio truł o to dupy. Ta szybko jednak została rozwiana, bo nawet nie zdążył schować telefonu do kieszeni, a ten zaraz się odezwał, bo dostał wiadomość. Zignorował to, jedynie cicho wzdychając.
— Chodź, idziemy — powiedział i kiwnął lekko głową w kierunku korytarza, zaraz tam przechodząc, żeby założyć buty. Był nieco podekscytowany faktem, że idą na konwent, bo jeszcze nigdy nie był na żadnym tutaj w Kanadzie. Tak właściwie, ostatni raz na takim wydarzeniu był gdy chodził do liceum, więc było to kiedy jeszcze mieszkał i żył w Japonii.

Bowie Vance
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Financial District”