ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
166 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
sweet tea in the summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

#
3
Blackout
Kiedyś ludzie potrafili żyć bez prądu, ale w dzisiejszych czasach jest to naprawdę trudne. Zwłaszcza jak mieszkania są teraz głównie na prąd. Na całe szczęście moje mieszkanie tylko w połowie ma sprzęty elektroniczne i wszystko jakoś mi działa bez prądu. Czasem dobrze jeszcze mieć gaz. Mogę, chociaż przygotować jedzenie dla siebie oraz dziecka. Może ja sobie daję radę tak żyć, ale moje dziecko nie za bardzo. Początkowo jak jeszcze działał tablet, dała radę. Teraz jednak, jak on całkowicie padł, mała nie jest z tego zadowolona. Nie jest ona uzależniona od elektroniki, ale przyzwyczajona jest do jednej bajki codziennie, którą to ona wybiera. Teraz nie mam jak jej puścić, więc zaczyna się mały bunt.
Sytuacja w mojej dzielnicy też nie jest za dobra. Teraz są praktycznie cały czas włamania do domów. Dla bezpieczeństwa dziecka, postanowiłam zabrać małą do rodziców. Oni mają trochę prądu, ponieważ restauracja posiada swój własny agregat. Nie jest on duży, ale da radę pociągnąć parę dni jeszcze. Przy nich jest bezpieczniejsza, niż w tym domu ze mną. Sama jakoś potrafię się obronić, ale gorzej byłoby to zrobić z nią. Nie chcę też zrobić jej traumy, ponieważ ktoś nieznajomy raptownie wejdzie do naszego domu i zacznie machać nożem lub pistoletem. Mam co prawda kij, który mogę szybko sięgnąć. Jednak nie chcę tego robić. Zwłaszcza że nie akceptuję przemocy.
Zrobiłam gorącą herbatę, zadzwoniłam do rodziców. Chciałam wiedzieć, czy wszystko jest w porządku. Zwłaszcza powiedzieć jej dobranoc, przed zaśnięciem. Po rozmowie postanowiłam udać się do salonu. Dobrze, że chociaż mój czytnik jakoś się trzyma. Dzięki temu w totalnej ciszy, zaczęłam czytać randomową książkę. Przez tę ciszę wokół mnie, można wręcz uznać, że nikogo tutaj nie ma. Jakby cały dom został bez jego właściciela. Zwierząt jeszcze nie posiadam, tak że wydaje się, że nikogo nie ma. Tylko, aby to nie była zbyt wielka zachęta dla włamywacza. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy, a wezwanie policji teraz jest naprawdę trudne.

Stellan Thompson
moonlight_13
27 y/o
For good luck!
182 cm
złodziej kradnie co popadnie
Awatar użytkownika
ze Złotego Chłopca do rynsztoka.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Brak prądu w całym mieście początkowo wydawał się całkiem zabawną sytuacją. Przynajmniej do momentu, w którym temperatura zaczęła spadać, a on zorientował się, że nie ma gdzie spędzić nocy. Od dobrych kilkudziesięciu minut włóczył się po ulicach, chowając zmarznięte dłonie w kieszeniach kurtki. Był głodny, zmęczony i coraz bardziej wkurwiony. Ostatnie pieniądze wydał na rzeczy, które zdecydowanie nie należały do pierwszej potrzeby, a teraz nawet nie miał za co kupić sobie czegoś do jedzenia. Nie żeby otwarte sklepy stanowiły w tej chwili częsty widok.
W końcu trafił na spokojną ulicę z domami jednorodzinnymi. Przez chwilę przyglądał się jednemu z budynków, próbując ocenić, czy ktoś znajduje się w środku. Oczywiście brak światła w oknach niewiele mu mówił, skoro w całym mieście panował blackout. Mimo wszystko postanowił zaryzykować. Obszedł dom, sprawdził tylne wejście, a kiedy okazało się zamknięte, siłował się z nim przez chwilę, aż wreszcie udało mu się dostać do środka. Hałas sprawił, że natychmiast znieruchomiał, nasłuchując. Nie zamierzał wdawać się w żadne konfrontacje z właścicielem. Chciał jedynie znaleźć coś do żarcia, przespać się w cieple i zniknąć przed świtem.
- No dobra, Stellan. Tylko niczego nie spierdol - mruknął pod nosem, wyciągając telefon, żeby oświetlić sobie drogę.
Pierwsze kroki skierował do kuchni. Znacznie bardziej zainteresowały go szafki. Przeszukał kilka, aż znalazł coś, co nadawało się do zjedzenia bez gotowania. Nie przejmował się specjalnie dobrymi manierami. Oparł się o blat i zaczął jeść, rozglądając się od czasu do czasu po pomieszczeniu. Dopiero gdy zaspokoił pierwszy głód, ruszył w stronę salonu. W domu również panował chłód, ale przynajmniej nie wiało mu prosto w twarz. Znalazł kanapę, opadł na nią ciężko i przetarł twarz dłońmi. Przez chwilę zastanawiał się, czy powinien poszukać sypialni, ale uznał, że nie warto ryzykować. Kanapa w zupełności mu wystarczy. Pozostawało jedynie mieć nadzieję, że właściciele nie wrócą przed rankiem.
- Kurwa, ale luksusy - skomentował z krzywym uśmiechem, wyciągając nogi.
Nie miał najmniejszego pojęcia, do czyjego domu właśnie się włamał. Gdyby wiedział, prawdopodobnie wolałby zamarznąć na ulicy...
Isabella Serrano
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
ODPOWIEDZ

Wróć do „#4”