ODPOWIEDZ
31 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
169 cm
koordynatorka oprawy meczowej i wydarzeń Toronto Maple Leafs
Awatar użytkownika
diamonds are a girl’s best friend 💎
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek

#
5
Twilight, again.
Another ending.
No matter how perfect the day is, it always has to end.

[ s t y l e ]


W kwestii imprez Halloweenowych wiedziała, że nigdy nie dorówna Heidi Klum, ale to wcale nie oznaczało, że mniej się starała. Z roku na rok O'Connell Halloween było coraz to bardziej widowiskowe, a Penny już początkiem października zaczynała tym żyć na całego. Niestety w tym roku nic, ale to dosłownie nic nie szło zgodnie z planem. Ten cały blackout całkowicie pokrzyżował jej plany i choć dwoiła się i troiła, to pewnych rzeczy nie była w stanie przeskoczyć. W duchu dziękowała sobie, że zamówienia większości dodatków ogarnęła jeszcze we wrześniu, bo teraz wyjście do sklepu bywało nie lada wyprawą podczas której nie wiedziałeś czy po pierwsze – kupisz to czego potrzebujesz, a po drugie czy nie dostaniesz rykoszetem podczas bitwy o papier toaletowy. Ludzie całkowicie powariowali, a Penny niezbyt dobrze odnajdywała się w stresowych sytuacjach w dodatku w tłumie rozwścieczonych ludzi szykujących się na apokalipsę, a uwaga – takich wariatów w mieście nie brakowało. Każdy dzień października przynosił nowe kryzysy i walkę o to, by impreza była e p i c k a, ale fakt, że w sąsiedztwie doszło do włamania, bo ludzie podczas ciemności najwyraźniej czuli się bezkarni, wcale nie ułatwiał. Momentami nawet zastanawiała się, czy wszystkiego nie odwołać, bo impreza w ciemności?! Mimo wszystko nie poddała się, bo podobnie jak w pracy, nie poddawała się przy pierwszej potyczce. Na hokejowych imprezach też regularnie coś się zawalało, a ona była już wprawiona w boju.
Koniec końców nadszedł ten dzień, a dom wyglądał obłędnie. Postawiła bardziej na klimat Volturi, a w domu panowała ciemność rozświetlana głównie za pomocą świec lub przygaszonych lamp. Dominował bordowy kolor, w wielu miejscach zawisły ciężkie kotary. W tle leciała klimatyczna muzyka i gdy Penny przechadzała się po salonie ciężko było stwierdzić, czy to ona tak dopasowała się do otoczenia w tej bordowej obcisłej sukience, czy to całe wydarzenie dopasowało się do niej. Oczywiście zadbała o to, by nie zabrakło motywów bardziej znanych z sagi Zmierzch, bo kuchnia przypominała chyba najbardziej ludzką z możliwych, a pośrodku niej stał tekturowy Charlie Swan i smażył tekturowe naleśniki. Na zewnątrz była wilcza przestrzeń z ogniskiem i wielkim ekranem, a projektor wyświetla kolejne części ekranizacji książki, więc Jacob Team też miał swój kącik i mógł grzać dupkę obok tekturowego Jacoba przy ognisku. Oby tylko nikt go nie spalił przedwcześnie. Brakowało jej tylko tekturowego Edwarda, który trzymał Bellę na swoim plecach i to w rozmiarze XXL, by idealnie wkomponował się w jej iglaki przed domem. Nie zdążyła go odebrać, więc poprosiła o to Galena, który sam się zadeklarował, że go zgarnie, bo będzie miał po drodze drukarnię. I tak już dzwoniła chyba pięćdziesiąty raz do niego, nagrywając się na pocztę głosową, jednocześnie kierując się do drzwi, by otworzyć kolejnym gościom. — Gdzie ty się podziewasz?! I gdzie mój Edward? Obiecałeś, że będzie na czas, a teraz nie ma i jego i ciebie, a Liam już strzela oczami, że to moja wina, że ciebie jeszcze tutaj nie ma. Więc zbieraj swój kształtny tyłek, bierz nogi za pas i chcę cię tu widzieć na cito. Edwarda i Bellę też — i gdy tak trajkotała nagrywając się mu na pocztę, której pewnie nigdy nie odsłucha, jednocześnie otwarła drzwi, przed którymi stał... oooo owy zaginiony! — Dobra, nieważne. Już tu jednak jesteś. To pa! — i rozłączyła się przejmując z jego rąk tekturową parę. — I przyprowadziłeś nawet dwóch Edwardów, wow you shine bright like a diamond — aż sobie zanuciła obdarzając go szerokim uśmiechem. Ona, aż tak nie błyszczała, bo jednak postawiła na wizerunek kuszącej wampirzycy Volturi, miała doczepione kły i czerwone soczewki, a do tego idealnie dopasowaną kreację, jedyne o co nie zadbała to to, by wyglądać blado. Może dlatego, że z opalenizną jej do twarzy, ale usta miała bordowe. — Chodź, pomożesz mi to wetknąć w tego iglaka na wejściu, póki Liam cię nie widział, bo zaraz mi cię sprzątnie sprzed nosa — oznajmiła stwierdzając, że jak ją podsadzi to szybciej to ogarną.


Obrazek
Spoiler
1. Przebierz się za dowolną postać ze Zmierzchu. Brokat mile widziany.
2. Przygotujcie/przynieście ze sobą przekąski i napoje związane ze Zmierzchem, np. krwisty poncz, jabłka.
3. Wypij czerwony napój podany bezpośrednio z medycznego worka na krew lub ze strzykawki.
4. Przynieście na imprezę naturalnej wielkości postać Edwarda z kartonu i zróbcie sobie z nim klimatyczne pamiątkowe zdjęcie.
5. Oznaczcie drzwi do wybranego pokoju lub łazienki tabliczką: "Granica Rezerwatu La Push - Wampirom wstęp wzbroniony".
6. Rozpocznijcie dyskusję TEAM EDWARD czy TEAM JACOB.
7. Wygłoście przesadnie dramatyczne wyznanie miłosne w stylu Edwarda Cullena.
8. Spędźcie fragment imprezy siedząc w miejscu i obserwując wybraną osobę w kompletnie creepy sposób.
9. Stwórzcie imprezową playlistę zawierającą utwory znane z sagi.
10. Wymyślcie dla siebie wampirze moce, które posiadalibyście w świecie Zmierzchu.
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkisą
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
078.
Vampiric magnetism, or perhaps a wolf-like appetite,
something was definitely working in our favor.



Galen wcale nie miał zamiaru przebierać się za iskrzącego Edwarda Cullena, raczej stawiał na dzikiego Jacoba, jego sekretarka nawet załatwiła mu sztuczny tatuaż i perukę, miał wyglądać dobrze.
To jakim cudem stał na progu Penny cały błyszczący, w eleganckiej czarnej koszuli i z wampirzymi kłami?
Kilka rzeczy poszło dzisiaj nie tak. Zaczynając od tego, że jego dzień wolny skończył się rano, kiedy zaparzył sobie swoją nowojorska gejszę w fikuśnej filiżance i zamierzał ją wypić przy kuchennej ladzie. Dostał telefon z biura, że jakieś serwery padły, bo awaryjne zasilanie szwankuje. Świetnie... to w jego apartamencie też nawalało, więc kawa wyszła... była paskudna. Ale to wcale nie zepsuło mu dnia, Galen wystroił się w jedną ze swoich eleganckich koszul, dzisiaj w humorze iście grobowym, halloweenowym, wybrał czarną. Idealnie skrojoną, a na nią marynarkę z metką jakiegoś drogiego projektanta, wyglądał dobrze. Jak zawsze. Ale wcale jeszcze wtedy nie błyszczał, kiedy wchodził do siedziby Northexu i odczytywał coraz to nowe wiadomości od Penny o tym, że ma odebrać z drukarni Edwarda i Bellę.
- Ale zmieści mi się to do wozu? Wziąłem Lambo... - nagrywał jeszcze wchodząc do swojego gabinetu, poprawiając guziki marynarki...
Kiedy wychodził z biura już jej nie miał, tej marynarki, a rękawy czarnej koszuli miał podwinięte, włosy zmierzwione, a na zegarze... - Penny, mogę się chwilę spóźnić, nie panikuj, odbiorę ich - nagrywał jej jeszcze kolejną głosówkę, kiedy wsiadał do Lamborghini. Dopiero dotarło do niego, że nie miał na sobie marynarki, ale nie miał już czasu wracać, nie miał też go, żeby jechać do swojego apartamentu po przebranie. To był ciężki dzień, blackout dał się w kość też Northexowi, bo to, że Toronto stanęło nie oznaczało, że reszta świata na nie zaczeka, a przecież Galen wyprowadzał firmę na rynek europejski i azjatycki.
Podjechał pod drukarnię, a kiedy wysiadł z auta... To dostał brokatową bombą od jakiś dzieciaków, które szykowały się na halloweenowy cukierek, albo psikus. A mógł kupić po drodze cukierki, ale ich nie miał i tym sposobem Galen Wyatt cały błyszczał. Błyszczało też jego Lambo. I nawet ten tekturowy Edward i Bella, kiedy Galen wyciągał ich z samochodu. Wampirze zęby kupił po drodze w jakimś sklepiku i dlatego stając na progu Penny, błyszczał jak diamencik i wyglądał jak główny bohater Zmierzchu... A może nawet lepiej, bo to przecież wciąż był Galen Wyatt, nawet jeśli na koszuli miał brokatowe plamy i zmierzwione włosy.
- Proszę cię... Miałem być team Jacob, ale trochę rzeczy się wykrzaczyło po drodze - rzucił w odpowiedzi na jej słowa, a niebieskie spojrzenie powoli prześlizgnęło się po jej sylwetce - a ty? Co prawda nie jestem fanem Zmierzchu, ale Bella chyba się tak nie nosiła? A może jednak pomyliły mi się filmy? - Galen już zamierzał oprzeć o ścianę Edzia i jego wybrankę serca, ale Penny poprosiła go o pomoc, zanim to zrobił. Stanął więc z Edwardem i spojrzał na brunetkę - a może niech stoją przy drzwiach? Będą witać gości - zaproponował, ale przecież widział po jej minie, że nie, że ona miała już swoją wizję, swój plan - dobra - westchnął ciężko, a po chwili stali przy iglakach z Edwardem i Bellą i rozprawiali o tym jak ich tam wrzucić. Galen przesunął smukłymi palcami po włosach rozprowadzając na nich jeszcze więcej brokatu - no co ty? Tam na górę, a jak niby tam dostaniesz? Mogę cię podsadzić, ale... - no przecież Galen w swojej nieskazitelnej koszuli, z tymi prezesowskimi rączkami nie był stworzony do takich rzeczy, ale widział po Penny, że właśnie tego od niego oczekiwała, więc poprawił koszulę, a potem jeszcze raz zmierzył ją spojrzeniem - mógłbym cięż wziąć na ramiona, ale uda się w tej kiecce? - zaproponował a zaraz obszedł ją dookoła bezczelnie gapiąc się na jej tyłek. Ale to był Galen, to nawet nie było jakieś dziwne w jego wykonaniu - a może tak? - pokazał jej, że może jej zrobić stopień ze splecionych rąk, ale czy oni to w ogóle skoordynują? Skoro to była Penny i Galen. Wyatt na pewno nie był zwinny jak kot, raczej... sztywny.

𝔅𝔦𝔱𝔢 𝔐𝔢 ִֶָ𓂃 ࣪˖ ִִֶֶָ🥀་༘࿐
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
31 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
169 cm
koordynatorka oprawy meczowej i wydarzeń Toronto Maple Leafs
Awatar użytkownika
diamonds are a girl’s best friend 💎
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen vs Brokatowe Dzieci.
0:1
Porażka, ale jaka błyszcząca! No piękny był w tej lśniącej od brokatu koszuli i zmierzwionych włosach, aż zamrugała kilkakrotnie oślepiona jego blaskiem wspaniałości. — Na moje oko to ty całkowicie zboczyłeś z drogi — roześmiała się, gdy wspomniał, że miał być team Jacob. No nie czarujmy się, do wilkołaka było mu w tym wydaniu daleko, ale jako przedstawiciel wampirów prezentował się wyjątkowo dobrze. Prawdę mówiąc sama była zaskoczona, jak do twarzy było mu w tym brokacie i była święcie przekonana, że jedna czteroletnia fanka tej ozdoby podzieliłaby jej zdanie, gdyby nie fakt, że układała się właśnie do snu w innej części posiadłości, takiej gdzie ta impreza nie sięgała. Widząc jego spojrzenie i słysząc pytanie parsknęła lekko. — Bella? Myślisz, że przebrałabym się za Bellę? — ich już było pod dostatkiem w tym domu, a z racji, że przed imprezą nadrobiła wszystkie części sagi to finalnie upolowała sobie wizerunek, który wcale nie był oblegany. — Jestem Heidi, niezwykle piękną członkinią straży Volturich — zaczęła wczuwając się w rolę — potrafię oczarować każdego i zajmuję się sprowadzaniem pożywienia dla pozostałych wampirów, więc zapewniam, że nie będziesz dzisiaj głodował — głównie dlatego, że przygotowała ogrom tematycznych przekąsek i spory zapas worków z krwią, do tego stopnia, że następnego dnia będzie chyba robiła jeszcze poprawiny imprezy. No chyba, że w głowie mu już tylko inne wampirze smaczki, ale i tu Penny była przekonana, że pod jej dachem nie brakuje pięknych ludzkich istot, które pragnęły, by taki Edward aka Galen Wyatt wgryzł się w ich szyję. Z pewnością robił to dobrze, ale co ona tam wiedziała! Yup. — Witać gości? Nie nie, ja witacze to mam w środku, Edwarda osobno i Bellę osobno, ale to jest majstersztyk z kultowej sceny i oni muszą zawisnąć na drzewie — choć im dłużej zastanawiała się nad tym jak mają tam zawisnąć, tym bardziej obawiała się, że to ona stanie się przyozdobieniem tego krzaka. Nie wiedziała, co prawda jak się tam dostanie, ale mogę cię podsadzić padające z ust Galena brzmiało już jak plan, a jej nie trzeba było dwa razy powtarzać. Jej całkowicie nieprezezowskie rączki były stworzone do właśnie takich rzeczy, jak realizowanie niepoważnych planów i wspinanie się po drzewach. Drzewa to ona od dziecka uwielbiała, po dziś dzień zresztą, bo ten klon nad kamperem w ogrodzie potrafiły okupować razem z Daisy, mała na huśtawce, a ona na gałęzi. Tylko jednak z iglakami nie było jej po drodze, ale u Wyatta główka pracowała. — O, tak zróbmy! — przytaknęła przekonana, że to musi się udać, m u s i. — To tak, jak na wakacjach wyrzucaliśmy się do basenu. Hops i skok, tylko teraz łaskawie mnie nie wyrzucaj — bo woda, a kłujący iglak to spora różnica — po prostu ostrożnie podnieś — poleciła, gdy stanęli pod iglakiem i ściągnęła szpilki, a potem wspierając się z jednej strony na tekturowym ramieniu Edwarda, z drugiej oparła dłoń na ramieniu Galena, by zaprzeć się i stanąć na jego złączonych rękach. Przez chwilę naprawdę wierzyła, że to się uda, bo akurat dobrze się składało, że był sztywny. Miał dokładnie taki być i ani drgnąć. Cholera jasna, jednak drgnął i to na pewno była jego wina, a nie tego, że wybijając się jej biodro spotkało się z jego twarzą. Jak dobrze, że w tym duecie ona była tą zwinną i zdążyła się go złapać, jedynie Edward i Bella spadli na ziemię. — Za rogiem jest drabina, wieszaliśmy światełka i mówiłaś, że Galen przywiezie coś jeszcze więc specjalnie jej nie schowali — znała go wystarczająco dobrze, by wyłapać w głosie nutę rozdrażnienia, którą ukrywał pod szerokim uśmiechem skierowanym do swojego przyjaciela. Nim jednak do nich podszedł to faktycznie zboczył po tę drabinę, a ona w tym czasie poklepała Galena po ramieniu odsuwając się i przez zaciśnięte zęby dodała na tyle cicho, by tylko on usłyszał. — Wypij z nim lepiej jakiegoś mocniejszego drinka, bo od wczoraj taki jest — taki kurwa spięty, nabuzowany i poirytowany, a potem krążył wokół niej i namawiał, że to idealny czas na robienie dziecka. A idź pan z tymi zestresowanymi plemnikami. — Zrobiłam świetny krwisty poncz i wierz mi, jest naprawdę mocny — polecała, jakby co najmniej chciała, by upił Liama do upadłego. I gdy tylko szanowny mąż dostarczył drabinę już się garnęła, by się na nią wspiąć. — Ja to zrobię — rzucił surowo, a nie mówiłam spojrzała wymownie w kierunku Wyatta — potrzymaj mi — zwrócił się do Galena, a ona stała jedynie z boku i dyrygowała, gdzie ustawić kartonowych bohaterów. Po wszystkim podziękowała ładnie, ale już ktoś od progu ją wołał, więc zostawiła ich razem posyłając przyjacielowi wymowne spojrzenie, a potem zniknęła w posiadłości by gasić wszelkie wampirze, ludzkie i wilkołacze kryzysy tego halloweenowego uniwersum. Minęła może godzina, gdy z workami wypełnionymi jej krwistym ponczem przysiadła na skraju fotela, który zajmował mąż i podała mu jeden. — Orientuj się! — zawołała do Galena siedzącego naprzeciw i rzuciła drinkiem w worku w jego stronę. Po lepkich rączkach Liama, który zaraz zsunął sobie ją z oparcia na kolana, domyśliła się, że został już należycie zmiękczony... albo i nie. Cholera wie.

Obrazek
Spoiler
1. Przebierz się za dowolną postać ze Zmierzchu. Brokat mile widziany.
2. Przygotujcie/przynieście ze sobą przekąski i napoje związane ze Zmierzchem, np. krwisty poncz, jabłka.
3. Wypij czerwony napój podany bezpośrednio z medycznego worka na krew lub ze strzykawki.
4. Przynieście na imprezę naturalnej wielkości postać Edwarda z kartonu i zróbcie sobie z nim klimatyczne pamiątkowe zdjęcie.
5. Oznaczcie drzwi do wybranego pokoju lub łazienki tabliczką: "Granica Rezerwatu La Push - Wampirom wstęp wzbroniony".
6. Rozpocznijcie dyskusję TEAM EDWARD czy TEAM JACOB.
7. Wygłoście przesadnie dramatyczne wyznanie miłosne w stylu Edwarda Cullena.
8. Spędźcie fragment imprezy siedząc w miejscu i obserwując wybraną osobę w kompletnie creepy sposób.
9. Stwórzcie imprezową playlistę zawierającą utwory znane z sagi.
10. Wymyślcie dla siebie wampirze moce, które posiadalibyście w świecie Zmierzchu.
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
ODPOWIEDZ

Wróć do „#17”