ODPOWIEDZ
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
Just a pretty little nightmare.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Brak prądu nie był w jej październikowym bingo. Jakby się tak dłużej zastanowić, takiej awarii nie miała w planach na jakikolwiek dzień w roku. I choć początkowo pomyślała, że taka przerwa w dostawie energii przyszła w całkiem dobrym momencie — w końcu wróciła do domu wcześniej i mogła odpocząć wtulona w swojego chłopaka. Potrzebowała takiego resetu, co wskazywało na to, że nawet nie skończyli oglądać jednego odcinka serialu, który miała ściągniętego na Netflixie w telefonie, a już spała z głową na kolanach Dantego. Tylko była pewna, że rano będzie mogła spokojnie pojechać do swojego salonu, może nawet chwilę wcześniej niż zazwyczaj, żeby pobawić się w grafitowego tetrisa i wczorajsze odwołane klientki przepisać na inne terminy. Jednak wiadomości, które zbombardowały ją, gdy tylko otworzyła przeglądarkę internetową, szybko sprowadziły ją na ziemię. W pierwszej chwili pomyślała, że to jakiś kiepski żart. Potem, że może trafiła na artykuł sprzed kilku lat, który ktoś odgrzebał i bezmyślnie puścił dalej w obieg. Niestety, im więcej czytała, tym trudniej było jej znaleźć jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie, które pozwoliłoby jej uwierzyć, że za kilka godzin wszystko wróci do normy, a ona będzie mogła zająć się swoimi sprawami. Pozostalo jej więc ponowne wejście w swoją aplikację i napisanie wiadomości do klientek z przeprosinami, jednak kiedy weszła w stronę z kalendarzem, zobaczyła, że praktycznie cały był pusty. Wszyscy sami się wypisali. Cały najbliższy miesiąc został po prostu wyczyszczony. Dzwoniła do Erika, żeby się zapytać czy to może błąd aplikacji, że może silnik, na którym została postawiona tez się popsuł przez te całą awarię, ale nic takiego nie miało miejsca. Klienci sami zrezygnowali. Czyli wyglądało na to, że nie dość, że została uziemiona w domu to tym samym straciła na dłuższy czas jedyne źródło utrzymania.
I żeby o tym nie myśleć to pierwszy dzień spędziła na ogarnianiu całego domu. Drugiego nadrabiała zaległości w ściągniętych filmach i serialach, ciesząc się, że wszystkie posiadane przez nich powerbanki były naładowane, ale trzeciego nie wytrzymała. Musiała wyjść na zewnątrz, bo czuła, że za moment zwariuje.
Jak się ucieszyła, że Eleanor nie miała żadnych planów i zaprosiła ją na wspólne plotkowanie przy świeczkach i latarkach! Stęskniła się za swoją przyjaciółką, bo przez charakter ich zawodów miały naprawdę mało okazji, aby spotkać się tak twarzą w twarz i porozmawiać o najbardziej błahych sprawach. Czyżby ta cała kosmiczna energia specjalnie sprowadziła na nich blackout, aby w końcu te dwie papużki mogły się zobaczyć? Cóż… może będą musiały kiedyś jej podziękować.

— … i wtedy mi powiedział, że ta moja lampa w salonie jest obrzydliwa i z chęcią wymieni ją na coś lepszego. Rozumiesz to? No ale od razu po powrocie do Toronto wyniósł się z tego mieszkania, co wynajmował ze swoją byłą i przywiózł te wszystkie kartony do mnie. Jak go rozpakowywałam to się bałam, że gdzieś tam znajdę ich wspólne zdjęcia albo inne pamiątki, ale… nic nie było. Rozumiesz? Ja nawet po naszym rozstaniu nie potrafiłam się pozbyć jego bluzy albo ramki ze zdjęciem z balu absolwentów.w tym wypadku on wychodzi na bezdusznego czy ja na jakąś psychofanke? — Wracały właśnie ze sklepu obładowane materiałowymi torbami pełnymi zakupów spożywczych w postaci przekąsek, wina — w tym także bezalkoholowego dla Elsy — i typowych produktów do domu, a Norweżce dziób się zamykał od kiedy tylko spotkały się pod hipermarketem. Wystarczyło, że rudowłosa zadała sakramentalne pytanie "opowiadaj Elsa, co u Ciebie?", a ta się odpaliła, streszczając jej historię ponownego zejścia z Dantem, wyjazdu do pracy we Włoszech i to jak to się stało, że Levasseur z nią zamieszkał. Ale oczywiście mówiła tylko i wyłącznie o tych pozytywnych aspektach. Pomijała ich drobne kłótnie, sytuację z Beatrice w Wenecji… bo to nie było ważne. Napomknęła jedynie o ich zaciętej dyskusji na tym pomoście podczas święta pomidora, na które trafili, bo samochód się popsuł na jakiejś wiosce. Ale… Była szczęśliwa. Najszczęśliwsza. Eleanor musiała być naprawdę cierpliwą kobietą, skoro pozwalała jej mówić bez większych przerw na złapanie oddechu, a co dopiero wtrącić własne trzy grosze. Elsa z kolei najwyraźniej uznała, że dwa dni spędzone w czterech ścianach uprawniały ją do nadrobienia wszystkich rozmów, na które nie miała czasu w ostatnich tygodniach. A może po prostu tak bardzo potrzebowała opowiedzieć komuś o tym, jak dobrze jej się układało, że nie potrafiła przestać. Bo przecież nie chodziło o to, że chciała się chwalić. Absolutnie nie! Po prostu w jej życiu działo się tyle dobrych rzeczy, że aż grzechem byłoby zachować je wszystkie wyłącznie dla siebie.
— Ale dobra, bo ja tu o lampach, a ty mi powiedz, co u ciebie! I nie mów mi, że nic, bo cię znam. Zawsze jest coś. Jakiś facet, który nie umie się zachować, jakaś katastrofa w kancelarii albo sąsiadka, która postanowiła urządzić remont o siódmej rano. Ewentualnie wszystko naraz, bo… a, poczekaj, papier mi ucieka… — Zatrzymała się, odkładając na moment torby na chodniku, aby poprawić wysuwające jej się spod pachy opakowanie papieru toaletowego. Miały szczęście, że udało im się dorwać dwa takie zestawy, ponieważ ludzie rzucili się jakby przynajmniej miały nastąpić przerwy w dostawach.

Upierdliwe.

eleanor o'cahallan
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
25 y/o
For good luck!
171 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Summer lovin' had me a blast
Summer lovin', happened so fast
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od kilku dni praca w kancelarii przypominała koszmar. Z dnia na dzień Leanor została pozbawiona dostępu do licznych baz danych i akt spraw przeróżnych klientów, przez co została zesłana przez Amber do pracy w archiwum. Do jej obowiązków należało teraz ręczne wertowanie zakurzonych papierów i przygotowywanie teczek dla prawników, którzy mimo blackoutu dalej prowadzili sprawy sądowe. Masakra. Jeszcze niedawno Eleanor błyszczała w blasku reflektorów na planie Zdrajców, a teraz… musiała udawać potulną szarą myszkę w piwnicy i całymi dniami wdychać stuletni kurz. Amber chyba naprawdę czerpała z tego jakąś chorą satysfakcję... W sumie Ela i tak już od długiego czasu podejrzewała, że jej przełożona była sadystyczną kosmitką. Nic więc dziwnego, że Eleanor od razu przyjęła zaproszenie od Elsy i zgłosiła urlop na żądanie. Zdecydowanie wolała pić wino z najlepszą przyjaciółką niż znowu grzebać w zakurzonych papierach. Niech dzisiaj Aiden ją wyręczy.

Obecnie Leanor z rozbawieniem obserwowała przyjaciółkę, która od progu supermarketu wyrzucała z siebie słowa jak nakręcona katarynka. Ruda uwielbiała jej energię i jeszcze bardziej uwielbiała jej słuchać - były przyjaciółkami od małego i nie miały przed sobą żadnych tajemnic (no, może nie licząc tych kilku ostatnich dotyczących Dante, ale już zdążyły sobie je wyjaśnić). - Elsa, absolutnie, nie jesteś żadną psychofanką, to po prostu faceci są pragmatyczni do bólu. Pozbył się starych rzeczy, zamknął rozdział, zero sentymentów, wiesz jak jest - zaśmiała się Ruda, poprawiając na ramieniu torbę z zakupami. - Poza tym gdyby cokolwiek zostawił, musiałabym do niego zadzwonić, a tego oboje nie chcecie - dodała i puściła Elsie perskie oczko, no bo… obie wiedziały, jak to było z Elsą i Dantem. A potem z Eleanor i Dantem. A potem Eleanor, Elsą i Dantem. Leanor broniła przyjaciółki jak lwica i dalej miała pewne obiekcje przed związkiem Elsy i Dantego, bo już raz nie skończyło się to dobrze, ale… życzyła im obojgu jak najlepiej. Była po prostu gotowa wydłubać Dantemu oczy, gdyby jakkolwiek skrzywdził jej przyjaciółkę. Proste. No ale ta gotowość w niczym nie przeszkadzała, żeby czasem wieczorami wpadała do nich na drinka.

Nagle Elsa zatrzymała się na chodniku, żeby ratować uciekającą paczkę papieru toaletowego, dlatego Ela przystanęła obok, oparła dłoń na biodrze i utkwiła wzrok w przyjaciółce, cierpliwie czekając, aż z powrotem chwyci za zakupy. W międzyczasie minęły je dwie starowinki, podobnie jak one obładowane zakupami. Ludzie w sklepach dostali chyba obłędu, wykupywali zapasy, jakby jutro miała rozpocząć się apokalipsa… w sumie to było całkiem zabawne, bo Elka z Elsą zrobiły to samo, hehe. - Czekaj, pomogę ci, bo zaraz zgubimy nasz skarb narodowy - mruknęła rozbawiona, pomagając Elsie ułożyć nieforemne opakowanie papieru. Gdy ruszyły dalej, Eleanor uśmiechnęła się pod nosem. Co u niej słychać? No… - Tym razem ani sąsiadka, ani katastrofa w kancelarii… Chociaż facet, który nie umie się zachować, idealnie wpisuje się w schemat - zaczęła, po czym zniżyła głos do szeptu. - Pamiętasz Finna? Tego chłopaka, o którym ci opowiadałam? Ten, co… - uratował mnie przed gwałtem na imprezie i zawiózł do swojego domu? - … um, ten, którego poznałam na imprezie? - spytała Eleanor, a przez jej buzię ani przez moment nie przemknął nawet cień zwątpienia, mimo że nie powiedziała Elsie całej prawdy. Zbyt długo była idealną aktorką. Poza tym... nie chciała martwić Elsy taką pierdołą, jaką było usiłowanie gwałtu na imprezie. Koniec końców nic się nie stało, prawda? Więc nie było o czym mówić. - No to… załatwił nam udział w Zdrajcach, bo znał producentkę i… emisja jest za tydzień - wyjaśniła z szerokim uśmiechem na twarzy. Jejku, była taka podekscytowana… - Nie mogę się doczekać! Czy będziesz chciała obejrzeć ze mn… - zaczęła, ale nie skończyła, bo nagle z bocznej uliczki wyłonił się jakiś zamaskowany koleś i zanim którakolwiek z nich zdążyła zareagować, facet bezczelnie do nich podbiegł, chwycił za róg nieforemnej paczki papieru toaletowego i wyrwał go z ramion Elsy. WTF? - No chyba cię popierdoliło, to nasz papier - powiedziała Leanor podniesionym głosem, po czym zamachnęła się torbą z zakupami i trafiła typa w ramię. Torba pękła, zakupy rozsypały się na ulicy - o nie, ich drogocenne winogrona… - a Leanor stała z pękniętą reklamówką w dłoni, mrugając szybko oczami. No i wtedy okazało się, że torba nie pękła samoistnie, tylko złodziejaszek ją… rozpruł. Nożem. Który. Trzymał. W. Ręce. Leanor zastygła w miejscu i posłała szybkie spojrzenie Elsie. - Nie ruszaj się albo cię pochlastam, ślicznotko - warknął koleś, po czym ostatecznie wyrwał papier toaletowy z rąk Elsy. Kurwa. Papier toaletowy. Serio? Groził im nożem z powodu papieru toaletowego?!

Po chwili koleś wyciągnął nóż przed siebie i zaczął machać nim raz w stronę Eleanor, a raz w stronę Elsy. - Teraz chcę też wasze portfele - dodał typ, a Eleanor poczerwieniała na twarzy, próbując zmusić swoje ostatnie szare komórki do logicznego myślenia. Logiczne myślenie podpowiadało jej jednak, że były w czarnej dupie.

Elsa
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
Just a pretty little nightmare.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Nikt chyba nie był w stanie zrozumieć jakim cudem te dwie tak skrajnie różne osobowości zaprzyjaźniły się ze sobą i nie pozwalały, aby ich relacja jakkolwiek osłabła. Bo przecież nawet jeśli każda z nich żyła swoim życiem to wystarczył jeden sms, aby druga była gotowa rzucić wszystko w cholerę i skupić się tylko i wyłącznie na przyjaciółce. A kto by się spodziewał, że szalony rudzielec, którego już od małego było pełno złapie wspólny język ze spokojną blondyneczką? No… na szczęście czasy blondu już dawna miała za sobą, najwyraźniej brak jakiegokolwiek szaleństwa życiowego odbijając sobie poprzez farbowanie kłaków na wszelakie kolory tęczy.
Ale pomimo ogromnych różnic jakie nawet ślepy, głuchy i ułomny by dostrzegł, miały jedną wspólną cechę – nie chciały martwić tej drugiej. Dlatego o prawdziwym powodzie jej zerwania z Dantem, Eleanor dowiedziała się stosunkowo niedawno. A tak to musiała dzielić wersję, którą Elsa sprzedała także swoim rodzicom. Tak naprawdę dopiero po tym jak zeszła się z nim na nowo, to małe kłamstwo zaczynało ją mocno uwierać, więc na jednym kawowym spotkaniu pękła i opowiedziała o wszystkim – o tym jak przestał odpisywać, jak nie odbierał telefonów… i jak zauważyła go kilka lat później na rynku w Toronto. W towarzystwie ślicznej blondynki. I kiedy historia przyspieszyła do momentu, że spędzili noc w jej domu, kazała przyrzec przyjaciółce – pod groźbą zgolenia na łyso i nie polecenia żadnego dobrego salonu z perukami – że prawdę zachowa tylko dla siebie i swoich pluszaków. Bo naprawdę nie chciała, aby taką wersję poznali jej rodzice, Lars czy Aiden. Im mniej wiedzieli tym lepiej spali. Czy coś w tym stylu.
– Ale bransoletki ode mnie się nie pozbył. Wiesz, ta, którą mu dałam przed jego wyjazdem. Cały czas ją nosił i.. zastanawiałam się czy jak z tamtą… no wiesz… czy wtedy też ją miał na ręce. Bo jeśli byśmy założyły, że takie osobiste prezenty mają w sobie cząstkę osoby obdarowywującej… to ja brałam udział w ich schadzkach? To podchodzi pod dziwny trójkąt… – Wywróciła teatralnie oczami. Choć ta myśl chodziła jej po głowie niemalże od początku to wypowiedziana – wreszcie – na glos, brzmiała chyba jeszcze bardzie absurdalnie. Wychodziło więc na to, że po raz kolejny potwierdzało się to, co powtarzała sobie od maleńkości – nie wszystko, co krążyło po jej kolorowym łbie nadawało się do przedstawienia szerszej publiczności. Nawet jeśli ta szersza publiczność oznaczała drobnego rudzielca.
Zaraz jednak musiała przystanąć na moment, aby poprawić wypadające jej spod pachy opakowanie papieru toaletowego. Promiennym uśmiechem podziękowała przyjaciółce za pomoc, po chwili już całkowicie zamieniając się w słuch i skupiając na jej opowieściach odnośnie faceta, który nie potrafił się zachować.
– Co ty… z Shelbym się spotykasz? – zapytała, parskając cichym śmiechem. Wierzyła, że Eleanor miała jednak nieco lepszy gust do chłopaków. W końcu nie tak dawno tamtego straszyła pozwem i kłóciła się z nim pod zdjęciem Norweżki na Instagramie. Ale podobno motyw enemies to lovers był jednym z najbardziej popularnych na całym booktagramie czy booktoku, więc… kto wie?
Nie dało się jednak nie zauważyć jak mina Elsy się zmieniła, gdy okazało się, że tym nieznośnym samcem był Finn. Znała go co prawda tylko z opowieści El… i chyba ojciec coś jej wspominał o młodym prokuratorze… ale wygrywał z Levim samym tym… że nie był Levim.
– Zdrajcy? Nie oglądałam nigdy, ale chyba jakieś shorty migały mi na facebooku i… czekaj. Jak to wzięłaś w tym udział?! Jak to mi o niczym nie powiedziałaś?! Ty… ty zdrajco, ty! – Zamachnęła się i uderzyła dziewczynę w ramię reklamówką pełną słonych przekąsek. Wyglądało na to, że tej z winem i czekoladą ewidentnie było jej szkoda. – I jasne, że z tobą obejrzę! – Zawołała nim dziewczyna skończyła swoją wypowiedź. I już miała do niej doskoczyć, żeby dać jej soczystego buziaka w policzek – w końcu ręce miała zajęte, więc przytulas musiał poczekać – kiedy to nagle poczuła szarpnięcie, jednak jakiś dziwy instynkt samozachowawczy sprawił, że ścisnęła mocniej ramieniem trzymany pod pachą papier.
Serio…?
I pewnie dołączyłaby do tej jakże fascynującej wymiany zdań, kiedy to zobaczyła jak facet celował w nich nożem.
Nosz….!
Odruchowo stanęła między Elą a napastnikiem. Czuła się w dziwnym obowiązku, aby chronić wszystkich jej najbliższych. W końcu jakby sobie przypomnieć każdą aferę, w którą to Dante i El się mieszali, to zawsze w najmniej spodziewanym momencie pojawiała się kolorowowłosa, aby uchronić ich przed spodziewanym wpierdzielem.
– Portfel…? Nie mamy już żadnej gotówki, wszystko poszło na zakupy. A karty są ci niepotrzebne, bo i tak nigdzie ich nie użyjesz. Terminale nie działają, bankomaty też nie… kredytu też na nasze dane nie weźmiesz. Jestem tak zadłużona, że jak pokażesz gdzieś moje dokumenty to jeszcze cię zamkną i każą spłacać wszystkie moje długi, a uwierz… tylu zer to jeszcze na oczy nie widziałeś. Ona w sumie podobnie. Odwaliła się, żeby wyjść bogato za mąż, a facet się przekręcił i zostawił ją… z tymi wszystkimi przekrętami podatkowymi. Podobno w Stanach też go szukali. Także, serio, nie polecam. – I znów gadała jak nakręcona pozytywka. Nie zająknęła się ani razu, na dodatek patrząc ciągle oprawcy prosto w oczy. Bała się, że gdyby spuściła wzrok choć na chwilę na trzymane przez niego ostrze, pogubiłaby się w wymyślanej na bieżąco bajeczce i cały jej plan poszedłby się walić.


eleanor o'cahallan
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”